Australia (Melbourne, Tasmania, Sydney) - dlaczego warto tam jechać?

186 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
apisek
Obrazek użytkownika apisek
Offline
Ostatnio: 1 rok 4 miesiące temu
Rejestracja: 08 wrz 2013

Dzisiaj w planie mamy górską wędrówkę na Mt Wellington wznoszącą się tuż za miastem. Góra ma blisko 1300 m wysokości, i w wielu rankingach uchodzi za najpiękniejszy szczyt Australii.

Nie dotrze tu się żadnym środkiem miejskiej komunikacji. Pozostaje zatem wynajęcie auta, taxi lub zorganizowana wycieczka. Wybieramy tą ostatnią wersję - wjedziemy na górę busikiem, a zejdziemy na dół piechotą. Sam wjazd kosztuje 20AUD od osoby, a tam i z powrotem 30 AUD.

W busiku jedzie 5 osób, tu wyraźnie czuje się, że natłoku turystów nigdzie nie ma. Pewnie dlatego tych, którzy się już pojawią nieźle kasują!

Kierowco-przewodnik w jednej osobie ciekawie opowiada o historii Tasmanii, rozwoju miasta, celu naszej wycieczki czyli Mt Wellington oraz ogólnie o florze i faunie wyspy.

Busik wspina się wąską drogą na górujący nad miastem szczyt Wellington. Droga ta mająca 22 km zbudowana została już w 1937 roku.

Mijamy tonące w kwiatach podmiejskie domki wspinające się na zbocza.

Wreszcie stromymi serpentynami wjeżdżamy w las eukaliptusowy.

W miarę wzrostu wysokości zmienia się szata roślinna.

Drzewa zastępują krzaki, wrzosowiska, bliżej szczytu pojawiają się mchy i porosty.

Im wyżej się pniemy tym fajniejsze są widoki na miasto.

apisek
Obrazek użytkownika apisek
Offline
Ostatnio: 1 rok 4 miesiące temu
Rejestracja: 08 wrz 2013

Dojeżdżamy na sam szczyt.

Tylko my decydujemy się na piesze zejście w dół. Kierowca upewnia się czy mamy wodę, coś cieplejszego do ubrania i przeciwdeszczowego, jako że pogoda może się tu momentalnie zmienić.

Dostajemy także szczegółową mapkę ze szlakami turystycznymi okolicznych gór.

Zanim zaczniemy schodzić rzut oka na leżące w dole miasto. Stąd widać jego fantastyczne położenie – centrum miasta jest nad wodą, a przedmieścia wspinają się na zbocza góry.

Hobart leży w pobliżu ujścia do morza rzeki Derwent, wokół miasta jest mnóstwo wysepek, zatoczek i półwyspów. Linia brzegowa jest bardzo urozmaicona.

Wchodzimy jeszcze do Pinnacle Observation Shelter, niewielkiego przeszklonego budynku, gdzie można się schronić przed deszczem bądź nieco ogrzać. Ma ono przeszklone ściany, więc i w czasie gorszej pogody można podziwiać widoki.

Przy czym często tak bywa, że sam szczyt tonie w chmurach lub na szczycie świeci słońce, a poniżej kłębią się chmury uniemożliwiające oglądanie tej wspaniałej panoramy.

Zdarza się, że nawet latem pada tu śnieg.

My mamy dzisiaj szczęście - podziwiamy z góry widoki na miasto oraz bliższą i dalszą okolicę. Podobno przy idealnej pogodzie widać nawet na odległość 50 km.

W broszurce, którą dostaliśmy oprócz szlaków, są ostrzeżenia przed wężami, okazuje się, że wszystkie tutejsze węże są jadowite. Najpopularniejszym występującym tu jest wąż tygrysi o długości do 2 metrów, z tym że nie jest on agresywny i prowadzi nocny tryb życia, a więc szansa na spotkanie go jest raczej nikła. Tym niemniej jego jad jest silny i ugryzienie może spowodować śmierć.

apisek
Obrazek użytkownika apisek
Offline
Ostatnio: 1 rok 4 miesiące temu
Rejestracja: 08 wrz 2013

Zaczynamy schodzenie....

Teoretycznie powinno to zająć około 5 godzin – tak jest napisane w opisie naszej trasy. Wybieramy dłuższą wersję, ale z łagodniejszym spadkiem, bardziej wijącą się w terenie. Jest i krótsza, ale bardzo stroma...

Początkowo ścieżka biegnie prawie płasko i jest dobrze widoczna, wiedzie wśród głazów i roślinności alpejskiej.

 Ale wkrótce kończy się ceprostrada...

Jest dużo gatunków wrzosowatych,, odpornych na silne wichury oraz niskie temperatury. Ale tak naprawdę tyle jest tu różnych roślin, które widzę po raz pierwszy i zupełnie nie znam ich nazw!

Szlak biegnie chwilami stromo w dół, w niektórych miejscach wzdłuż przepaści są łańcuchy.

apisek
Obrazek użytkownika apisek
Offline
Ostatnio: 1 rok 4 miesiące temu
Rejestracja: 08 wrz 2013

Mniej więcej po godzinie marszu zmienia się roślinność na bardziej bujną, pojawia się więcej kwiatów. Przełom wiosny i lata to dobry okres, by tu przyjechać – wszystko teraz kwitnie...

Spoglądam w dół i jakoś mi się nie chce wierzyć, że miasto się przybliża...

