Czy Panna Malta jest grzechu warta?

66 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 1 dzień 7 godzin temu
Rejestracja: 19 wrz 2017
Czy Panna Malta jest grzechu warta?

Jest tak gorąco, że w zasadzie bardziej juz się chyba nie rozgrzejemy, a na pewno nie moją Maltą, na której bądź co bądź było jednak znacznie przyjemniej (temperaturowo) niż  teraz u nas, choć z Maltą jest troche dośc dziwna sprawa, bo jak podają, że jest 34C - to odczuwalna jest jakies 27-28; jak podają że 30C - to odczuwalna jakieś 24-25C  Smile - przynajmniej tak było dokładnie rok temu, kiedy to zupełnie nieoczekiwanie znalazłam sie na tej maleńkiej wysepeczce; a więc pogodowo w połowie czerwca 2018 było tam po prostu bosko - pewnie dlatego ze tam wieje.... ale tak bardzo przyjemnie, non-stop wieje morski wiatr, a ze wyspa ciupinka to przewiew mamy przez caly czas

Malta.... prawdziwe maleństwo... taki okruszek....ziarenko piasku na ogromnych wodach morza śródziemnego - Wyspa, której nie widać na mapie Europy, bo trzeba się naprawdę  dobrze przyjrzeć, żeby ją wypatrzeć....

Nie przesadzę jak powiem, że cała Malta jest prawie o połowę mniejsza od Warszawy:) ale ma to swoje plusy: wszędzie jest tak blisko, że dojedziemy w najdalszy zakątek w pół godziny w maltańskich korkach:) 

Malta nie była zupełnie w moich planach, ale koleżanka, z którą zaplanowałyśmy babski wypad (jak zaczęły się Mistrzostwa w Piłce Nożnej, bo mąż oczywiscie nie chciał nawet słyszeć o jakimkolwiek wyjeździe w tym terminie ROFL - a wiec koleżanka namówiła mnie na tą wyspę. 

Z poczatku troche kręciłam nosem - Malta? - przecież można ją obejść w ramach dłuższego spaceru? Biggrin - cóż my tam będziemy robiły cały tydzień na takim maleńkim skrawku ?

okazało się jednak, że moje myślenie było bardzo błędne! - dziś chętnie bym tam wróciła i ”dozwiedzała” sobie całą resztę.... 

Wspaniała wyspa, jeden wielki zabytek, mega ciekawe miejsca; ilość zabytków na tak małej powierzchni powoduje zdumienie...360 wspaniałych kościołów!!! i wszystkie cudne! a konkatedra w La Valettcie rzuciła mnie na kolana..... mnie - osobę kompletnie nie kościółkową w sensie pobożności  Yes 3

Jak już ustaliłyśmy, że OK - no to lecimy na tą Maltę, to w pierwszej wersji zaczęłyśmy poszukiwać jakiegoś fajnego hotelu na pobyt stacjonarny, ale takich ofert spełniających nasze oczekiwania było niewiele w dobrych cenach; aż tu nagle pojawił się fajny last w Biurze Podróży: ale nie na pobyt, jak planowałyśmy, tylko wycieczka objazdowa  Dash 1

Ło Matko!- myślę sobie- i znów wycieczka! – nieeee.... miałam już trochę dosyć tych wycieczek (po lutym w  Emiratach z Omanem i Włoskim Południu w maju ); tym razem chciałam tak bardziej we własnym tempie, bez reżimu narzuconego programu, ale cena kusiła….  oj kusiła.... i w końcu nas skusiła i się zdecydowałyśmy; 

Mąż został  więc w domu z telewizorem, meczami i lodówką pełną piwa Crazy  Alko 2 ; a ja fruuuu... kierunek Luqa....

