Wspominki z Wyspy Wiecznej Wiosny....

53 wpisów / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 1 godzina 36 minut temu
Rejestracja: 19 wrz 2017
Wspominki z Wyspy Wiecznej Wiosny....

Na Maderze – jak dotąd - byłam z moim Małżowinkiem  dwukrotnie; nie będę więc dzielić tych podróży, tylko zamieszczę i opiszę je jako taki mix dwa w jednym, tak wiec dłuuuuga to będzie Relacja Man in love   oczywiście żartuję, bo i co tu pisać (i dodać)  po takiej Relacji jaką zamieściła już z tej wyspy Apisek? - swoją drogą kawał rewelacyjnie dobrej roboty!!! 

Oba nasze maderyjskie wyjazdy odbyły się już kilka lat temu i oba zimą Biggrin ( ja mam takie małe zboczenie, że w miejsca gdzie jest zawsze ciepło, lub prawie ciepło - nie jeżdżę wtedy kiedy u nas jest lato Crazy  a przynajmniej staram się , bo mnie jest zawsze jakos tak bardziej przyjemniej uciec do ciepełka wtedy kiedy u nas jest  buro i ponuro )  – a więc nasz pierwszy raz na Maderze wypadł późną zimą (pierwszy tydzień marca 2012)  a drugi  raz wczesną  zimą  (przełom listopada i grudnia 2015) i mam nadzieję, że jto jeszcze nie koniec.... że jeszcze nie raz tam pojedziemy, bo……  nie boję się użyć tutaj tego określenia (mimo, że wiele osób nie darzy tej wyspy sympatią za zbyt kapryśną pogodę)  - ale to jest MOJE MIEJSCE NA ZIEMII !  i uważam, że jest to absolutnie najpiekniejsza wyspa Europy (no.. powiedzmy, że jest to Europa..., bo to że wyspa nalezy do Portugalii to jeszcze nie czyni z niej takiej stricte europejskiej, ale niech im tam będzie.... ) 

W kazdym razie ja znajduję na tej wyspie absolutnie wszystko, czego na urlopie jako zwykły  turysta oczekuję od udanego wyjazdu, ale to jest rzecz jasna uwarunkowane  jest osobistymi preferencjami, bo:

  • -jesteśmy obydwoje z moim małżonkiem zwanym naprzemiennie Małżem lub Małżowinkiem – „przyrodnikami” ; cenimy sobie przede wszystkim plenery w bardzo szerokim rozumieniu; ale generalnie, mimo że uwielbiamy też zwiedzać zabytki, to jednak nic nie przebije Natury; na Maderze zabytków raczej nie ma, za to Natura obdarzyła tę wyspę urodą z nawiązką; pięknych widoków nikomu tam nie zabraknie… a my kochamy zieleninę... 
  • -nie jesteśmy  też typem turystów plażowiczów; owszem… czasami jak woda ciepluśka i czysta – nie odmówimy wykąpać  się w jakimś fajnym morzu,  popływać troszkę…. ale raczej krótko; plaże służą nam głównie wieczorami jako plenery wspaniałych zachodów słońca; więc Madera nie jest na pewno wyspą dla miłośników kąpieli , bo naturalnych plaż tu nie ma; tylko klify i wielgachne kamluny ;
  • -klimat subtropikalny – jeden z najlepszych dla człowieka; nie jesteśmy  miłośnikami gorąca; choć definicja tegoż dla każdego oznacza co innego; owszem lubimy ciepełko i słoneczko, ale takie w granicach 24-28C – w takich temperaturach wiemy że żyjemy i wszystko – co byśmy nie robili – jest wtedy przyjemnością; jeśli słupek rtęci jest wyższy i przekracza 30C – dla nas zaczyna się już powolutku  męczarnia i nawet największe atrakcje wtedy nie cieszą; ale na Maderze raczej over 30 C nam nie grozi Pleasantry ;
  • -i kilka mniejszych, choć równie ważnych  atutów:

- czystość – żadnego syfu tam nie znajdziecie; generalnie jest  ład i porządek;

