--------------------

____________________

 

 

 



...Martynika,"zielona z nazwy" i w realu...

54 wpisów / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
ssstu-6
Obrazek użytkownika ssstu-6
Offline
Ostatnio: 4 godziny 32 minuty temu
Rejestracja: 31 maj 2016

...co na hotelowym terenie "rosło i kwitło". Rzecz jasna nie wszystko a jedynie to co autora pisaniny zaintrygowało ; )

Te kwitnace krzewy rosną,chyba,wszędzie na świecie ; )

te,były podobne do porzednich ale to,chyba,inny gatunek. Nazywałem je..."jabłonkami" ; ))

żywopłot odgradzajacy dróżki również rozkwitał. Delikatnie i bardzo nietrwale. Fioletowo-niebieskie kwiaty pojawiały sie dosłownie na jeden dzień...

oprócz krzewów było tez "kilka drzew"...

te,wydawały się wygladać "doniczkowo-znajomo" ; )

a owoce tych przypomnały gogantyczne...mango. Miałem zapytać "co to" i...zapomniałem...

w części przybasenowej znajdowały sie największe kwiatowe skupiska. Takie..."ściany kwiatów"...

dominowały tam "te żółte"...

a "girlandy" z tych drobinek to ulubiona "stołówka kolibrów". Bedzie jeszcze okazja je (kolibry) pokazać...

"na parterze' również "coś" kwitło...

pierwszy raz widziałem krzewy ,których liści miały..."ramki" ; )

a "owocki" tych roslin były o wiele większe niż ich kwiaty ; )

kolej na lokalna plażę. Ale,to dopiero..."za rok" ; )))

...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav

ssstu-6
Obrazek użytkownika ssstu-6
Offline
Ostatnio: 4 godziny 32 minuty temu
Rejestracja: 31 maj 2016

...czas na plażę. Tu wtręt. Wiedzieliśmy że te "najpiękniejsze",z białym piaskiem i turkusową wodą są na południu i południowym wschodzie Martyniki. Niestety,ta lokacja "odpadała" ze względu na "uziemienie" gdybyśmy zdecydowali się na pobyt w tamtym rejonie. Dlatego wybór padł na region "Trois Ilets". Gdyby ktoś wybierał jakąkolwiek destyncje na Martynice,dobrze będzie DOKŁADNIE sprawdzić wybrany adres !!! Chodzi o to że np."nasz hotel" ma w adresie wspomniane "Trois Ilets" i spodziewaliśmy się jego (hotelu) umiejscowienia właśnie w tym miasteczku. Dopiero na miejscu okazało sie że "głównym adresem" jest "L,Anse a l,Ane" oddalone od "Trois Ilets" o (około) 10 km. Dystans nie do przebycia piechotą w tamtych warunkach !!! ; ) Podobnie rzecz ma sie z ogrodem "Jardin de Balata". Jego "pisany adres" również może zmylić gdyż wskazuje na "Fort de France" od którego dzieli go "kilka" kilometrów. Podsumowując,najlepiej sprawdzić adres który chcemy odwiedzić posługując się DOKŁADNĄ mapą !!! ; )

Plażę w centralnej części wyspy (zachód) to mieszanina piasku i "wulkanicznych pozostałości". Dlatego kolorem przypominają bałtyckie. To iż nie są "koralowe" ma ten plus ,że morskie dno jest twarde (pralka) i gładkie. Nie ma potrzeby używania "wodnobutów". Nasze stopy będą "wymasowane" i niepokaleczone o koralowe odłamki ; )

Mocno zaznaczona jest strefa przyboju. Ta część plaży,którą skrywają fale w czasie przypływu jest "twarda i mokra" również gdy morze "się cofnie".Styl plażowania preferowany przez francuzów był..."odmienny" od naszego. Oni,kładli się na ręcznikach,tudzież "drewnianych matach" przypominajacych powiekszone maty do...sushi ; ))) My wybieraliśmy "wyczarterowanie" leżaków...

