14 DNIOWY REJS PO KARAIBACH +LOT Z NIEMIEC

OD 994 E- LINIA MSC
 

szczegóły na www.all24cruises.com

 


Oszustwa,przekrety i inne pulapki czyhajace na turystow

3 wpisów / 0 nowych
Ostatni wpis
_Huragan_
Obrazek użytkownika _Huragan_
Offline
Ostatnio: 2 godziny 12 minut temu
Rejestracja: 13 cze 2015
Oszustwa,przekrety i inne pulapki czyhajace na turystow

Nie jestem pewien czy ten watek nie wykracza tutaj poza regulamin tego portalu i jesli tak jest,to adminki moga go oczywiscie natychmiast usunac,ale podrozujac po Polsce,Europie czy tez dalszym swiecie pewnie wiekszosc z nas spotkala sie z jakas forma oszukiwania czy lupienia turystow i moze warto by bylo sie wzajemnie ostrzegac,jesli o czyms takim slyszymy.

Te najprostsze formy pulapek na turystow pewnie kazdy z nas zna-podejrzani cinkciarze oferujacy nam super kursy wymiany walut w obcym kraju,falszywe oferty super apartamentow w portalach ogloszeniowych,ktore przybywajac na miejsce okazuja sie widmem czy taksowkarze liczacy podwojne albo potrojne kursy od obcych w danym miescie.

Ale sa tez przekrety i oszustwa,ktore sa pewnie mniej naglasniane i bycmoze niejeden z nas tez by na nie dal sie nabrac.

Do watku sklonila mnie rozmowa ze znajomymi,ktorzy tydzien temu wrocili z Bulgarii i opowiadali mi,ze kilka razy oferowano im nowe telefony/tablety znanych i wysoko cenionych marek za pol ceny albo nawet jeszcze taniej.

Oferowanie podrobek turystom,to tez oczywiscie nic nowego i pewnie wielu z was juz swiadomie albo polswiadomie je kupowalo placac za "markowe " okulary czy ciuchy kilka dolarow.Przy telefonach/tabletach za kilkaset dolarow ubytek w kasie jest juz jednak wyrazny i taki zakup orientujac sie po fakcie,ze zostalo sie oszukanym juz trudniej zaakceptowac.

Przekret z telefonami czy tabletami ma z tego co widac rozne formy-od latwych do rozpoznania i dosyc prymitywnych do bardziej skomplikowanych,gdzie juz nie tak latwo poznac,ze jest sie oszukiwanym.

Wspolne wszystkim ofertom jest to,ze handlarz oferuje swoje telefony w oryginalnie wygladajacym i dosyc dobrze wykonanym opakowaniu,gdzie znajduje sie tez zapakowany w folie osprzet jak n.p. sluchawki.Moj znajomy,ktory zna sie dosyc dobrze na takim sprzecie mowil,ze opakowanie i ten osprzet wygladal naprawde oryginalnie i trudno by mu bylo poznac,ze to podrobka.Z samymi telefonami jest juz roznie.Najbardziej prymitywna forma to oferowanie telefonow/tabletow,ktore w ogole nie daja sie wlaczyc.Sprzedawca oczywiscie tlumaczy,ze baterie sie rozladowaly,bo probuje je juz kilka godzin sprzedac.Tutaj oczywiscie kazdy zdrowomyslacy czlowiek powinien sobie natychmiast odpuscic,chociaz jak widac chyba naiwnych znajduja,skoro takie oferty turystom robia.

Ale jest tez bardziej wyrafinowana forma.

Telefon czy tablet da sie wlaczyc,wyswietlaja sie androidowe albo iphonowe ikonki.Jak klient nadal nie jest przekonany handlarz nawet wklada sim-karte i pokazuje,ze mozna tym telefonem telefonowac.Naciska tez czasami na jedna albo dwie ikonki i pokazuje,ze wszystko pieknie funkcjonuje.Tutaj juz pewnie duzo wiecej osob by sie dalo nabrac i szczesliwie skorzystalo by z "super okazji".

