.

 


 


Motocyklem po środkowej Azji-Kazachstan, Kirgistan, Tadżykistan

125 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
megizak
Obrazek użytkownika megizak
Offline
Ostatnio: 1 dzień 1 godzina temu
Rejestracja: 28 paź 2013

Tadżykistan to kraj w centralnej Azji ze stolicą w Duszanbe. Niemal całą jego powierzchnię zajmują góry. Shok  Ponad połowa terytorium leży powyżej 3000 m n.p.m.

Centralną część kraju zajmują góry Ałajskie. Na południowym wschodzie rozciągają się góry Pamir z najwyższymi szczytami Isamaila Samaniego (7495 m n.p.m.)

i słynny szczyt Lenina (7134 m n.p.m.). Północną część kraju stanowi urodzajna Kotlina Fergańska. Ludzie żyją w bardzo skromnych warunkach.

W wielu miejscach w Pamirze energia elektryczna i to słaba, jest dostępna jedynie wieczorem i rano. W większości wsi nie ma bieżącej wody. 

Transport publiczny między mniejszymi miejscowościami prawie nie istnieje.  Wacko

Obowiązuje zakaz fotografowania mostów, obiektów przemysłowych i wojskowych ,oraz robienia zdjęć na dworcach kolejowych i lotniskach.

Bardzo surowo karane są przestępstwa związane z posiadaniem narkotyków i handlem nimi. W Tadżykistanie dochodzi do częstych gwałtów na kobietach i powszechny jest

też handel kobietami. Blush Dlatego trzeba być bardzo czujnym. Służby celne często odmawiają wjazdu do kraju bez podania przyczyny mimo posiadania wszystkich wymaganych dokumentów. Należy ograniczyć do minimum podróżowanie nocą. Sieć telefoniczna wewnątrz kraju jest bardzo zła, polski roaming działa w wyjątkowych przypadkach. 

Jedziemy w kierunku przełęczy Kyzyl-Art. To najbardziej oszałamiające przejście graniczne na świecie, ponieważ przebiega wzdłuż autostrady Pamir Highway. 

Kyzyl Art Pass jest bramą do Autonomicznego Regionu Gorno-Badakhshan w Tadyżkistanie,  do którego potrzebne jest specjalne zezwolenie. 

Początkowo jedziemy przez wspaniałą równinę, o asfalcie już należy zapomnieć, droga jest przeważnie żwirowa, dziurawa i bardzo wyboista, pnie się do góry, kilkoma

serpentynami. Po drodze mijamy czerwone i zielone rzeki. Krajobraz jest obłędny, pomimo, że nie ma tutaj żadnych drzew, a zieleń jest tutaj rzadkością. 

Na wysokości powyżej 2500 m n.p.m. rosną łąki wysokogórskie, stepy i pustynie. Powyżej przechodzą już w nagie skały i wieczne śniegi. Biggrin

Ekipa motocyklowa, obiera swój kierunek, niektórzy z Tadżykistanu chcą dostać się do Uzbekistanu, aby potem wrócić motocyklem do Polski. Inni w planach tak jak 

my mają słynną dolinę Bartang. Jednak swoją podróż po Azji kończą po dwóch tygodniach. Jedynie nasza ekipa w zasadzie zostaje na trzy tygodnie.  

Po drodze można było spotkać świstaki, które zabawiały się na piargach i górskich łąkach. Na widok nadjeżdżającego samochodu, bądź motocykla, natychmiast

chowały się w swoich norkach. 

 

Dojeżdżamy do przełęczy Kyzyłart to jedno z najbardziej oszałamiających przejść granicznych na świecie, gdzie jego najwyższy punkt to 4280 m n.p.m. Shok 

W całym regionie ziemia jest zazwyczaj chropowata i sucha, powietrze jest tutaj niezwykle przejrzyste, a niebo wściekle niebieskie.

W dole przełęczy leży jezioro Kara-kul, czyli Czarne Jezioro. Pamir leży w przeważającej części na terenie Tadżykistanu, to nieurodzajny, surowy płaskowyż,

który można porównać do marsjańskiego krajobrazu. Wink 

Tutaj spotykają się wszyscy motocykliści, i to jedyna okazja, aby zrobić pamiątkowe zdjęcie. 