- bezpieczeństwo – z tym w obecnym świecie jest coraz trudniej, bo nigdy nie wiadomo, gdzie i kiedy coś się zdarzy …. , ale Madera póki co uchodzi za spokojne miejsce, choć ostrożność  i rozwagę trzeba włączyć jak wszędzie na świecie; ale nie ma tam żadnego złodziejstwa, zadnego bandziorstwa że strach wyjść na ulicę; nie ma też uchodźców, kolorowych ,  a więc nie ma śmieci,  bałaganu bud skleconych z jakichś blach itd… ; również nie odnotowano tam dotąd żadnych zamachów, aktów terroru i nic z tych rzeczy (i póki co oby ten stan trwał jak najdłużej, bo dziś to jest już jedna wielka niewiadoma???) 

  • - ceny są bardzo przyzwoite;  nie jest może mega tanio ale drożyzny jak w Norwegii czy Szwajcarii też nie ma,  więc nikomu raczej nie grozi tam jakaś katastrofa finansowa;
  • - kuchnia  jest bardzo smaczna dla rybożerców: całe  mnóstwo ryb z espadą na czele (to ten słynny wampir pałasz) , a ja jestem straszny rybożerca, więc dla mnie to kulinarny raj;
  • - specyficzne winko Madeira i ponche smakowe – bardzo mi "podchodzą" ;
  • -klimatyczne, niewielkie miasteczka – ładne, spokojne, kolorowe
  • -brak tłumów, korków a więc i smrodu spalin ;
  • Madera to nie jest miejsce typowo wakacyjne, a więc licznie i masowo przybywające na wakacje rodziny z dziećmi – raczej omijają Maderę, więc ogólnie w hotelach jest cisza i spokój co jest dużym atutem dla ludzi, którzy - jak my - "wyrośli" już z małych dzieci i niekoniecznie chca słuchać wrzasków cudzych Man in love

No to  tak z grubsza to tyle. Zapraszam więc na moje maderyjskie wspominki z Szuflandii....

gdzieś nad  Półwyspem Sao Laurenco 

tuz przed lądowaniem.... 

"słynne" maderyjskie lotnisko (fota kiepska, ale mam tylko ta jedną fotkę) 

Jeszcze na długo przed  pierwszą wizytą na Maderze przeczytałam o tej wyspie prawie wszystko, co na jej temat zostało napisane, miałam nawet pewne obawy, czy coś mnie tam jeszcze zaskoczy? Otóż żadna wiedza z przewodników, internetu i innych publikacji nie zastąpi bowiem nigdy tego, co można zobaczyć na własne oczy; a zachwyciło mnie tam wszystko, a przede wszystkim ta ZIELEŃ!, te niesamowite kwiaty, tropikalne nieznane nam rośliny, szał kolorów i zapachów, fantastyczne widoki za każdym zakrętem i wspaniały klimat, który nie męczy, nie pali, nie powoduje siódmych potów a jednocześnie jest bardzo przyjemnie ciepło 

Klimat jest tu od zawsze bardzo przyjazny człowiekowi; nie na darmo kiedyś przybywali tu znani i zamożni ludzie na różne kuracje i dla podreperowania zdrowia; wizytowali wyspę m.in: marszałek Józef Piłsudski, cesarzowa Austro-Węgier Sissi, Bernard Shaw, Ernest Hemingway, Winston Churchill i nawet słyszałam tu opowiastkę, że i polski król Władysław III Warneńczyk wcale nie zginął pod Warną, tylko „załapał” się na jedną z wypraw krzyżowych i poprzez klasztor św. Katarzyny na Synaju uciekł na Maderę i tu dokonał swego żywota pod zmienionym nazwiskiem (Henrique Alemano) i z nową, tutejszą żoną. Nie wiemy na pewno, czy tak było, bo są to tajemnice zagrzebane w mrokach historii..., ale jeśli tak, to ja mu się wcale nie dziwię :), gdybym mogła, chętnie rzuciłabym wszystko w diabły i też tu uciekła (i niekoniecznie pod zmienionym nazwiskiem Biggrin 

 Ogórki na drzewie? - taaaak... takie rzeczy to tylko na Maderze....  Biggrin

 

