No Nel, a ja już myślałam, że moje zapomnienie DO uczuliło wszystkich na sprawdzanie dokumentów przed podróżą . Wniosek drugi, dobrze jest mieć męża, który zdąży na czas i dobrze, że lotnisko blisko
Ale pustynia!
A to osiedle jak niesamowicie uporządkowany kształt. Chyba było zaprojektowane w całości.
Asiu nie pomyślałam ,aby sprawdzić dokumenty córki, w końcu to dorosła osoba. A z drugiej strony, ona chciala zabrac i paszport i dowód, a ja jej odradziłam i dowód zotał w domu.Mówiłam,żeby ze względów bezpieczeństwa nie brać obydwu dokumentów. No i okazało się,że żle doradziłam.
Lądujemy o czasie. Wyspa jest mała, więc transfer do hotelu jest stosunkowo krótki , twa około godziny . A ja w tym czasie z ciekawością oglądam wyspę.
Z autobusowego okna szczerze mówiąc widoki mało zachęcające. Krajobraz taki księżycowo marsjański . Wyspa jest jakaś szaro bura , niestety niezbyt mi się podoba. Jakoś zupełnie nie tak to sobie wyobrażałam i widziałam na fotkach. Trochę podłamana docieram do hotelu.
Na widok hotelu humor od razu mi się jednak poprawia. Jest fajny. Rzucamy bagaże w pokoju i idziemy na szybki tour po hotelu i ogrodzie.
Aaa zapomniałam dodać,że hotel to Rio Calma w Costa Calma. Znany kilku osobom na forum, widziałam w relacjach.
cytując Ciebie: " szczerze mówiąc widoki mało zachęcające. Krajobraz taki księżycowo marsjański . Wyspa jest jakaś szaro bura , niestety niezbyt mi się podoba. Jakoś zupełnie nie tak to sobie wyobrażałam i widziałam na fotkach. Trochę podłamana docieram do hotelu."
odniosłam tam dokładnie identyczne wrażenie! ; jasne, że na wyspie są też miejsca ładne i piękne! , ale jednak Fuerta jest taka właśnie generalnie pustynno-szro-bura; co wcale nie oznacza, że pozbawiona urody! po prostu taka jej specyfika; a i w tych "pustynno-górzystych" krajobrazach też można doszukać się piękna! nie ma przeciez miejsc brzydkich.... to tylko kwestia odpowiedniego nastawienia i spojrzenia
a ten hotel! - fantastyczny!
(bardzo, ale to naprawdę bardzo przypomina mi "nasz" hotel w Hiszpanii w Almunecar (opisywałam w relacji z maja ubiegłego roku); jest bardzo podobny architektonicznie, i wystrojem wnętrz, nawet układ basenowy podobny:))
ps. no nie zazdroszczę Wam tego stresu z przeterminowanym paszportem:( masakra! padałabym chyba na serce! ; jak to dobrze, że mamy tych mężów co się czasami "przydają" he he choc u mnie taka sytuacja by raczej nie miała szczęśliwego końca.... ze względu na odległość domu od Okęcia, Małz nie dałby rady obrócić tak szybciutko; w najlepszym układzie (nocą, bez ruchu i korków na POkęcie jedziemy godzinę w jedna stronę + powrót = brak szans! ; czyli ja musze sprawdzać dokumenty 10x przed wyjazdem na lotnisko ; no chyba, że wylot byłby z Modlina:)) tutaj mam "rzut beretem", ale tak specjalnie celowo nie będę tego testować nawet przy lotach z Modlina:))
hotel w wieczornej odsłonie klimatyczny...; i o ile nie przepadam za takimi kolorowymi iluminacjami np. we wnętrzach jaskiń, o tyle już takie hotelowe wieczorne light-show mi zupełnie nie przeszkadza;
a pręgowce berberyjskie są przeurocze; najbardziej je zapamiętałam z Fuertaventury; na żadnym innym Kanarku ich nie ma:)
Następnego dnia rano, od razu po przebudzeniu pędzę na taras zobaczyć jaka pogoda i jak tu wygląda poranek.
Pogoda zapowiada się słonecznie a widoczek na okolice fajny. Od razu banan na twarzy
Przepyszne śniadanko jemy ponownie w ogrodzie . Rano jest tu słonecznie , więc bardzo przyjemnie.
Na drzewach siedzą ptaki, głosno śpiewają, jedzonko dobre i duży wybór. Jak można by mieć zły humor w taki piękny, wakacyjny dzień.
