no właśnie, Nel zauważyła istotną kwestię o której zapomniałam napisać, otóż jasne, że te domki to nie były zabawki dla małych dziewczynek; raczej dla tych dużych:)
W Rijskmuseum są trzy takie zabytkowe (barokowe) domki; stanowia dośc unikalną reprezentacje życia w zamożnych domach XVII wiecznej Holandii; w tamtym okresie, oprócz tego ze to inny, dość specyficzny rodzaj sztuki, były przede wszystkim bardzo popularnym hobby kolekcjonerskim dla zamożnych arystokratek;
wówczas było to dość modne i w dobrym tonie było posiadanie takiego cuda, zwłaszcza, że były to drogie "zabawki", a wyposażenie było dzięłem artystów, te wszystkie mebelki, obrazki, lustra, lampeczki, i inne drobiazgi to robota nieomal zegarmistrzowska ; większośc z porcelany, macicy perłowej, złoto, srebro, egzotyczne drewno, itd.... ; taka urocza "rozrywka" dla bogatych panien i dam...
*****
to teraz przejdźmy do sekcji Malarstwa
większośc zgromadzonych obrazów- to dzieła starych mistrzów Złotego Wieku, ale w różnych salach są też dzięła późniejsze; najwięcej emocji i ludzi, oprócz dzieł Rembrandta kumulują obrazy van Gogha;
jego słynny Autoportret (juz bez ucha:)) -olej na tekturze, 1887rok
jedno z pól "Pole Pszenicy" (bez kruków) - Vincent van Gogh; olej na płótnie 1888r;
kolejne mniej znane dzieła, ale też van Gogha:
" Samotny w poblizu kościoła luterańskiego w Amsterdamie"; olej na desce, 1885;
a tutaj: też Vincent van Gogh, "Brzeg rzeki z drzewami" olej na płótnie; 1887;
kolejna sala to dzieła znacznie starsze:
niesamowity "Bankiet Martwej Natury" - 1644r- Adriaen van Utrecht;
Adam i Ewa, obraz Cornelisa van Haarlem'a z 1592 roku znany jako "Upadek człowieka"
Lot i córki Lota; Hendrick Goltzius 1616r
"Vertumnus i Pomona" Hendrick'a Goltzius ; olej na płótnie z 1613r;
i bardzo ciekawa "Martwa Natura z czaszką, świecznikiem i monetami" ; Johann Stumm; (XVII wiek) , olej na desce;
zanim przejdziemy do kolejnej sali chwilowa przerwa na rzeczy inne:)
coś pomiędzy rzeźbą a złotnictwem i sztuką jubilerską...
rózne fikuśne puzderka, figurki, itd...
tu bardzo ciekawy eksponat i piękna rzecz - to pochodzące z Norymbergii arcydzieło z 1553 roku:
na okrągłej płycie oprawionej w srebro namalowana jest mapa płw. Iberyjskiego (wg ówczesnej wiedzy kartograficznej) z zastosowaniem kosztownych materiałów takich jak: złoto, bardzo drogi wówczas lazuryt (lapis lazuli), kryształ górski, srebro złocone, miedź i łupek; z upływem czasu, no już kilka dobrych wieków..., pierwotny jasnoniebieski kolor drogiego lapis lazuli odbarwił się nieomal całkowicie zmieniając kolor na matową szarość, ale i tak przedmiot robi wrażenie! na zdjęciu tego nie widać, ale cały się skrzy i mieni....
w dziale instrumentów, ciekawy harpsichord, czyli klawesyn z Antwerpii (1627 rok)
sporo tam różnych sal tematycznych...
w dziale mebli - fajna kołyska:)
były jeszcze działy z precjozami, biżuterią ceramiką, militariami, była sala z arrasami, stare zegary, itd...itp...
