Wieża Het Belfort van Gent - jest jedną z trzech średniowiecznych wież górujących nad starówką Gandawy; dwie pozostałe należą do katedry św. Bawona(pokaże za chwilę) i kościoła św. Mikołaja (pokazywałam powyżej we wcześniejszym poście) ;
wysokość wieży Belfort to 91 metrów, co czyni ją najwyższą dzwonnicą w Belgii; należy do zespołu dzwonnic w Belgii i Francji, wpisanego na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO
Budowę wieży Belfort rozpoczęto w 1313 roku według projektu mistrza murarskiego Jana van Haelsta;
jej budowę ukończono 67 lat później w 1380 roku; taras widokowy na wieży to z pewnością najlepsze miejsce do podziwiania widoków z góry na miasto; niestety nie było stosownego zapasu czasu, aby się tu wdrapać i pozostało nam zwiedzanie z "poziomu żaby"
od rana jest pogodnie i bardzo słonecznie; ale ranek jest dość rześki, mimo, że to juz okolice godziny 10:00; zatem jakieś cieplejsze wdzianka są konieczne... tak samo było wieczorami...
przed nami Katedra św. Bawona (Sint-Baaf): Majestatyczna katedra w stylu gotyckim tuz przy gandawskich Sukiennicach - to najważniejsza świątynia w Gandawie
Katedra Świętego Bawona to najstarszy kościół parafialny w Gandawie. ; powstała w miejscu wcześniejszej kaplicy św. Jana Chrzciciela, którą konsekrowano w 942 roku !;
nie ma zadnych śladówzewnętrznych tej pierwotnej , romańskiej światyni , w miejscu której wyrosła gotycka katedra;
ta gotycka katedra ma jednak sporo barokowych elementów wnętrza , co jest wynikiem starań jednego z najdłużej rządzących w Gandawie biskupów Antonius'a Triesta. Katedra była plądrowana przez ikonoklastów dwukrotnie, w 1566 i 1578 roku. Od 2006 roku rozpoczęto restaurację kościoła. W XVIII wieku katedra miała karylion z 39 dzwonami. Dzisiaj na wieży pozostały tylko trzy dzwony. Wewnątrz świątyni znajduje się wiele wspaniałych dzieł sztuki światowej sławy.
strzelistość gotyku zawsze robi na mnie wrażenie...
Obraz "Adoracja Baranka Mistycznego" - to największy skarb, jaki skrywa katedra; wspaniały poliptyk uznany został za jeden z najwspanialszych dzieł malarstwa średniowiecznego
Główna część ukazuje adorację Baranka Bożego; obraz powstał na zamówienie Starszego Radnego Gandawy- Judocusa Vijdtwa w 1432 roku;
Dzieło od lat stało w ołtarzu głównym, jednak zostało przeniesione do bocznej kaplicy ;
(zwiedznie katedry jest bezpłatne, ale możliwośc oglądania tego obrazu jest płatne dodatkowo; bilety są raczej drogie (nie pamiętam dokładnie; coś ok. 15-20E, a efekt wizualny dosc marny przez odbicia zza szyby gdzie ukryto to dzieło)
ten słynny Ołtarz Gandawski - to złożony poliptyk tablicowy składający się z 12 paneli; historia tego dzieła to gotowy scenariusz filmowy, gdyby jakiś reżyser zechciał nakręcić o tym film i to sensacyjny! bo przez kolejne stulecia poszczególne jego części, czyli te cenne, malowane panele były wielokrotnie nielegalnie sprzedawane, kradzione, podrabiane, przemycane, i ukrywane przed dewastacją. Ostatecznie w roku 1920 wszystkie panele zostały odzyskane i ponownie połączone, ale pewną nocą z 10 na 11 kwietnia 1934 r. doszło do zuchwałej kradzieży dwóch paneli; Jeden z nich dość szybko odzyskano, ale drugi zwany "Sędziowie Sprawiedliwi" nadal jest poszukiwany.; skradziony panel w ołtarzu zastąpiono kopią wykonaną w 1945 roku; a śledztwo w tej sprawie trwa już ponad 90 lat; nie brakuje różnych podejrzeń i dziwnych teorii spiskowych, które są m.in inspiracją dla twórców. (np. amerykański pisarz Steve Berry napisał książkę pt. „Het geheim van Gent”, - sensacyjny thriller, w którym fikcja literacka oparta jest na wydarzeniach historycznych, a wątek gandawski pojawia się też w amerykańskim filmie pt „Obrońcy skarbów” (The Monuments Men).
innym znanym dziełem w tej świątyni jest obraz Rubensa - "Św. Bawon przybywający do klasztoru w Gandawie"
piękna, godna podziwu jest też barokowa Ambona
to rokokowe cudo to dzieło pochodzące z 1745 roku autorstwa Laurenta Delvaux - flamandzkiego rzeźbiarza , którego wiele dzieł można podziwiac w belgiakich kościołach i muzeach
witraże Katedry też robią wrażenie
wiele tu herbów znanienitych rodów
po wyjściu z Katedry zrobiło się już ciepełko mamy teraz wreszcie przerwę:) wyskakujemy więc z kurteczek i idziemy na kawusię....
dalej eklektyczna zabudowa z przełomu XIX i XX wieku; taki "fine de siecle", którego sporo w Gandawie...