Po śniadaniu jest spotkanie z przedstawicielem Itaki. Idziemy ,ale w sumie nie dowiaduję się o niczym czego bym nie wiedziała. Z wycieczek korzystać nie zamierzam, więc ulataniamy się przed końcem. Zdziwiona tylko jestem ilością rodaków w hotelu. Jest nas tu naprawdę trochę. Poza tym dominują Niemcy, Francuzi i Anglicy.
Wybieramy się na daleki spacer plażą, wzdłuż oceanu do słynnej, piaszczystej plaży Sotavento. Jest to parenaście kilometrów ,ale nigdzie się nam nie spieszy.
Mamy nadzieję, na piękne widoczki i kolejne spotkania z wiewiórkami. Chcę się też koniecznie napić i posmakować słynną kawkę Barraquito
Wychodzimy bocznym wyjściem koło jednego z basenów. Widać,że leżaki nie sa zajmowane ręcznikami ha ha
Mijamy plaże piaszczysto, kamienisto, klifowe a po drodze różne hotele.
Nie ma tłumów, choc pusto też nie jest
Na plaży wśród kamieni spotykamy ptaszka.
Papuas rozszyfrujesz ? Ma bardzo długi dziób
Po drodze jest trochę beach barów, połozonych dosłownie na plaży
Widać, że są nie tylko hotele ale i prywatne apartamenty
No Nel, a ja już myślałam, że moje zapomnienie DO uczuliło wszystkich na sprawdzanie dokumentów przed podróżą
. Wniosek drugi, dobrze jest mieć męża, który zdąży na czas i dobrze, że lotnisko blisko 
Ale pustynia!
A to osiedle jak niesamowicie uporządkowany kształt. Chyba było zaprojektowane w całości.
Asiu nie pomyślałam ,aby sprawdzić dokumenty córki, w końcu to dorosła osoba. A z drugiej strony, ona chciala zabrac i paszport i dowód, a ja jej odradziłam i dowód zotał w domu.Mówiłam,żeby ze względów bezpieczeństwa nie brać obydwu dokumentów. No i okazało się,że żle doradziłam.
Tak ,mąż się czasem przydaje ha ha
No trip no life
Lądujemy o czasie. Wyspa jest mała, więc transfer do hotelu jest stosunkowo krótki , twa około godziny . A ja w tym czasie z ciekawością oglądam wyspę.
Z autobusowego okna szczerze mówiąc widoki mało zachęcające. Krajobraz taki księżycowo marsjański . Wyspa jest jakaś szaro bura , niestety niezbyt mi się podoba. Jakoś zupełnie nie tak to sobie wyobrażałam i widziałam na fotkach. Trochę podłamana docieram do hotelu.
Na widok hotelu humor od razu mi się jednak poprawia. Jest fajny. Rzucamy bagaże w pokoju i idziemy na szybki tour po hotelu i ogrodzie.
Aaa zapomniałam dodać,że hotel to Rio Calma w Costa Calma. Znany kilku osobom na forum, widziałam w relacjach.
No trip no life
Fajne te marsjańskie klimaty
Córa mogła wyrobić na miejscu paszport tymczasowy
Nel,
cytując Ciebie: " szczerze mówiąc widoki mało zachęcające. Krajobraz taki księżycowo marsjański . Wyspa jest jakaś szaro bura , niestety niezbyt mi się podoba. Jakoś zupełnie nie tak to sobie wyobrażałam i widziałam na fotkach. Trochę podłamana docieram do hotelu."
odniosłam tam dokładnie identyczne wrażenie!
; jasne, że na wyspie są też miejsca ładne i piękne! , ale jednak Fuerta jest taka właśnie generalnie pustynno-szro-bura; co wcale nie oznacza, że pozbawiona urody! po prostu taka jej specyfika; a i w tych "pustynno-górzystych" krajobrazach też można doszukać się piękna! nie ma przeciez miejsc brzydkich.... to tylko kwestia odpowiedniego nastawienia i spojrzenia
a ten hotel! - fantastyczny!
(bardzo, ale to naprawdę bardzo przypomina mi "nasz" hotel w Hiszpanii w Almunecar (opisywałam w relacji z maja ubiegłego roku); jest bardzo podobny architektonicznie, i wystrojem wnętrz, nawet układ basenowy podobny:))
ps. no nie zazdroszczę Wam tego stresu z przeterminowanym paszportem:( masakra! padałabym chyba na serce!
