Jesteś tutaj
Jesteś tutaj
Tak, wiem.... zalegam Wam z kilkoma wciąż nie rozpoczętymi relacjami, ale do tych 'wcześniejszych' wrócę może jesienią? ; teraz postanowiłam skrobnąć co nieco z podróży którą wciąż na świeżo mam w głowie i jeszcze coś pamiętam 
jak wiecie, wiosną odwiedziłam Niderlandy (ponownie po ponad 20 latach) ; a minęło dokładnie 2 miesiące odkąd wróciłam stamtąd; a skąd w ogóle ten pomysł?
a no jakoś tak "urodził się" sam pod wpływem spontanicznej chwili jako taki he he "wielkanocny zajączek" 
zatem tuż po Świętach - w ostatni tydzień kwietnia poleciałyśmy z moją przyjaciółką do Niderlandów wąchać tam wiosenne kwiatki
bo to właśnie one były główna inspiracją tej podróży:)
Lot do Eindhoven króciutki, niecale 2 godzinki i jesteśmy na miejscu....
ciach-trach i za chwilę widać juz lotnisko docelowew w Holandii (to najwiekszy plus podróży lotniczych- szybko i wygodnie! ; minusem jest za to limit bagażowy:(
lądujemy w deszczu, tym razem jednak spokojna, bezwietrzna mżawka (bez emocji z lądowania na Azorach:)
myślę sobie: uhu! zachciało nam się wiosny w Holandii!
będzie znów tydzień padaczkowej pogody!
a dlaczego znów? - bo 20 lat wcześniej byłam tam we wrześniu (już bez tulipanów niestety) za to przez cały tydzień w strugach deszczu:( ;a kilka lat później w marcu poleciałam z Małżem (Małz służbowo, ja na doczepkę przy okazji) do Brukseli; i lało nam tam jak z cebra całe 3 dni konferencji
to się nazywa mieć "pogodowego pecha!
czyli trafniej mówiąc: przesra...e
bookujemy się na 3 noclegi w hotelu na obrzeżach Amsterdamu w hotelu budżetowym (ale bardzo przyzwoitym) nieopodal lotniska Schiphol
pokoiki niewielkie, minimalistycznie urządzone z "depresyjną" tapetą a la egzotyczne ptactwo w gąszczu dżungli:)) za to z wielką i bardzo wygodną łazienką
i cały ten deszczowy wieczór przesiedziałyśmy w hotelowym barze:))
a na drugi dzień - od rana przebija słonko za oknem! :):)) - będzie dobrze!:)
zatem Witajcie w słonecznej Holandii:)
Piea
Piea... ale super !! Na te tulipanowe dywany to i ja sie musze kiedyś koniecznie wybrać
Cieszę się,że odczarowałaś aurę. Tulipany trzeba oglądać w słońcu
No trip no life
Ja też tu jestem i chętnie zobaczę tulipanki.
...jestem i ja,"holandią zaciekawiony" ; )))
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
hej, Witajcie zainteresowani Holandią
Nel z tą pogodą to tam jest "niezła loteria":)) no niby tulipany w słonku ładniejsze, to fakt, ale w tym kraju nie jest to takie oczywiste!;
pilotka mówiła nam, że tydzień wcześniej grupa miała gradobicie w Kenkenhoff
i dużo deszczu w pozostale dni; kolejna grupa po nas (ta najliczniejsza- na majówkę) wg prognoz miała mieć tydzień "wiszących nad nimi czarnych chmur"; pogoda była faktycznie barowa:( (sprawdzałam w necie juz po powrocie)
my trafiliśmy tam podobno na pogodową anomalię; to że było dużo słonka, to czasami wiosna taka się tam zdarza, ale już 30C w kwietniu - to nie jest normalne jak na kraj nad morzem północnym! (ranki i wieczory były jednak mimo słonka dość rześkie (10-15C); upał robił się dopiero w godzinach południowych; a tegoroczne tulipany przez tą pogodę zakończyły swą żywotnośc 2 tygodnie wcześniej niż normalnie:(
Asia, tulipanków będzie tu mnóstwo! obiecuję:) (choć mój szanowny Małż jak się dowiedział co wymyśliłysmy i gdzie jedziemy zapytał mnie: po co Ty tam jedziesz? - przeciez juz tam byłaś! - a ja mu na to, że tym razem jadę podziwiać tulipany!
pukał sie w głowę i mamrotał! - a co to u nas w ogrodzie tulipanów nie ma! ? 
Hej Radek, to zasiadaj wygodnie:)
Piea
No to zaczynamy nasze "Kwitnące Niderlandy":) (tak się nazywała zakupiona wycieczka) ;
ja generalnie najbardziej lubię dozować sobie przyjemności narastająco! czyli te naj, naj zostawiać sobie na sam koniec- tutaj niestety było odwrotnie , bo główna "wisienka na torcie" była na samym początku, pierwszego dnia zwiedzania z samego rana, czyli wizyta w Ogrodach Keukenhof - uznane za najpiękniejszy wiosenny ogród świata! - położony pomiędzy Amsterdamem i Hagą; to z pewnością jedna z największych wiosennych atrakcji Holandii ...