Parokrotnie byliśmy na plaży "o wczesnej porze".Gdy była..."pusta i uśpiona"...

gdy "przybywało słoneczka",przybywało i ludzi...

ale nigdy nie było "tłoczno na styl bałtycki" ; ))) bez trudu udawało sie zrobic fotkę..."bezludną' ; ))

nasze "leżakowanie" przerywane było..."pluskaniem"...

lub...pozowaniem do pamiątkowych fotek ; )))))

a skoro jesteśmy "na plaży",kolejna odsłona to..."plażowe jedzonko"...soon ; )))

...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Offline
Ostatnio: 19 godzin 44 minuty temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Odrabiam zaległości z Martyniki..

Widoczki z hotelu miodzio Good a z tymi poleceniami to faktycznie różnie bywa, szczególnie od obcych osób

Dobrze,że bagaż szybko dojechał 

No trip no life

Żeluś
Obrazek użytkownika Żeluś
Offline
Ostatnio: 7 godzin 18 minut temu
Rejestracja: 25 kwi 2016

No właśnie ta strona wyspy najmniej mi się podobała plażowo  ))  zresztą nie wyobrażam sobie na Martynice pobytu bez autka -tak chociaz na dwa ,trzy dni,zeby wyspe sobie na spokojnie objechać bo jest warta tego))

ssstu-6
Obrazek użytkownika ssstu-6
Offline
Ostatnio: 4 godziny 32 minuty temu
Rejestracja: 31 maj 2016

...skoro jesteśmy "na plaży" to...czas coś zjeść ; )))

Kuchnia na Martynice to mieszanka..."Francji z Afryką. Takie odnieśliśmy wrażenie. Mix tyleż oryginalny co atrakcyjny. Małe knajpki na plaży oferują,o dziwo,spory wybór potraw. Tak "starterów" jak dań głównych. Ciekawą opcją,zwłaszcza na poczatku pobytu,jest "zdanie się" na wybór potraw oferowanych jako "danie dnia". W skład wchodza: starter,danie głowne,deser. Cena jest także "do przyjęcia". Z zasady "porównywalna" we wszystkich restauracjach.Do wybranego "setu" wystarczy tylko dodać "wodę i piwo" ; ))

Starterami najbardziej popularnymi są "kulki" zwane "Accras". Wywodzą się,podobno,z Afryki. Farsz jest zróżnicowany natomiast "panierka" taka sama. Można wybrać nadzienie warzywne,warzywno-mięsne,lub z owoców morza. Wszystkie wygladaja podobnie ale smakują...odmiennie ; )))

Typowa tablica przed knajpką...

wspomniane Accras...

wybrane "dania główne" które zapamiętaliśmy. Pierwsze to grill,owana Dorado...

"ciekawy" był także grill,owany marlin...

a z "owoców morza" nic nie przebiło krewetek w kokosowym mleczku...

jedzenie na Martynice powinno zadowolić każdego. Choć sposób przyrzadzenia podobny,doznania smakowe bardzo odmienne...

W kolejne odsłonie,czas na "przemieszczanie się". Myślę że poznaliśmy,najszybszy,najtańszy i...najfajniejszy ; ))) Zapraszam...

...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav

ssstu-6
Obrazek użytkownika ssstu-6
Offline
Ostatnio: 4 godziny 32 minuty temu
Rejestracja: 31 maj 2016

...jeśli ktoś zechce przemieszczać sie po Martynice to...łatwo nie jest ; )) My nie mieliśmy zamiaru "nabijać kilometrów" ale w "parę miejsc" dostać się chcieliśmy. Najłatwiej,wypożyczyć auto. Ta opcja w naszym przypadku odpadała. Basia,"wychowana lewostronnie" nawet nie pomyślała aby prowadzić samochód a ja...ja na wakacjach nie lubię ograniczeń. Jakichkolwiek.Spędzanie dnia,lub połowy,bez możliwości wypicia drinka czy tez piwa nie jest moim ,wakacyjnym marzeniem. Parokrotnie,wypożyczaliśmy auto "gdzieś tam" i po doświadczeniach obiecaliśmy sobie "nigdy więcej" ; )

