--------------------

____________________

 

 

 



Cumbialumbia z Rainbow 04–19.01.2025

420 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
cienkibolek
Obrazek użytkownika cienkibolek
Offline
Ostatnio: 2 godziny 28 minut temu
Rejestracja: 26 wrz 2013
Cumbialumbia z Rainbow 04–19.01.2025

Zanim przystąpię do opisu przebiegu poszczególnych dni, to najpierw garść informacji ogólnych.

Jeśli idzie o pogodę, to temperatury były zróżnicowane od kilkunastu stopni (w Bogocie i regionie kawy, gdzie przydały się kurtki), do ponad 30 stopni na wybrzeżu Morza Karaibskiego. Pierwszego dnia zwiedzania w Cartagenie od czasu do czasu padało, ale nie jakoś bardzo mocno. Mocniej popadało jednego dnia w regionie kawy, ale było to już po zrealizowaniu programu z tego dnia, w czasie wolnym, 1)więc tym samym nie było dotkliwe.

  W części objazdowej nocowaliśmy w 5 różnych hotelach (w jednym spędziliśmy 3 noce, w trzech 2 noce i w jednym 1 noc), w części pobytowej nocowałem w tym samym hotelu, w którym spędziłem 2 pierwsze noce na objeździe, ale na pobycie miałem obszerniejszy i lepiej wyposażony pokój).

Poniżej lista hoteli:

Las Americas - Torre del Mar 5*  - Cartagena (2 noce w części objazdowej plus noce w części pobytowej)

https://www.hotellasamericas.com.co/en

Położenie

Hotel położony jest w La Boquilla – wiosce rybackiej o afro-karaibskich korzeniach położonej w najbardziej na północ wysuniętym punkcie Cartageny. Las Americas to kompleks składający się z dwóch części – Casa de Playa i Torre del Mar. Część Torre del Mar to nowoczesny, 9-piętrowy budynek położony przy samej plaży. Lotnisko położone jest ok 3 km od hotelu, a historyczne centrum Cartageny ok 5 km.

Plaża

Piaszczysta plaża z łagodnym zejściem do morza położona bezpośrednio przy hotelu.

Do dyspozycji gości

Recepcja czynna 24h, lobby, windy, bar, restauracja, kawiarnia, basen dla dorosłych, basen infinity na dachu (tylko dla dorosłych), leżaki i parasole przy basenie, sklepik, centrum biznesowe (dodatkowo płatne), usługa prania i prasowania (dodatkowo płatna), fryzjer (dodatkowo płatny), przechowalnia bagażu, parking. Klienci części Torre del Mar mogą korzystać również z basenów w części Casa de Playa.

Internet

Bezpłatny Internet Wi-Fi dostępny na terenie hotelu.

 W pokoju, w którym nocowałem podczas części objazdowej na wyposażeniu był m.in. telewizor, lodówka, sejf, suszarka, deska do prasowania, szlafrok, kosmetyki do mycia. W pokoju, w którym nocowałem podczas części pobytowej był też ekspres do kawy, w którym było można zagotować wodę.

Radisson Bogota Metrotel 4* - Bogota (1 noc)

Cl. 74 #13-27, Chapinero, Bogotá, Cundinamarca, Kolumbia

https://nh-royal-metrotel.bogotahotelsweb.com/en/#main

Na wyposażeniu był m.in. telewizor, lodówka, ekspres do kawy, suszarka, kosmetyki do mycia.

Salento Real 4* – Salento (2 noce)

Calle 3 No 4-31, Circasia, 631020, Colombia

https://en.hotelsalentoreal.com/

Na wyposażeniu był m.in. telewizor, sejf, suszarka, kosmetyki do mycia.

Poblado Alejandria 4* – Medellin (2 noce)

Cra. 36 #2 sur 60, El Poblado, Medellín, El Poblado, Medellín, Antioquia, Kolumbia

https://www.hotelpobladoalejandria.com/en

Na wyposażeniu był m.in. telewizor, lodówka, sejf, ekspres do kawy, deska do prasowania, żelazko, kosmetyki do mycia.