ja polazłam w inne obrazy:)
tu olej na płótnie Jacobusa van Looya; : "Lipiec. Letnia bujność" widoczny wpływ impresjonizmu (uwielbiam!) ; obraz powstał w 1900 roku;
ciekawy olej na desce "Krajobraz z bydłem" Willem Roelofs, 1880 rok; ( taki "ichni Chełmoński:))
dość ponure dzieło: Cornelia Clara i Joanna- Jan Veth. olej na płótnie 1885
jest tez sala/ kilka sal poświęcone dziełom "wielkogabarytowym"; niektóre dość słusznych rozmiarów:
wielki obraz (o wymiarach, 2,35 na 7.5 metra) pod długim tytułem: "Kampania okręgu VIII w Amsterdamie (Kwatera Główna Arkebuzerów) pod dowództwem kapitana Roelofa Bickera" ; olej na płótnie malowany w latach: 1639-1643 r przez Bartolomeusa van der Hersta; pełna nazwa obrazu :
Oficerowie i inni członkowie milicji VIII okręgu w Amsterdamie pod dowództwem kapitana Roelofa Bickera i porucznika Jana Michielsza.
Kompania kapitana Dircka Jacobsza Rosecransa i porucznika Pauwa.; Cornelis Ketel, 1588 rok (ponad 2x4 metry!)
i moze jeszcze "Rzeź Niewiniątek" olej na płótnie Cornelisza van Haarlema z 1590 r;
może zmiana tematu obrazów ? i dwa dzieła z naturą ożywioną:)
"Pelikan i inne ptaki przy stawie", obraz Melchiora d'Hondecoether"a z 1680 roku; znany bardziej jako "Pływające Pióro"
Dirk Valkenburg był holenderskim malarzem Złotego Wieku.; obraz "Sowa z martwym kurczakiem i lecącym gołębiem w krajobrazie" namalowany w latach , ok. 1700–1710; najbardziej znanym dziełem tego artysty jest "Plantacja w Surinamie" (widziałam, ale nie cyknęłam fotki ; Valkenburg w 1698 roku pracował w Wiedniu malując dla księcia Liechtensteinu, a w latach 1706-1707 podróżował do Surinamu , aby rysować rodzime rośliny i ptaki dla bogatego sekretarza Amsterdamu, Jonasa Witsena który był tam właścicielem surinamskiej plantacji;
idę do innej sali, gdzie wisi malarstwo marynistyczne; lubie patrzeć na statki, te na obrazach też... zawsze wzbudzało to mój podziw...; tutaj olej na desce z 1650 roku Jana van de Capelle;
Bitwa pod Dunkierką "The battle of Dunkierk" - Willem van der Velde I z 1659 namalowany ciekawą techniką - tuszem na płótnie
w sali portretowej
portret księcia Willema III Orańskiego z dynastii orańskiej-Nassau , namiestnika Niderlandów i króla Anglii; obraz olejny na płótnie z 1692 Gotfrieda Schalckena;
i cała masa innych, nieznanych mi zupełnie twarzy... więc koniec przynudzania:)
Hej, czy już śpicie?
no dobra.. może wystarczy:))
na koniec jeszcze Veermer
i jego słynna "Mleczarka" namalowana w latach 1658-1661; oprócz "Dziewczyny z Perłą" , "Koronczarki" (ta jest w paryskim Luwrze) czy " Kobiety z Dzbanem" (Metropolitan Museum w Nowym Jorku) - Mleczarka - to jedno z najsłynniejszych "topowych" dzieł w dorobku Vermeera;
byłam tu ponad 2 godziny ; zrobiłam chyba ze 300 zdjęć! mnie się bardzo podobało, ale oczywiście wiem, że czym innym jest wizyta na żywo, a czym innym "nudne" oglądanie cudzych zdjęć, zatem wystarczy:)
ale Rijksmuzeum warte jest swej sławy (i ceny za bilet!:))
ostatni obraz z akcentem holenderskim i wychodzimy....
to olej na płótnie 1889, Wiatrak przy kanale polderowym ; obraz pt.: "W miesiącu lipcu" Paul Joseph Constantin Gabriel,
jakoś Was chyba za bardzo nie porwało to Rijskmuseum? no cóz... tak jak pisałam wcześniej, czym innym jest odbiór na miejscu na żywo, a czym innym ogladanie cudzych fotek...