Skoro nie samochód to może...autobus !??? Ta forma jest..."extremalna" ; ) Na przystankach,są takie !!!,brak podstawowych informacji o rozkładzie jazdy. Nie wiadomo "co,gdzie,i kiedy przyjedzie". A myślałem że nic nie przebije...Seszeli ; )))

Może więc...taksówka !??? Należy wtedy..."mieć numer telefonu" do taksiarza i byc przygotowanym że trzeba "zabukować się"...dzień wcześniej. Złapanie wolnej takówki "z marszu",zwłaszcza poza dużym miastem (czyta, stolica) jest równoznaczne z...wygraniem w lotto ; ))) O wiele łatwiej zatrzymać "na stopa". Tu uwaga TRZEBA dobrze mówić po francusku aby dowiedzieć sie dokad zatrzymane auto jedzie oraz powiedzieć gdzie chcemy sie udać.W przypadku braku "porozumienia się" można pojechac nie dokładnie tam gdzie ch cemy ; ))) Kierowcy dośc chętnie reaguja na nasze "machanie reką". Przejazd jest zawsze "za free"...

Skoro ani "bus" ani taxi" to co ??? Zaczęliśmy się martwic że z planów zobaczenia Fort de France a zwłaszcza ogrodu botanicznego "będa nici". Poszliśmy do recepcji. Dziewczyna wysłuchała "naszych racji" i odparła. Najlepiej do FdF (tak będe określał stolicę...bo łatwiej ; ), popłynąć. ????. "Widzieliście 'pomosty" na plaży. Do tego dłuższego.co godzina dopływa "wodny tramwaj" (ferry). Prom pływa codziennie. Bilety kupicie w specjalnym kiosku przy głownej ulicy.Zdecydowaliśmy...popłyniemy !!!

Sprawdziłem "w necie" ceny. Wygladały bardzo atrakcyjnie.Bilet,"z naszej plaży" (p/p) do FdF to 5 EURO. Ale gdy od razu zakupimy opcje powrotną to koszt wyniesie ...7 EURO.Można również dokonać zakupu..."na pokładzie". Prom odpływał o "pełnych godzinach".Czyli 8-mej,9-tej itp. Z przerwą pomiedzy 14-stą a 16-stą. Ostatni kurs zaczynał sie o 17-stej.

Wybraliśmy "dziewiątą rano" dnia nastepnego jako najlepszy czas na rejs...

Nasze "wodne taxi"...

jeszcze raz wróce "do biletu".Chcielismy kupić "u bosmana". Ten tylko machnął reka aby szybciej wchodzić i...niebył zainteresowany pieniędzmi.Było nam troche nieswojo.Co to za miejsce ???Nikt NIGDZIE nie wyciaga ręki po napiwki ! Pokojówka,zostawione dla niej pieniadze "na łóżku",zamiast zabrać przekłada na stolik !! W restauracjach należy "głośno i wyraźnie" ponformować "przy kasie" że nie chcemy "drobnych". W innym przypadku zawołają za nami że należy zabrać resztę !!! ; )

Stateczek zatrzymuje sie dosłownie na chwilę. Wysadza przybyłych,"zaokrętowuje" nowych i odpływa.Całość trwa dosłownie kilka minut. Nie ma mowy o dłużeszej przerwie. Należy więc być na pomoście "o czasie".W przypadku spóźnienia,pozostaje oczekiwanie na nastepny kurs ; )

Byliśmy ciekawi czy..."nie zmarzniemy".Może "będzie wiało" ? Może wiatr bedzie chłodny ?Może "będzie kiwało"? Obawy płonne. Jedynie wybór siedzenia nie był właściwy.Usiedliśmy "na rufie" aby ogladać okolicę.Po kilku minutach i zrobieniu fotek ucielkiśmy "pod pokład". Słońce chciało nas "upiec",wiatr ledwie powiewał a statek płynął gładko,jak po jeziorze. Taki rejs trwa około 25-ciu minut. Jest więc najszybszą,najtańszą i zdecydowanie najfajniejszą formą "przemieszczania". Szkoda że nie obejmuje CAŁEJ Martryniki...