Mercure Santa Marta Emile 4* – Santa Marta (3 noce)

Bello Horizonte, Cl. 115 #2 39, Santa Marta, Magdalena, Kolumbia

https://all.accor.com/hotel/9556/index.en.shtml

Na wyposażeniu był m.in. telewizor, sejf, czajnik elektryczny, suszarka, kosmetyki do mycia.

We wszystkich hotelach w pokojach było dostępne Wi-Fi. Darmowa woda w pokoju była rzadkością, tylko w 2 hotelach i to jedynie na pierwszą dobę.

    Jeśli idzie o wyżywienie, to w części objazdowej w cenie wycieczki mieliśmy zazwyczaj 2 posiłki dziennie, w części pobytowej zależało to od wybranej opcji i hotelu, ja w cenie miałem tylko śniadania. Śniadania były zazwyczaj w formie „szwedzkiego stołu”, jedynie w hotelu w Salento były serwowane. Można tam było wybrać dwie pozycje z menu (np. różne wersje jajecznicy i naleśników z różnymi dodatkami), a do tego były owoce, różne płatki, mleko, kawa, herbata, sok. „Szwedzki stół” na pozostałych śniadaniach oferował oczywiście znacznie większy wybór. Były m.in. (oczywiście wybór różnił się w zależności od hotelu) jajecznice, omlety, ryż, różne kiełbaski i mięsa, pieczywo, szynka, wędliny, sery (białe i żółte), pomidory, ogórki, różne wersje arepy (rodzaj małej tortilli z mąki kukurydzianej), naleśniki, owoce, płatki, mleko, ciasta, słodkie rogaliki, kawa, herbata, czekolada, soki. Jeśli idzie o drugi posiłek wliczony w cenę wycieczki, to zazwyczaj była to kolacja, tylko raz był lunch (w Guatape). Były zarówno wersje ze „szwedzkim stołem” (w hotelu w Cartagenie, Bogocie), jak i serwowane (w restauracji w Salento, w hotelu w Medellin, w restauracji w Guatape, w hotelu w Santa Marta). Jeśli idzie o te ostatnie, to w przypadku posiłków w restauracjach można sobie było wcześniej wybrać jedno danie z szerszego menu, w przypadku kolacji serwowanych w hotelach jedliśmy to, co nam zaproponowano. I tak podczas pierwszej kolacji w hotelu Medellin podano zupę pomidorową plus pieczywo, kotlet wieprzowy z zestawem warzyw i ciasto na deser. Do tego był też sok pomarańczowy.  Na drugą kolację w tym hotelu zaserwowano zupę z kukurydzy, kurczaka z ziemniakami puree i zestawem warzyw, na deser ciasteczka czekoladowe. Do tego jeszcze jakiś sok owocowy o białej konsystencji. Z kolei podczas pierwszej kolacji w hotelu Santa Marta podano zupę serową, rybę z zestawem warzyw, wodę i sok. Podczas drugiej kolacji w tym hotelu zaserwowano zupę dyniową, kurczaka z ziemniakami puree i warzywami (kalafior, brokuł), wodę i sok. W restauracjach z daniami serwowanymi można było wybrać zarówno jakieś dania typowo miejscowe, jak i takie, które jada się i u nas. Kolacje ze „szwedzkim stołem” też oferowały spory wybór. W Dolinie Cocora i w Medellin mieliśmy też dodatkowo płatne lunche, podczas których każdy mógł sobie wybrać coś według własnego uznania (ja jadłem m.in. kiełbaski chorizo) Oczywiście można było też sobie kupić coś indywidualnie, ja np. jadłem empanadas. Ogólnie było smacznie i można się było przyzwoicie najeść. 

