--------------------

____________________

 

 

 



HOLANDIA: Wiatraki, chodaki, sery i rowery! :)) - Witajcie w Kwitnących NIDERLANDACH!

135 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 18 godzin 46 minut temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

to idziemy jeszcze oglądać te klompeny , których w całej Holandii jest zatrzęsienie! 

tradycyjne klompeny, czyli po prostu chodaki (czasami mylnie nazywane sabotami, które są drewniakami francuskimi) są w Holandii nie tylko symbolem czy miłą, chętnie kupowaną  pamiątką, bo wciąż są zwolennicy ich noszenia, mimo, ze odchodzą juz trochę do lamusa

sklepów z klompenami jest tu doprawdy bardzo dużo i wszystkie pękają w szwach od ich ilości! ale w Amsterdamie nie ma już tych dawnych, tradycyjnych fabryk chodaków; mimo, że te drewniaki wciąż są ważnym elementem holenderskiego dziedzictwa i nadal są chętnie noszone głównie na wsiach; a ich produkcja na większą skalę przeniosła się poza miasto.

Obecnie w Holandii znajduje się około 20 skomputeryzowanych wytwórni chodaków, które rocznie produkują około 1,5 miliona par chodaków do noszenia i 3 miliony par jako pamiątki

ale istnieją tu też małe, przydomowe warsztaty, gdzie produkuje się te buty wciąż tradycyjnie przy użyciu starych maszyn bez komputeryzacji:)   i my właśnie taką mała faktorię odwiedziliśmy nazajutrz:) co pokażę jutro

ich ceny nie są niskie; i rosną wraz z rozmiarem:) ; zależą też od wzoru malunku, te proste, z widocznym wzorem drewna i tylko lakierowane są tańsze , te bardziej wymalowane są droższe, a te z wymyślnym , dośc skomplikowanym wzorem są najdroższe; generalnie wahają się od 28-35 E za małe dziecinne całe drewniane bez wzorów do 100 E za wymalowane w wiatraki lub tulipany w największym rozmiarze 46!

sprzedają zawsze parę, nie ma takich "pojedyńczych " na sztuki do postawienia:) bo to są klompeny do chodzenia,, ale moja psiapsiółka uparła się że chce taki mieć jako pamiatkę do postawienia właśnie na jakieś drobiazgi, czy jakąś świeczkę ozdobną ;

ja już mam jeden taki zwieziony z Holandii 20 lat wcześniej (ale mój był surowy,  nie malowany, nawet nie szlifowany , tylko taki "odrzut" za jakieś grosze i sama go sobie wyczysciłam papierem ściernym i pomalowałam w łączkę:) , wiec po co mi kolejny? 

ale tak mnie "drążyła" że w końcu napuściła:) i kupiłyśmy parę na spółkę a potem podzieliłyśmy się w drodze losowania; ja wylosowałam lewy:) o taki: 

zatem teraz mam juz dwa klompeny:) duży i mniejszy, własnoręcznie "obrobiony" i malowany na gotowo + do tego ceramiczna świeczka w kształcie chodaka z Delft + magnesik i  chodakowa przywieszka - to mam juz tych klompenów po kokardki:) starczy mi ich do końca życia:))) 

 

 i wracamy przez ciekawy skwerek  "jaszczurkowy" przy Leidseplein

"Le Jean Bleu" – to nazwa tej ciekawej instalacji artystycznej przy Leidseplein d'Amsterdam przedstawiającej 14 duzych waranów wygrzewających sie w słońcu;
Instalacja ta ma symbolizować pokój na ziemi – ale dlaczego wybrano jaszczurki? bo  ponoć jaszczurki symbolizują ciągłość i stabilność i żyją na ziemi już od tysięcy lat...

fajnie to wygląda, bardzo realistycznie

i to tyle Kochani z Amsterdamu... bo opuszczamy juz to ciekawe i huczne tego dnia miasto; a wieczorem wskakujemy w tramwaj , potem w autobus i wracamy na Schiphol do hotelu

ale cd holenderskich atrakcji -  jutro....

Piea

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Offline
Ostatnio: 3 godziny 32 minuty temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Te drewniane chodaki to muszą być ciężkie tak do chodzenia. Kiedyś pamiętam i u nas były modne,ale góra nie była z drewna tylko skóry więc łatwiej się chodziło.