Nel, mielismy bilety grupowe łączone z rejsem łódkami po kanałach; nie pamietam dokładnie , ale cos około 34-38E/per capita, więc całkiem sporo :(, no cóż takie atrakcje kosztują nieco
*****
Z Muzeum jedziemy juz do ostatniej atrakcji Amsterdamu, wskakujemy w metro (he he, to juz kolejny srodek komunikacji w stolicy Niderlandów! "porzucenie" autokaru tego dnia - było wiec dla nas swoistą dodatkową atrakcją:) jeździlismy tam autobusem, tramwajem, metrem i łódkami zabrakło tylko czasu na słynne rowery:)
no a metro jak to metro; w wielu miastach Europy jeździłam metrem, więc to amsterdamskie - zupełnie niczym się nie wyróżnia; ot kolejka, tyle że podziemna; ale zaskoczeniem było dla mnie, że w grupie było klika osób, które jechały metrem po raz pierwszy w życiu!
tak mi przyszło do głowy, że mam fotki z metra z różnych miast , ale kurcze nie mam z warszawskiego! z którego od lat korzystam "na co dzień"! no tak... najciemniej jest zawsze pod "własną latarnią" :):)))
pakujemy się do wagonika i jedziemy tylko 2 stacje
idziemy do Szlifierni Diamentów z których słynie to miasto (choć jeszcze bardziej słynie belgijska Antwerpia!)
odwiedzamy najsłynniejszą tutaj szlifiernię; W Amsterdamie takich szlifierni znajduje się najwięcej w Holandii; Miasto to jest nawet określane jako "Miasto Diamentów" ze względu na długą historię produkcji tych szlachetnych klejnotów najwyższej jakości już od XVII wieku...; noo... to się wyspecjalizowali w tej dziedzinie!
Szlifiernia ta została założona przez Mojzesza Eliasza Costera w 1840 roku i pozostała w rodzinie Costerów do 1910 r.;
warto wspomnieć, że 99% szlifierni w tym mieście jest obecnie w rękach Żydów; a w belgijskiej Antwerpii - to nawet 100 %!
szlifiernia Coster zwana jest Królewską !
W 2016 r, w 175 rocznicę istnienia, sam Król Willem-Alexander przyznał szlifierni Coster Diamonds honorowy tytuł Royal (królewski), co spowodowało zmianę nazwy z Coster Diamonds na Royal Coster; aby do nazwy firmy otrzymać tytuł ROYAL, organizacja musi być liderem w swojej dziedzinie wiedzy specjalistycznej, mieć duże znaczenie dla kraju i istnieć przez co najmniej 100 lat! Costerowie spełnili jak widać wszystkie warunki:))
różne kamienie i przeróżne rodzaje i typy szlifów
w pracowni projektowej - projektanci mają co wymyślać:)
można tu podpatrzeć fachowców - panów szlifierzy przy pracy
i ich stanowiska pracy, gdzie powstają te wszystkie kosztowne błyskotki
piękna replika korony Elżbiety Królowej Matki, z repliką słynnego diamentu Koh-I-Noor.
To główny element Royal Coster Diamonds;
a Koh-i-noor - to klejnot skrywający wiele tajemnic.... do dziś budzi wiele kontrowersji, a mieszkańcy byłych kolonii brytyjskich wciąż chcą go odzyskać (i ja im sie wcale nie dziwię:)))
i kilka dalszych pstryków
zamierzyłam najmniejszy i najtańczy jaki tam był
niestety jego cena mnie wbiła w fotel ! *shok*; a zresztą tam! - diamenty to są piękne i stosowne klejnoty ale dla młodych kobiet.... stara już i tak nie zabłyszczy
Radek, moja dotychczasowa wiedza o brylantach - runęła w tej szlifierni:))
dotąd błędnie myślałam że cena wyrobów jubilerskich z diamentami zależy od wielkości kamienia i już:) otóż nie!
pokazanyk był tylko ciut większy, np. od tego jaki mój syn kupił kilka lat temu swej wybrance, na tzw. zaręczyny:) , ale zapłacił za niego coś ok 3 tysiów (w złotych!); ten tu kosztował ok. 5 t, ale Jojo!