Dopiero po fakcie by sie zorientowalo,ze nasze nowe cudo techniki to tak naprawde najbardziej prymitywna komorka w pieknej oprawie.Poza telefonowaniem i kilkoma najbardziej prostymi programami nie da sie z nia nic zrobic-kamera nie funkcjonuje, bo jej nie ma,polaczyc z internetem sie nie da,bo brak takich mozliwosci technicznych,reszta ikonek i aplikacji, na ktore handlarz nie naciskal juz tez jest tylko fasada.

Mowiac krotko-ladny szrot za 250-300 dolarow.

Inny przekret o ktorym tez niedawno slyszalem, to "pomoc" przy zakupie biletow na metro czy inne srodki komunikacji miejskiej poprzez automat w obcym miescie.Konkretnie slyszalem o tym na przykladzie Rzymu.Do "turysto-ofiary" probujacej sie zorientowac jak taki automat funkcjonuje i ile bedzie musiala zaplacic n.p. za calodniowy bilet podchodzi oszust/z reguly dwoch oszustow kreujacych sie ubiorem i jakims sfalszowanym identyfikatorem na pracownikow metra.Najpierw jeden wypytuje jaki bilet chcemy kupic i na ile osob.Najprawdopodobniej,jesli turysta chce kupic tylko bilet na pojedyncza jazde to oszust sobie odpuszcza,bo nie oplaca mu sie ryzykowac i inwestowac czas na przekret na kilka euro.Ale jesli ktos chce kupic kilkudniowy bilet albo bilet dla kilku osob warty 50 euro albo wiecej to oszust 

chwile pozniej twierdzi,ze on nam kupi ten bilet placac swoja karta,a my mamy mu zwrocic naleznosc gotowka.Czesto pada tus twierdzenie,ze automaty od niedawna nie akceptuja gotowki albo ze placa karta jest znacznie taniej niz gotowka.

Jesli sie godzimy, to drugi z nich odwraca nasza uwage wciagajac nas w jakis small talk.

W tym czasie  oszust albo rzeczywiscie kupuje jakies bilety dla nas w automacie(najprawdopodbniej kradziona karta)albo tylko udaje zakup wreczajac po chwili nam bilety wyciagniete gdzies z kieszeni i kasujac kase.Po transakcji szybko odchodza.

Turysta dostaje wazne bilety,ale nie jest to bilet calodniowy czy na kilka dni,a jedynie bilet na jedna jazde i to czesto nawet za obnizona stawka n.p. wazna tylko dla uczniow czy studentow.

I wez to wszytsko pozniej kanarowi wytlumacz jak sie z takim biletem w metrze czy autobusie przylapia:) 

https://marzycielskapoczta.pl/

Napisz pocztowke ze swoich podrozy do chorych dzieci

ssstu-6
Obrazek użytkownika ssstu-6
Offline
Ostatnio: 7 godzin 47 minut temu
Rejestracja: 31 maj 2016

...witam,tusze iz watek nie zostanie usuniety bo fajnie przecież przeczytac "co i gdzie" czyha na turystów ; ) kilka "spostrzeżeń" z mojego doswiadczenia.

Irlandia-jesli kiedykolwiek wybierzecie formę 'objazdowego" zwiedzania wyspy,planujcie noclegi i postoje bardzo rozważnie.dlaczego ??? oto typowy przykład. malżeństwo z Holandii podróżuje swym "kampervanem". przyzwyczajeni do kontynentalnej turystyki sa co raz bardziej poirytowani ponieważ okolica jest niezwykle atrakcyjna ale brak miejs aby zatrzymac sie chocby na krótki postój. tu wyjasnienie:własciciele ziemscy dabaja o to aby ich grunta były nalezycie ogrodzone i niedostepne. wynika to po trosze z irlandzkich tradycji oraz irlandzkiego prawa. dość,że przyzwyczajeni do "biwakowania na dziko" turuysci maja małe szanse aby "na strzała" znaleźć dogodne miejsce nad rzeka czy jeziorem. jada więc zdesperowani,szukajac juz nie tyle atrakcyjnej okolicy ale jakiegokolwiek miejsca na biwak. nagle,oczom nie wierzą. na skraju urokliwego miasteczka widza camping. nie ma go w prawdzie na mapie ale ilośc samochodów,przyczep itp. usypia ich czujnośc. do tego pojazdy maja miedzynarodowe tablice,sa "nowe" na wyglad do tego tłumek ludzi...