Piea

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 1 godzina 36 minut temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

jako ciekawostkę zamieszczam to samo drzewo w czasie kwitnienia ( z zupełnie innego miejsca i o innej porze roku) - z takiej waty potem robią się te "ogórki" Biggrin 

Wracając jednak do tematu: plan pobytu mieliśmy opracowany ze szczegółami, co, gdzie i kiedy zobaczymy; nastawiliśmy się na bardzo aktywne spędzanie czasu, ponieważ miał to być wyjazd taki czysto przyrodniczy wśród natury z dużą ilością spacerów, bez typowego wakacyjnego „nicnieróbstwa”, a wyglądało to mniej więcej tak, że codziennie rano po wczesnym śniadaniu opuszczaliśmy hotel, aby wrócić do niego na wieczorną kolację, bo ona nasze  wyjazdy na Maderę - były z założenia poświęcone głównie na słynne lewady, choc nie zabrakło i innych ciekawych miejsc 

Lewady - co to w ogóle jest?  to nic innego jak kanały nawadniające, budowane tu w pocie czoła przez stulecia, najpierw przez afrykańskich niewolników, potem przez więźniów zwożonych do takich prac na Maderę. Za pomocą lewad transportowano wodę z mokrej i obfitej w deszcze Północy wyspy na suche i słoneczne Południe; dziś łączna długość lewad na Maderze to ok. 2000 km! Z pewnością podobne rozwiązania nawadniania pól istnieją w wielu miejscach na świecie (choćby podobnie działające omańskie faladże) ; ale już jednoczesne zamienienie ich w genialne szlaki turystyczne dla piechurów - to jest już patent wyłącznie maderyjski!

A zadziwiać może fakt, że te lewady świetnie działają do dziś i oprócz funkcji turystycznych, czy głównych funkcji nawadniania pól, pełnią też ważną rolę w wytwarzaniu energii elektrycznej, której ponad 30% produkcji na wyspie pochodzi właśnie z tych lewad. Istnieje tu nawet specjalny lokalny zawód - levadoires, to osoby zajmujące się na bieżąco utrzymaniem tychże lewad.

Wracając do organizacji wędrówek po lewadach - bo na tym właśnie polega organizacja levada walks: zaczyna się od punktu A, a kończy w punkcie B, mając więc do dyspozycji samochód jest to o tyle niewygodne, że trzeba po niego wrócić tą samą trasą, a czasem taka lewada liczy 13-15 albo i więcej km w jedną stronę, więc dodając taką samą ilość tych kilometrów na powrót - jest to wręcz w zasadzie niewykonalne (dla ludzi mających więcej niż 20-30 lat) Dash 1 . Znacznie prościej jest więc zlecić to komuś, kto nas tam zawiezie na początek lewady i odbierze na jej drugim końcu; bo o ile drogi do/z lewad są na wyspie całkiem dobre, o tyle komunikacja lokalna do ich większości już nie dociera - stąd cały ten ambaras jak się tam dostać i czym wrócić? ale o tym już myślą za nas organizatorzy levada walks Biggrin Niestety taki przywóz i odbiór kosztuje, ale za to jest to bardzo wygodne. No cóż... coś za coś Biggrin Poza tym zawsze wtedy idzie z nami na lewadę przewodnik górski; opowiada po drodze mnóstwo ciekawostek, świetnie zna trasę, więc i na wysokiej półce skalnej na trudnej lewadzie człowiek czuje się bezpieczniej z kimś takim doświadczonym a nie brnie dalej w ciemno nie wiedząc co przed nim!; drugim razem inaczej zorganizowaliśmy sobie nasze lewadowanie i podeszlismy do tematu  "na bogato" - bralismy taxówkę, która jechała po nas na drugi koniec lewady i tam czekała ile trzeba było  Man in love

levada du Norte

Levada dos Maroços

widoczki z lewady Maroços

widok z Levada dos Maroços na najwyższy szczyt madery - Pico Ruivo

zmiana klimatów: jedziemy na wzgórze Monte

Wjechaliśmy kolejką linową (Teleferico) na wzgórze Monte (drogo, ale warto, razem z biletem do Ogrodu Monte palace + Botanicznego wychodzi to znacznie taniej, ale nie pamietam szczegółów), aby na kilka godzin zatopić się tam w czarodziejskich ogrodach tropikalnych Monte Palace, gdzie można i warto zaplanować tu nawet jeden cały dzień, bo jest co robić i gdzie chodzić.

