Jorguś, widzę, że z Ciebie miłośnik espresso? ; to tak jak mój Szanowny Małż; on tylko espresso i double-espresso:); ja jestem "mleczara":) więc czarne pijam rzadko; tylko po jakiejś nieprzespanej nocy albo jak pada deszcz i ciśnienie leży na podłodze:))
**********
to po spacerze po Hadze i posmakowaniu klimatu tego miasta - dziś zafunduję Wam nieco kultury wyższej zapraszam zatem do Muzeum Mauritshuis, zwanego - Domem Maurycego, to słynna w Hadze (i w całej Holandii) Królewska Galeria Malarstwa, będąca – Holenderskim Muzeum Narodowym
a Mauritshuis słynie najbardziej ze swego największego w zbiorach dzieła - słynnej "Dziewczyny z Perłą" Johannesa Vermeera,
- którą świat "poznał szerzej" głównie za sprawą głośnego filmu Petera Webbera z 2003 roku z fenomenalną rolą Scarlett Johansonn i Colina Firth'a, bo wcześniej jednak dzieło to znane było raczej bardziej tylko miłośnikom i entuzjastom malarstwa światowego;
Muzeum mieści się w pałacu z lat 1633–1644 zbudowanym w stylu niderlandzkiego palladianizmu.
Pałac ten służył jako rezydencja hrabiego Jana Maurycego van Nassau-Siegen; (stad jego nazwa: dom Maurycego (Mauritshuis) ;
W 1685 roku został przemianowany na Hotel van Staat, w którym zatrzymywali się goście przybywający do Stanów Generalnych Niderlandów; W 1704 roku pałac ten uległ zniszczeniu na skutek pożaru, a renowacja trwała do roku 1720; obecne Muzeum zostało otwarte w 1822roku;
można tu podziwiać dzieła najwybitniejszych niderlandzkich i flamandzkich malarzy;
co do zwiedzania samych muzeów..., to wiecie jaki jest mój stosunek do tego tematu, bo wielokrotnie już o tym pisałam wcześniej w wielu poprzednich relacjach; generalnie lubię, ale raczej tylko te wszystkie tzw " nieoczywiste", natomiast z Galeriami Malarstwa.... hmm... no cóż... myślę, że są muzea i Muzea;
nie potrafię w żaden racjonalny sposób wyjaśnić, dlaczego w niektórych szybko się nudzę (np. Pinakoteka w Monachium) a w niektórych popadam w totalny zachwyt (Galeria Uffizich we Florencji; National Gallery w Londynie; Muzeum d'Orsey w Paryżu, itd...) i Mauritshuis w Hadze absolutnie dołączył do grona tych "wywołujących zachwyt", bo totalnie mnie tam "wciągnęło" ... ;
może to kwestia sposobu prezentacji? , a może samego tematu ? (przykładowo- nie przepadam za malarstwem sakralnym, to zupełnie nie moja "bajka") ; a może to sprawka nastroju danego dnia i mojego nastawienia? w każdym razie tutaj nie nudziłam się ani chwili...
żeby tu "nie zwariować" od ilości sal i wyeksponowanych tam dzieł, przy wejściu otrzymuje się stosowny folder, gdzie mamy wyszczególnione wszystkie dzieła, gdzie co jest w której sali, z zaznaczeniem tych najcenniejszych; i my podążamy "tym śladem"
i wokół tego obrazu gromadzi się niezły tłumek...; trzeba swoje odczekać w kolejce, aż się tam dopchamy ;
jest absolutnie urzekająca.... nazywana " Niderlandzką Moną Lisą"
to dzieło Johanna Vermeera (który nie był zbyt "płodnym" malarzem; malował mało i długo, a dużo czasu zabierało mu "czekanie na natchnienie"; jak już przyszło...lubił malować kobiety przy codziennych zajęciach, róznych pracach);
"Dziewczyna z Perłą" była jego najsłynniejszą muzą....; obraz namalowany został w 1665 roku ; w Holandii jest bardzo znany i ceniony od setek lat...
obraz jest mały, ma wymiary 44,5 x 39 cm , ale geniusz Vermeera polega na grze światła...
