--------------------

____________________

 

 

 



Austria- opowieści z Tyrolu.....

22 wpisów / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 2 dni 18 godzin temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

hej Asia, dokładnie... tam góry "wyrastają" prawie między kamienicami ROFL 

*******

śpimy w bardzo urokliwym miejscu....

nocujemy w uroczej miejscowości Axamer Lizum , będąca osrodkiem sportów zimowych; wioska jest bardzo rozproszona po całej okolicy; leży malowniczo w alpejskim paśmie paśmie Alp Stubajskich (Stubaier Alpen);
Góry widoczne w tle to część pasma Kalkkögel

 Axamer Lizum - to popularny ośrodek narciarski w austriackim Tyrolu, położony ok. 20 km od Innsbrucka; to znany ośrodek sportów zimowych oferujący mnóstwo różnorodnych tras na wysokości 1550–2400 m n.p.m., słynący jako "Dolomity Północy"

tu widoczny nasz pensjonat

widok z balkonu pokoju

odwiedzamy bardzo ciekawe miejsce...

—

Piea

ssstu-6
Obrazek użytkownika ssstu-6
Offline
Ostatnio: 12 godzin 9 minut temu
Rejestracja: 31 maj 2016

...tylko odpowiem na pytanie "gdzie mieszkałem" ; ) Jak sie łatwo domyslić zacząłem od Wiednia a skończyłem na małym miasteczku Sankt Polten. Po drodze był jeszcze krótki pobyt w równie małym Krems. Powiem szczerze Austria (austriacy) nie podbili mego serca. Przydomek "kasztany" oraz...|bez jodu chowani" doskonale opisuje ich temperament i sposób myślenia ; ))) Ale krajobrazowo,COOL !!!

p.s. czy też odniosłaś wrażenie że oni wciąż żyja czasami "Franciszka Józefa" !??? Wg. mnie wciąz tęsknia za tamtym okresem swej historii...

—

...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Offline
Ostatnio: 16 godzin 9 minut temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Popatrzyłam na ten wyciąg i do nart mi się zatęskniło ha ha . 

—

No trip no life

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 2 dni 18 godzin temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Radek, raczej nie odpowiem Ci na to pytanie Sad mijałam tam tylko Austriaków ale bez integracji z nimi:) ; ja byłam w Austrii tylko "krajobrazowo" Lol 

Nel, hi hi, no na sezon narciarski musisz jeszcze ciut zaczekać.... Biggrin

********

przu wejsciu do zamku znajduje się baner reklamowy z wizerunkiem Philippine Welser (1527–1580), który nawiązuje do zbiorów i ekspozycji w Zamku Ambras;

Philippine Welser była pochodzącą z Augsburga patrycjuszką i potajemną żoną arcyksięcia Ferdynanda II Tyrolskiego

Schloss Ambras- to renesansowa rezydencja zbudowana na wzgórzu w Innsbrucku , jako dar miłości arcyksięcia Ferdynanda II dla jego ukochanej żony Filipiny Welser.
Zamek słynie z  historycznych zbiorów sztuki

brama wejściowa do Zamku Ambras

Zamek z XVI wieku, rozbudowany przez arcyksięcia Ferdynanda II Habsburga.
Słynie z kolekcji zbroi, dzieł sztuki oraz Gabinetu Osobliwości

historyczny herb Habsburgów znajdujący się na fasadzie Zamku Ambras;  fresk pochodzi z okresu renesansu, kiedy zamek był przebudowywany w XVI wieku.

dziedziniec Zamku Ambras - słynący z imponujących dekoracji wykonanych techniką sgraffito na fasadach

Stag Trompe-l'oeil - to fresk namalowany na jednej z fasad zamkowego dziedzińca, taką techniką, aby "oszukać oko"
Fresk wykorzystuje w ten sposób technikę iluzjonistyczną, aby stworzyć wrażenie, że jeleń faktycznie patrzy przez okno

tutaj wizerunek niejakiego Petrusa Gonsalvusa, znanego jako "włochaty człowiek", którego historia zainspirowała baśń o Pięknej i Bestii.
Obraz znajduje się w kolekcji zamku Ambras;
Petrus Gonsalvus cierpiał na hipertrichozę, rzadką chorobę genetyczną powodującą nadmierne owłosienie ciała i twarzy.
Urodził się na Teneryfie; jako dziecko został przywieziony na dwór króla Francji Henryka II,j ako żywa i nietypowa ciekawostka i jako "egzotyczny dar"

Eksperyment

Eksperyment królowej Francji -  Katarzyny Medycejskiej polegał na zaaranżowaniu małżeństwo Petrusa z piękną paryżanką (nazywaną również Katarzyną), która początkowo nie wiedziała, za kogo wychodzi za mąż. Celem było sprawdzenie, czy z takiego związku narodzą się owłosione dzieci.