Nasza grupa liczyła 22 osoby. Były wyłącznie osoby dorosłe, z przewagą mężczyzn. Poza 4 pojedynczymi panami resztę stanowiły pary mieszane. Średnia wieku uczestników była dosyć wysoka. Większość uczestników miała spore doświadczenie w podróżach. Poza jednym panem, który czasem się spóźniał czy o czymś zapominał (i gubił), pozostali nie sprawiali problemów utrudniających przebieg wycieczki.

  Jeśli idzie o transport lądowy, to wielokrotnie zmienialiśmy pojazdy. Były autokary, busy, jeepy i motorowe riksze. Nie zawsze wygodne (czasem przydałoby się więcej miejsca), ale nasze przejazdy były na ogół dość krótkie, więc nie stanowiło to problemu. Kierowcy radzili sobie dobrze (a z jakością dróg bywało różnie), klimatyzacja działała. Najdłuższy przejazd mieliśmy z Santa Marta do Cartageny i był on realizowany przyzwoitym autokarem.

  Jeśli idzie o transport powietrzny, to pobiłem swój prywatny rekord jeśli idzie o liczbę lotów na jednej wycieczce. Licząc każdy lot osobno (bo w dwóch przypadkach mieliśmy przesiadkę w drodze do punktu docelowego) to było ich aż 8. Charterowe przeloty między Polską i Kolumbią były realizowane Airbusami A330/200 (z układem siedzeń 2+4+2) należącymi do hiszpańskich linii lotniczych Plus Ultra. W cenie przelotu były 2 posiłki (do tego herbata, kawa, woda, soki, napoje gazowane). Na wyposażeniu każdy pasażer miał koc i poduszkę. Nie było słuchawek i ekranów w poprzedzających fotelach umożliwiających korzystanie z indywidualnego centrum rozrywki, co było sporym minusem przy tak długich przelotach. Wszystkie 6 lotów wewnętrznych było realizowanych Airbusami A320 (z układem siedzeń 3+3) należącymi do linii lotniczych Avianca. Catering był wyłącznie płatny, ale ponieważ loty były krótkie (zwykle poniżej jednej godziny) nie stanowiło to problemu. Dodam przy okazji,  że w Kolumbii przy lotach wewnętrznych można było mieć w bagażu podręcznym wodę i inne napoje, więc w razie czego można było z tego skorzystać podczas lotu.

  Jeśli idzie o naszą pilotkę, to jest niewątpliwie osobą o sporym doświadczeniu (prowadziła wycieczki w wielu różnych krajach) i tym samym ze sporą dozą profesjonalizmu. Z drugiej strony brak jej już trochę entuzjazmu i sił. Dlatego np. z wycieczek fakultatywnych rekomendowała jedynie Wyspy Różańcowe nie wymagające od pilota żadnego specjalnego wysiłku. Z drugiej strony próbowała zniechęcić do wycieczki fakultatywnej do Parku Tyrona strasząc jakimiś wielkimi trudnościami typu duża ilość schodów, dużo błota itp. Na szczęście mimo tych prób, zebrała się grupa osób, która chciała tę wycieczkę odbyć, a pilotka musiała skapitulować i się na nią wybrać. Trudności wcale nie okazały się takie wielkie, błota nie było dużo (bo to był okres z małą ilością opadów), a pilotka sama przyznała, że zwyczajnie nie chciało jej się tam iść. Informacji nt. zwiedzanego kraju i zwiedzanych obiektów nie przekazywała może w zbyt wielkiej ilości, ale tego mi akurat specjalnie nie brakowało. Gorzej było z przekazywaniem informacji organizacyjnych i praktycznych, tu odczuwałem już spory niedosyt, a do tego niektóre informacje przekazywane przez pilotkę okazywały się błędne. Przewodnicy lokalni byli ogólnie sympatyczni, ale ich udział w naszym zwiedzaniu bywał zazwyczaj marginalny. Chyba tylko przewodniczka na plantacji kawy była tłumaczona na bieżąco przez naszą polską pilotkę. Pozostali raczej rozmawiali głównie z naszą polską pilotką, która jedynie od czasu do czasu przekazała jakąś wybraną informację, którą od nich pozyskała.