; jak to dobrze, że mamy tych mężów co się czasami "przydają"
he he choc u mnie taka sytuacja by raczej nie miała szczęśliwego końca....
ze względu na odległość domu od Okęcia, Małz nie dałby rady obrócić tak szybciutko; w najlepszym układzie (nocą, bez ruchu i korków na POkęcie jedziemy godzinę w jedna stronę + powrót = brak szans! ; czyli ja musze sprawdzać dokumenty 10x przed wyjazdem na lotnisko
; no chyba, że wylot byłby z Modlina:)) tutaj mam "rzut beretem", ale tak specjalnie celowo nie będę tego testować nawet przy lotach z Modlina:)) 
Piea
Nel, gratuluję wyboru hotelu. Chyba byliśmy w tym samym.
Fuerteventura i Lanzarote Relacje - Wyspy Kanaryjskie 1
Jorguś
Wiem, wiem, Przestudiowałam twoją relację przed wyjazdem i pomogła mi w podjęciu decyzji. Hotel super, chętnie tam wrócę
No trip no life
Piea, to było moje pierwsze wrażenie, ale kolejne odsłony totalnie zmieniły moją opinie o wyspie.
No, ale wszystko po koleii..
Po rozpakowaniu się mamy jeszcze trochę czasu do kolacji wiec idziemy na spacer po najbliższej okolicy .
Aaaa, zapomniałam dodać, że jest ciepło, krótki rękawek jest akurat.
Pierwsze co spotykamy to słynne wiewiórki marokańkie. Faktycznie wcale nie sa płochliwe .
Gołebie też są chętne na jakieś nasionka
U nas ludzie na plaży chowają się za parawanami. Tutaj sa naturalne, bo kamienne bariery przed wiatrem
Z zaciekawieniem idziemy na kolację..
Bardzo się nam podoba ogród zewnętrzny wśród palm z widokiem na wodę. Zdecydowanie jest tu przyjemniej niż w środku, choć tam też jest ok.
Wybór jedzenie bardzo, bardzo szeroki. Chyba każdy znajdzie coś dla siebie
Po kolacji idziemy oglądać hotel w oświetlonej wersji
No trip no life
hotel w wieczornej odsłonie klimatyczny...; i o ile nie przepadam za takimi kolorowymi iluminacjami np. we wnętrzach jaskiń, o tyle już takie hotelowe wieczorne light-show mi zupełnie nie przeszkadza;
a pręgowce berberyjskie są przeurocze; najbardziej je zapamiętałam z Fuertaventury; na żadnym innym Kanarku ich nie ma:)
Piea
Następnego dnia rano, od razu po przebudzeniu pędzę na taras zobaczyć jaka pogoda i jak tu wygląda poranek.
Pogoda zapowiada się słonecznie a widoczek na okolice fajny. Od razu banan na twarzy
Przepyszne śniadanko jemy ponownie w ogrodzie . Rano jest tu słonecznie , więc bardzo przyjemnie.
Na drzewach siedzą ptaki, głosno śpiewają, jedzonko dobre i duży wybór. Jak można by mieć zły humor w taki piękny, wakacyjny dzień.
Po śniadaniu jest spotkanie z przedstawicielem Itaki. Idziemy ,ale w sumie nie dowiaduję się o niczym czego bym nie wiedziała. Z wycieczek korzystać nie zamierzam, więc ulataniamy się przed końcem. Zdziwiona tylko jestem ilością rodaków w hotelu. Jest nas tu naprawdę trochę. Poza tym dominują Niemcy, Francuzi i Anglicy.
Wybieramy się na daleki spacer plażą, wzdłuż oceanu do słynnej, piaszczystej plaży Sotavento. Jest to parenaście kilometrów ,ale nigdzie się nam nie spieszy.
Mamy nadzieję, na piękne widoczki i kolejne spotkania z wiewiórkami. Chcę się też koniecznie napić i posmakować słynną kawkę Barraquito
Wychodzimy bocznym wyjściem koło jednego z basenów. Widać,że leżaki nie sa zajmowane ręcznikami ha ha
Mijamy plaże piaszczysto, kamienisto, klifowe a po drodze różne hotele.
Nie ma tłumów, choc pusto też nie jest
Na plaży wśród kamieni spotykamy ptaszka.
Papuas rozszyfrujesz ? Ma bardzo długi dziób
Po drodze jest trochę beach barów, połozonych dosłownie na plaży
Widać, że są nie tylko hotele ale i prywatne apartamenty
No trip no life