zatrzymuja sie i pytaja: czy mozna TU rozbic siena nocleg ??? jasne,brzmi odpowiedz. wjezdzajcie smialo. "a co z opłatą" ??? jutro przyjedzie własciciel i skasuje nalezność !!!.

zadowoleni wybierają miejsce. ludzie na kempingu sa niezwykle mili,pytaja skad są,jak długo zostana itp. turyści po chwili odpoczynku chcą rozejzec sie po okolicy. pytaja o turystyczne atrakcje,słynne irlandzkie puby itp. najczęściej pada info,ze w miasteczku ,które mijali jest najlepszy pub w całym country. siwietna muza,super piwko itp. zostaja ostrzeżeni,ze irlandzka policja (GARDA),restrykcyjnie podhcodzi do sprawy prowadzenia po pijaku,wiec jesli chca odwiedzic ów pub to jedynie pieszo,ewentualnie ktos zyczliwy ich podrzuci.

i tu zaczyna sie dramat.jesli obcokrajowcy "połkneli haczyk" i pójda na dłuzszy spacer po powrocie nie zastana nikogo a ich dobytek,jesli wogóle zostanie,bedzie spladrowany i okradziony. trafili bowiem nie na kemping ale na obozowisko travelersów,irlandzkich nomadów,oszustów i złodziei. zapewniam,ze policja bedzie bezradna  i mozna przez własną niefrasobliwość niepolubić "zielonej wyspy" ; )

cały Świat-jestem pasjonatem wędkarstwa. na poczatkach naszego z żona podrózowania,wszedzie wykupowałem "wycieczke wedkarską". dzis juz tego nie robię ; ) dlaczego ? otóż,moim zdaniem to czyste "walenie turysty",który kupuje "wedkowanie marzeń" a dostaje...

np.Dominikana-kupiłem "deep sea fishing". na fotkach superowska łódź,niezły sprzęt,wedkarz wraz z załogantem holuje wspaniałe ryby. co dostałem ? łódź,nie była nawet zła. na pokładzie orócz mnie...czwro innych "naiwniaków" ; )) rejs trwa łacznie cztery godziny z czego dwie godziny to czas wypływania i powrotu.zostaja dwie godziny na wedkowanie. tu wyjasnienie,szukanie ryby,jej ewntualny hol itp.to przy rybach typu marlin,zaglica itp. czas min 45 minut do godziny.wynika z tego,ze nawet jesli będziemy miec szczęscie powedkuja...dwie osoby. trafiły sie nam dwie ryby,pioerwsza spieła sie po dziesięciu minutach holu. drugą...holowała na zmianę nasz piatka. !!! wrazenie ogólne-strata czasu i kasy. dodatkowo po powrocie załogant domaga sie tip,ow od wszystkich. "złowiliście dużą rybę,jestescie szczęśliwi,to teraz nam sie "coś" nalezy"...żenada i niesmak pozostały do dziś.

np.Portugalia-"wedkowanie na rafie". duża wielokadłubowa łódx wyglada nieźle. wystawiony na burtach sprzęt także. wypływamy więc. na łowisku pierwsze rozczarowanie. załogant przynosi sprzęt. jest ..."troche inny" od tego,który widzielismy w porcie. ten lepszy jest dla załogi dla turystów...wrecz zabytkowy ; )) łowimy.rybki sa akwariowe. łowi tez oczywiście załoga !!! nie wolno wyrzucac ryb z powrotem. gdy tak robię,jeden z załogantów krzyczy:"nie rób tak,ja mam dużą rodzinę". na zakonczenie połowu w koszu roi sie od rybiego drobiazgu. wielu wędkujacych zrezygnowało po likunastu minutach z tej farsy. w ty słowa te piszacy...