okazałao się, że cenę oprócz samych karatów - tu robi tzw. czystość kamienia wg jakiejś stsowanej klasyfikacji; ja się na tym zupełnie nie znam, ale z ciekawością wysłuchałam informacji o tych wszystkich szlifach, inkluzjach i skazach:) ;
no i też cena podyktowana jest miejscem zakupu! , bowiem Royal Coster to najstarsza na świecie (i bardzo prestiżowa) szlifiernia diamentów; tutaj zaopatrywało się wiele koronowanych głów (np. Sissi) , no i sam ten Koh-i-noor został przycięty i oszlifowany właśnie tu, więc chyba ta cena, oprócz samych karatów i czystości kamienia - to po troszę i z tych innych powodów:))))
***
Jorguś, to znaczy, że chyba przegapiłeś, bo oczywiście, że pisałam o tym dziele! ; gdzieś na początku fotek z tego muzeum (po ceramice, meblach, statkach,bibliotece i domkach dla lalek dla zamożnych pań:)))
******
Nel, no błyskotki wiadomo...., żadna baba nie pogardzi (my podobno jesteśmy jak sroki! ; ale jakby tak Pan Małż kupił, to czemu nie? ":)))) ale tak sama sobie? - hmmm, wolałabym jednak przeznaczyć taką gotóweczkę na jakiś fajny wyjazd, niż błysk na palcu:))
no właśnie, Nel zauważyła istotną kwestię o której zapomniałam napisać, otóż jasne, że te domki to nie były zabawki dla małych dziewczynek; raczej dla tych dużych:)
W Rijskmuseum są trzy takie zabytkowe (barokowe) domki; stanowia dośc unikalną reprezentacje życia w zamożnych domach XVII wiecznej Holandii; w tamtym okresie, oprócz tego ze to inny, dość specyficzny rodzaj sztuki, były przede wszystkim bardzo popularnym hobby kolekcjonerskim dla zamożnych arystokratek;
wówczas było to dość modne i w dobrym tonie było posiadanie takiego cuda, zwłaszcza, że były to drogie "zabawki", a wyposażenie było dzięłem artystów, te wszystkie mebelki, obrazki, lustra, lampeczki, i inne drobiazgi to robota nieomal zegarmistrzowska ; większośc z porcelany, macicy perłowej, złoto, srebro, egzotyczne drewno, itd.... ; taka urocza "rozrywka" dla bogatych panien i dam...
*****
to teraz przejdźmy do sekcji Malarstwa
większośc zgromadzonych obrazów- to dzieła starych mistrzów Złotego Wieku, ale w różnych salach są też dzięła późniejsze; najwięcej emocji i ludzi, oprócz dzieł Rembrandta kumulują obrazy van Gogha;
jego słynny Autoportret (juz bez ucha:)) -olej na tekturze, 1887rok
jedno z pól "Pole Pszenicy" (bez kruków) - Vincent van Gogh; olej na płótnie 1888r;
kolejne mniej znane dzieła, ale też van Gogha:
" Samotny w poblizu kościoła luterańskiego w Amsterdamie"; olej na desce, 1885;
a tutaj: też Vincent van Gogh, "Brzeg rzeki z drzewami" olej na płótnie; 1887;
kolejna sala to dzieła znacznie starsze:
niesamowity "Bankiet Martwej Natury" - 1644r- Adriaen van Utrecht;
Adam i Ewa, obraz Cornelisa van Haarlem'a z 1592 roku znany jako "Upadek człowieka"
Lot i córki Lota; Hendrick Goltzius 1616r
"Vertumnus i Pomona" Hendrick'a Goltzius ; olej na płótnie z 1613r;
i bardzo ciekawa "Martwa Natura z czaszką, świecznikiem i monetami" ; Johann Stumm; (XVII wiek) , olej na desce;
zanim przejdziemy do kolejnej sali chwilowa przerwa na rzeczy inne:)
coś pomiędzy rzeźbą a złotnictwem i sztuką jubilerską...
rózne fikuśne puzderka, figurki, itd...