stojąc tak z nią "oko w oko" doznaje się podobnych emocji, jakie przeżywałam kiedyś dawno w Luwrze stojąc przez obliczem Mona Lisy - da Vinci'ego
oczywiście jest tu wiele wspaniałych i innych ciekawych dzieł; zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy z Was lubią malarstwo, ale pewnie w naszym niewielkim gronie znajdą się też tacy, którzy jednak sympatyzują i doceniają malarstwo "tego kalibru" więc z myślą o nich pokażę trochę (ale obiecuję, że nie za dużo, aby Was nie przygnębiać nudą)
mnie się bardzo podobał obraz Petera Paula Rubensa - "Old woman and boy with candles" namalowany w latach 1616-1617; niesamowite to światło.... ;
niestety niektóre obrazy były "schowane za szybką" i tak zawieszone, że nie sposób było uniknąć odbicia światła żyrandola
słynny obraz Rembrandta "Lekcja Anatomii doktora Tulpa" z 1632r;
"Andromeda" Rembrandta, namalowana w 1630 r;
równiez bardzo znany obraz Vermeera - "Widok Delft" z lat:1660-1661 (i niestety również "z żyrandolem" ;
słynny Tulipan "Semper Augustus" Baltazara van der Arst'a z 1625 roku i bardzo charakterystyczne dla tego malarza - jego słynne owady często umieszczane na wielu jego martwych naturach;
(ps. pewnie wielu z Was oglądało film z 2017 roku "Tulipanowa Gorączka" z Alicią Vikander i Christophem Waltzem; warto sobie przypomnięc lub zobaczyc jak ktos nie oglądał wczesniej żeby zobaczyć na jaką olbrzymią skalę XVII-wieczna Holandia przeżywała zjawisko tego "tulipanowego szaleństwa" )
"Vanitas still life" , martwa natura Pietera Claesz'a, z 1630 r;
(już poza samymi obrazami, lata ich powstania robią wrażenie!)
słynny "Szczygieł" (Goldfinch) Carela Fabritiusa z 1654r; (z odbiciem żyrandola:))
idziemy na pięterko....
tutaj Alegoria Wiosny, Lata, Jesieni i Zimy (z cyklu czterech pór roku); Nicolas Berchcem'a (1670r.)
Te tcztery alegoryczne dzieła były kiedyś częścią paneli ściennych. Pochodzą z domu kolekcjonera sztuki z XVII wieku Hermana van Swoll w Amsterdamie. Biorąc pod uwagę perspektywę i kwadratowy format, jest niemal pewne, że pełniły funkcję obrazów ozdobnych nad drzwiami.
(Nicolaes Berchem, który jest najbardziej znany ze swoich włoskich krajobrazów z pasterzami i bydłem, niewątpliwie namalował te dzieła na zamówienie;
co jest tu wyjątkowe, to to, że połączył cztery pory roku z czterema żywiołami - powietrzem, ogniem, ziemią i wodą)
ostatni Autoportret Rembrandta z 1669 roku, (namalowany w tym samym roku, w którym Rembrandt zmarł)
"Kanał i Stary Kościół w Amsterdamie" - Jan van der Heyden, 1670r;
"Dziewczyna jedząca ostrygi" Jana Steen'a , 1658r;
a tu rzecz niebywała w tamtych "męskich" czasach - dzieło kobiety Clary Peeters: "Martwa natura z serem, migdałami i preclami; 1615 rok; Clara Peters była flamandzką malarką, jedna z pierwszych kobiet w historii sztuki specjalizującą się w martwych naturach; tworzyła głównie martwe natury śniadaniowe i bankietowe;
do dziś zachowało się 40 jej obrazów; większośc z nich znajduje sie w Muzeum Prado w Madrycie;
"Portret Jane Seymour" Hansa Holbein'a II (1540r.)
"Portret kobiety z południowych Niemiec" - również Hansa Holbaina II- z 1520-1525;
"Święta Katarzyna" obraz-dyptyk Mistrza z Frankfurtu, namalowany w 1510 roku; skradziony p/ Nazistów w czasie II wś; odzyskany po wojnie;
"Rajski Ogród i Upadek człowieka" - współne dzieło Jana Brueghel'a i Petera Paula Rubensa z 1615 roku - tym razem z odbiciem okna
"Mężczyzna i kobieta z dwoma psami", znany jako „Drażnienie zwierzaka” 1660 rok; Fransa van Mieris Starszego;
"Kybele w girlandzie owoców otrzymująca dary" - Jan Brueghel Starszy /i Hendrick van Balen Starszy ;1615-1618;
i jeszcze wiele, wiele innych...