a plan był taki: 

i dopiero na miejscu okazało się ( bo tego w programach nie piszą wprost), że to w zasadzie taka pół-objazdówka:) - polegająca na tym, że codziennie po śniadaniu wyjeżdża się jak zwykle na zwiedzanie, ale o godzinie 13.00, czasami o 14.00 – jesteśmy już z powrotem w hotelu i do nocy jest już czas wolny Biggrin i tak codziennie… (poza jednym wyjątkiem: dzień gdzie był rejs na Gozo był zorganizowany jako całodzienny do godz. ok 20.00) 

Mnie taka opcja bardzo pasowała; pozwoliła zobaczyć najważniejsze miejsca na wyspie; ale było sporo czasu żeby odpocząć, samemu sobie gdzieś jechać ale też i zrelaksować się, skorzystać z basenu, pójść sobie na plażę, był czas na spokojne spacerki bez pośpiechu i na posiedzenie w knajpkach bez wyznaczonej godziny powrotu, podrzemać w czasie sjesty jak ktoś chciał i zmęczył go upał…. – no bardzo fajna, spokojna opcja…. Pół dnia zwiedzamy, drugie pół robimy sobie, co chcemy…:) , ale słyszałam też głosy współuczestników, że byli bardzo niezadowoleni, wręcz zniesmaczeni i mieli pretensje do Biura, że to nie jest wprost opisane na stronie ofertowej wycieczki , że to tak wygląda to zwiedzanie Malty; no cóż…. faktycznie, jak ktoś przyjechał na wyczekany urlop (być może jedyny w roku) z nastawieniem na intensywne zwiedzanie – i jeszcze rezerwował to wcześniej za wcale nie małe pieniądze, to na miejscu mógł być rozczarowany, że tego zwiedzania jest tak niewiele.  Ja byłam jednak wniebowzięta  Yahoo

Zwiedzanie Malty zaczynamy od cudnego, kolorowego Marsaxlokk

Marsaxlokk- to wioska rybacka o przedziwnej nazwie, która w lokalnym języku oznacza coś w rodzaju : „Port wiatru południowego”  leży w południowo-zachodniej części Malty nieopodal lotniska w Luqa; jest to chyba, a raczej na pewno najbardziej kolorowe miejsce na Malcie, co zawdzięcza niezwykle barwnym i licznie tu cumującym małym, drewnianym, maltańskim łódkom – zwanymi luzzu   Ssun-smilie water  030  ;  

te łódeczki to jest zawsze pierwsze skojarzenie Malty, liczne zdjęcia w folderach turystycznych, wizerunki na tysiącach magnesików z tej wyspy – to będzie zawsze ta rybacka kolorowa łódeczka.

Historia  luzzu  wywodzi się od jeszcze starszych konstrukcji tego typu łódek zwanych dgħajsa, które służyły tu kiedyś do przewozu ludzi a ich konstrukcja znana była już nawet w czasach fenickich;

Niestety dgħajsy zniknęły z krajobrazu Malty w tym samym czasie co kobiety w ghonellach (o tym nieco dziwnym stroju napiszę Wam trochę później) ;

Dziś na Malcie podobno zachowało się tylko 12 sztuk oryginalnych dgħajsa co jest zapewne związane z wysokimi kosztami ich utrzymania ale przede wszystkim faktu, że nie ma już w obecnych czasach  prawdziwych szkutników, potrafiących budować te łodzie zgodnie z zasadami dawnego rzemiosła.

Dziś kolorowe luzzu malowane charakterystycznie na niebiesko żółto z obowiązkowo umieszczonymi oczami Ozyrysa po obu stronach kadłuba służą już głównie do przewozu zachwyconych turystów ale jeszcze wciąż są używane do połowów ryb, choć wiosła zastąpiły silniki diesla   Unknw

Marsaxlokk słynie również z najbardziej znanego na wyspie Targu, barwnego i kolorowego jak same luzzu  Good  , który odbywa się tu w każdą  niedzielę i jest rozstawiany wzdłuż ciekawego deptaka znajdującego się poniżej poziomu morza a oddzielonego od niego betonowym nabrzeżem ; no i są tu jeszcze te słynne autobusy.... jeśli jeszcze gdzieś na Malcie można spotkać te stare, bajecznie kolorowe postbrytyjskie autobusy – to właśnie tu w Marsaxlokk, tylko że niestety... ale one już nie jeżdżą po maltańskich ulicach, za to często stoją poprzerabiane jako „lodziarnie” albo budki z owocami   Biggrin .