To masz ich teraz niezłą kolekcję ha ha. Ten malowany przec ciebie jest super , fajnie go pomalowałaś

No trip no life

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 18 godzin 46 minut temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Nel,   "Te drewniane chodaki to muszą być ciężkie tak do chodzenia(...)"  a to się zdziwisz tak jak i ja Biggrin ale do tego dojdziemy za chwilę...

***********

kolejny ranek zmiana klimatów; porzucamy chwilowo atrakcje miejskie - na te wiejskie:) 

jedziemy do chłopa do jego gospodarstwa rolniczego...

po drodze podziwiamy te "prawdziwe" wiatraki, które "porozrzucane" są po wsiach i widoczne tu i ówdzie....

widzieliśmy już jeden wcześniej w Keukenhof, ale tamten był przeniesiony skądś tam....., a te tutaj to są autentyki stojące tu od zawsze....

lubię patrzec na wiatraki, mają w sobie jakąś "magię".... 

docieramy na miejsce, gdzie odwiedzamy najpierw taką małą, niekomercyjną farmę serowarską

a na wsi - jak to na wsi : sielskie smaczki obrazki ROFL

"nasi" gospodarze zajmują się głównie hodowlą krów i produkcją sera; pracująca tu ta rolnicza rodzina składa się z seniorów, i ich dzieci : synów i córkę - z synowymi i zięciem; wnuki jeszcze są za małe i nie pracują przy serach:) 

najpierw gospodarz pokazuje nam całe obejscie  i  opowiada o serach....

w pomieszczeniach, gdzie sery leżakują i dojrzewają jest dośc ciemno , ale tak podobno musi być

nasz przesympatyczny i wesoły gospodarz farmy przeciekawie opowiada o powstawaniu jego serów; powstaje tutaj głównie ten wiejski Boerenkaas

posmakowaliśmy tu kilku wersji tych smakowitości serowych; gospodarz  chętnie częstował, kroił i do tego jeszcze wesoło wrzucał "polskie słówka" wzbudzając tym nasz niekłamany uśmiech:)) 

kupiłam i przywiozłam do domu sporo różnych serów z Holandii; ale ten prosty, wiejski ser kupiony tu u tego chłopa przebił smakiem te wszystkie inne słynne Edamy, Goudy, Ementalery i Old Amsterdamy....:))

najbardziej przypadł mi smakiem ten z dodatkiem gorczycy i drugi z czosnkiem; te kupiłam i przywiozłam do domu gdzie  zrobiły prawdziwą "furorę" Lol

a to sympatyczne "sprawczynie" tych wszystkich serowych pyszności:));
he he; u nas mamy Mućki, Łatki i Kropki a tam samae Gertrudy, Margherity i Wilhelminy:))

holenderskie krowy na wsi też mają swoje imiona:)) 

Piea

Asia-A
Obrazek użytkownika Asia-A
Offline
Ostatnio: 8 godzin 37 minut temu
Rejestracja: 01 wrz 2015

Wycieczka nie tylko ciekawa ale i smaczna. Serki lubię , więc też pewnie bym kupiła. Chodaki przepiękne ale z racji tego, że góra też jest drewniana – raczej nie mogą być wygodne, nawet takie dopasowane do stopy na specjalne zamówienie.  Te wymalowane przez Ciebie – niepowtarzalne.

Bye Zobacz mnie na Facebooku Relaks na drutach! Yes 3

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 18 godzin 46 minut temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Hej Asia, a propos tych chodaków: 

Nel też pisała wcześniej, że są ciężkie i pewnie nie wygodne; otóż wcale nie! 

nie są ani ciężkie (produkuje sie je głownie z leciutkiej topoli) ani nie są nie wygodne! :); sama bardzo byłam zdziwiona jak zamierzyłam.... leciutkie, wygodne, idealnie wyprofilowane....; wyglądają mocno "toporne" a wcale takie nie są Biggrin

(moja kumpela też mierzyła i stwierdziła, że jej "źle leżą", ale jej większośc normalnych butów też nie pasuje (ma problem z haluksami) ; ja na szczęscie nie mam haluksów (jeszcze):), i mnie leżały idealnie:) ale z powodu ceny nie zdecydowałam się na ich zakup - do chodzenia:) zresztą u nas nie ma zakorzenionej takiej tradycji jak u nich; w miastach już tam raczej też nikt ich nie używa (nie widziałam na ulicach), ale na wsiach wciąż ludzie noszą to na nogach:)) 