Kolumbijskim kontrahentem Rainbow był Tour Operator „Macondo”

http://www.macondodmc.com/

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Offline
Ostatnio: 4 dni 21 godzin temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Kolumbia ... super, bardzo sie cieszę. Ten kraj wciąż przede mną , więc jestem bardzo, bardzo ciekawa.

Koleżanka poleciała wczoraj własnie do Kolumbii,ale na jakis krótszy program, coś z rumem i czekoladą w nazwie .. chyba, a potem pobytówka

Z tego co piszesz, to hotele na objezdzie całkiem dobrej klasy a nawet więcej, bo stantard to chyba jednak na ogół 3 gwiazdki. 

Jel lag już przeszedł ?

No trip no life

cienkibolek
Obrazek użytkownika cienkibolek
Offline
Ostatnio: 2 godziny 28 minut temu
Rejestracja: 26 wrz 2013

Jet lag przeszedł, hotele przyzwoite.

Jorguś
Obrazek użytkownika Jorguś
Online
Ostatnio: 47 minut 11 sekund temu
Rejestracja: 13 wrz 2013

Dobrze, że piszesz, bo ten kierunek mnie interesuje. Jak nie w tym, to w następnym roku.

No ale poczytam już po powrocie.

Jorguś

cienkibolek
Obrazek użytkownika cienkibolek
Offline
Ostatnio: 2 godziny 28 minut temu
Rejestracja: 26 wrz 2013

Dzień 1 (04.01.2025 sobota)

  Zbiórkę na lotnisku w Warszawie wyznaczono nam na 8:35 (czyli trzy godziny przed planowanym odlotem). Profilaktycznie odwiedziłem stanowisko Rainbow na lotnisku, ale nie otrzymałem tam żadnych dokumentów. Sfotografowałem tylko informację z telefonem do rezydenta i dowiedziałem się, przy których stanowiskach odbywa się odprawa. Wspomnę jeszcze, że teoretycznie trzeba było wypełnić zarówno przed lotem do Kolumbii, jak i wylotem z Kolumbii formularze na stronie https://apps.migracioncolombia.gov.co/pre-registro/en i w obu przypadkach dopełniłem tego obowiązku, ale w praktyce tego nikt nie sprawdzał. Udałem się do stanowisk odprawy, przeszedłem stosowne procedury lotniskowe i oczekiwałem na wylot do Cartageny, który zaplanowano na 11:35. Faktycznie nasz samolot oderwał się od ziemi dopiero o 12:56 czyli z dość sporym opóźnieniem. Lot był charterowy, lecieliśmy samolotem Airbus A330/200 (z układem siedzeń 2+4+2) należącym do hiszpańskich linii lotniczych Plus Ultra. W cenie przelotu były 2 posiłki (do tego herbata, kawa, woda, soki, napoje gazowane). Na wyposażeniu każdy pasażer miał koc i poduszkę. Nie było niestety słuchawek i ekranów w poprzedzających fotelach umożliwiających korzystanie z indywidualnego centrum rozrywki. O 20:06 czasu kolumbijskiego (czyli 02:06 czasu polskiego) wylądowaliśmy na lotnisku w Cartagenie, na którym poznaliśmy (po odbiorze bagażu) naszą pilotkę. Ponieważ procedury lotniskowe i odbiór bagażu zajęły sporo czasu, więc autokarem z lotniska odjechaliśmy dopiero 21:56. Na tę noc grupa została rozdzielona. 7 osób (w tym ja) nocowało w hotelu Las Americas – Torre Del Mar, a reszta w hotelu Cartagena Plaza. Mój hotel był położony blisko lotniska, więc dojechałem do niego po kilkunastu minutach. Tam jeszcze przed zakwaterowaniem udałem się na późną kolację. Potem się zakwaterowałem i w końcu mogłem odpocząć po męczącej podróży.