Hen, gdzieś daleko widać szosę, którą wjechaliśmy na szczyt i niewielkie  osiedla w dolinkach...

Idzie się po ruchomych kamulcach chwilami jest dość stromo.

 Roślinność się zmienia, to chyba dobry znak, że jesteśmy coraz niżej...

W końcu szlak wchodzi w wysoki las eukaliptusowy.

Tu już nie ma tych spektakularnych widoków na morze...

Od początku nie spotkaliśmy żadnego domu, ani człowieka. I to jest wielka frajda być sam na sam z tą cudowną naturą. Jakby tak szedł tą ścieżką tłumek turystów, jak to się zdarza u nas w Tatrach, to już by nie było tego efektu...

Od czasu do czasu przysiadamy na chwilę by odpocząć, napić się wody, albo zjeść kanapkę własnej roboty. O tym też wiedzieliśmy, że nic się tu nie dostanie do picia ani jedzenia. Wszystko trzeba przynieść ze sobą.

Nawet na szczycie, dokąd przybywa trochę turystów zmotoryzowanych oraz zorganizowanych wycieczek nie ma żadnego sklepiku ani knajpki.

Tutaj zdecydowanie komercja jeszcze nie dotarła...i bardzo dobrze!!!!

wiktor
Obrazek użytkownika wiktor
Offline
Ostatnio: 18 godzin 53 minuty temu
Rejestracja: 03 mar 2016

Melbourne rzeczywiście nie zachwyca. Wydaje sie po prostu miastem,Ciekawe jak jest poza nim w okolicy ?

Za to Tasmania ciekawaPreved

apisek
Obrazek użytkownika apisek
Offline
Ostatnio: 1 rok 4 miesiące temu
Rejestracja: 08 wrz 2013

Melbourne potraktowałam jako przystanek na rozprostowanie kości...

Niestety czasu nie starczyło na zwiedzenie  cudów przyrody znajdujących się w stanie Victoria.

Po prostu w Australii są bardzo duże odległości!!!!

A ciekawe miejsca to Great Ocean Road - piękna widokowo trasa nad morzem ze słynnymi 12 Apostołami, czyli ciekawymi formacjami skalnymi, Góry Grampians oraz Philip Island z ogromną kolonią pingwinów.

A Tasmania dla mnie jest wyjątkowa!!!!

apisek
Obrazek użytkownika apisek
Offline
Ostatnio: 1 rok 4 miesiące temu
Rejestracja: 08 wrz 2013

Mniej więcej w połowie trasy mijamy jedyną osobę spotkaną na szlaku – oczywiście wymieniamy doświadczenia...

Chłopak radzi iść na skróty, ale nam się nigdzie nie śpieszy, a wręcz przeciwnie chcemy chwile spędzone w tej cudownej krainie przedłużyć na maxa.

Są i jakieś jagody, nie wiem czy zjadliwe????

I znowu inna szata roślinna, już taka bardziej tropikalna.... Widać, że zimne wiatry szalejące w okolicach szczytu tu już nie docierają...

W końcu dochodzimy do wąskiej asfaltowej drogi, ona zaprowadzi nas do bardziej uczęszczanej, po której jeździ już autobus. Jak już będziemy padnięci może z niego skorzystamy????

apisek
Obrazek użytkownika apisek
Offline
Ostatnio: 1 rok 4 miesiące temu
Rejestracja: 08 wrz 2013

Nieco dalej faktycznie jest przystanek autobusowy, nawet z rozkładem jazdy, ale...autobus kursuje co dwie godziny, i właśnie przed kwadransem odjechał.

Idziemy więc dalej, bo nie ma sensu czekać.

Krajobraz po obu stronach drogi zmienia się, pojawiają się łagodne zielone pagórki porośnięte ogromnymi paprociami.

Woda nam się skończyła, nogi odmawiają posłuszeństwa, a nadal nie ma ani śladu ludzkich osiedli

Dochodzimy do szosy, którą wjeżdżaliśmy na szczyt.

Na skrzyżowaniu stoi mały kościółek i jest kierunkowskaz - do miasta 7 km.

No to jeśli cała droga liczy 22 km, to pewno przeszliśmy po górach z 15 km. I chwatit!!!! Już mi się dalej nie chce iść!!!!

Macham w pewnym momencie w desperacji na zjeżdżające w dół auto, staje dwóch młodych miejscowych chłopaków, którzy także wracają z górskiej wędrówki. Ledwo mieścimy się na tylnym siedzeniu zajętym przez specjalistyczny sprzęt do wspinaczki.

Dowożą nas do centrum Hobart.

Wyszliśmy z hotelu prawie 8 godzin temu, ale to był cudowny dzień.

Nelcia
Obrazek użytkownika Nelcia
Offline
Ostatnio: 23 godziny 53 minuty temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Czytam i ja o wyjatkowej jak piszesz Tasmanii  Yes 3

No trip no life

ssstu-6
Obrazek użytkownika ssstu-6
Offline
Ostatnio: 8 godzin 53 minuty temu
Rejestracja: 31 maj 2016

...doczytane ; ) szata roslinna Tasmanii i "widoczki ogólne" tchną ciepełkiem ale te Wasze "zimowe stroje"...

to jak to w końcu jest z tą pogodą na antypodach !???

...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav

Strony

Wyszukaj w trip4cheap