Pomimo, że granica kirgisko-tadżycka przebiega na przełęczy o wysokości ponad 4200m, to posterunki graniczne znajdują się po dwóch jej stronach, oddzielone od siebie

20km pasem „ziemi niczyjej”.  Scratch one-s head Jeden posterunek mamy juz za sobą, teraz czeka nas drugi posterunek graniczny, który należy do najwyżej

położonych granic na świecie. Shok Stoją tutaj kontenery i kilka baraków, które zostały przerobione na biura i mieszkania pograniczników.

Akurat jeden z baraków, nie dawno im spłonął. 

Granicy oprócz młodych żołnierzy, pilnują specjalnie wyszkolone psy. Emo smileys-dogs- 586854

Przez lata przebiegała tutaj granica między Związkiem Radzieckim, a Chinami. Przez tadżycką prowincję Badachszan, biegnie główny szlak narkotykowy łączący Afganistan

z Rosją, przez którą szmugluje się około 70% rosyjskich narkotyków. 

Wypełnienie kolejnych papierów bardzo długo schodzi, na dzień dobry jak się wchodzi do takiego pogranicznika to trzeba ściągnąć buty. W małym pomieszczeniu 

mają łożko, piec w którym palą końskim łajnem i stół. Czas oczekiwania umilam sobie na pogawedkę z pogranicznikiem, który opowiada mi o swojej pracy. Pracuje tutaj 

ze swoim psem, który wyszkolony jest do szukania narkotyków. 

A tak nawiasem Gość mnie urzekł swoją urodą i pięknymi białymi zębami. Zostawiłam mu na pamiątkę magnes z Zakopanego. Wink

Opowiedział mi, że zimą tutaj temperatura spada do około -30 stopni, a i wysokość też robi swoje, więc nie każdy się nadaje do takiej

pracy. Nie każdemu służy tutejszy klimat, mała ilość tlenu i ciśnienia powietrza, już nie jednego zwaliła z nóg. 

W końcu przechodzimy odprawę celną i paszportową, płacimy 5 dolarów za wjazd. Skąd ta opłata tego nie wie nikt, to jakieś ich wewnętrzne niepisane zasady. 

Korupcja sięga nawet tak wysoko.  Blush

 

megi zakopane

Nelcia
Obrazek użytkownika Nelcia
Offline
Ostatnio: 5 godzin 2 minuty temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Megi brak słów.. co za widoki !! szczęka mi opadła

Każda fotka pokazuje wspaniałe widoki i ....zero ludzi poza wami. Powiedz czy w Tadzyskistanie są turyści w tej części co byliście ?

Ten opis o kraju, taki mało zachęacjący a wręcz odstraszający Sad gwałty, handel etc etc

cięzko mi było wybrać najfajniejsza fotkę, ale chyba to ujecie jest mega Good

No trip no life

megizak
Obrazek użytkownika megizak
Offline
Ostatnio: 1 dzień 1 godzina temu
Rejestracja: 28 paź 2013

Po przejechaniu granicy, do najbliższej miejscowości Karakol mamy około 52 km. Krajobraz jest tutaj jakby marsjański. Gdzie nie spojrzysz to w okół roztacza się suche

wysokogórskie pustkowie. Droga prowadzi wzdłuż granicy z Chinami, której już teraz nikt nie pilnuje jak za czasów ZSRR. Granica oddzielona jest jednym z najdłuższych

płotów na całym świecie owiniętym drutem. Duższym jest jedynie płot w Zachodniej Australii, który został wzniesiony w celu powstrzymania plagi królików. Easter ostern 063

Płot spełniał rolę ogromnej sieci, kierował króliki do ogrodzonych pułapek, w których ginęły. Ale niektórym udawało się go sforsować. Jak? Na zachód bezustannie

przemieszczały się niezliczone chmary królików. Mnóstwo padało przy drucianym ogrodzeniu, ale po krótkim czasie nadbiegały następne i po ciałach swych pobratymców

przeskakiwały na drugą stronę. Dlatego w pewnej odległości od pierwszego płotu postawiono dwa kolejne. Łącznie wszystkie ogrodzenia miały długość 3256 kilometrów.

Shok

Jedziemy szutrową drogą, co jakiś czas zatrzymujemy się, aby zrobić zdjęcie, wtedy chłoniemy ciszę, jedynie wiatr słychać gdzieś w oddali, który unosi tumany kurzu. 