Plusem jest wielkość wyspy: Malta jest tak mała, że nie ma tu żadnych wielogodzinnych przejazdów; przemieszczanie się w miejsca docelowe trwa tu chwilę; dodatkowo dużym atutem jest jeden hotel: nie pakujemy więc walizek codziennie- tylko mieszkamy w jednym miejscu – jak na pobycie stacjonarnym. 

No więc z jednej strony maciupka Malta…. ale z drugiej... potwierdzenie powiedzenia, że małe jest piękne! Ta wysepka przesiąknięta jest bowiem historią, bogatą kulturą, wspaniałą pogodą, wyśmienitą kuchnią i niezliczoną ilością wspaniałych architektonicznych perełek; no może tylko pod względem urody (walory przyrodnicze i widokowe) nie powala, bo widoki są tu płaskie (poza klifami morskimi) i raczej monotonne w kolorystyce, a widokową monotonię powodują głównie zupełny brak gór i lasów, a wiadomo, że jak nie ma terenów górzystych i zalesionych to widokowo takie miejsca doopy nie urywają  Wacko 2  , w końcu to nie Madera, gdzie zachwycają wszędzie głównie właśnie widoki  Preved  , ale jednak wspaniałych i ciekawych miejsc tu nie brakuje…. ale trzeba to wcześniej wiedzieć, że na Maltę na pewno nie przyjeżdża się dla widoków! 

No cóż… mimo braku urody „przyrodniczej” – Malta okazała się naprawdę strzałem w dziesiątkę, będąc jednocześnie fajną i ciekawą alternatywą dla popularnych i bardziej banalnych kierunków ; to z całą pewnością jest tzw. COŚ INNEGO! Biggrin

Hotel w którym mieszkałyśmy podczas tej wycieczki usytuowany był w znanym na wyspie niewielkim kurorcie Bugibba (Budżiba), która leży malowniczo nad zatoką St. Paul’s Bay – i połączona jest niewidzialną granicą z kolejnym kurorcikiem – Qawra i niewiadomo gdzie kończy się Bugibba a zaczyna Qawra – zdarzyło nam się spacerować po Bugibbie i nagle z tabliczek informacyjnych dowiedziałyśmy się, że właśnie jesteśmy w Qawrze:); Obia kurorty to takie typowe wakacyjne miejscowości z mnóstwem hoteli, restauracji, plaż, gwarnych pubów itd…, przy czym tutaj plaże są raczej kamienne; nie kamieniste, tylko „kamienne” - chodzi się po płaskich jak wielkie chodniki kamiennych płytach tworzących jakby monolit; jest wprawdzie jedna plaża „piaszczysta” z drobnym żwirko-piaskiem przywiezionym z Jordanii, ale jest tłoczna i bardzo gwarna.

Bugibba i Qawra

Każdy, kto odwiedza Maltę z pewnością trafi do najczęściej (poza la Valettą ) – odwiedzanego miejsca na wyspie - do słynnej Błękitnej Groty - Blue Grotto, która jest główną przyrodniczą atrakcją Malty. Jedziemy więc na południową część wyspy, żeby przekonać się czy faktycznie przypomina urodą słynną Grotta Azzurra na Capri (grota ta - nazwę swą zawdzięcza bowiem pewnemu brytyjskiemu żołnierzowi, któremu to miejsce przypominało właśnie Grotę morską u wybrzeży Capri otoczoną lazurowo-szmaragdową wodą); którą czystym przypadkiem mieliśmy przyjemność podziwiać dosłownie miesiąc wcześniej podczas rejsu na Capri Biggrin 