***********************************************

no to "jedziemy dalej" Biggrin 

nasi gospodarze od serów, oprócz ich tworzenia zajmują sie też wytwarzaniem tych chodaków; mają obok pomieszczeń z serami - kolejny warsztacik, gdzie sami produkują klampeny starymi, tradycyjnymi metodami

okazuje się, że te drewniaki są obuwiem jeszcze używanym tu na co dzień; jak pisałam- juz tylko na wsiach ; a statystyki twierdzą, że w 18 milionowej Holandii - około miliona osób w Holandii nadal nosi je codziennie, zachowując przy tym jednocześnie tąpiękną tradycję; Są to głównie rolnicy, rzemieślnicy, ogrodnicy, rybacy, i inni robotnicy ;

Chodaki są obecne w Holandii od wielu stuleci...; podczas prac wykopaliskowych na Nieuwendijk w Amsterdamie znaleziono drewniane buty z drewna olchowego z 1230 roku!!!  ;

kiedys holenderscy rolnicy wyrabiali w zimie chodaki dla siebie i swoich rodzin; takie drewniane buty były tanie i nadawały się idealnie do pracy. W XVIII wieku sztuka tworzenia drewnianych butów zaczęła coraz szybciej się rozwijać, a do XIX wieku stała się już profesją. Po pierwszej wojnie światowej w Holandii było około 4 000 producentów tego drewnianego obuwia

Ręczne wykonanie takiej pary chodaków może trwać 3 - do nawet 5  godzin!, dlatego wielu producentów zaczęło używać maszyn; ale z powodu ostrej konkurencji liczba fabryk zmniejszyła się gwałtownie i z tych 4 tysiecy istniejących po I wojnie wytwórców w 1975 roku  zostało ich na rynku tylko 150

nasz gospodarz prezentuje nam jak się robi taki klompen; uzywa do tego celu jeszcze starych maszyn własnego ojca...

W 1997 roku te drewniane buty zostały oficjalnie przyjęte jako obuwie ochronne ze znakiem CE (znak "Zgodności Europejskiej" oznaczajacy, że dany produkt spełnia wymogi unijne dotyczące bezpieczeństwa i zdrowia).

ale zanim to nastapiło, poczatkowo Instytut Bezpieczeństwa Pracy w Holandii  zabronił używania tych drewnianych butów, stwierdzając, że nie są one odpowiednie ze względów bezpieczeństwa,  wtedy wytwórnia chodaków Nijhuis (najbardziej znana) wykonała testy bezpieczeństwa, w którym uczestniczył sam Paul Nijhuis (własciciel największej na świecie fabryki obuwia drewnianego) ;

na czym polegały te testy? sam ów pan Paul Nijhuis założył te buty na nogi i .... no sporo ryzykował Biggrin bo kilkakrotnie zrzucano mu na nogi w tych drewniakach kamienny krawężnik o wadze 50 kg ! Biggrin  ;  powtarzenie tego testu nie spowodowało zniszczenia chodaka, a stopy pana Paula pozostały nietknięte:)); ten test udowodnił, że te drewniane buty są całkowicie bezpieczne i ostatecznie doprowadziło to do uzyskania znaku CE

zatem holenderskie klompeny zostały zatwierdzone przez Unię Europejską jako obuwie robocze – bo są tanie, wytrzymałe i bezpieczne a do tego wygodne i niezwykle lekkie! 

Klopmeny wytwarzane są głównie z drewna topoli które jest łatwe w obróbce i słynie wlaśnie z lekkości.

a topola jest  dość szybko rosnącym drzewem, dającym aż 1,5 metra sześciennego drewna w ciągu 20 lat; z takiej ilosci drewna można wyprodukować 60 par butów w rozmiarze "dorosłym";

nasz gospodarz ma na nogach oczywiście własne trepy wyprodukowane przez siebie samego:) 

a tutaj wersja "na bogato" Biggrin czyli ażurowe klompeny w misternie wycinanymi wzorkami; jest to tzw. wersja ślubna  - uzywana na wsiach jeszcze do niedawna

znacznie bogatsi o wiedzę na temat historii, tradycji i produkcji tych drewnianych butów - idziemy do rodzinnego sklepiku  prowadzonego przez jedną z synowych naszego gospodarza; mieli tu najlepsze ceny na wszystko! (grupa dość obficie zaopatrzyła się tu na wsi we wszelkie sery, chodaki i inne pamiątki...:)) 

my nasze klompeny kupiłyśmy dzień wcześniej w Amsterdamie; szkoda... bo tutaj były sporo tańsze Biggrin

para klopmenów, które zakupiłyśmy dzień wcześniej w Amsterdamie - to właśnie te z tej znanej, wspomnianej firmy Nijhuis; byc może dlatego były droższe niż z warsztaciku naszego gospodarza? 