Z tego dnia mogę zaprezentować jedynie fotki z hotelowego pokoju

cienkibolek
Obrazek użytkownika cienkibolek
Offline
Ostatnio: 2 godziny 28 minut temu
Rejestracja: 26 wrz 2013

Dzień 2 (05.01.2025 niedziela)

  O 6:30 mieliśmy śniadanie w hotelu. Zbiórka przed wyjazdem na zwiedzanie została wyznaczona na 8:20. Autokarem dojechaliśmy do Cartagena Plaza, gdzie spotkaliśmy się z resztą grupy i już całą grupą kolejnym autokarem wyruszyliśmy na zwiedzane Cartageny de Indias (jej zabytki wpisano na listę światowego dziedzictwa UNESCO). Dołączyła do nas także miejscowa przewodniczka. Najpierw podjechaliśmy pod Castillo San Felipe de Barajas czyli fort zbudowany na wzgórzu San Lazaro. Następnie wspólnie zwiedziliśmy ten obiekt. Jest to najbardziej imponująca hiszpańska forteca zbudowana poza Europą. Strategiczna lokalizacja sprawiła, że za czasów kolonii doskonale broniła miasta zarówno od strony morza, jak i lądu. Jej budowę rozpoczęto w 1536 roku. Po naprawach i powiększeniu forteca zyskała współczesny kształt w 1762 r. Zwiedzanie rozpoczyna się od baterii artyleryjskiej Bateria de la Redencion, przechodząc następnie do najstarszej części. W północno-wschodnim sektorze na uwagę zasługują baterie artyleryjskie: Bateria de Santa Barbara, Bateria de la Cruz, a w północnej Bateria de San Carlos y los Apostoles. Pośród kamiennych murów zachowały się budki wartownicze oraz zbiorniki na wodę. Materiał na budowę pochodził z okolicznych raf, a na wzgórze wnoszony był przez niewolników. W twierdzy jest też skomplikowany system podziemnych tuneli liczący ok. 600 m, prowadzący do pomieszczeń służących jako spiżarnie. Z murów fortecy rozpościerają się wspaniałe widoki na miasto. Po zwiedzeniu twierdzy przesiedliśmy się do busów, którymi wjechaliśmy na Cerro de la Popa czyli najwyższe wzgórze w Cartagenie (145 m n.p.m.), na którym znajduje się klasztor Santa Cruz de la Popa (znany też jako Convento de Nuestra Señora de la Candelaria). Jego początki sięgają 1607 r., kiedy to na wzniesieniu wybudowano pierwszą skromną kaplicę. Rok później powstał klasztor Augustianów (po przerwie wrócili oni do tego klasztoru w 1961 r.). Zwiedziliśmy znajdujące się przy klasztorze Museo Religioso ze zbiorami sakralnymi. Podziwialiśmy stamtąd także kolejne piękne widoki na miasto. Wspomnę jeszcze, że miejsce to odwiedził 6 lipca 1986 r. papież Jan Paweł II podczas swojej pielgrzymki do Kolumbii. Dalej zjechaliśmy busami na dół i ponownie wsiedliśmy do autokaru, którym podjechaliśmy na starówkę i dalej już pieszo ruszyliśmy na jej zwiedzanie. Spacerując urokliwymi, kolorowymi uliczkami dotarliśmy do Plaza de Santo Domingo. Stoi przy nim najstarszy kościół Cartageny – Iglesia y Convento Santo Domingo. Jego budowę rozpoczęto w 1549 roku, a ostatecznie ukończono w 1630 roku. Wieża świątyni jest lekko skrzywiona. Legenda głosi, że wskoczył na nią diabeł, który przysiągł sobie, że zapobiegnie powstaniu budowli. Była ona jednak tak dobrze skonstruowana, że oparła się czartowskiej mocy. Diabeł wpadł do studni, a wieża pozostała lekko skrzywiona. Niestety nie udało nam się zobaczyć wnętrza kościoła, gdyż był zamknięty. Przed kościołem widzieliśmy jedną z rzeźb Fernando Botero – „Gertrudę” (przedstawia leżącą postać nagiej, grubej kobiety), artysta podarował ją miastu w 2006 roku. Idąc dalej minęliśmy barokową katedrę pw. św. Katarzyny Aleksandryjskiej, do której jednak nie weszliśmy z uwagi na trwającą mszę św. Jest to jedna z najstarszych katedr na terenie Ameryki (budowę rozpoczęto w 1575 roku, a ostatecznie ukończono w 1612 roku). Jej projekt był wzorowany na bazylikach Andaluzji i Wysp Kanaryjskich. Po minięciu katedry przeszliśmy na Plaza Bolivar. Na jego skraju zobaczyliśmy pomnik literackiego Noblisty Gabriela Garcii Marqueza. W centralnej części placu ujrzeliśmy wykonany z brązu konny pomnik Simona Bolivara. Wśród budowli otaczających plac zobaczyliśmy m.in. Pałac Inkwizycji, w którym do 1821 r. obradował trybunał Świętego Oficjum, zajmujący się rozstrzyganiem spraw związanych z przestępstwami przeciwko wierze i herezjami. Ta wzniesiona w 1610 roku budowla stanowi