ło Matko! a to się "rozpędziłam" z tymi obrazkami:) ; sorrki , juz wiecej nie będzie:))
na koniec jeszcze sklepik muzealny w którym nic nie kupujemy i wychodzimy ...
po wyjsciu z Muzeum mamy trochę wolnego czas, zatem po nasyceniu oczu malarstwem flamandzko-niderlandzkim idziemy do pobliskiego ogródka "ostudzić emocje":)) ; o dziwo znajdujemy wolny stolik w tych zatłoczonych ogródkach piwnych
po piwku jeszcze podjeżdżamy zobaczyc z zewnątrz Pałac Pokoju, ale to juz w kolejnej odsłonie...
Nie znudziłaś mnie obrazami, bo oprócz impresjonistów bardzo lubię obrazy "starych mistrzów" ponoć obraz Vermeera zawiera jakiś psychologiczny trick powodujący niemożność ocerwania od niego wzroku i niewątpliwie jest wspaniały, jednak ... dla mnie mistrzem w operowaniu światłem pozostaje Rembrandt ... chociaż i powyższa stara kobieta ze świecą Rubensa to dzieło genialne pod tym względem
po czasie wolnym podjeżdżamy jeszcze w Hadze pod Pałac Pokoju
to neorenesansowy budynek z 1913 roku nazwany Pałacem Pokoju; uroczyście otwarty 28 sierpnia 1913 roku;
obecnie obiekt ten jest siedzibą m.in. Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości i Stałego Trybunału Arbitrażowego;
budynek jest pilnie strzeżony przez strażników, wartowników, a nawet kręcą się tu żołnierze z bronią;
oczywiście nie wejdziemy na teren tego obiektu (trzeba mieć specjalne przepustki); zatem można go oglądac tylko z daleka zza ogrodzenia; nie wpuszczą nas tu nawet na teren wokółpałacowego parku, żeby pocykać fotki z bliższej odległości , a no niestety;
Trwający w II połowie XIX wieku w Europie wyścig zbrojeń skłonił ówczesnego cara Mikołaja II do zorganizowania konferencji pokojowej. Spotkanie z udziałem przedstawicieli 26 państw zorganizowano właśnie tu, w holenderskiej Hadze w 1899 roku;
dało to początek tzw. konwencjom haskim oraz działalności Stałego Trybunału Arbitrażowego;
W roku 1907 zorganizowano tu drugą konferencję i rozpoczęto budowę siedziby Trybunału. Uroczyste otwarcie pałacu z udziałem królowej Wilhelminy miało miejsce w 1913 roku. Po I wojnie światowej pałac stał się również siedzibą Stałego Trybunału Sprawiedliwości Międzynarodowej (po II wojnie światowej zastąpionego przez Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości);
przy ulicy z boku pałacowej bramy stoi tzw "Płomień Pokoju" - jako symboliczny pomnik; co ciekawe: istnieje również podobny pomnik noszący taką samą nazwę a znajdujący się w Hiroszimie w Japonii
Pomnik Światowego Płomienia pokojowego jest znakiem nadziei i niejako instrumentem, który inspiruje ludzi do pracy nad lepszym światem...
pozycja 137 - jesteśmy i MY
i tyle
uroczy domek "schowany" w cieniu (niewielki ten wiosenny cień:)) drzew obok pałacowego parkingu
ten bardzo intensywny dzień (12 godzin "czystego" zwiedzania ) kończymy w pobliskim Scheveningen
warto się tu wybrać będąc w Hadze...
Scheveningen, to popularny kurort plażowy leżący nad morzem Północnym 6 km od Hagi, w zasadzie jest uznane za haską dzielnicę ;
wspaniały hotel Kurhaus wzniesiony tuz przy plaży w roku 1885
który w latach 1885–1969 pełnił funkcję domu uzdrowiskowego dla zamoznych kuracjuszy, a od roku 1979 jest luksusowym hotelem też dla raczej zamożniejszej klienteli
Hotel Kurhaus w Scheveningen, obecnie znany jako "Grand Hotel Amrâth Kurhaus", ma bogatą wcześniejszą historię sięgającą 1818 roku. Początkowo, przy kąpielisku powstał drewniany pawilon, który szybko zastąpiono tym imponującym budynkiem wzniesionym w latach 1884-1885; ten luksusowy hotel, położony tuż nad morzem, jest miejscem historycznym i obecnie kulturalnym (to miejsce licznych imprez kulturalnych) , który spopularyzował Scheveningen jako kurort;
Na miejscu można tu cudownie odpocząć po trudach zwiedzania:) , zwłaszcza, że wiosną plaże są tu puste a zgiełku sezonowych tłumów jeszcze nie ma:); atrakcji tu nie brakuje: jest tui długa nadmorską promenada (ze sklepami, restauracjami, słonecznymi tarasami i akwarium), deptakiem, molo (odrestaurowanym w 2015 r., z wieżą widokową, diabelskim młynem o wysokości 50 m i możliwością skoków na bungee), latarnią morską oraz kasynem (Holland Casino), otwartym 4 października 1979).; sporą popularnością cieszy się też pobliskie miniaturowe miasteczko Madurodam
silny wiatr wieje tu jednak tak, że o mało nie pourywa nam głów!
