Jesteś tutaj
Jesteś tutaj
Na tą wycieczkę trafiłam zimą w zeszłym roku a może to była nawet końcówka 2024.
Jakoś zupełnie przypadkowo zobaczyłam ją w necie i od razu wpadła mi w oko. Był tylko jeden termin i bardzo szybko zniknął. Pomyślałam więc, że pewnie jak to zwykle często bywa, po prostu nie doszła do skutku .
W kolejnym czyli minionym sezonie zimowym znalazłam ponownie tą ofertę i były tam już wystawione opinie czyli wycieczka wcale nie została zdjęta , jak myślałam wcześniej , tylko bardzo szybko się sprzedała.Jak więc wycieczka znowu pokazała się , od razu przegadałam temat z przyjaciółką .Miałyśmy obie trochę obiekcji ,bo żadna z nas nie była i nie jest wybitnym narciarzem.
Ale to co nam się podobało to właśnie taki mix programowy : nie tylko i wyłącznie szusowanie ,ale i trochę zwiedzania różnych, ciekawych i nietuzinkowych miejsc.Dograłymy więc termin i w grudniu wpłaciłyśmy zaliczkę na wyjazd w lutym.Uznałyśmy ,że zaryzykujemy i może jakoś damy radę z tą jazdą po japońskich górach ha ha .
Dla mnie mnie był to powrót do Japonii po wielu, wielu latach.Byłam w Japoni za młodu, więc wieki temu i w dodatku latem więc zupełnie inna bajka.
Dla przyjaciółki to było pierwsze podejście.
No trip no life
papuas
W Japonii nie byłam, na nartach nie jeżdżę więc chętnie z Tobą poszusuję wirtualnie po japońskich stokach
No i przy okazji trochę pozwiedzam
Czekam więc niecierpliwie na Twoje opowieści.
z przyjemnością zasiądę i popatrzę na nieznaną mi Japonię (a ski-fotka super!
)
Piea
Papuas, Piea, Mabro miło mi was widzieć w mojej nowej podrózy..
Zanim opiszę wyjazd krótka zajawka fotograficzna czego można się spodziewać ..
Ski Safari
Sam już tytuł sugeruje , że będzie dużo nart i zimowych ,górskich widoczków. I faktycznie tego nie zabraknie . Codziennie jeżdziliśmy do innego ośrodka narciarskiego ,można więc było porównać warunki, przygotowanie stoków, wyciągi i widoczki oczywiście .
Była też totalna niespodzianka .. pieski na stoku. Pierwszy raz widziałam czworonogi w takim miejscu
Snow Monkey Park
Od razu przyznam,że to było moje marzenie. Słyszałam już duzo wcześniej o makakach , które kąpią się zimą w gorących żródłach. Jest to jedyne miejsce na świecie , gdzie można zobaczyć taki spektakl, bardzo więc mi zależao,aby to zobaczyć na własne oczy, nawet kosztem nart.
Nie zawiodłam się.. spędziłam tam kilka godzin, zamarzając prawie na kamień ha ha . Super było obserwować małpki jak się rozkoszują kapielą w ciepłej wodzie , jak się bawią, ganiają, skaczą do wody , przeganiają . Piękny show
patrzy mi prosto w oczy ha ha
Zwiedzanie po nartach
Niektóre dni były pełne szusowania, ale też i takie gdzie był czas i na inne okoliczne atrakcje typu mityczne świątynie, onseny czyli gorace żródła, pełne uroku miasteczka narciarskie etc
Na mnie olbrzymie wrażenie wywarły świątynie w tej białej scenerii i prowadzące do nich gigantyczne drzewa cedrowe
Kuchnia japońska
Od pierwszej mojej bytności pokochałam kuchnię japońską i tak mi zostało do dziś
Na wyjeżdzie można było nasycić dusze i ciało. Wszystko pięknie podane, bardzo smaczne , czasem zaskakujące zestawienia smaków. Poza tym wszystko bardzo zdrowe.
Pierwszy raz jadłam lody z płatkami złota. Prawda ,żę oryginalne ?
Architektura
Ależ kontrasty w tej Japonii. Obok super nowoczesnych, dizajnerskich budynków w centrum Tokio , mogłam podziwiać wiekowe większe i mniejsze budowle.
Wszystko bardzo zadbane
Ume i Sakura
Byliśmy w takiej porze roku,że w górach można bylo jeżdzić na nartach, ale w nizinach panowała już zupełnie inna pora roku , była już wiosna.
Załapaliśmy się na kwitnienie śliw i pierwszych wiśni ( te najwcześniejsze odmiany) . Nie mogłam się napatrzeć... a dla Japończyków to bardzo ważne wydarzenia.