połączenie architektury południowej Hiszpanii i miejscowych stylów. Uwagę przykuwa kunszt stolarski – drzwi, balkony, sufity oraz okna wykonane zostały przez setki anonimowych rzemieślników. Idąc dalej doszliśmy do Plaza San Pedro Claver. Stoi przy nim Santuario de San Pedro Claver. To konwent jezuicki pod wezwaniem św. Piotra Klawera – katalońskiego misjonarza, obrońcy praw niewolników. Był on pierwszą osobą kanonizowaną na Nowym Kontynencie. Nie zajrzeliśmy do wnętrza barokowego kościoła, bo był zamknięty. Został on zbudowany w pierwszej połowie XVII w. Kościół wyróżnia się piękną kopułą zaprojektowaną przez francuskiego architekta Gastona Lelarge. Na placu przed kościołem zobaczyliśmy pomnik przedstawiający św. Piotra Klawera idącego pod rękę z niewolnikiem. W dalszej części spaceru przeszliśmy na Plaza de la Aduana. Jest to największy plac Cartageny. W czasach kolonii była tam siedziba urzędu celnego, przez który przechodziły wszelkie towary i niewolnicy przybywający do Nowego Świata. Plac otoczony jest kolonialnymi budynkami, a na jego środku stoi pomnik Krzysztofa Kolumba, będący repliką pomnika stojącego w Genui. Został odsłonięty w 1894 r. Dawny budynek urzędu celnego jest dziś siedzibą władz miasta i regionu. Następnie doszliśmy do Plaza de los Coches. Niegdyś w tym miejscu odbywały się licytacje niewolników. Dziś nadal kwitnie tam handel, w podcieniach Portal de los Dulces można kupić kolumbijskie słodycze, m.in. ciasteczka kokosowe (cocadas). Na placu stoi wykonany z brązu i odsłonięty w 1963 roku pomnik Pedro de Heredia (hiszpańskiego konkwistadora, założyciela miasta Cartagena). Do placu przylegają mury miejskie z Boca del Puente. To powstała w XVII w. kamienna brama, której na początku kolejnego stulecia dodano barokową fasadę i toskańskie kolumny. Od 1631 roku brama ta stanowiła główne wejście do miasta. W 1874 roku na jej szczycie ulokowano zegar sprowadzony ze Stanów Zjednoczonych, który po 64 latach zastąpiono nowszym, pochodzącym ze Szwajcarii. Obecna Wieża Zegarowa (Torre del Reloj) uznawana jest za jedną z najpiękniejszych tego typu budowli na świecie. Po wspólnym zwiedzaniu dostaliśmy jeszcze ok. 2 godziny czasu wolnego (do 14:45). Zacząłem go od wymiany waluty, potem dalej spacerowałem. Przeszedłem przez wyżej opisaną bramę na Plaza De La Paz. Idąc dalej dotarłem do Parque Centenario. Został on założony w 1911 roku dla uczczenia setnej rocznicy niepodległości Cartageny od hiszpańskiego kolonializmu. W centrum parku widziałem wysoki obelisk poświęcony bohaterom walki o niepodległość Kolumbii. Była tam też m.in. rotunda i stragany handlowe. Potem wszedłem na teren pobliskiej dzielnicy Getsemani z pięknymi muralami. Dotarłem tam m.in. do Plaza de la Trinidad z zabytkowym kościołem pw. Świętej Trójcy (obejrzałem go jedynie z zewnątrz), który został zbudowany w 1636 r. Potem wróciłem na starówkę i ponownie doszedłem, do niektórych z widzianych wcześniej miejsc, na które tym razem mogłem spojrzeć przy lepszej pogodzie (podczas grupowego zwiedzania od czasu do czasu padało). Obchodząc katedrę doszedłem do Plaza de la Proclamacion, gdzie natrafiłem na pomnik Jana Pawła II. Z innych miejsc na starówce dotarłem jeszcze m.in. do Plaza de Santa Teresa i pochodziłem trochę po murach miejskich, z których roztaczają się ładne widoki na miasto. Okalające starówkę mury ciągną się na długości 11 km. Ich budowę rozpoczęto w 1586 roku. Kamienne obwarowania powstawały w kilku etapach i wielokrotnie były niszczone. Prace zakończono ostatecznie w 1796 r. Na umocnienia składa się m.in. 21 bastionów, 7 fortów, 13 baterii i 3 falochrony. Po czasie wolnym przeszliśmy do autokaru, którym najpierw wszyscy podjechaliśmy do hotelu Cartagena Plaza. Tam wpłaciłem pilotce pakiet obowiązkowy (na bilety wstępu, przewodników, napiwki itd.) w kwocie 280 USD. Następnie kolejnym autokarem pojechałem z częścią grupy do hotelu Las Americas – Torre Del Mar i dalej mieliśmy już czas wolny do swojej dyspozycji. Wybrałem się na zakupy spożywcze do pobliskiego supermarketu, pokręciłem się trochę po hotelu i jego okolicy. O 19:00 miałem w hotelu kolację.