Kolory gór są tutaj nieziemskie, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Clapping

Największą atrakcją wyprawy po Tadżykistanie jest praktycznie całkowity brak zasięgu, o Wi-Fi, już nie wspominam. Jest to wspaniały detox komórkowy, który

potrafi całkowicie zresetować nasz umysł i zrelaksować się na maksa w czasie podróży. 

Po drodze spotykamy Rosjanina, który sam na swoim wielkim motocyklu, przemierzał Azję. 

 

 

Dojeżdżamy do pierwszej przeprawy przez rzekę. Spotykamy tutaj naszych motocyklistów, którzy reanimują Africę napotkanego Chorwata, który utopił ją w tej

wartkiej rzece. Rzeka była po kolana, a woda zdradliwa. Motocykl został całkowicie zalany, na szczęście w naszej ekipie motocyklowej była tak zwana złota rączka. 

Zdemontował, siodło a następnie zbiornik paliwa, dalej filtr powietrza, cylindry, świecę itd. skrupulatnie rozkręcał każdą część motocykla.

Widać, że chłop się na tym zna.  Biggrin Pomocą służył również Puszek ze swoim autem. 

Ciekawe jak nam pójdzie przekroczenie rzeki ? Na szczęśćie obyło się bez wielkich problemów. 

Dojeżdżamy do wioski i jeziora Karakul, które położone jest na wysokości 3914 m n. p. m. To bezodpływowe słone jezioro, bądące największym jeziorem tego kraju. 

Jezioro powstało w wyniku uderzenia meteorytu w skały krystaliczne ponad 4 miliony lat temu.  

W 2014 roku, rozegrano tutaj regaty, i po tym zdarzeniu uznano to jezioro za najwyżej położne żeglowe jezioro na świecie, pokonując tym samym Tititacę. 

Sun-smilie water  020

Znad jego brzegów widoczny jest w pogodny dzień położony nieopodal 30 km na północny zachód, jeden z wyższych szczytów Pamiru, Szczyt Lenina. 

Jadąc tędy mamy wrażenie, że droga nie ma końca, że jest prosta jak stół. Jesteśmy na ogromnym płaskowyżu, który ciągnie się około 280 km z północy na południe

i ok. 400 km z zachodu na wschód. Od północy ograniczony Kotliną Ałajską, od wschodu Górami Kaszgarskimi od południa grzbietem Hindukuszu, a

od zachodu doliną rzeki Pandż.

Za racji tego, że robi się coraz później, a przed nami kolejna wysoka przełęcz postanawiamy przenocować w Homstay. Wcześniej już tutaj zatrzymali się 

motocykliści. Brakowało tylko Artutra i Piotra. Co się okazało, że Artura zawrócili z granicy Tadżykistanu, bo nie wydrukował sobie wiz, a internetu nie było ni cholery. 

Pojechał z powrotem na granicę Kirgistanu, gdzie udało mu się odpalić internet i zapisać wizy w telefonie. Oczywiście i tym razem nie obeszło się bez łapówki.

Piotr natomiast dojechał bardzo późno.

Homstay był dość duży, panowie spali na ziemi, martwiłam się o jedno czy wytrzymam ich chrapanie. W końcu kiedy zaczęłam się przenosić do miejsca, gdzie  

je się posiłek, kobieta wzięła mnie do zupełnie innego pomieszczenia. Tam dostaliśmy osobny pokój. Wygodne posłanie na podłodze, cisza szybko ukoiła nas do snu.

Późną nocą dojechał Artur z rodziną, dla nich też znalazł się pokój. 

W ramach noclegu, dostajemy kolację i śniadanie. Na kolację były ziemniaki z kiełbasą, natomiast na śniadanie sadzone jajka. I oczywiście tutejsza herbata.

Noc była bardzo zimna, w końcu śpimy na prawie 4 tys. m n.p.m.

megi zakopane

ssstu-6
Obrazek użytkownika ssstu-6
Offline
Ostatnio: 3 godziny 18 minut temu
Rejestracja: 31 maj 2016

...słuchaj ,czy przy tak powtarzajaco-podobnych sceneriach nie miałas wrażenia ,że jeździcie..."w kółko" !???