Tradycja
Japończycy są wciąż bardzo przywiązani do swoich tradycji. Kochają je i kultywują. Są też otwarci na nowości ,ale jednak historia jest dla nich bardzo ważna.
Miałam szczęście zobaczyć tradycyjny ślub w jednej z najstarszych światyni w Tokio. Mogłam podziwiać przygotowania, stroje, ceremoniał. Inny świat.. Warto uchwycić i przeżyć takie zupełnie nieplanowane momenty
i wiele, wiele innych ciekawostek i pięknych miejsc o czym napiszę i pokażę
No trip no life
...Japonia COOL !!! a wiesz że nie wolno zrywać ani nawet dotykac kwiatów kwitnących wiśni !!!
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
zaczyna się zaskakująco - kąpiące się makaki widziałem na filmie, ale "wyprowadzanie psów" na nartach widzę po raz pierwszy również ślubna ceremonia to niezła gratka czekam zatem na cd wśród wiśniowych kwiatów widzę również ptaszora, co prawda głową w dół, ale i taka poza jest możliwa
papuas
Zapowiada się bardzo ciekawie, jestem i ja.
DZIEŃ 1
Wylot jest o bardzo wygodnej porze, bo o 22.50. Oznacza to mnóstwo czasu ostatniego dnia przed wyjazdem na wyspanie się , pakowanie i ewentualne zakupy.
Specjalnie na tą podróż popełniłam jeden zakup. Mianowicie torbo pokrowiec na sprzęt narciarski. Niby taki miałam w domu,ale tylko na narty i kijki a w ten nowy dodatkowo można jeszcze włożyć duże i cięzkie buty narciarskie. Co ważne torba jest na kółkach więc nie trzeba jej dżwigać. Bardzo wygodna sprawa, szczególnie jak nie ma męża w pobliżu do pomocy ha ha . Gorąco polecam na narciarskkie wyjazdy samolotem.
Tak to wygląda
Lecimy LOTem bezpośrednio więc super sprawa, szybko i sprawnie , choć długo ok 13 -14 godzin.
Wtedy jeszcze nawet nie wiedziałam Jak bardzo to ważne,że lot był bezpośredni, bo gdybysmy mieli loty z przesiadką typu Dubaj etc to z pewnością byśmy nie wrócili w terminie , bo jak pamietacie kraje Bliskiego Wschodu zamknęły swoją przestrzeń powietrzną .
Oj byłby dramat i mega stres z lotem powrotnym.
Lot mamy opożniony około godziny, jak się okazuje trzeba czekać na grupę ponad 20 Japończyków., pewnie z transferu.
Samolot nabity, wszystkie miejsca zajete.Bardzo duzo Japończyków. Widać,że ten kierunek to dla LOTu strzał w 10.
Posiłki są 2 , obydwa na ciepło, całkiem smaczne.Obsługa bardzo miła.
W samolocie poznajemy 2 panów, którzy jak my lecą z Itaką na ski safari. To już jest nas czwórka.
Dolatujemy na główne lotnisko pod Tokio czyli na Naritę.
Japonia wita nas deszczem. Nie przejmujemy się jednak bo przylatujemy wieczorem więc w planie kolacja i hotel .
Na odprawę paszportową tzreba wypełnic deklarację i tu mamy pierwszy problem , bo trzeba wpisać nazwę hotelu w którym się będzie mieszkać a my nie znamy. Próbuję rozmawiac z urzędnikiem, tłumaczę ,że to objazdówka etc ,ale nic nie pomaga.Nie chcą nas przeuścić. W końcu wpisujemy jakiś wymyslony hotel i... przechodzimy bez problemu.
Bagaże odbieramy bez pproblemu,ale przy wyjściu obwąchuje mnie z zainteresowaniem piesek i niestety muszę iść na kontrolę. Okazuje się,że to tylko batonik w bagażu podręcznym .
Na przylotach odbiera nas 2 pilotów, choć to chyba za szumne słowo. To nie są piloci w takim tradycyjnym rozumieniu,ale o tym póżniej.
Idziemy do busa a po drodze oglądamy takie cacuszko
No trip no life
a cóż to za toyota?
pierwszy raz widzę,,, troche wygląda jak karawan na ostatnią drogę ....
a pewnie kosztuje majątek!
Piea
Piea, no właśnie to autko od razu przykuło moją uwagę zw zgledu na nietypowe dla mojego oka kształty. Okazuje się ,że takie właśnie kanciaste samochody są bardzo popularne w Japonii. Pokażę ich wiecej
No trip no life