tu bardzo ciekawy eksponat i piękna rzecz - to pochodzące z Norymbergii arcydzieło z 1553 roku:
na okrągłej płycie oprawionej w srebro namalowana jest mapa płw. Iberyjskiego (wg ówczesnej wiedzy kartograficznej) z zastosowaniem kosztownych materiałów takich jak: złoto, bardzo drogi wówczas lazuryt (lapis lazuli), kryształ górski, srebro złocone, miedź i łupek; z upływem czasu, no już kilka dobrych wieków..., pierwotny jasnoniebieski kolor drogiego lapis lazuli odbarwił się nieomal całkowicie zmieniając kolor na matową szarość, ale i tak przedmiot robi wrażenie! na zdjęciu tego nie widać, ale cały się skrzy i mieni....
w dziale instrumentów, ciekawy harpsichord, czyli klawesyn z Antwerpii (1627 rok)
sporo tam różnych sal tematycznych...
w dziale mebli - fajna kołyska:)
były jeszcze działy z precjozami, biżuterią ceramiką, militariami, była sala z arrasami, stare zegary, itd...itp...
ja polazłam w inne obrazy:)
tu olej na płótnie Jacobusa van Looya; : "Lipiec. Letnia bujność" widoczny wpływ impresjonizmu (uwielbiam!) ; obraz powstał w 1900 roku;
ciekawy olej na desce "Krajobraz z bydłem" Willem Roelofs, 1880 rok; ( taki "ichni Chełmoński:))
dość ponure dzieło: Cornelia Clara i Joanna- Jan Veth. olej na płótnie 1885
jest tez sala/ kilka sal poświęcone dziełom "wielkogabarytowym"; niektóre dość słusznych rozmiarów:
wielki obraz (o wymiarach, 2,35 na 7.5 metra) pod długim tytułem: "Kampania okręgu VIII w Amsterdamie (Kwatera Główna Arkebuzerów) pod dowództwem kapitana Roelofa Bickera" ; olej na płótnie malowany w latach: 1639-1643 r przez Bartolomeusa van der Hersta; pełna nazwa obrazu :
Oficerowie i inni członkowie milicji VIII okręgu w Amsterdamie pod dowództwem kapitana Roelofa Bickera i porucznika Jana Michielsza.
Piea
kolejny z serii całkiem dużych:
Kompania kapitana Dircka Jacobsza Rosecransa i porucznika Pauwa.; Cornelis Ketel, 1588 rok (ponad 2x4 metry!)
i moze jeszcze "Rzeź Niewiniątek" olej na płótnie Cornelisza van Haarlema z 1590 r;
może zmiana tematu obrazów ? i dwa dzieła z naturą ożywioną:)
"Pelikan i inne ptaki przy stawie", obraz Melchiora d'Hondecoether"a z 1680 roku; znany bardziej jako "Pływające Pióro"
Dirk Valkenburg był holenderskim malarzem Złotego Wieku.; obraz "Sowa z martwym kurczakiem i lecącym gołębiem w krajobrazie" namalowany w latach , ok. 1700–1710;
;
najbardziej znanym dziełem tego artysty jest "Plantacja w Surinamie" (widziałam, ale nie cyknęłam fotki
Valkenburg w 1698 roku pracował w Wiedniu malując dla księcia Liechtensteinu, a w latach 1706-1707 podróżował do Surinamu , aby rysować rodzime rośliny i ptaki dla bogatego sekretarza Amsterdamu, Jonasa Witsena który był tam właścicielem surinamskiej plantacji;
idę do innej sali, gdzie wisi malarstwo marynistyczne; lubie patrzeć na statki, te na obrazach też... zawsze wzbudzało to mój podziw...; tutaj olej na desce z 1650 roku Jana van de Capelle;
Bitwa pod Dunkierką "The battle of Dunkierk" - Willem van der Velde I z 1659 namalowany ciekawą techniką - tuszem na płótnie
w sali portretowej
portret księcia Willema III Orańskiego z dynastii orańskiej-Nassau , namiestnika Niderlandów i króla Anglii; obraz olejny na płótnie z 1692 Gotfrieda Schalckena;
i cała masa innych, nieznanych mi zupełnie twarzy... więc koniec przynudzania:)
Hej, czy już śpicie?