ale po "pamiątkowy piaseczek" trzeba iść na plażę, mimo ryzyka utraty czapki
po plażowych "atrakcjach" Scheveningen idziemy w jakies zaciszne miejsce na jakieś małe szamanko ; tutaj większość przyplażowych knajpek osłonięta jest wysokimi szybami panoramicznymi , widocznie wieje tu częsciej niż często , wszak to morze Północne przecież ...
posilone podziwiamy jeszcze "utwardzane" piaskowe rzeźby
wielgachna lego-żyrafa:))
i czas pożegnać się z wietrznym Scheveningen...
ciekawostki:
Do dziś niewielka grupa, głównie starszych kobiet, nadal nosi tutaj lokalne stroje scheveningeńskie (tzw. scheveningse klederdracht), wśród których wyróżniają się: strój roboczy, codzienny, niedzielny i strój żałobny;
Scheveningen ma też swój własny dialekt – Schevenings
Nel , tych piasków mam ok. 60 buteleczek:)) (część się wytłukła przy "odkurzaniu ich" ) i coraz mniej już go przywożę, kończy się miejsce do ich stawiania i ochota na ich "wycieranie z kurzu"
kolejny, nasz trzeci dzień w Holandii, a drugi dzień zwiedzania (i ostatni w bardzo przyjemnych temperaturach wiosennych; od nazajutrz zrobiło sie zdecydowanie za goraco jak na kwiecień:(
tego dnia zwiedzamy Amsterdam, ale z uwagi na święto w które trafiliśmy, pilotka "zarządza" pozostawienie autokaru pod hotelem i samodzielne zwiedzanie stolicy Holandii, w sesie, że pojedziemy tam autobusem, czyli dzień bez autokaru;
i bardzo dobrze nam to wyszło, bo jazda tego dnia i problemy z parkowaniem dałyby nam mnieźle w kość;
bowiem trafiliśmy na amsterdamską "Sodomę i Gomorę" czyli jedyne takie święto w roku: Urodziny Króla!
cały Amsterdam "na pomarańczowo" a im bliżej godzin popołudniowych - tym coraz większe tłumy!
na szczęście Amsterdam bardzo wygodnie zwiedza się " z buta" szwędając się między setkami kanałów!!!
zatem z hotelu na Schiphol łapiemy autobus i za 20 minut jesteśmy w stolicy!
potem przesiadamy się jeszcze w tramwaj, którym jedziemy dosłownie 2 przystanki
i jesteśmy w sercu Amsterdamu!
Herb Amsterdamu jest oficjalnym symbolem miasta ; przedstawia trzy krzyże św. Andrzeja na czarnym słupie w czerwonej tarczy ;
przed nami ładny, neorenesansowy budynek teatru Stadsschouwburg (z 1894r) ;
na pierwszym planie pomnik -poświęcony Peterowi de Vries - dziennikarzowi śledczemu , który był znanym, holenderskim reporterem kryminalnym zastrzelonym w 2021 roku;
pomnik przedstawia ogromne, splecione ze sobą ręce z brązu, na których widnieją zasady życia spisane wcześniej przez De Vriesa w 41 językach
rankiem ulice (i kanały) Amsterdamu są jeszcze względnie luźne, później z każdą godziną tłum będzie gęstniał ...
Haga też prezentuje się pięknie...
hej, Witajcie Chłopaki
Jorguś, widzę, że z Ciebie miłośnik espresso?