mój młynek do pieprzu który tutaj kupiłam; znacznie tańszy od tych które widziałam w miastach (najczęściej ceny w granicach 10-15E za drewniany i 15-20E za ceramiczny)

Piea

Asia-A
Obrazek użytkownika Asia-A
Offline
Ostatnio: 8 godzin 37 minut temu
Rejestracja: 01 wrz 2015

Faktycznie, na tym zdjęciu widać, że ceny niewysokie

Bye Zobacz mnie na Facebooku Relaks na drutach! Yes 3

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 18 godzin 46 minut temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Asia, celowo "odwróciłam" młynek z ceną do zdjęcia:) 

******

ze wsi jedziemy prosto do Rotterdamu - zatem kolejne spore holenderskie miasto przed nami....

przed II wś Rotterdam wyglądał bardzo podobnie jak Amsterdam  przypominając to miasto architekturą i kliematem....

niestety historia nie była łaskawa dla Rotterdamu Sad , bowiem średniowieczny Rotterdam został zmieciony z mapy Holandii w czasie II wojny podczas nalotów dywanowych Lufftwafe ; ; władze Holandii po wojnie zdecydowały jednak o nie odbudowywaniu miasta do jego pierwotnego wyglądu; dlatego dziś Rotterdam to zupełnie nowa metropolia wyrosła na zgliszczach średniowiecznego miasta...; poza kilkaoma dosłownie obiektami - nie zachowało się tu nic z dawnego miasta... dziś to całkowicie nowoczesna metropolia

rotterdamski Euromaszt - zbudowany w latach 1958-1960 jako najwyższy punkt widokowy w mieście;  obecnie ma 186 metrów wysokości. Początkowo jego wysokość wynosiła 101 metrów ale konkurencja nie śpi i zbudowała coś wyższego, więc  architekci wpadli na pomysł rozbudowy wieży o 85 metrów, co łącznie daje 186 metrów. W słoneczne dni widok z wieży roztacza się nawet do 30 kilometrów

Wieża składa się z dwóch kondygnacji. Na pierwszym poziomie, zwanym potocznie "gniazdo kruka", znajduje się restauracja; drugi poziom to kolejna część wieży widokowej; jest to kabinowa platforma w kształcie koła, do której wchodzi się i siada na specjalnych  ławkach, następnie kabina zostaje zamknięta i powoli, jednocześnie obracając się wokół własnej osi, wjeżdża na szczyt wieży odsłaniając przed nami widok zza szyby; nie można z niej wyjść dopóki nie zakończy cyklu obrotu;  całość przez cały czas się kręci nawet wtedy, gdy osiągnie już ostateczną wysokość. Przy zjeździe w dół wciąż się przekręca, co daje możliwość zobaczenia wszystkiego dookoła dość dokładnie

to co? - jedziemy do góry ? Biggrin

najpierw jest wjazd szybka windą na poziom tarasu widokowego (na który wrócimy później) a potem przesiadka do specjalnej ruchomej kapsuły obrotowej 

w kabinie wewnętrznej na poczatku jest ciemno...; jak nasza kapsuła wprawia się w ruch, to zaczyna sie "dyskoteka" Biggrin wszystko gra i błyszczy, migajaca iluminacja daje czadu:)) 

 

i za chwillę Voila! są widoki Biggrin

Rotterdam położony jest w delcie Renu i Mozy, nad Nową Mozą,  połączony z Morzem Północnym 30-km kanałem Nieuwe Waterweg ;

 

 mozna się tu zes....traszyc od wysokości Lol zwłaszcza że podłoga pod nóżkami jest szklana:)) 

Rotterdam to największy port w Europie i jednocześnie jest jednym z największych portów na świecie, który może przyjmować największe jednostki oceaniczne.; żeby móc sobie w ogóle wyobrazić jak wielki jest ten port, trzeba wiedzieć, że obecnie posiada on takie zaplecze handlowe, które jest w stanie dostarczyć towary do 100 milionów konsumentów dziennie.


po wyjsciu z ruchomej platformy wychodzimy na niższy poziom, gdzie znajdują sie tarasy widokowe i wspomniana restauracja

 

Ahoj! Biggrin

 restauracja Euromasztowa jest fajnie urzadzona; gdziekolwiek nie usiądziesz\ - masz fantastyczne widoki! 

no w takim miejscu z widokiem jest obowiazkowy mus wypić jakąś kawusię:)) 

 obie uwielbiamy na wyjazdach te "kawkowe momenty" ... Lol 

a za plecami kawiarnianego stoliczka mamy taką uroczą wiosennie ukwieconą ściankę:) 

i po kawusi zjeżdżamy na dół .... 