Główną atrakcją Monte jest piękny, choć dość ekscentryczny ogród Monte Palace. Dokładną historię powstania tego wspaniałego miejsca można poczytać w przewodnikach, a od siebie napiszę, że to miejsce zrobiło na nas ogromne wrażenie. Cały teren ogrodu położony jest tarasowo, stąd mnóstwo tu schodów i „tematycznych” zakątków, obsadzonych mieszanką miejscowych gatunków leśnych Madery oraz egzotycznych roślin sprowadzonych ze stref tropikalnych całego świata. Znajdziemy tu malownicze stawy i jeziorka pełne barwnych karpi koi, łabędzi, dzikich kaczek, jest tu mnóstwo fontann, wodospadów, wodnych kaskad, strumyków, grot i orientalnych pawilonów wtopionych w bujną zieleń. W ogrodzie jest mnóstwo azulejos - pięknych, ceramicznych obrazków ze scenkami rodzajowymi, znajdziemy tu też poustawiane kolorowe posągi wojowników chińskiej dynastii Qin, bedące kopią tych z Terakotowej Armii z Xi’an; również pomiędzy pieknymi roślinnymi okazami znajdziemy posągi Złotego Buddy, egipskie wazy, greckie amfory, japońskie świątynie, i inne azjatyckie elementy małej architektury, mnóstwo współczesnych rzeźb, masek, itd.

Wszystkie te elementy mogą tworzyć obraz nieco kiczowaty powodujący taki miszmasz czyli groch z kapustą, ale nam to zupełnie nie przeszkadzało. Ba! nawet nam się podobało! Jest to wszystko tak sprytnie skomponowane, że i tak dominującym elementem na którym skupiamy naszą uwagę jest zieleń i tropikalna roślinność - więc te wszystkie rzeźby i azjatyckie akcenty nie powodują oczopląsu, tylko wprowadzają aurę tajemniczości i przełamują wręcz monotonię wszechobecnej zieleni.

Jeśli spojrzymy na to miejsce nie jak na pierwotny, naturalny las - tylko jak na celowo zaarnżowaną ogrodową przestrzeń, to wtedy docenimy starania autorów i pomysłodawców tego dość ekscentrycznego, jednakże niesamowicie pięknego miejsca.

Piea

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 1 godzina 36 minut temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Cabo Girao - to ponoć najwyższy klif w Europie (nie mogę za bardzo pojąć że Madera to Europa,nijak mi te subtropiki nie pasują geograficznie ani klimatycznie do Europy) , chociaż o to miano Madera "spiera się"  od lat z Norwegią, która twierdzi, że ma wyższy (nie znam się na tym za bardzo i nie wchodze w szczegóły , ale fachowcy twierdzą, że skalna ściana a klif to nie  jest to samo) ; jak zwał tak zwał- Cabo Girao na Maderze robi wrażenie- szczególnie z góry; my mielismy okazję zobaczyc to miejsce dwukrotnie w odstepie 4 lat: a więc najpierw była naturalna wersja bez tarasu widokowego, a 4 lata póxniej już ze szklanym tarasem nowo oddanym do użytku

Fotki zanim powstał taras widokowy; było tu tak: 

a potem zbudowali ten szklany taras, których coraz więcej na świecie i wszystko popsuli....  Man in love

Całkiem blisko Cabo Girao leży jedna z najbardziej malowniczych wiosek rybackich na wyspie- cudne i kolorowe Camara de Lobos

W malutkiej zatoczce stoją barwne, wyciągnięte na brzeg kolorowe łódki, które maluje się tu tradycyjnie w szerokie różnobarwne pasy. Obok łódek stoją drewniane wieszaki, na których w ostrym, maderyjskim słońcu suszą się dorszowate ryby - zębacze, również tu w Camara łowi się popularne na wyspie długie czarne pałasze (espada), specjalnośc wyspy . Na tarasiku, na wschód od zatoki znajduje się tabliczka oznaczająca miejsce, gdzie angielski premier Winston Churchill siedział malując widoki na Camara de Lobos i sceny z plaży - podczas swojego pobytu na Maderze.