...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav

megizak
Obrazek użytkownika megizak
Offline
Ostatnio: 1 dzień 1 godzina temu
Rejestracja: 28 paź 2013

ssstu-6 :

...słuchaj ,czy przy tak powtarzajaco-podobnych sceneriach nie miałas wrażenia ,że jeździcie..."w kółko" !???

Ależ skąd, nawet na zdjęciach widać, że krajobrazy zmieniąją się jak w kalejdoskopie, i od zielonych pięknych łąk w Kirgistanie, po krajobraz księżycowy w Tadźykistanie. 

Trasa, a zwłaszcza zdjęcia nie odzwierciedlą tego co człowiek zobaczył. Wink

megi zakopane

_Huragan_
Obrazek użytkownika _Huragan_
Offline
Ostatnio: 14 godzin 11 minut temu
Rejestracja: 13 cze 2015

Piekne krajobrazy-surowe,dzikie-dla mnie super wyprawa

To zdjecie mega *good*-tyle roznych kolorow tych gor

https://marzycielskapoczta.pl/

Napisz pocztowke ze swoich podrozy do chorych dzieci

megizak
Obrazek użytkownika megizak
Offline
Ostatnio: 1 dzień 1 godzina temu
Rejestracja: 28 paź 2013

Dzień 10

To pierwszy pochmurny dzień. Do tej pory codziennie budziło nas słoneczko. Póki co na niebie zgromadziły się czarne chmury, jakby zaraz miało lunąć.

Słaba widoczność, zimno zniechęcają do wyjazdu, jednak zbieramy się w miarę szybko, aby deszcz nas nie dorwał. Zaraz po śniadaniu ruszamy w dalszą drogę.

Czeka nas przejazd przez najwyższą przełęcz Ak Baital 4655 m n.p.m. w Tadżykistanie. Gdbyśmy chcieli od strzała pokonać trasę z Osz do przełęczy Ak Baital,

wyszło by nam 340 km. Niby nie dużo, ale suma przewyższenia wyniosła by wtedy ponad 3750 metrów w pionie, bez aklimatyzacji mogłoby być ciężko. 

Dlatego tak ważna jest aklimatyzacja, oprócz bólu głowy przełęcz udaje się przejechać bezproblemowo.

Niektórzy jednak odczuwali większe dolegliwości, jak wymioty, biegunki, męczący kaszel. Swoon

 

Z przełęczy lecimy na Murgab. W zasadzie uciekamy przed deszczem ze śniegiem, który nas w końcu dołapuje na przełęczy. Robi sie bardzo zimno.

Po drodze ubieramy przeciwdeszczowe ciuchy, na szczęście to tylko chwilowe załamanie pogody. Wystraczyło zjechać z przełęczy i już zrobiło się słonecznie i zdecydowanie

cieplej. 

W Murgab, znajdujemy prowizoryczną stację benzynową. Ponoć jest jeszcze jedna, ale nie ma tam benzyny odpowiedniej dla naszego motocykla. 

Z benzyną ogólnie nie jest łatwo, pomiędzy Sary Tash, a Chorogiem, znajduje się tylko jedna stacja paliw właśnie tutaj w Murgabie. A trasa jest o długości 600 km

więc tankujemy do pełna. Murgab to największe miasto wschodniego tadżyckiego Pamiru, a zarazem najbardziej niedostępne w dawnym ZSRR, w wiekszości zamieszkiwane 

przez Kirgizów.  Smile

W jego okolicach za czasów Breżniewa, sowieccy naukowcy prowadzili intensywne prace nad bombą atomową. Uznali ten teren za idealnie odizolowany,

ponieważ dojazd tutaj był wówczas praktycznie nie możliwy. Okolice Murgab to głównie puste otwarte przestrzenie, obsypane kopczykami piaskowych, księżycowych gór.

Murgab jest najbardziej ucywilizowanym miasteczkiem w tej okolicy. Wznoszone jest tutaj już nowoczesne budownictwo, znajduje się tutaj małe lotnisko Molot

oraz jednostka wojskowa. 

Aby wjechać do Pamiru potrzebne jest specjalne pozwolenie na wjazd do GBAO –  Górno Badachszański Autonomiczny Oblast. Po drodze, praktycznie na każdym

rozwidleniu dróg znajdują się punkty kontrolne, gdzie dokładnie sprawdzana jest wiza i pozwolenia. Wink

Z Murgab jedziemy w kierunku jeziora Yashilkul, w którym według miejscowych legend żyją wodne wielbłądy. Trasy na mapie google nie da się zaznaczyć bo nie istnieje. 