Piea

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Offline
Ostatnio: 3 godziny 32 minuty temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Ciekawa historia tych holenderskich chodaków. Nawet skusiłabym się żeby je przymierzyć i sprawdzić jak to jest z ta ich wagą i wygodą.

No trip no life

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 18 godzin 46 minut temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

po atrakcjach z rotterdamskiego Euromasztu - odwiedzamy oblicze tego miasta z dołu

mijamy rzeźbę "Cascade" autorstwa Atelier Van Lieshout składajacej  się z wieży zbudowanej z osiemnastu beczek ropy; łączy je około dwudziestu postaci ludzkich; razem tworzą lepką masę, przypominającą olej kapiący z beczek...

uliczkami Rotterdamu...

budynek Beurs-World Trade Center; główne centrum biznesowe w Rotterdamie, liczące około 200 biur

Pomnik Gijsberta Van Hogendorpa (1762-1834) - holenderskiego hrabiego, zajmującego się głównie polityką - autorstwa rzeźbiarza Josefa Geefsa (1808-1885);

 

dochodzimy do Ratusza; Ratusz Miejski  wybudowany został w latach 1914-1920. Jest jednym z nielicznych budynków, które przetrwały bombardowania w 1940 roku. Ratusz uznany jest za zabytek narodowy; w środku znajduje się wysoka na 71 - metrów dzwonnica, na której szczycie mieści się posąg złotego anioła pokoju. Sam budynek jest otoczony wielkim dziedzińcem ale do środka nie wchodzilismy 

przed Ratuszem stoi pomnik z postacią Hugo de Groot'a ( Hugo Grocjusz, człowiek o istnieniu którego nie miąłam dotad pojęcia!) ) ten żyjacy w latach 1583-1645 mieszkaniec Delft ,  był prawnikiem , filozofem i dyplomatą  znanym jako "Ojciec Prawa Miedzynarodowego" ; ale zanim osiągnął wiek dorosły był postrzegany jako "genialne dziecko" , bowiem juz w wieku 8 lat pisał elegie po łacinie a mając 11 lat byl juz studentem Uniwersytetu w Lejdzie! Biggrin ; doktorat z Prawa uzyskał mając 15 lat Biggrin no prawdziwie "Cudowne Dziecko" Lol ; ciekawe co na to nasze współczesne 15-latki? :):)):)))

 

współczesny Rotterdam to dosyć dynamicznie rozwijające się miasto, pełne "świeżej energii" i róznych  innowacji. Tutaj Holandia nabiera zupełnie innego znaczenia: czekają tu na odwiedzających  drapacze chmur o bardzo niecodziennej architekturze, imponujący port, modne restauracje i urocze targowiska (w tym niesamowita hala targowa Markthal, i różne dziwności architektoniczne jak, domy kubiczne Petera Blooma, czy znany dom "Ołówek" - Blaaktoren;

malownicze osiedle nad  kanałem w dzielnicy Blaakse Bos

 

przyznać muszę, że pogoda nas cudownie rozpieszczała i cały czas dopisywała Biggrin zupełnie odmiennie jak 20 lat wcześniej... gdzie zwiedzałam niektóre z tych  miejsc w deszczu i ponurych czarnych chmurach, brrr.... tym razem słoneczna aura wynagrodziła tamte "szaro-bure i ponure wspomnienia":)

Piea

Asia-A
Obrazek użytkownika Asia-A
Offline
Ostatnio: 8 godzin 37 minut temu
Rejestracja: 01 wrz 2015

Wieża w Rotterdamie była fajnym punktem w programie zwiedzania miasta. Aż poszukałam na necie filmików, aby wyobrazić sobie lepiej jak się wjeżdża na szczyt.

Bye Zobacz mnie na Facebooku Relaks na drutach! Yes 3

Strony

Wyszukaj w trip4cheap