suszące się na wieszakach rozstawionych na plaży zębacze - zwane tu popularnie przez mieszkańców "kocicami" 

w 2012 bylismy w tej wiosce wczesnym rankiem ; przy porannym słońcu

4 lata później przyjechaliśmy tu późnym popołudniem; światło jest wtedy  zupełnie inne

Piea

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 1 godzina 36 minut temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Kolejny poranek zapowiadał się bardzo słonecznie, na ten dzień zaplanowalismy sobie słynną Dolinę Zakonnic - Curral Das Freiras - to przepiękna, odosobniona głęboka dolina, kształtem przypominająca kocioł otoczony wysokimi szczytami.

W 1566 r, zakonnice z Santa Clara uciekły opuszczając klasztor w Funchal, kryjąc się przed francuskimi piratami. Dotarły do tej ukrytej przed światem, głębokiej doliny i odtąd zawsze już nazywaną Schronieniem Zakonnic, czyli Curral das Freiras. Jadąc tutaj serpentynami górskimi doliną Ribeira Vasco Do Gil zastanawialiśmy się jak one tu uciekły? Jak to było możliwe w tych stromych górach o wysokich płaskich zboczach?

Dziś wjeżdża się tu na urwiste wzniesienie skalne do Eira Do Serrado na wysokość 1053 m n.p.m., a stąd gruntową dróżką dociera się pieszo do tarasu zamieszczonego wysoko na krawędzi wielkiego skalnego amfiteatru, wznoszącego się nieomalże pionowo aż do dna doliny! Widoki z tego miejsca są niemal jak z samolotu! Maciupeńkie kropeczki dachów domków w dolinie, dają nam wyobrażenie o wysokości na jakiej się właśnie znajdujemy. Oj, kręci się tu w głowie nieźle Biggrin Zabawiliśmy tu dość długo ciesząc oczy widokami i dalej zjechaliśmy inna trasą przez kolejne serpentyny i tunele na dół do samej Doliny, gdzie mieszkańcy żyją sobie  powoli, spokojnie odcięci od gwaru stolicy i tłumów turystów, mieszkając w malowniczych domkach usytuowanych wokół lokalnego kościółka na głównym placyku doliny. W Dolinie jest mnóstwo sklepów z maderyjskimi winami i ponchą, którą można tu nabyć po cenach atrakcyjniejszych niż w Funchal. Charakterystyczne dla tego miejsca są też likiery kasztanowe, oraz wszelkie kasztanowe specjały serwowane w tutejszych restauracjach; można tu spróbować kasztany solone, pieczone czy smażone. Kasztan - to oprócz wizerunku Zakonnicy - wręcz symbol tej Doliny.

Dolina Zakonnic widziana z góry z Eira do Serrado

jak widok z okna z samolotu.....

i na dole Dolinki w wiosce 

jedziemy dalej.... 

Piea

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 1 godzina 36 minut temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Ponta de Garajau - kolejne widokowe miejsce pomiedzy naszym Canico de Baixo (gdzie mieszkalismy) a Funchal- warto tu zajrzec choc na chwilę... 

Kolejnego dnia kierujemy się w góry i jadąc drogą 202 dojeżdżamy na szczyt Pico do Arieiro. Wow! Ależ tu są dopiero widoki!!! Jesteśmy na wysokości 1818 m n.p.m., jest zimno i mocno wieje, ale jesteśmy przygotowani, w plecakach mamy ciepłe polary i opaski na uszy (bardzo się tu przydały). Widoki wokół są wprost oszałamiające; to przedziwny, zupełnie inny rodzaj gór niż takie do których przywykliśmy do tej pory, nie przypominają tatrzańskich czy alpejskich krajobrazów, nie sa ośnieżone, zbocza są kolorowe, mienią się jaskrawo żółtościami, czerwieniami, brązami, pomarańczami, gdzieniegdzie są czarne jak węgiel, -  no przecież to wszystko ma pochodzenie wulkaniczne. Roślinność na tej wysokości jest uboga, niska, wysokogórska chłostana wiatrami; stąd wiedzie 5 km szlak na najwyższy maderyjski szczyt - Pico Ruivo. Patrzymy na to wszystyko  oszołomieni widokami i przestrzenią i jesteśmy zdziwieni ilością ludzi ( choć mimo licznie odwiedzających nie ma tu takich tłumów jak na giewoncie czy Śnieżce Girl crazy , no ale w końcu na ile szczytów w Europie da się wjechać samochodami?  stąd chyba taka popularność tego miejsca.