"łyżka" historii:
tereny dzisiejszego ogrodu stanowiły dawniej część posiadłości holenderskiej księżnej Jakoby z Bawarii (1401-1436), która w tej właśnie okolicy spędzała najwięcej swego czasu; Tutaj uwielbiała polować, ale przede wszystkim zbierała zioła do zamkowej kuchni; oczywiście 5 wieków temu nie było tu jeszcze nawet zalążka dzisiejszych ogrodów, ale sama nazwa Keukenhof - oznaczająca „ogród kuchenny” wzięła się właśnie od tych przykuchennych ziółek i nowalijek bawarskiej księżnej Jakoby:)
istniejący tu obecnie Ogród Keukenhof został założony w 1949 z inicjatywy ówczesnego burmistrza Lejdy i przy współpracy bardziej znaczących hodowców i eksporterów cebulek, którzy w ten właśnie sposób, „na żywo” chcieli zaprezentować swój cebulkowy towar. Z biegiem lat rabaty kwiatów cebulowych wzbogaciły rośliny wieloletnie, krzewy i drzewa. W pierwszym roku tych "targów cebulowych" swoje cebulki zaprezentowało w ogrodzie 40 firm z regionu Lisse (obecnie cebulki do obsadzenia ogrodu dostarczane są przez ok.100 renomowanych firm) z okolicy
sam układ przestrzenny majątku Keukenhof, w stylu angielskiego ogrodu krajobrazowego, powstał już w 1850 r., według wcześniejszego projektu dobrze znanych architektów krajobrazu, ojca i syna Zocherów ; a Beukenlaan (Aleja Bukowa) z majestatycznymi drzewami, tak jak i pierwsze kanały, pochodzą z tego właśnie okresu. ;
ponad 100 lat później ogród został powiększony o 4 ha, na których powstały, m.in. Ogród Konwencjonalny, zaprojektowany w kształcie wachlarza, w naturalny sposób połączony ze starszą częścią ogrodu, Ogród Historyczny otoczony murem, z najstarszymi odmianami roślin cebulowych i ogrodem zielnym oraz jeden z ciekawszych labiryntów w Europie.;
my byliśmy tu około 4 godzin z nawiązką (które dosłownie nie wiadomo kiedy zleciały!) - w tym czasie nie sposób dotrzeć do każdego zakątka tego olbrzymiego kwiatowego obszaru; na Keukenhof trzeba by przeznaczyć tak naprawdę calutki dzień - żeby nasycić tu oczy i zobaczyć każdy sektor!!!
uwierzcie mi, że ta ”tulipanowa gorączka” Niderlandów to nie jest żadna mrzonka ani fantazja, to się tam dzieje naprawdę!!!
po prostu coś niesamowitego i prze-prze-przepięknego to ich ”tulipanowe szaleństwo”, totalny istny obłęd! !!! dla kazdej ogrodowej maniaczki (czy rzadziej: maniaka:)) - to będzie doprawdy miód dla oczu i na serce:)
Tulipany pojawiły się w Holandii pod koniec XVI wieku, a tak na dobre zagosciły tam w wieku XVII ; bardzo szybko stały się tu niezwykle popularne, a handel cebulkami w okresie ich największej popularności – Tulipomanii znanej szerzej pod hasłem "tulipanowej gorączki" przynosił ogromne zyski; a ceny za cebulkę dochodziły do absurdalnych kwot - nawet szły za wartość kamienicy w mieście!!! (za 1 cebulkę!)
w roku 1637 r. rynek nagle załamał się i wielu handlarzy z dnia na dzień zostało bankrutami. Dzisiaj tulipan jest znów bardzo popularny i choć sadzonki są tam dość drogie (w porównaniu z cenami krajowych tulipanów u nas) , to jednak za 10-15 euro nikt raczej obecnie kamienicy nie kupi:)) ;
Tulipan wszak nadal jest tu ważnym produktem eksportowym Holandii i symbolem Niderlandów!
niektóre mają fantastyczne kształty, nawet nie podobne do tulipanów; najfajniejsze są te wszystkie strzępiaste frędzelki, postrzepione jak wycinanki z paperu! pstrokate, tęczowe, duo-color, tri-color , czarne itd.... niesamowite co oni tam wyprawiają (ci biogenetycy) z tymi cebulkami!:)
(nie ma tylko niebieskich! ale to pewnie tylko kwestia czasu.... )
oczywiscie to tylko "tulipanowa zajawka"
bo zdjęć z różnych miejsc Keukenhof będzie tu jeszcze dużo:) :)), choć wiem, że to raczej "damska domena"
ps. hej Panowie, czy już ziewacie z nudów? :):)))
Piea
niecodzienne kształty i kolory kwiatów, tak strzępiaste bardzo fikuśne ale niektóre bardziej peonie przypominają że panie bardziej zainteresowane - cóż naturalna kolej rzeczy przecie Tuli - Pan no kogo?? najczęściej Panią
papuas
Przemawiają do mnie poglądy małżonka...
Jorguś
Piękne te holenderskie tulipany. Mimo, że byłem kilka razy w Holandii, to nie trafiłem do Ogrodów Keukenhof. Kolorowe pola kwitnących tulipanów widziałem natomiast z samolotu, podczas podchodzenia do lądowania w Amsterdamie w maju ze 20 lat temu...
haha, Piea zobacz, ale wywołałaś Panów do wypowiedzi
Royal touch - ależ oryginalna odmiana
No trip no life
hi hi, no uśmiałam z Papuasa-Tulipana, który tuli Panie :):))))
Jorguś, no Ty to "rasowy" facet jesteś:)) mój Szanowny zwykł mawiać, że kwiatki nie idą w naturze z męskim ego
hej Archenar, 20 lat to szmat czasu, zatem trochę sobie powspominasz
Nelcia
Piea