; to tak jak mój Szanowny Małż; on tylko espresso i double-espresso:); ja jestem "mleczara":) więc czarne pijam rzadko; tylko po jakiejś nieprzespanej nocy albo jak pada deszcz i ciśnienie leży na podłodze:))
**********
to po spacerze po Hadze i posmakowaniu klimatu tego miasta - dziś zafunduję Wam nieco kultury wyższej
zapraszam zatem do Muzeum Mauritshuis, zwanego - Domem Maurycego, to słynna w Hadze (i w całej Holandii) Królewska Galeria Malarstwa, będąca – Holenderskim Muzeum Narodowym
a Mauritshuis słynie najbardziej ze swego największego w zbiorach dzieła - słynnej "Dziewczyny z Perłą" Johannesa Vermeera,
- którą świat "poznał szerzej" głównie za sprawą głośnego filmu Petera Webbera z 2003 roku z fenomenalną rolą Scarlett Johansonn i Colina Firth'a, bo wcześniej jednak dzieło to znane było raczej bardziej tylko miłośnikom i entuzjastom malarstwa światowego;
Muzeum mieści się w pałacu z lat 1633–1644 zbudowanym w stylu niderlandzkiego palladianizmu.
Pałac ten służył jako rezydencja hrabiego Jana Maurycego van Nassau-Siegen; (stad jego nazwa: dom Maurycego (Mauritshuis) ;
W 1685 roku został przemianowany na Hotel van Staat, w którym zatrzymywali się goście przybywający do Stanów Generalnych Niderlandów; W 1704 roku pałac ten uległ zniszczeniu na skutek pożaru, a renowacja trwała do roku 1720; obecne Muzeum zostało otwarte w 1822roku;
można tu podziwiać dzieła najwybitniejszych niderlandzkich i flamandzkich malarzy;
co do zwiedzania samych muzeów..., to wiecie jaki jest mój stosunek do tego tematu, bo wielokrotnie już o tym pisałam wcześniej w wielu poprzednich relacjach; generalnie lubię, ale raczej tylko te wszystkie tzw " nieoczywiste", natomiast z Galeriami Malarstwa.... hmm... no cóż... myślę, że są muzea i Muzea;
nie potrafię w żaden racjonalny sposób wyjaśnić, dlaczego w niektórych szybko się nudzę (np. Pinakoteka w Monachium) a w niektórych popadam w totalny zachwyt (Galeria Uffizich we Florencji; National Gallery w Londynie; Muzeum d'Orsey w Paryżu, itd...) i Mauritshuis w Hadze absolutnie dołączył do grona tych "wywołujących zachwyt", bo totalnie mnie tam "wciągnęło" ...
;
może to kwestia sposobu prezentacji? , a może samego tematu ? (przykładowo- nie przepadam za malarstwem sakralnym, to zupełnie nie moja "bajka") ; a może to sprawka nastroju danego dnia i mojego nastawienia? w każdym razie tutaj nie nudziłam się ani chwili...
żeby tu "nie zwariować" od ilości sal i wyeksponowanych tam dzieł, przy wejściu otrzymuje się stosowny folder, gdzie mamy wyszczególnione wszystkie dzieła, gdzie co jest w której sali, z zaznaczeniem tych najcenniejszych; i my podążamy "tym śladem"
najwięcej emocji budzi oczywiście owa tajemnicza Dziewczyna...
i wokół tego obrazu gromadzi się niezły tłumek...; trzeba swoje odczekać w kolejce, aż się tam dopchamy ;
jest absolutnie urzekająca.... nazywana " Niderlandzką Moną Lisą"
to dzieło Johanna Vermeera (który nie był zbyt "płodnym" malarzem; malował mało i długo, a dużo czasu zabierało mu "czekanie na natchnienie"; jak już przyszło...lubił malować kobiety przy codziennych zajęciach, róznych pracach);
"Dziewczyna z Perłą" była jego najsłynniejszą muzą....; obraz namalowany został w 1665 roku ; w Holandii jest bardzo znany i ceniony od setek lat...
obraz jest mały, ma wymiary 44,5 x 39 cm , ale geniusz Vermeera polega na grze światła...