Napawamy się więc niezwykłą urodą tego miejsca i panoramą wokół, łazimy tu trochę i posiadujemy sobie patrząc na te kolorowe góry. Jest pięknie..., no ale Madera czeka... trzeba więc odkrywać ją dalej. Pogoda się tu zmienia co chwilę, już świeci słońce, już nadciągają chmury, aby otoczyć nas swymi obłokami i za moment opaść niżej poniżej szczytów. 
Wygląda to niesamowicie - to zjawisko to tzw. ”el mar de nubes”, które na własne oczy widzimy po raz pierwszy. 

Widoki wokół są wprost nieziemskie! Przed nami wierzchołki szczytów skrzą się w słońcu mając tuż pod sobą białą pierzynkę z chmur. Nooo... cudnie jest....! 

Piea

Nelcia
Obrazek użytkownika Nelcia
Offline
Ostatnio: 2 godziny 17 minut temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Madera !!! Wiesz,że i ja na tej wyspie zostawiłam serce Heart

Byłam tylko raz i niecały tydzień, więc olbrzymi niedosyt pozostał. Z pewnością tam wrócę aby pochodzić po levadach czy zobaczyć Cabo Girao w wersji z tarasem. Jak ja byłam to widziałam to co ty bedąc pierwszy raz.. która opcja fajniejsza, bo możesz porównać?

Wspaniałe widoczki mialaś z samolotu ! Przylądek Sao Vivente widziany z góry wygląda wspaniale, zdjęcia jak by z drona robione he he

Na Pico nie byłam a widoki mega .

Z przyjemnością wracam z tobą w te klimaty Yes 3

A propos kuchni czy maderską zupe cebulową testowałaś?

No trip no life

Jorguś
Obrazek użytkownika Jorguś
Online
Ostatnio: 21 minut 49 sekund temu
Rejestracja: 13 wrz 2013

Piea nie wiem kiedy to nastąpi, ale wskazałaś mi kolejny cel  Biggrin

Jorguś

Asia-A
Obrazek użytkownika Asia-A
Offline
Ostatnio: 2 godziny 56 minut temu
Rejestracja: 01 wrz 2015

Przecudne te górskie widoki. Czy przejazd górskimi serpentynami mrozi krew w żylach?

ssstu-6
Obrazek użytkownika ssstu-6
Offline
Ostatnio: 3 godziny 23 minuty temu
Rejestracja: 31 maj 2016

...nigdy TAM nie byłem a zawsze chciałem...teraz...chcę jeszcze bardziej !!! ; ))

...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 1 godzina 36 minut temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

O! Witajcie ! jakie liczne Grono! 

Kochani, Madera też mną zawładnęła totalnie i mimo, że  jestem straszna wyspiara (lubię  generalnie wyspiarskie klimaty) i jak naliczyłam na palcach - byłam w  samej Europie na 16 wyspach - to jednak tylko na Maderę mam  wciąz chęć wracac i wracać....  (choć znalazło by się jeszcze kilka innych , ale to bardziej z powodów "dozwiedzania tego czego nie zdążyłam" niż dla urody samej wyspy) . 

Fajnie że Was zarażam Maderą.... Clapping   i może ta moja pisanina przyspieszy decyzję o wyjeździe tam - tym wszystkim z Was, którzy tam jeszcze nie dotarli; 

Szczególnie polecam wyspę tym wszystkim , którzy lubią łazić, trekkingować, szwędać się całymi dniami w plenerze,  kochaja naturę - kosztem urlopu typu: leżaken-dupen-klapen Sun-smilie water  052  , bo Madera jest absolutnie nie w tym stylu - to wręcz coś totalnie odmiennego! Biggrin

no dobra...