cienkibolek
Obrazek użytkownika cienkibolek
Offline
Ostatnio: 2 godziny 28 minut temu
Rejestracja: 26 wrz 2013

Przegląd zdjęć z tego dnia zaczniemy od widoków z Castillo San Felipe de Barajas (niestety z uwagi na deszczową pogodę ich jakość nie jest wysoka)

cienkibolek
Obrazek użytkownika cienkibolek
Offline
Ostatnio: 2 godziny 28 minut temu
Rejestracja: 26 wrz 2013

cienkibolek
Obrazek użytkownika cienkibolek
Offline
Ostatnio: 2 godziny 28 minut temu
Rejestracja: 26 wrz 2013

A tak wyglądały ulice po opadach

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Offline
Ostatnio: 4 dni 21 godzin temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Samolot pelny był ? czy były jakieś luzy ? 

Cartagena chyba jest ładnym miastem ?

No i foty pls ! , dużo zdjęć wrzucaj 

No trip no life

Żeluś
Obrazek użytkownika Żeluś
Online
Ostatnio: 15 minut 52 sekundy temu
Rejestracja: 25 kwi 2016

Melduję się i ja...z ochotą czytam i czekam na duzo fotek.Kolumbia przed nami więc pewnie z planu skorzystamy .

Hotele na szybko luknełam  Biggrin 

Strony

Wyszukaj w trip4cheap