Droga jest szutrowa, ale nie ma żadnego problemu, aby ją pokonać. Z racji tego, że wjeżdżamy na teren rezerwatu musimy mieć pozwolenie na wjazd i uiścić opłatę.

Nie pamietam ile, bo jakoś hurtem za to płacimy. Biggrin

Znajdujemy wspaniałe miejsce na obozowisko, tym razem mnie dopadają mdłości, być może to z głodu. W końcu cały dzień jesteśmy bez jedzenia.

Na dodatek nie odpala nam kuchenka gazowa. Na szczęście ratuje mnie Artur, gorącą zupką, pyszne piwko stawia mnie na nogi. Po zachodzie słońca natychmiast 

robi się zimno. Tuż obok naszego obozowiska znajduję sie Thermal Spring. To super miejsce, zwłaszcza dla tych, którzy pragną się wykąpać pod bieżącą wodą. 

Sun-smilie water  027

W małym kamiennym budynku znajduje się wanna, do której wpada w miarę ciepła woda. Tutaj można się umyć, przed wejściem do źródełka, które jest zaraz obok.

Domek jest niestety nieszczelny, więc gdy na zewnątrz jest zimno, to w środku również podwiewa. Dla mnie to i tak był rarytas po całym dniu jazdy na motocyklu. 

Po kąpieli szybko zmykam do namiotu, i zaszywam się w swoim śpiworku. Wink

megi zakopane

Dana_N
Obrazek użytkownika Dana_N
Offline
Ostatnio: 21 godzin 38 minut temu
Rejestracja: 07 paź 2013

Ależ tam pięknie Smile

megizak
Obrazek użytkownika megizak
Offline
Ostatnio: 1 dzień 1 godzina temu
Rejestracja: 28 paź 2013

Dzień 11


Poranek w miarę ładny, ale z rana bardzo zimny, jednak nie rezygnuję z porannej kąpieli w kamiennym domku w letniej wodzie. Nie wiadomo kiedy znowu nadarzy się 

taka okazja. Po śniadaniu ruszamy w dalszą drogę. Wink

Jedziemy do głównej drogi. Wojtek z Moniką, którzy wiozą nam cały nas sprzęt jadą jako pierwsi, za nami jedzie Puszek. W pewnej chwili Puszka tracimy z oczu. 

Długo do nas nie dojeżdża. Zawracamy, okazuje się, że ma problem z układem hamulcowym. Shok

Artur z Piotrem jadą zupełnie inną drogą, więc nie mają pojęcia, że mamy awarię. Zaczyna się ocieplać, a wręcz robi się gorąco. Około 2 godzin panowie naprawiają

auto, dobrze, że Puszek umie sobie wiele rzeczy naprawić sam. W końcu ruszamy dalej. Wink

Jedziemy przez przełęcz Khargush, która wiedzie na wysokości około 4344 m n.p.m. 

Po jakimś czasie dojeżdżamy do kolejnego punktu kontroli. Czyli poraz kolejny musimy przedstawić pozwolenie na przebywanie w Górnym Badachszanie Autonomicznym Okręgu.

Otrzymanie wizy nie uprawnia do poruszania się po całym Tadżykistanie. Właśnie wschodnia część tego kraju czyli GBAO (Górno Badachszański Autonomiczny Oblast)

objęta jest zakazem poruszania się na zwykłej wizie. Aby móc tam jechać potrzebne jest specjalne pozwolenie, my je oczywiście posiadamy. Wink

Kontrola przebiega w miarę sprawnie. Zjeżdżamy z przełęczy i wjeżdżamy na płaskowyż Pamirski. Na takim pustkowiu nie ma co liczyć, że znajdziemy jakieś domostwa,

a tym bardziej sklep z piciem czy jedzeniem. Lol

Po drodze spotykamy Artura z Piotrem. Nie ma jeszcze tylko samochodu, z naszymi bagażami, który wypruł gdzies sporo do przodu.

Pozostajemy tym sposobem bez jedzenia i picia. Zaczyna mnie to wszystko wkurzać na maksa, dochodzi do ścięcia, nie tak sobie wyobrażałam ten wyjazd. Fool

Nie lubię być uzależniona od kogoś, ale w takiej sytuacji jesteśmy bez wyjścia. Dzisiaj wiem, że w takim układzie już drugi raz bym się nie wybrała na taką wyprawę.