Kilka fotek "z wody"...

dopływając do FdF,podziwiamy wycieczkowca. Z okien naszego hotelu widzieliśmy wcześniej inny statek. Ten musiał dopłynąć niedawno...

nie mam klaustrofobii ale patrząc na wielkośc okien dociera do nie że kajuty musza być wielkości,co najwyżej,"3 na 4". Troszkę mało aby wypocząć. Jak dla mnie ; )))

dopiero gdy mijamy giganta widzimyże "w jego cieniu",stoi kolejny wycieczkowiec. Jest sporo mniejszy. Ciekawe jak "z komfortem" na tym "maluchu" ???

jesteśmy juz przy "stołecznym nabrzeżu". Zerkamy ciekawie. Na pierszy "rzut oka" stolica wygląda spoko...

widać "bliźniaczy stateczek". Czyżby FdF miało połaczenia promowe i innymi miasteczkami ? Bedzie jeszcze okazja o tym opowiedzieć ; )

i "wysiadka". Naszym zdaniem to naprawde fajny sposób aby "przemieścić się" po wybrzeżu Martyniki. Wielka szkoda że rejsy nie obejmują całej,lub choć połowy,wyspy. Trzeba jednak pamietać że te połaczenia są nie tyle dla turystów co dla miejscowej ludności. Ponad dwie trzecie pasażerów to lokalesi. A stateczek zarabia poprzez "częstotliwość kursów".Naprawdę szkoda...

Jak wspomniałem,do "staczkowego tematu" jeszcze wrócę ; ) A w nastepnym poście..."Jardin de Balata"...

...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav

Żeluś
Obrazek użytkownika Żeluś
Offline
Ostatnio: 7 godzin 18 minut temu
Rejestracja: 25 kwi 2016

oooo...przez to ,ze mieliśmy auto na Martynice to nawet nie wiedziałam,że jest mozliwośc takiego transportu )) z ochotą bym popłynęłą chociażby dla widoków ))

achernar51swiat
Obrazek użytkownika achernar51swiat
Offline
Ostatnio: 2 godziny 34 minuty temu
Rejestracja: 01 cze 2020

Śledzę z zainteresowaniem Waszą podróż, bo Martynika, Saint Lucia i Barbados od kilku lat chodzą mi po głowie. Pewnie w tym roku nie uda mi się zrealizować tego pomysłu, ale w przyszłym kto wie? Pozdrawiam serdecznie.

ssstu-6
Obrazek użytkownika ssstu-6
Offline
Ostatnio: 4 godziny 32 minuty temu
Rejestracja: 31 maj 2016

...oooo, achernar51swiat, ciekawie "knujesz" ; ))) Powiedz jak masz zamiar "obskoczyć" wybrane wysepki !??? Zacząć np.od Martyniki a potem przenosić sie na kolejne czy wybrać np.St.Lucia jako bazę i z niej dotrzeć "na trochę" do wybranych wysepek ?!!! 