No owszem, jest pewne podobieństwo… jak to w takich miejscach… ale czy akurat Capri? …. poza tym nie jest to jedna grota tylko cała sieć mniejszych i większych jaskiń morskich, które zobaczyć można jednak wyłącznie dopływając tu łódką; z góry zobaczyć możemy tylko największy skalny łuk rozpostarty widowiskowo nad Blue Grotto. ; w każdym razie szacunki odnośnie odwiedzających to miejsce nie kłamią- przyjeżdża tu ok. 100 tysięcy ludzi w sezonie!!! co jest odczuwalne ściskiem w miejscach widokowych, gdzie ludzie pchają się z aparatami nie zważając zupełnie na innych:(; znacznie przyjemniejszą częścią tej wycieczki- był półgodzinny rejs po morzu, gdzie podpływaliśmy niewielkimi łódkami pod groty i skalne ściany i mogliśmy podziwiać widoki z perspektywy dolnej. 

Dodam jeszcze, że na Malcie kręci się sporo filmów, bo wyspa jest wyjątkowo lubiana przez reżyserów jako gotowy plener filmowy; a tu właśnie w okolicach Blue Grotto – kręcono sceny do filmu „Troja” z Bradem Pittem.

idziemy do przystani i pakujemy się na łódeczki 

przed nami Blue Grotto w perspektywie dolnej

 

i koniec rejsiku- wysiadamy z łodek i idziemy popatrzec z góry 

widok na wysepkę Filfla zwaną Wyspą Grzeszników

Historia Malty wielu może zaskoczyć, sięga bowiem w bardzo zamierzchłe dzieje tysiące lat temu… wyspa ta była bowiem zamieszkana przez ludzi już 7 tysięcy lat temu! Na Malcie i sąsiedniej wysepce Gozo znajdują się liczne świątynie megalityczne uznane za najstarsze stojące budowle na świecie, które są znacznie starsze niż piramidy egipskie; oczywiście do dzisiejszego dnia zachowały się tylko ruiny, ale są na tyle ważne w hierarchii dziedzictwa ludzkości, że siedem z nich wpisano na listę Unesco. 

Trudno długą historię tej wyspy zawrzeć w kilku akapitach, ale trzeba choćby wspomnieć, że przez wieki zmieniało się panowanie na całym archipelagu wysp maltańskich od Fenicjan, Kartagińczyków, Rzymian, Arabów, Normanów, Królestwa Sycylii, Zakonu Kawalerów Maltańskich i nagłego ataku francuzów w 1798r, gdzie 15 lat później Brytyjczycy wygonili Napoleona z Malty i tak zaczął się okres ich panowania na wyspie; w latach 60-tych XX wieku zaczęła się maltańska autonomia; w tych czasach wyspa była nawet przez chwilę finansowana przez Libię, aż w końcu 3 grudnia 1974 proklamowana została niepodległa Republika Malty, która 30 lat później – w 2004 roku weszła do Unii Europejskiej. 

Piea

Asia-A
Obrazek użytkownika Asia-A
Offline
Ostatnio: 3 godziny 6 minut temu
Rejestracja: 01 wrz 2015

Czy możesz przybliżyć nazwę biura i wycieczki oraz jaką cenę udało się Wam upolować?

Chętnie pozwiedzać z Tobą, bo jeszcze tam nie byłam.

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Online
Ostatnio: 49 minut 12 sekund temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Hej Piea

chetnie powspominam Maltę Yahoo bo bylam dawno , z jakieś 10 lat temu i to w grudniu he he . Choć na pogode nie mogłam narzekać , bo było bardzo przyjemnie ,ok 18-23 C , raz pokropiło, za to turystów bardzo mało.