Albo jedziemy wszyscy na motocyklach, albo samochodami. Najgorszy układ motocykl i samochód. 

Moje zniesmaczenie narasta z dnia na dzień.... Ireful 3

Po drodze, mijamy samochód na rejestracji krakowskiej, rewelacyjne uczucie spotkać rodaka w tak odległym zakątku świata. Serdecznie pozdrawiamy jeśli to czytacie. 

Preved

Droga prowadzi wzdłuż rzeki Pandż, która przez ponad tysiąc kilometrów stanowi granicę tadżycko-afgańską. Rzeka powstała z połączenia dwóch rzek, Pamiru i Wachan,

na pograniczu Pamiru i Hindukuszu. Krajobraz nad rzeką Pandż zmienia się co chwilę, najpierw jedziemy szerokimi dolinami, aby następnie dojechać do zwężeń

tworzących strome wąwozy. Roślinności raczej już tutaj nie znajdziemy. Skały Pamiru zmieniają co chwilę swoją barwę, wyższe jego rejony są pokryte śniegiem przez cały rok.

W niżej położonych rejonach oraz w dolinach panują długie, i bardzo mroźne zimy, oraz krótkie i chłodne lata.  

Zatrzymujemy się nad rzeką, choć to ponoć niebezpieczne, ponieważ okolice rzeki Pandż są zaminowane. Bomb Rzeka jest wartka, kolor wody jest jak płynny beton, 

i wyobraźcie sobie, że tędy przeprawiali się przemytnicy heroiny, ale nie tylko tak też robili miejscowi, którzy uciekali przed wojną domową do Afganistanu. Shok

Więc co to musiała być za wojna skoro miejscowi uciekali do Afganistanu. Shok

Na totalnym pustkowiu, macha do nas Gość, który zaprasza nas do swojego przydrożnego domu, przypominajcego ruiny. W związku z tym, że jesteśmy bez jedzenia

dajemy się zaprosić na rybkę. Wchodzimy do środka, w pomieszczeniu o dziwo jest bardzo ciepło i czysto. W miseczce leżą świeżo złapane rybki, wyglądają całkiem

dobrze. Rybki pochodzą z tej płynnej betonowej rzeki, nie wiem co robić, jednak wszyscy decydujemy się na jej zjedzenie. Jest smażona więć jest szansa, że nic nam 

nie będzie. Smakuje wyjątkowo, aż proszę o dokładkę. 

Tych dwóch mężczyzn mieszkających na takim odludziu, opowiadają nam o sobie. Oboje mają rodziny i po 3-5-cioro dzieci. A oni tutaj przez cały rok dbają o drogę,

aby była przejezdna. Latem usuwają spadające kamienie, lawiny błotne, a zimą zajmują się odśnieżaniem. Życie tutaj na pewno nie jest dla nich łatwe, w piecu palą

suchymi badylami, wysuszonymi odchodami zwierząt i krzakami. Żywią się tym co zdobędą sami, piją mleko jaków, które jest wyjątkowo tłuste i kaloryczne. 

Pomimo, że prawie nie mają są niesłychanie gościnni i otwarci. Zostawiamy im to co mamy z pamiątek i trochę słodyczy i ruszamy dalej. Yes 3

Dojeżdżamy do słynnego Korytarza Wachańskiego, który leży na terenie Afganistanu. Skąd rozpościerają się niesamowite widoki, z jednej strony na Pamir, a z drugiej

strony na na pokryte śniegiem szczyty Hindukuszu i na zieloną dolinę, rzeki Pandż. Tylko tutaj rosną drzewa i znajdują się pola uprawne, dalej juz tylko surowe 

góry i martwe przestrzenie. Droga jest bardzo kręta i niebezpieczna, patrząc na wraki samochodów w dole doliny, niejednokrotnie wydarzył się tutaj tragiczny

wypadek. Shok 

Podróżując w bezpośrednim sąsiedztwie Afganistanu, tak naprawdę nie wiedzieliśmy czy mamy się czego obawiać.