stojąc tak z nią "oko w oko" doznaje się podobnych emocji, jakie przeżywałam kiedyś dawno w Luwrze stojąc przez obliczem Mona Lisy - da Vinci'ego
oczywiście jest tu wiele wspaniałych i innych ciekawych dzieł; zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy z Was lubią malarstwo, ale pewnie w naszym niewielkim gronie znajdą się też tacy, którzy jednak sympatyzują i doceniają malarstwo "tego kalibru" więc z myślą o nich pokażę trochę (ale obiecuję, że nie za dużo, aby Was nie przygnębiać nudą)
mnie się bardzo podobał obraz Petera Paula Rubensa - "Old woman and boy with candles" namalowany w latach 1616-1617; niesamowite to światło.... ;
niestety niektóre obrazy były "schowane za szybką" i tak zawieszone, że nie sposób było uniknąć odbicia światła żyrandola
słynny obraz Rembrandta "Lekcja Anatomii doktora Tulpa" z 1632r;
"Andromeda" Rembrandta, namalowana w 1630 r;
równiez bardzo znany obraz Vermeera - "Widok Delft" z lat:1660-1661 (i niestety również "z żyrandolem"
;
słynny Tulipan "Semper Augustus" Baltazara van der Arst'a z 1625 roku i bardzo charakterystyczne dla tego malarza - jego słynne owady często umieszczane na wielu jego martwych naturach;
(ps. pewnie wielu z Was oglądało film z 2017 roku "Tulipanowa Gorączka" z Alicią Vikander i Christophem Waltzem; warto sobie przypomnięc lub zobaczyc jak ktos nie oglądał wczesniej żeby zobaczyć na jaką olbrzymią skalę XVII-wieczna Holandia przeżywała zjawisko tego "tulipanowego szaleństwa" )
"Vanitas still life" , martwa natura Pietera Claesz'a, z 1630 r;
(już poza samymi obrazami, lata ich powstania robią wrażenie!)
słynny "Szczygieł" (Goldfinch) Carela Fabritiusa z 1654r; (z odbiciem żyrandola:))
idziemy na pięterko....
tutaj Alegoria Wiosny, Lata, Jesieni i Zimy (z cyklu czterech pór roku); Nicolas Berchcem'a (1670r.)
Te tcztery alegoryczne dzieła były kiedyś częścią paneli ściennych. Pochodzą z domu kolekcjonera sztuki z XVII wieku Hermana van Swoll w Amsterdamie. Biorąc pod uwagę perspektywę i kwadratowy format, jest niemal pewne, że pełniły funkcję obrazów ozdobnych nad drzwiami.
(Nicolaes Berchem, który jest najbardziej znany ze swoich włoskich krajobrazów z pasterzami i bydłem, niewątpliwie namalował te dzieła na zamówienie;
co jest tu wyjątkowe, to to, że połączył cztery pory roku z czterema żywiołami - powietrzem, ogniem, ziemią i wodą)
ostatni Autoportret Rembrandta z 1669 roku, (namalowany w tym samym roku, w którym Rembrandt zmarł)
"Kanał i Stary Kościół w Amsterdamie" - Jan van der Heyden, 1670r;
"Dziewczyna jedząca ostrygi" Jana Steen'a , 1658r;
a tu rzecz niebywała w tamtych "męskich" czasach - dzieło kobiety Clary Peeters: "Martwa natura z serem, migdałami i preclami; 1615 rok; Clara Peters była flamandzką malarką, jedna z pierwszych kobiet w historii sztuki specjalizującą się w martwych naturach; tworzyła głównie martwe natury śniadaniowe i bankietowe;
do dziś zachowało się 40 jej obrazów; większośc z nich znajduje sie w Muzeum Prado w Madrycie;
"Portret Jane Seymour" Hansa Holbein'a II (1540r.)
"Portret kobiety z południowych Niemiec" - również Hansa Holbaina II- z 1520-1525;
"Święta Katarzyna" obraz-dyptyk Mistrza z Frankfurtu, namalowany w 1510 roku; skradziony p/ Nazistów w czasie II wś; odzyskany po wojnie;
"Rajski Ogród i Upadek człowieka" - współne dzieło Jana Brueghel'a i Petera Paula Rubensa z 1615 roku - tym razem z odbiciem okna
"Mężczyzna i kobieta z dwoma psami", znany jako „Drażnienie zwierzaka” 1660 rok; Fransa van Mieris Starszego;
"Kybele w girlandzie owoców otrzymująca dary" - Jan Brueghel Starszy /i Hendrick van Balen Starszy ;1615-1618;
i jeszcze wiele, wiele innych...