Od tego czasu troche wspomnienia się zatarły, więc ..liczę że teraz wrócą

No trip no life

wiktor
Obrazek użytkownika wiktor
Offline
Ostatnio: 21 godzin 50 minut temu
Rejestracja: 03 mar 2016

Jestem gotowy na zwiedzanie Preved

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 1 dzień 7 godzin temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Asia, Nelcia, Wiktor - Witajcie na Malcie  Preved

(Asiu, to zgodnie z mapką,, którą zamieściłam na początku wycieczka z Rainbow "Wyspiarskie Państwo-Miasto", upolowałysmy lasta chyba na 2 czy 3 dni przed wylotem za malinową cenkę, ale o szczegółach powiem jak gentelmen: cenka była trzycyfrowa!!!   Yahoo

Piea

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 1 dzień 7 godzin temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Dzisiejsza Malta oczami turystów jest rozpatrywana w dwóch kategoriach: 

 właśnie jako opisany powyżej fenomen, prawdziwy tygiel zabytków, których miłośnicy zwiedzania i podziwiania znajdą tu ilości baz miara i którymi z pewnością będą zachwyceni;
oraz drugie oblicze – skierowane bardziej dla ludzi młodych, którzy szukają szeroko rozumianej rozrywki, którą znajdą głównie w głośnych i gwarnych kurortach-imprezowniach, takich jak: St. Julian’s, Sliema, a nade wszystko w bardzo imprezowej dzielnicy Paceville, która jest wręcz „świątynią” dla tysięcy młodych, spragnionych zabawy ludzi, którzy znajdą tam mnóstwo kasyn, barów, restauracji, kin, wszelkich pubów, klubów nocnych ze striptizem i dyskotek, otwartych do późnych godzin nocnych lub nawet do białego rana gdzie grane są różne gatunki muzyczne a sporo z tych dyskotek odbywa się na świeżym powietrzu; Malta staje się również coraz bardziej popularna w organizowaniu wieczorów kawalerskich i to raczej nie tych maltańskich  ROFL

Zaprosze was teraz do bardzo klimatycznego miejsca.... wspaniałego Miasta Ciszy... 

Chciałabym wspomnieć  Wam o miasteczku, które na malcie zachwyciło mnie chyba jeszcze bardziej jak La Valetta, chyba nawet najbardziej : dla mnie wspaniałe, przepiękne, mega klimatyczne Miasto Ciszy – cudowna, niezapomniana Mdina, dla której mam ogromny sentyment… te zaułki... , zakamarki... i ta fenomanalna cisza... - istniejąca naprawdę nie tylko z nazwy, co zawdzięcza z pewnością braku ruchu samochodowego (zakaz wjazdu) .

Hej, są tu jacys miłośnicy "Gry o Tron" ?  pamiętacie to miejsce? tą bramę? .... no pewnie, tak naprawdę to  Mdina Gate- miejsce które w "Grze o Tron"- "zagrało" wjazd do Królewskiej Przystani

zatem wchodzimy przez Bramę w mury miasta, bardzo starego miasta...

miasto ma własną flagę

Miałyśmy przyjemność zwiedzać Mdinę dwukrotnie: w ciągu dnia podziwiając Miasto Ciszy w blasku słońca i w cieniu wąskich murów; oraz nocą, gdzie atmosfera, prawie opustoszałego miasta, gdzie przenikają tylko cienie – jest tak niesłychanie inna i niesamowita, że mam wrażenie, że byłam na planie jakiegoś filmu, bowiem wchodząc w mury niezwykłej Mdiny, przenosimy się o kilka wieków wstecz… jak w „Grze o Tron”, gdzie kręcone były niektóre sceny do filmu właśnie tu - w murach tego miasta (a musicie wiedzieć, że jestem wielką miłośniczką i prawdziwą zagorzałą fanką tego serialu)
- normalnie jak jakaś małolata! Biggrin - tym bardziej to dziwne w moim przypadku, że tego typu filmów generalnie nie lubię i nie oglądam i od wielu lat, jak na bieżąco leciały kolejne sezony „Gry o Tron” słuchałam tylko wokół jak wszyscy o tym gadają i się emocjonująco zachwycają…. mnie to jednak jakoś zupełnie nie brało… byłam odporna przez długie lata, aż do momentu kiedy namówił mnie w końcu młodszy syn:)
- mamo! no nie bądź taka zatwardziała! – daj się skusić i obejrzyj chociaż jeden odcinek! – i choć początkowo dzielnie się nie dawałam, argumentując, że za stara już jestem na takie bajki, to tak mnie namawiał i kusił, i w kółko o tym gadał, że w końcu uległam i obejrzałam ten jeden odcinek (to było 2 lata temu)  i….. wpadłam jak śliwka w kompot!:); potem był drugi i trzeci i kolejny…. i zarwane noce i sezon za sezonem….. gdzie na ostatnio emitowany musiałam czekać aż rok i potem kolejny , ósmy już sezon i zapowiedziany przez HBO jako ostatni. No tak to ze mną było i z tym serialem…:)