Nelciu takiej czysto cebulowej nie jadłam, ale kilkakrotnie delektowałam się  inną maderyjską specjalnością: caldeirada de lulas - to taka cebulowo-pomidorowa wersja nieco podobna do  hiszpańskiej zarzueli (tez z owocami morza i też gęsta jak gulasz) ) ; natomiast taką stricte cebulową (soupe à l'oignon) jadłam kiedyś we Francji- pamiętam do dziś tę poezję.... ech....' 

Jorguś, Asia, Radek - super, że Madera was woła.... mnie też woła po raz trzeci.... 

Piea

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 1 godzina 36 minut temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Zupełnie nie bedę się trzymac chronologii ale pokażęWam tę Maderę moimi oczami .... więc wybaczcie, ale mój mix to bedzie przemieszanie obu wyjazdów, ale tak łatwiej mi bedzie to ogarnąć

Madera to przede wszystkim Wyspa-Ogród, a więc tych będzie tu sporo i to nie tylko takich prawdziwych ale przede wszystkim dzikie ostepy laurissilva- przyrodnicze bogactwo tej wyspy- stary pierwotny las wawrzynowy, którego fragmenty trwają tu wciąż do dziś -  niezmiennie od trzeciorzedu! ( nie zniszczyła ich epoka lodowcowa) - cała Madera to jeden wielki Ogród - jak to pięknie ktoś kiedyś określił: Pływający Ogród na Atlantyku.... 

Kolejnym pięknym ogrodem, którym zachwycaliśmy się innego dnia, był słynny Ogród Botaniczny (Jardim Botanico). Po wizycie w Monte Tropical Gardens - wstęp tutaj wyda nam się śmiesznie tani (tylko 3 Euro). Ten ogród jest istnym rajem dla takich amatorów-botaników jak ja. Dopiero tu można zobaczyć jakie nieprawdopodobnie zdumiewające jest bogactwo bujnej, maderyjskiej roślinności. Ogród ten zajmuje dawną posiadłość znanej na wyspie rodziny Reidów (założycieli najbardziej luksusowego i najdroższego dziś hotelu - „Reid’s Palace”); ogród jest podzielony tematycznie, są tu ogrody różane, kaktusarium, sektor orchidei, geometryczny ogród strzyżony, arboretum, dział roślin użytkowych, zielnik, azalie i rododendrony i wiele innych, ale najbardziej przykuwający uwagę jest tzw. Parter Dywanowy - to przepiękne, idylliczne wręcz miejsce. Natychmiast wpadają w oczy piękne ukwiecone równiutkie rabatki ułożone w romby, kwadraty, trójkąty i koła fantazyjnie skomponowane z różnobarwnych kwiatów i z roślin o ozdobnych liściach; nieopodal „Dywanu” jest piękny park ze smokowcami (draceny smocze) a na koniec trafimy do kolorowej ptaszarni - papugarnii (Jardim dos loiros), gdzie słychać odgłosy głośnych, piskliwych i skrzekliwych różnobarwnych papug, pawi, łabędzi, itd..., (jest tu nawet niezwykły paw - albinos, calutki biały jak śnieg! tak się na niego zapatrzyłam, że z zachwytu zapomniałam go uwiecznic na zdjęciu, ale nadrobiłam to 4 lata póżniejYahoo  .

Z tych ogrodów można wjechać kolejką linową do Monte, a stamtąd Teleferico prosto w dół na promenadę w Funchal, lub autobusem 139 do Avenida do Mar, lub taksówką do centrum gdzie tylko chcemy (za 10 Euro), ewentualnie wiklinowym toboganem z Monte (o toboganach napiszę Wam później) Biggrin

chyba będzie z tego jajko Biggrin

paw- albinos, taka pawia Królowa Śniegu...

widok z Gardin Botanico na via Rapidę ( najdłuższą  i najlepszą trasę na Maderze)

Piea

Strony

Wyszukaj w trip4cheap