(z z tego związku narodziło się siedmioro dzieci, których część odziedziczyła genetycznie tą przykrą " włochatą przypadłość"  - hipertrichozę po ojcu ;

 

—

Piea

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Offline
Ostatnio: 16 godzin 9 minut temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Nie popisała się koleżanka Medycejska, paskudny eksperyment.

—

No trip no life

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 2 dni 18 godzin temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

po obejrzeniu Zamku - udajemy się na ....czeka nas zupełnie inna atrakcja Biggrin

wieczoren udajemy sie do knajpy, a raczej takiej wielkiej "biesiadowni" która zwie się Tiroler Abend na wieczór tyrolski

to "atrakcja" poza lista programową włączona jako dodatkowo płatny fakultet  dla chętnych; chętni byliśmy wszyscy:)) 

jest i foto-plansza dla tych, którzy chcą się focić na pamiatkę; my początkowo też chciałyśmy ale kolejka zrobiła się spora więc odpusciłyśmy; he he dorośli ludzie - a jak dzieci! Lol

poza tym nie było planszy z dwiema babami Lol 

w Biesiadowni - ogromna sala przygotowana na przyjęcie kilku wycieczek!...

zatem zajmujemy miejsca i czekamy na "artystów" ....

obsługa w regionalnych kubraczkach 

a potem to już widomo:

roznoszą nam napitki, jedzonko a dalej występy, tańce i przede wszystkim JODŁOWANIE ! „Jolo-ooo-la-jooo!” Lol 

Tiroler Abend - występowała tu znana tu rodzina Gundolfów

 granie na alpejskich rogach (alphorns) - obowiazkowe! Biggrin

jako pierwszą serwują nam cremige kurbisuppe - zupę dyniową

danie główne to Tiroler Shweinebratten - mówiąc po ludzku - pieczona wieprzowina po tyrolsku z dodatkami; smaczne to było, bo mięsko zrobione "na mięciutko" ! 

w międzyczasie na scenie zabawa trwa....

są też wygibasy:) to część tańca Schuhplattler (taniec z uderzaniem w buty) z podnoszeniem i podrzucaniem:)  i inne takie "akrobacje" Biggrin

tutaj pan grający na nietypowym instrumencie – pile muzycznej (pile śpiewającej) 

a tu pani pięknie grająca na cytrze (cytra  alpejska) - strunowy instrument z grupy chordofonów szarpanych

fajnie to zrobili - bo ze sceny widać głównie osobę grającą a nie sam instrument- wiec są stosowne ekrany, pokazujące w czasie gry  jak to dokładnie wygląda 

a tu gra na raffele

w międzyczasie wjechał deser:) 

to oczywiście Apfelstrudel !

wszak to Austria , Tyrol! Biggrin

no i tak cały czas......

„Jo-de-la-i-ti, jo-de-lah-hu uu!”

aż mi w uszach dzwoniło od tego grania i jodłowania:)))

grali tu na piłach, młotkach , krowich dzwonkach i różnych dziwnych instrumentach :):)):)

Pozdrawiali po kolei wszystkie nacje na sali śpiewając "lokalne" przyśpiewki z danego kraju

i to tyle z TIROLER ABEND

—

Piea

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 2 dni 18 godzin temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Nel, a no niestety... Sad biedak ten Petrus, tylko mu współczuć...., ale pamiętajmy że w tamtych czasach wszystko co było "poza normą" było dziwactwem ; tolerancja nie istniała w wiekach minionych Sad 

ps. oglądałam niedawno stary, poruszający film w tych właśnie klimatach...., o murzynce sprowadzonej w XIX wieku z Afryki południowej do Europy ("Czarna Wenus"  )

kobiety z plemienia Khoikhoi z RPA , która ze względu na swoją anatomię – cechującą się bardzo wydatnymi pośladkami i biodrami (w czasach obecnych wiemy, że ta przypadłość  w medycynie i antropologii nazywa się steatopygią; ale wtedy nie wiedziano.... – była pokazywana w Londynie i Paryżu jako istne kuriozum i atrakcja cyrkowa, znana pod pseudonimem Hottentot Venus; 

—

Piea

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Offline
Ostatnio: 16 godzin 9 minut temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Ciekawy i oryginalny wieczór, też bym skorzystała z tego fakultetu.