(a tak apropos „Gry o Tron”: na Maltę są nawet organizowane specjalne wycieczki dla miłośników turystyki filmowej, którzy podążają tu śladami bohaterów tego serialu Biggrin nawet „Itaka” ma w swoim programie takie wycieczki: "Gra o Gozo" i  „Walka o Gozo” , gdzie równiez kręcono sceny do filmu:) 

Mdina nocą

Mdina to miasteńko, taka miejska kruszynka – pradawna osada, dawna stolica wyspy, która zachwyciła mnie atmosferą i tą niezwykłą ciszą.

Doprawdy trudno w to uwierzyć, ale pierwsze wzmianki o osadnictwie w tym miejscu sięgają strasznie zamierzchłych czasów, bo aż czwartego tysiąclecia przed naszą erą. Mdina.... Rabat..... no nazwy te jakoś nie brzmią europejsko:), większość pewnie mocno się zdziwi słysząc te arabskie nazwy w kraju nie arabskim; no tak... bo jeśli ktoś przyjechał na Maltę – wiedząc, że to przecież bardzo katolicka wyspa – może być bardzo zaskoczony tymi dwoma z arabska brzmiącymi nazwami : Mdina i Rabat – nazwy te zaskakują, ale tylko do momentu dopóki nie poznamy choćby pobieżnie długiej, liczącej kilka tysiącleci - historii Malty. 

cudne, maleńkie porcelanowe "filigrany" z wizerunkami Madonny i innych Świętych to bardzo charakterystyczny detal ozdobny bardzo, ale to bardzo katolickiej Malty

Piea

Żeluś
Obrazek użytkownika Żeluś
Offline
Ostatnio: 3 tygodnie 4 dni temu
Rejestracja: 25 kwi 2016

Pieknie...czytam bo z pewnością na wrzesień infotmacje mi sie przydadzą Smile

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 1 dzień 7 godzin temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Witaj Żelku; fajnie że może Ci się przydać moja Malta na zaś... 

Piea

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 1 dzień 7 godzin temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

O początkach panujących na tej wyspie już Wam pisałam wcześniej , ale to właśnie w czasach świetności panowania arabów (w latach 870 -1090), którzy rozbudowali i rozwinęli istniejącą tu wcześniej rzymską Melitę – osada ta (dzisiejsza Mdina) rozkwitła i nabrała ważności; to właśnie arabowie w X wieku otoczyli oba te miasta- wraz z sąsiednim Rabatem - murami oddzielając je od siebie istniejącą do dziś masywną fosą ; Arabowie w Mdinie utworzyli swoją stolicę na wyspie, a Rabat stał się wówczas jej mniej ważnym przedsionkiem. 

Dziś, po setkach lat oba te organizmy miejskie połączyły się w zasadzie jedną całość, a w kartach historii zakon rycerski Joannitów przeniósł stolicę 10 km dalej do nowego miasta – Valetty, utworzonego przez jednego z Wielkich Mistrzów - Jean'a de la Valette, od nazwiska którego pochodzi nazwa dzisiejszej stolicy wyspy. 