ło Matko! a to się "rozpędziłam" z tymi obrazkami:) ; sorrki , juz wiecej nie będzie:))
na koniec jeszcze sklepik muzealny w którym nic nie kupujemy i wychodzimy ...
po wyjsciu z Muzeum mamy trochę wolnego czas, zatem po nasyceniu oczu malarstwem flamandzko-niderlandzkim idziemy do pobliskiego ogródka "ostudzić emocje":)) ; o dziwo znajdujemy wolny stolik w tych zatłoczonych ogródkach piwnych
po piwku jeszcze podjeżdżamy zobaczyc z zewnątrz Pałac Pokoju, ale to juz w kolejnej odsłonie...
Piea
Ja oprócz miejskich klimatów i zabytków zawsze zachwycę się takimi wyrobami.
Nie znudziłaś mnie obrazami, bo oprócz impresjonistów bardzo lubię obrazy "starych mistrzów" ponoć obraz Vermeera zawiera jakiś psychologiczny trick powodujący niemożność ocerwania od niego wzroku i niewątpliwie jest wspaniały, jednak ... dla mnie mistrzem w operowaniu światłem pozostaje Rembrandt ... chociaż i powyższa stara kobieta ze świecą Rubensa to dzieło genialne pod tym względem
papuas
Piea, piękna dawka malarsta... dziękuję
No trip no life
Witam serdecznie naszych forumowych miłośników sztuki!
****
po czasie wolnym podjeżdżamy jeszcze w Hadze pod Pałac Pokoju
to neorenesansowy budynek z 1913 roku nazwany Pałacem Pokoju; uroczyście otwarty 28 sierpnia 1913 roku;
obecnie obiekt ten jest siedzibą m.in. Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości i Stałego Trybunału Arbitrażowego;
budynek jest pilnie strzeżony przez strażników, wartowników, a nawet kręcą się tu żołnierze z bronią;
oczywiście nie wejdziemy na teren tego obiektu (trzeba mieć specjalne przepustki); zatem można go oglądac tylko z daleka zza ogrodzenia; nie wpuszczą nas tu nawet na teren wokółpałacowego parku, żeby pocykać fotki z bliższej odległości
, a no niestety;
Trwający w II połowie XIX wieku w Europie wyścig zbrojeń skłonił ówczesnego cara Mikołaja II do zorganizowania konferencji pokojowej. Spotkanie z udziałem przedstawicieli 26 państw zorganizowano właśnie tu, w holenderskiej Hadze w 1899 roku;
dało to początek tzw. konwencjom haskim oraz działalności Stałego Trybunału Arbitrażowego;
W roku 1907 zorganizowano tu drugą konferencję i rozpoczęto budowę siedziby Trybunału. Uroczyste otwarcie pałacu z udziałem królowej Wilhelminy miało miejsce w 1913 roku. Po I wojnie światowej pałac stał się również siedzibą Stałego Trybunału Sprawiedliwości Międzynarodowej (po II wojnie światowej zastąpionego przez Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości);
przy ulicy z boku pałacowej bramy stoi tzw "Płomień Pokoju" - jako symboliczny pomnik; co ciekawe: istnieje również podobny pomnik noszący taką samą nazwę a znajdujący się w Hiroszimie w Japonii
Pomnik Światowego Płomienia pokojowego jest znakiem nadziei i niejako instrumentem, który inspiruje ludzi do pracy nad lepszym światem...
pozycja 137 - jesteśmy i MY
i tyle
uroczy domek "schowany" w cieniu (niewielki ten wiosenny cień:)) drzew obok pałacowego parkingu
ten bardzo intensywny dzień (12 godzin "czystego" zwiedzania ) kończymy w pobliskim Scheveningen
warto się tu wybrać będąc w Hadze...
Scheveningen, to popularny kurort plażowy leżący nad morzem Północnym 6 km od Hagi, w zasadzie jest uznane za haską dzielnicę ;
wspaniały hotel Kurhaus wzniesiony tuz przy plaży w roku 1885
który w latach 1885–1969 pełnił funkcję domu uzdrowiskowego dla zamoznych kuracjuszy, a od roku 1979 jest luksusowym hotelem też dla raczej zamożniejszej klienteli
Hotel Kurhaus w Scheveningen, obecnie znany jako "Grand Hotel Amrâth Kurhaus", ma bogatą wcześniejszą historię sięgającą 1818 roku. Początkowo, przy kąpielisku powstał drewniany pawilon, który szybko zastąpiono tym imponującym budynkiem wzniesionym w latach 1884-1885; ten luksusowy hotel, położony tuż nad morzem, jest miejscem historycznym i obecnie kulturalnym (to miejsce licznych imprez kulturalnych) , który spopularyzował Scheveningen jako kurort;
Na miejscu można tu cudownie odpocząć po trudach zwiedzania:) , zwłaszcza, że wiosną plaże są tu puste a zgiełku sezonowych tłumów jeszcze nie ma:); atrakcji tu nie brakuje: jest tui długa nadmorską promenada (ze sklepami, restauracjami, słonecznymi tarasami i akwarium), deptakiem, molo (odrestaurowanym w 2015 r., z wieżą widokową, diabelskim młynem o wysokości 50 m i możliwością skoków na bungee), latarnią morską oraz kasynem (Holland Casino), otwartym 4 października 1979).; sporą popularnością cieszy się też pobliskie miniaturowe miasteczko Madurodam
silny wiatr wieje tu jednak tak, że o mało nie pourywa nam głów!