Apfelstrudel uwielbiam, zawsze na wyjazdach narciarskich wcinałam go , tylko na ciepło

—

No trip no life

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 2 dni 18 godzin temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Nel, ten tutaj też podano nam na ciepło Biggrin 

*****

kolejny dzień to ten z serii widokowych ; jedziemy do przepięknego , i znanego w Austrii miejsca ...., to jedziemy tam....

po drodze jest bardzo malowniczo, choć w czasie jazdy trudno czasem zrobic udane fotki Sad 

już z parkingu widać nasz cel ...

to wspaniałe wodospady KRIMML...

czeka nas tu niezła "jazda bez trzymanki" :):)))) Wacko 2

czyli męczące drapanko pod górę , bo żeby dotrzec do tego co tam jest NAJ- to trzeba się niestety troche powspinać...up, up, up..... 

przyznac muszę, że sporo trudu i wysiłku włożyłam w pokonanie odcinków do niektórych rewelacyjnych punktów na mapie Austrii wspinając się pod górę do fenomenalnych przyrodniczych punktów naszej wycieczki, co pozwoliło mi stracić w czasie tych wędrówek - he he - sporo kalorii i potu z czoła:)),

m.in. właśnie ten fantastyczny, choć bardzpo męczący szlak do Wodospadów Krimml, gdzie nagrodą za wysiłek wejścia pod górę są cały czas wspaniałe widoki i obcowanie wśród leśnej przyrody; było tam cudownie.... choć naprawdę forsownie!

tak wygląda trasa: do najniższego wodospadu tablica podaje, że idzie się 10 minut;

potem jest tylko gorzej:( męczące wejscie po serpentynach pnących się coraz to bardziej pod górę; ale sama ścieżka jest bardzo wygodna i naprawdę świetnie przygotowana; jednakże  mimo wygody samych ścieżek- można się tu trochę spocić :):))))  Wacko 2

ale najpierw schodzi się kawałeczek  w dół do pierwszego najniżej położonego wodospadu... zatem idziemy tam najpierw...

do wodospadów prowadzą dwa szlaki - ten jest na dół łatwo dostępny i tam idziemy obie najpierw

huk jest tu potężny a woda bryzga daleko; obie jesteśmy mokre mimo, że od wodospadu dzieli nas naście metrów:))

no cóż... jeszcze nie wiemy, że taki orzeźwiający prysznic przyda się przed dalszą wspinaczka pod górę:)

czasu mamy tu sporo (chyba ok. 2 godziny, kazdy więc może sobie wejsć do takiej wysokości do jakiej chce i własnym tempem; nie ma więc napinki ani narzucania tempa; wracamy pod górę do miejsca z którego schodziłyśmy do najniższego wodospadu, ale moja kumpela widząc trasę górną - rezygnuje już na wstępie Sad mówi, że nie da rady.... i ze poczeka w knajpie na dole; jest tu mnóstwo sklepików i punkty gastronomiczne więc posiedzi, popatrzy i sobie poczeka....

trudno, idę więc samotnie .... to znaczy inni też oczywiście idą, ale potem wszyscy się "po trasie" rozłazimy....

to do dzieła! Lol

a dalej las i widoki widoki widoki... i huk kolejnych progów wodospadów....

co jakis czas tablice informacyjne z nazwą danego  punktu i z wysokością na jakiej się znajdujemy 

coraz wyżej i wyżej... a małe ludki w dole... Lol 

co jakis czas takie widokowe balkoniki..... można sobie wejsć pocykac fotki i zostać tam kompletnie zmoczonym Biggrin na tych punktach bowiem mokra bryza chłosta wodą  niemiłosiernie...

i nie ma ucieczki Lol 

i dalej  up up....

dochodzę do kiosku i stąd juz ostatni odcinek do najwyzszego progu wodospadu....

a dalej dłuuugie, "bolesne" zejście... wprawdzie juz bez sapania ale za to ostro w dół prawie w biegu:)) 

no i jestem na dole.... Biggrin Hurra! 

szlak na Krimml zdobyty! I-m so happy

wyrobiłam się szybciej niż czas zbiórki Biggrin zatem szukam kumpeli po knajpach i mam jeszcze czas na zasłużoną kawkę Biggrin  Blum

ach, jak dobrze posiedzieć i odpocząć z kawusią .... Biggrin 

w sklepikach nic ciekawego....

świstak dla malucha (znaczy się mojego najmniejszego wnuczka:))

i na parkimg i koniec Krimml... jedziemy dalej do kolejnej atrakcji...

cdn....

—

Piea

Asia-A
Obrazek użytkownika Asia-A
Offline
Ostatnio: 12 godzin 48 minut temu
Rejestracja: 01 wrz 2015

Wodospad piękny i aż czuć ten powiew kropel wody. Podejście nie wygląda strasznie, ale wierzę w to co piszesz, że można się spocić.

—

Bye Zobacz mnie na Facebooku Relaks na drutach! Yes 3

Strony

Wyszukaj w trip4cheap