no dobra.. może wystarczy:))
na koniec jeszcze Veermer
i jego słynna "Mleczarka" namalowana w latach 1658-1661; oprócz "Dziewczyny z Perłą" , "Koronczarki" (ta jest w paryskim Luwrze) czy " Kobiety z Dzbanem" (Metropolitan Museum w Nowym Jorku) - Mleczarka - to jedno z najsłynniejszych "topowych" dzieł w dorobku Vermeera;
byłam tu ponad 2 godziny ; zrobiłam chyba ze 300 zdjęć! mnie się bardzo podobało, ale oczywiście wiem, że czym innym jest wizyta na żywo, a czym innym "nudne" oglądanie cudzych zdjęć, zatem wystarczy:)
ale Rijksmuzeum warte jest swej sławy (i ceny za bilet!:))
ostatni obraz z akcentem holenderskim i wychodzimy....
to olej na płótnie 1889, Wiatrak przy kanale polderowym ; obraz pt.: "W miesiącu lipcu" Paul Joseph Constantin Gabriel,
i na ulicę....
cdn...
Piea
...heh,ta kołyska pokazywana w poście 72 to jak z..."rodziny Adamsów" ; ))))
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Piea
Ja też lubię obrazy marynistyczne .
A jaki jest wstęp do muzeum skoro piszesz ,że taki drogi . Pewnie pisałaś, ale gdzieś mi uciekło
No trip no life
jakoś Was chyba za bardzo nie porwało to Rijskmuseum?
no cóz... tak jak pisałam wcześniej, czym innym jest odbiór na miejscu na żywo, a czym innym ogladanie cudzych fotek...
Nel, mielismy bilety grupowe łączone z rejsem łódkami po kanałach; nie pamietam dokładnie , ale cos około 34-38E/per capita, więc całkiem sporo :(, no cóż takie atrakcje kosztują nieco
*****
Z Muzeum jedziemy juz do ostatniej atrakcji Amsterdamu, wskakujemy w metro (he he, to juz kolejny srodek komunikacji w stolicy Niderlandów! "porzucenie" autokaru tego dnia - było wiec dla nas swoistą dodatkową atrakcją:) jeździlismy tam autobusem, tramwajem, metrem i łódkami
zabrakło tylko czasu na słynne rowery:)
no a metro jak to metro; w wielu miastach Europy jeździłam metrem, więc to amsterdamskie - zupełnie niczym się nie wyróżnia; ot kolejka, tyle że podziemna; ale zaskoczeniem było dla mnie, że w grupie było klika osób, które jechały metrem po raz pierwszy w życiu!
tak mi przyszło do głowy, że mam fotki z metra z różnych miast , ale kurcze nie mam z warszawskiego!
z którego od lat korzystam "na co dzień"! no tak... najciemniej jest zawsze pod "własną latarnią" :):)))
pakujemy się do wagonika i jedziemy tylko 2 stacje
idziemy do Szlifierni Diamentów z których słynie to miasto (choć jeszcze bardziej słynie belgijska Antwerpia!)
odwiedzamy najsłynniejszą tutaj szlifiernię; W Amsterdamie takich szlifierni znajduje się najwięcej w Holandii; Miasto to jest nawet określane jako "Miasto Diamentów" ze względu na długą historię produkcji tych szlachetnych klejnotów najwyższej jakości już od XVII wieku...; noo... to się wyspecjalizowali w tej dziedzinie!
Szlifiernia ta została założona przez Mojzesza Eliasza Costera w 1840 roku i pozostała w rodzinie Costerów do 1910 r.;
warto wspomnieć, że 99% szlifierni w tym mieście jest obecnie w rękach Żydów; a w belgijskiej Antwerpii - to nawet 100 %!
szlifiernia Coster zwana jest Królewską !