Rabat i Mdina pozostały więc nieco na uboczu tracąc z biegiem lat na ważności, ale obie arabskie nazwy pozostały do dziś w tych katolickich miescinkach .

ponizej Rabat: 

Malutki Rabat słynie głównie z Katakumb św. Pawła który trafił na wyspę w 60r. po rozbiciu się tu jego statku; mieszkał w jednej z tych grot w podczas kilkumiesięcznego pobytu na wyspie gdzie prowadził działalność misyjną

idziemy więc: 

Katakumby w Rabacie - są niezwykle rozległym systemem podziemnego labiryntu, w którym naprawdę łatwo się zagubić; jest tu ciemno, wąsko i strasznie duszno...

Nad Mdiną góruje masywna bryła średniowiecznej Katedry Św. Pawła z charakterystyczną kopułą widoczną z daleka, ; w miasteczku, mimo jego mikroskopijnej wielkości znajdziemy sporo pięknych zabytków ściśniętych na kwartałach wąskich uliczek i maleńkich placyków: m. in. liczne kościoły, Klasztor Benedyktynów, Kaplicę św. Agaty, kilka szlacheckich rezydencji i arystokratycznych pałaców; domy ozdabiane są tu, podobnie jak w Valettcie pięknymi balkonami, ale z bardzo charakterystycznymi żeliwnymi balustradami; no i kołatki…. miliony cudnych, wymyślnych kołatek we wszystkich napotkanych drzwiach – aż trudno uwierzyć, że wielkie trzęsienie ziemi w roku 1693 zamieniło Mdinę w kupę gruzów.
Miasto jednak odbudowano wówczas z pietyzmem i z barokowym przepychem nie zatracając jednak średniowiecznego charakteru pełnego krętych, ciasnych uliczek. 

Katedra w Mdinie

kołatkowy zawrót głowy Lol 

mam naprawdę potężną kołatkową galerię  Yes 3 , ale jest tego tyle, że chyba całości wam nie pokażę...  Wacko

idziemy na kawusię i małą przekąskę do najbardziej znanej knajpki w Mdinie o cudnej nazwie "Źródełko" 

i jesteśmy na miejscu 

a w środku jak w gaju.....

zamawiamy pastizzi , na które trzeba się skusić na Malcie wręcz obowiązkowo - to takie całkiem spore pierożki z ciasta francuskiego nadziewane różnymi smakami, najczęściej serkiem ricotta, albo pastą z groszkiem, mięskiem, pomidorami, itd  serwowane na gorąco ..- fajna i bardzo smaczna przekąska

na murku obok stolika natychmiast pojawiają się amatorzy okruszków Lol 

widok z perspektywy stolika w "Źródełku" 

nooo... Kawalerów Maltańskich spotkałam tu tylko takich  Mosking 

niesamowite są te "napompowane" kraty w oknach

zagadka: ciekawe czy wiecie dlaczego taki kształt mają te kraty?

otóż kraty takie celowo wyginano w ten sposób, ponoć żeby damy w wielkich, krynolinowych sukniach opartych na metalowych konstrukcjach mogły swobodnie podchodzić do okien i sobie wyglądać bez narażania się na śmieszność:) ; przy prostej balustradzie/kracie taka suknia- podniosłaby się do góry no i  byłby skandal:)) - (wersja lokalnego przewodnika) ; skandal rzecz jasna w czasach krynolinowych sukien, bo dziś w erze stringów to nikt nie zwróciłby na to uwagi   Blum 3

Piea

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 1 dzień 7 godzin temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

to moze teraz nieco przyrody, której w sumie na Malcie to za wiele nie ma w sensie zbujnej zieloności, bo tu latem królują żóttości  ale widoki są i owszem.... 