ale po "pamiątkowy piaseczek" trzeba iść na plażę, mimo ryzyka utraty czapki
Piea
po plażowych "atrakcjach" Scheveningen idziemy w jakies zaciszne miejsce na jakieś małe szamanko ; tutaj większość przyplażowych knajpek osłonięta jest wysokimi szybami panoramicznymi , widocznie wieje tu częsciej niż często
, wszak to morze Północne przecież ...
posilone podziwiamy jeszcze "utwardzane" piaskowe rzeźby
wielgachna lego-żyrafa:))
i czas pożegnać się z wietrznym Scheveningen...
ciekawostki:
Do dziś niewielka grupa, głównie starszych kobiet, nadal nosi tutaj lokalne stroje scheveningeńskie (tzw. scheveningse klederdracht), wśród których wyróżniają się: strój roboczy, codzienny, niedzielny i strój żałobny;
Scheveningen ma też swój własny dialekt – Schevenings
Piea
Ale fajna kolekcja piasków, Z ilu miejsc masz ? Ten z Azorków wyrażnie wyróżnia się
Plażą taka mocno skomercjalizowana. Wolę jednak te nasze, bardziej dzikie z wydmami, choć coraz częściej i u nas powstają budynki wręcz na plaży
No trip no life
Nel , tych piasków mam ok. 60 buteleczek:)) (część się wytłukła przy "odkurzaniu ich" ) i coraz mniej już go przywożę, kończy się miejsce do ich stawiania
i ochota na ich "wycieranie z kurzu" 
Piea
kolejny, nasz trzeci dzień w Holandii, a drugi dzień zwiedzania (i ostatni w bardzo przyjemnych temperaturach wiosennych; od nazajutrz zrobiło sie zdecydowanie za goraco jak na kwiecień:(
tego dnia zwiedzamy Amsterdam, ale z uwagi na święto w które trafiliśmy, pilotka "zarządza" pozostawienie autokaru pod hotelem i samodzielne zwiedzanie stolicy Holandii, w sesie, że pojedziemy tam autobusem, czyli dzień bez autokaru;
i bardzo dobrze nam to wyszło, bo jazda tego dnia i problemy z parkowaniem dałyby nam mnieźle w kość;
bowiem trafiliśmy na amsterdamską "Sodomę i Gomorę"
czyli jedyne takie święto w roku: Urodziny Króla!
cały Amsterdam "na pomarańczowo" a im bliżej godzin popołudniowych - tym coraz większe tłumy!
na szczęście Amsterdam bardzo wygodnie zwiedza się " z buta" szwędając się między setkami kanałów!!!
zatem z hotelu na Schiphol łapiemy autobus i za 20 minut jesteśmy w stolicy!
potem przesiadamy się jeszcze w tramwaj, którym jedziemy dosłownie 2 przystanki
i jesteśmy w sercu Amsterdamu!
Herb Amsterdamu jest oficjalnym symbolem miasta ; przedstawia trzy krzyże św. Andrzeja na czarnym słupie w czerwonej tarczy ;
przed nami ładny, neorenesansowy budynek teatru Stadsschouwburg (z 1894r) ;
na pierwszym planie pomnik -poświęcony Peterowi de Vries - dziennikarzowi śledczemu , który był znanym, holenderskim reporterem kryminalnym zastrzelonym w 2021 roku;
pomnik przedstawia ogromne, splecione ze sobą ręce z brązu, na których widnieją zasady życia spisane wcześniej przez De Vriesa w 41 językach
rankiem ulice (i kanały) Amsterdamu są jeszcze względnie luźne, później z każdą godziną tłum będzie gęstniał ...
Piea