to i tyle na wstepie,z pewnościa przypomna mi sie "inne smaki" którymi sie z wami podzielę ; )

...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav

ssstu-6
Obrazek użytkownika ssstu-6
Offline
Ostatnio: 7 godzin 47 minut temu
Rejestracja: 31 maj 2016

...witam raz jeszcze w "oszukańczym temacie". przypomniał mi sie Meksyk i jego "ciemniejsza strona". otóż uważam,jeśli mamy na forum meksykanów to...przepraszam,że latynosi mają jakąś wrodzoną skłonność do przestępstw... a forma oszukiwania i wyłudzania jest u nich "darem natury". do tego "nierozwazni yankesi" zmanierowali całe towarzystwo na karaibach do granic przyzwoitości. chodzi mi o "tipy". nigdzie nie spotkałem tak namolnego i często agresywnego domagania sie napiwków jak własnie w Meksyku. odnosilismy z żoną wrażenie,ze pracodawcy dali meksykanom prace ale pensje musza im dać...turyści. praktycznie każdy i wszędzie wyciagał rękę po dodatkowe datki a szczytem tego są koszyki na napiwki w sklepach (dla kasjerów !!!). najgorsze jest to,iż "niedajacy" spotyka sie z nieukrywaną niechecia a nawet wrogością ze strony "oczekujacych". jak dla mnie to opcja nie do zaakceptowania ponieważ lubie "dać w łapę" gdy jestem zadowolony z pracy lub usługi...

...brnijmy dalej. nie wierzę,ze ktos kto był (lub bedzie) na Jukatanie nie odwiedzi Chichen Itza. dla nas to był także "gwóźdź programu" w trakcie meksykanskich wakacji. przez 200-ście kilometrów (tyle chyba wynosi odległość,nie pamietam dokładnie) jazdy wycieczkowym autokarem słuchamy...ostrzeżeń przewodnika. nie bedzie wolno wchodzić do rzadnej budowli !!!

należy trzymac się grupy aby...nie zgubic sie w turystycznym tłumie !!! nie dac sie naciagnąc na zakup "podrabianego srebra" oraz drewnianych wyrobów z "pseudo mahoniu" !!!

troszke nam miny zrzedły...

...ale najgorsze,czekało na miejscu. jak wspomniałem,czekałem na wizyte w Chichen Itza "od zawsze". zamiast tajemniczości prekolumbijskiej czekały na nas tłumy turystów i...handlarzy z pamiatkami. rozumiem,że rząd meksyku stara sie rozwiazać problemy społeczne ale upychając stragany i sprzedajacych w ilości "ile fabryka dała",odbiera temu miejscu należny szacunek.wszak to dziedzictwo kulturowe a nie "trade center"...

...odrębna sprawa to handlarze. na niewtajemniczonych czychaja przeróżne pułapki z ich (sprzedawców) strony.,np. zewsząd słychac głosne nawoływania do zakupu "one dollar,one dollar". handlarz trzyma w reku całkiem ładnie wygladajacą maske jaguara. turysta spoglada,mysli "jeden dolar,cena zupełnie atrakcyjna"...podchodzi,bierze (podtykany pod nos) wyrób,oglada i chce zapłacić. oczywiście...jednego dolara. okazuje sie,że maska kosztuje...znacznie wiecej. zdegustowany odkłada a wtedy...okazuje sie ,ze sprzedawca rzada opłaty,własnie jednego dolara,za OGLĄDANIE !!! handlarz domaga sie opłaty a wturuja mu siedzacy obok "koledzy" z innnych straganów. wielu płaci aby nie wdawac sie w kłótnie...

...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav

Wyszukaj w trip4cheap