ścieżki wśród ruinek nad klifami Dingli 

klify Dingli - jedne z najwyższych na południu Europy dochodzą do wysokości ok 250 metrów i fajnie widać je z samolotu

atak ślimaków ?  Crazy

i coś dla amatorów plażowania i miłośników tychże- najładniejsze plaże na Malcie są ponoć  w okolicach Melieha , ale ja się w kwestii plaż wolę nie  wypowiadać, bo to nie jest moje : "to, co tygryski lubią najbardziej", ale jeśli już, to wolę takie bardziej dzikie, bez tzw. infrastruktury - tutaj jest zdecydowanie za dużo ludzi, leżaków i w ogóle cały ten harmider...., no ale w hierarchii urody plażowej- ponoć nie ma tu ładniejszych niż te w Melieha

natomiast jeśli już ktoś dotrze do północno- zachodniej części wyspy (gdzie w zasadzie nic nie ma) to całkiem blisko Melieha znajduje się przepiękna zatoka Anchor Bay , warto tu dotrzeć, chocby dla samych widoczków

no dobrze... to czas na la Valettę, gdzie zdecydowanie jest najwięcej do zobaczenia na tej wyspie

La Valetta – to absolutnie obowiązkowe miejsce do odwiedzenia na wyspie; miasto-państwo, najmniejsza stolica w Europie, w której ilość zabytków przyprawia dosłownie o zawrót głowy, bo musicie wiedzieć, że te wszystkie millenia i wieki przez które przewinęło się tylu panujących mają dziś odzwierciedlenie w tutejszej kulturze, architekturze, w wielu tradycjach a nawet w przedziwnym języku niepodobnym do żadnego innego ; a doskonałym przykładem bogactwa zabytków jest właśnie Valletta, w której znaleźć można aż 320 zarejestrowanych zabytków, czyniąc ją jednym z najbardziej zagęszczonych obszarów zabytkowych na świecie; a poza megalitycznymi świątyniami, również Valetta- jako całe miasto została wpisana na listę światowego dziedzictwa Unesco. 

To o czymś świadczy…. a dla nas turystów- głównie o tym, że Malta - dla miłośników zwiedzania, architektury, sztuki i piękna wszelakiego stworzonego przez człowieka – jest po prostu istnym, zabytkowym rajem. 

Przyjedźcie tutaj i jak przez kilka dni pojeździcie po wyspie i pozwiedzacie, oprócz Valetty – jeszcze inne cudne miasteczka pełne wspaniałości architektonicznych z przeróżnych czasów i epok – sami się przekonacie, że nie przesadzam. 

Fontanna Trytonów

Ruiny Teatru Antycznego (Royal Opera House), ale wciąż działającego, gdzie  odbywają się tu wciąż spektakle pod gołym niebem

musicie wiedzieć, że trafiła się nam niebywały tłum w tym mieście; w 2018 roku La Valetta była Europejską Stolicą Kultury, więc dodatkowe ilości turystów płynęły tu gestą fala + do tego kilka zacumowanych cruiserów w porcie zrobiło istny nalot w mieście  Wacko 2

a było mniej więcej tak: 

na szczęście Malta jest malutka a odległość z naszej Bugibby do stolicy niewielka, więc w czasie wolnym odwiedzaliśmy sobie stolicę jeszcze dwukrotnie; innego dnia ( w tym samym miejscu jak odpłynęły cruisery, było znacznie przyjemniej, choć o pustkach mowy nie było) :

Jean de La Valette - 49-ąty  w kolejności Wielki Mistrz Zakonu Joanitów (Kawalerów Maltańskich)  - to on wsławił się w historii jako obrońca Malty przed Turkami, dzięki temu Zakon Kawalerów stał się sławny w całym chrześcijańskim ówczesnym świecie; założyciel stolicy Malty - La Valetty 

Zajazd kastylijski (Auberge Castille)

Zmierzamy do Górnych Ogrodów Baracca- skad sa najładniejsze widoki na Valette i Trzy Miasta - (tzw Three Cities) 

pomnik Gawroszy 

idziemy na pasaż- będa widoki 

Piea

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Online
Ostatnio: 49 minut 12 sekund temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

ale fajne ujęcie !!!

a swoją drogą, to chciałabys kiedyś dotrzeć do la Valetty od strony wody, to musi być piekny widok !

No trip no life

Strony

Wyszukaj w trip4cheap