Martynika nie ma "turystycznych ikonek" takich jak np.cejlońska Sigirija czy Mauritiusowa "ziemia siedmiu kolorów". Raczej...sama jest "ikonkowa" ; ) Może "zdobycie" wulkanicznego stożka goźnej "łysej góry"- Mt.Pelee mogło by być takim "must see" gdyby nie fakt że wejście na szczyt to prawdziwe wyzwanie. Wiozący nas do ogrodu taksówkarz potwierdził że taka wyprawa to..."nic  śmiesznego". On sam był tam tylko raz i to z grupą doświadczonych "wszędołazów". Potrzebne jest odpowiednie obuwie oraz odzienie. "Adidaski i byle jakie ciuszki" odpadają.Droga jest w wiekszości skalista a zaczynamy ją "w piekle" kończąc w..."lodówce".Konieczny jest także zapas "kalorycznego jedzenie" i spora ilość wody pitnej. Należy również odpowiednio dobrac porę dnia a i tak istnieje mała szansa abyśmy "rozejrzeli sie po okolicy". Szczyt wulkanu niemal zawsze tonie w chmurach... 

Dośc o wulkanie. Do ogrodu "de Balata" dotarlismy taksówką. O takową wcale nie jest łatwo w stolicy wyspy. Tym bardziej,tu uwaga !!!,gdy do tamtejszego portu przypływaja wycieczkowce !!! A poniewaz przypływaja niemal codziennie to "złapanie taksówki" jest swego rodzaju wyzwaniem ; )))

Z centrum FdF jedzie się,około,2--stu,30-stu minut.Przy wejściu mały parking i przystanek autobusowy.W recepcji można "dogadać się" po angielsku a bilet kupić "za kaskę" lub płacąc kartą (telefonem). Dobrze też poprosić,jesli nie mamy własnego transportu,o zamówienie dla nas taksówki na powrót. Dziewczyny są bardzo miłe i...nie odmawiają żadnej prośbie ; )))

O "genezie powstania" ogrodu nie będę się rozpisywał. Powiem tylko że "pewien facet" zapragnał w pobliżu domku swoich dziadków urządzić ogród. Jak pomyślał tak zrobił i dziś możemy pospacerować alejkami "wysadzanymi" róznorakimi roślinami...

Już przed wejściem do ogrodu jest "egzotycznie". Sporo "kwiecia" i fajne widoczki w tle...

dawny "domek dziadków",mieści dziś recepcję i sklepik z pamiatkami...

a skoro czas przedświateczny to i "odpowiednie symbole" przy wejściu ; )

są i "Panie z tamtych lat"...

zaraz za wejściem,wspominane "poidełka dla kolibrów". Ptaszków sporo ale turystów jeszcze więcej ; ) Nie było latwo zrobić "wyraźnej fotki". Na szczęście naprawdę fajne zdjęcia udało mi się "pstryknąć" przy hotelu. Pokażę je w odpowiednim czasie ...

zaraz za poidełkami rozpoczyna się "szlak". Na pierwszy rzut oka ,spoko. Wszystko zadbane a "jakośc dróżki" gwarantuje że...nie zostawimy butów w błocku ; )

superowska jest ta..."świadomoścv grudnia". Dookoła nas tropikalna zieleń. Z ciekawością zatrzymuje się przy "pierwszych kwiatkach".Mam wrażenie że..."je znam" !!! Ale skąd,pojęcia nie mam ; )))

CD "zieleniny" w kolejnej odsłonie...

...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav

achernar51swiat
Obrazek użytkownika achernar51swiat
Offline
Ostatnio: 2 godziny 34 minuty temu
Rejestracja: 01 cze 2020

...oooo, achernar51swiat, ciekawie "knujesz" ; ))) Powiedz jak masz zamiar "obskoczyć" wybrane wysepki !??? Zacząć np.od Martyniki a potem przenosić sie na kolejne czy wybrać np.St.Lucia jako bazę i z niej dotrzeć "na trochę" do wybranych wysepek ?!!! 

w pierwszym kwartale 2025 roku


O konkretnych planach jeszcze za wcześnie mówić. Jeśli pomysł dojdzie do skutku, to raczej nie wcześniej niż w pierwszym kwartale 2025 roku. Wówczas chciałbym odwiedzić Martynikę, Saint Lucię i Barbados (i wtedy raczej zrobić pętlę: Martynika-St. Lucia-Barbados-Martynika). 

Strony

Wyszukaj w trip4cheap