Mieszkańcy tej części kraju to przedewszystkim Wachowie, którzy różnią się kulturowo od reszty kraju. Zdecydowanie więcej mają wspólnego z Pamirczykami żyjącymi

po drugiej stronie rzeki, niż z radykalnymi Talibami z dalekiego Kabulu. Granicę nieustannie patrolują uzbrojeni tadżyccy żołnierze. 

Korytarz Wachański jest jednym z najbiedniejszych regionów Afganistanu. Największym problemem jest tu brak zaplecza medycznego, brak edukacji, n

iepewna ilość zapasów żywności oraz uzależnienie wielu ludzi od opium

Info z Wikipedii - Wszelki ruch przez korytarz został zatrzymany po zamknięciu granic przez komunistyczne Chiny w 1949 roku. Szlak przez korytarz sporadycznie

wykorzystują przemytnicy narkotyków. W 1979 roku Sowieci okupujący Afganistan zajęli również korytarz wachański i do połowy jego długości doprowadzili

drogę dla czołgów. Po zamachach z 11 wrzesnia 2001 spekulowano, że korytarz wachański może stanowić schronienie dla Osama Bin Ladena. Shok

Most na rzece Pandż, po drugiej stronie jest Afganistan. 

Krajobraz robi się jakby pustynny, występują tutaj często burze pustynne pustynne, które powodują zerową widoczność i silne podmuchy. Momentami przypomina

powierzchnię księżyca, bo bezlitosne słońce wysysa całą wodę z gruntu, i dlatego nic tutaj nie rośnie. Wieje nam dość mocno, podmuchy są tak silne, że mam 

wrażenie, że spycha nam motocykl na pobocze. Wszytko unosi się do góry, są miejsca gdzie droga wygląda jakbyśmy byli na wydmach. Czasami muszę, schodzić 

z motocykla, bo jazda po piasku mogłaby się skończyć wywrotką. Biggrin

Dolina Wachańska znana jest z gorących i zimnych źródeł o właściwościach leczniczych. Jedziemy w kierunku Vrang, a następnie skręcamy w prawo w kierunku Hot Spring. 

Gorące źródła oddalone są od głównej drogi o 8 km, droga do nich jest bardzo wyboista i stopniowo pnie się do góry. Po drodze spotykamy samochód w którym

przewożony jest nasz cały sprzęt. Kiedy zajeżdżamy na miejsce okazuje się, że ciepłe źródła właśnie są zamykane. Ireful 3

W między czasie załatwiamy w pobliskim home stay, noclegi dla całej ekipy. Warunki nie są najlepsze, ale tutaj w tym rejonie kompletnie nie ma się gdzie rozbić. 

Ciepłe źródła Bibi Fatima, to gorące źródła nazwane imieniem córki proroka Mahometa, znajdują się nieopodal budynku w którym będziemy nocować. W ramach 

nocelgu mamy też kolację. Zupa z dużą ilością ziemniaków i frytki, które robił sam Piotr. Pokazywał tadżykom jak się robi nasze tradycjne frytlki. 

Za namowa udaje się też dostać na baseny, idziemy długim zewnętrznym przejściem z którego roztacza się widok na rzekę Pandż i znajdujący się

za jej drugim brzegiem Afganistan. Wejście kosztuje 1 dolara. Żródła jednak nie robią na mnie żadnego wrażenia, znajdują w budynku z podziałem dla kobiet i mężczyzn.

Do basenu nie wolno wchodzić w strojach kąpielowych. Przed wejściem jest miejsce aby pozostawić ubranie. Woda w basenie jest tak gorąca, że nie jestem wstanie w nim

wytrzymać dłużej niż 5 minut. Pomieszczenie nie ma klimatu, nie ujęło mnie, ale po całym dniu jazdy na motocyklu to 5-cio minutowe moczenie przynosi efekt

odprężenia.  Sun-smilie water  027

Zmykamy do spania, bo każdy czuje zmęczenie. Dla mnie ten dzień był wyjątkowo męczący, nogi i cztery litery odmówiły posłuszeństwa. Sad

megi zakopane

_Huragan_
Obrazek użytkownika _Huragan_
Offline
Ostatnio: 14 godzin 11 minut temu
Rejestracja: 13 cze 2015

widoki bajeczne.Mimo zgrzytow i niedociagniec napewno bylo warto

https://marzycielskapoczta.pl/

Napisz pocztowke ze swoich podrozy do chorych dzieci

Strony

Wyszukaj w trip4cheap