W 2016 r, w 175 rocznicę istnienia, sam Król Willem-Alexander przyznał szlifierni Coster Diamonds honorowy tytuł Royal (królewski), co spowodowało zmianę nazwy z Coster Diamonds na Royal Coster; aby do nazwy firmy otrzymać tytuł ROYAL, organizacja musi być liderem w swojej dziedzinie wiedzy specjalistycznej, mieć duże znaczenie dla kraju i istnieć przez co najmniej 100 lat! Costerowie spełnili jak widać wszystkie warunki:))
różne kamienie i przeróżne rodzaje i typy szlifów
w pracowni projektowej - projektanci mają co wymyślać:)
można tu podpatrzeć fachowców - panów szlifierzy przy pracy
i ich stanowiska pracy, gdzie powstają te wszystkie kosztowne błyskotki
piękna replika korony Elżbiety Królowej Matki, z repliką słynnego diamentu Koh-I-Noor.
To główny element Royal Coster Diamonds;
a Koh-i-noor - to klejnot skrywający wiele tajemnic.... do dziś budzi wiele kontrowersji, a mieszkańcy byłych kolonii brytyjskich wciąż chcą go odzyskać (i ja im sie wcale nie dziwię:)))
i kilka dalszych pstryków
zamierzyłam najmniejszy i najtańczy jaki tam był
niestety jego cena mnie wbiła w fotel ! *shok*; a zresztą tam! - diamenty to są piękne i stosowne klejnoty ale dla młodych kobiet.... stara już i tak nie zabłyszczy
no to żegnamy się z diamentami...
i idziemy jeszcze do sklepów z chodakami...
cdn....
Piea
fajnie że wstawiłaś fotke "z info" który to ta..."Góra Światła" !!!
bo naprawde nie wiedziałem ; )
a skoro wspomniałaś to..."na ile",tak po warszawsku, te najtańsze błyskotki !??? ; )
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
W Rijksmuseum znajduje się "Straż nocna" Rembrandta. Nie zamieściłaś czy przegapiłem. A może wypożyczona?
Najbardziej ją zapamiętałem, bo czailiśmy się z kolegą na fotkę, a stał strażnik. Wreszcie podszedł do nas, kazał sie ustawić obok obrazu i nas sfocił
Jorguś
No fajne te diameny.. nie pogardziłabym jakimś cackiem .
Poczytałam sobie przy okazji historię "Góry światła", baaardzo ciekawa i intrygująca.
No trip no life
Radek, moja dotychczasowa wiedza o brylantach - runęła w tej szlifierni:))
dotąd błędnie myślałam że cena wyrobów jubilerskich z diamentami zależy od wielkości kamienia i już:) otóż nie!
pokazanyk był tylko ciut większy, np. od tego jaki mój syn kupił kilka lat temu swej wybrance, na tzw. zaręczyny:) , ale zapłacił za niego coś ok 3 tysiów (w złotych!); ten tu kosztował ok. 5 t, ale Jojo!
okazałao się, że cenę oprócz samych karatów - tu robi tzw. czystość kamienia wg jakiejś stsowanej klasyfikacji; ja się na tym zupełnie nie znam, ale z ciekawością wysłuchałam informacji o tych wszystkich szlifach, inkluzjach i skazach:) ;
no i też cena podyktowana jest miejscem zakupu! , bowiem Royal Coster to najstarsza na świecie (i bardzo prestiżowa) szlifiernia diamentów; tutaj zaopatrywało się wiele koronowanych głów (np. Sissi) , no i sam ten Koh-i-noor został przycięty i oszlifowany właśnie tu, więc chyba ta cena, oprócz samych karatów i czystości kamienia - to po troszę i z tych innych powodów:))))
***
Jorguś, to znaczy, że chyba przegapiłeś, bo oczywiście, że pisałam o tym dziele! ; gdzieś na początku fotek z tego muzeum (po ceramice, meblach, statkach,bibliotece i domkach dla lalek dla zamożnych pań:)))
******
Nel, no błyskotki wiadomo...., żadna baba nie pogardzi (my podobno jesteśmy jak sroki!
; ale jakby tak Pan Małż kupił, to czemu nie? ":)))) ale tak sama sobie?
- hmmm, wolałabym jednak przeznaczyć taką gotóweczkę na jakiś fajny wyjazd, niż błysk na palcu:))
Piea