Gandawa nie pozbawiona jest też niestety "koszmarków" architektonicznych
bladego pojęcia nie mam kto wydaje w Ratuszu zgody na budowę czegoś takiego!, ale tego kolesia powinni chyba zwolnić z zajmowanego stanowiska
to kolosalna drewniana konstrukcja w samym sercu historycznego centrum, która "straszy" wizytujących Gandawę od 2018 roku ;
to wielki jak stodoła Pawilon Miejski - jako rozłożysta wiata w typie baldachimowatym ;
moim zdaniem jest to paskudztwo:)) z informacji od pilotki lokalnej dowiedzieliśmy się, że początkowo mieszkańcy bardzo niechętnie podchodzili do tej nowej konstrukcji, nazywając ją „schaapstal” („owczarnią”), a nawet „tą rzeczą”:)) ; mieszkańcy Gandawy niestety nie mieli innego wyjścia jak stopniowo się do tego osobliwego szkaradztwa przyzwyczaić...;
pod tym wielkim dachem czasami organizuje się jakis handelek, wystawy, albo scenę na jakieś mini-imprezki w czasie deszczu itd...
innym, równie mało trafionym wizualnie pomysłem jest tzw "Szklarnia" , cokolwiek to jest- psuje staromiejski klimat..., zwłaszcza że stoi w sąsiedztwie historycznych budowli ; ale nie mnie oceniać pomysły tutejszych projektantów , ani tych z Magistratu - wydających na to zgody:)
innych takich szkaradztw już na szczęście nie odnotowałam;
generalnie starówka Gandawy jest piękna i urzeka klimatem.... no może poza tymi w/pokazanymi obiektami:)
Ratusz Miejski - za to cudo! tzw gotyk "kościsty" czyli "koronkowa" robota...
Budowę Ratusza rozpoczęto w 1518 roku; realizowano jednak tylko 1/4 pierwotnych planów.; prace zostały przerwane w 1537roku, w czasie buntu w Gandawie; to co oglądamy po lewej stronie jakoś nie pasuje do reszty , bo cała lewa strona ratusza jest bardzo surowa w wyglądzie i stanowi przykład architektury włoskiego renesansu, ale nie wiem dlaczego nie cyknęłam tej częsci? ;
skupiłam sieętylko na tym, co ładne:)
Ratusz nie jest pojedynczym budynkiem, a raczej całym, wielkim kompleksem połączonych ze sobą struktur, które ewoluowały na przestrzeni wieków, odzwierciedlając zmieniające się losy miasta i gusta architektoniczn; ta XIV wieczna budowla zmieniała sie wraz z upływającymi wiekami.... , przez kolejne stulecia dodawano nowe skrzydła i przeprowadzano rózne przebudowy i renowacje;
zaowocowało to mieszanką stylów architektonicznych, od pięknego gotyku po późniejsze renesansowe i barokowe dodatki;
mamy jeszcze czas wolny więc dalej spacerujemy sobie w obrębie starówki
tutaj tzw. Achtersikkel - budynek z ceglanąm okrągłą wieżą narożną ;
Achtersikkel zawdzięcza swoją nazwę zamożnej rodzinie patrycjuszy Van der Sickele, która przez wiele lat była właścicielami budynków otaczających plac na którym stoją. Rodzina ta zajmowała wysokieą pozycje społeczną w ówczesnej Gandawie
współcześnie kompleks „Achterzikkel” został zakupiony przez miasto Gandawa i przez dobudowanie nowych budynków w latach 1900–1908 przekształcony w Akademię Muzyczną
budynek Schouwburg - Teatr ukończony w 1899 roku jako Królewki Teatr niderlandzki ze szczególnie ciekawą ozdobną mozaiką w półkolistym frontonie, przedstawiająca Apollina z Muzami.
piękny detal architektoniczny Schouwburgu...
jeszcze chwilka buszowanka po sklepikach w poszukiwaniu pamiątek :):))
piękna ta średniowieczna Gandawa; katedra zachwyca ambona, no piękna i kunsztowna, ale ... najbardziej dziwi mnie co innego bo tak rzeżby ołtarza, fontanny czy ambony to sztuka i kunszt ... ale ... takie kościoły, wieże budował mistrz murarski .. i stoi do dziś a dzieło niejednego współczesnego architekta się rozsypało lub zostało rozebrane, bo zagrażało ???
Papuas, a no fakt:) takich murarzy jak w tamtych czasach - dziś już nie uświadczysz... ; dom moich znajomych (po 17 latach od zbudowania) zaczyna się już "rozsypywać" , tynki pękają, dachówki odpadają przy każdym większym wietrze,; jedna fuszerka goni kolejną.... ; tacy to współcześni "fachowcy" spece od murarki budowali....
*****
zapomniałam pokazać Wam jeszcze jeden zabytek Gandawy, a raczej pomnik , ale ciekawy
to wielki pomnik-statua wykonany z brązu; przedstawiający w centralnej części dwie siedzące postacie- to bracia Hubert i Jan van Eyck; a z tyłu w tle gandawska katedra św. Bawona
Hubert van Eyck (ur. ok. 1366 , zmarł w roku pańskim 1426 w Gandawie)- słynny niderlandzki malarz, uważany za starszego brata Jana van Eycka; Jan - urodzony nie wiadomo dokładnie w którym roku? - uważa się, że pomiędzy latami 1390 a 1399; Jan - jako przedstawiciel XV-wiecznego realizmu niderlandzkiego, uważany jest za jednego z twórców nowożytnego malarstwa, zwłaszcza portretowego;
Opus magnum, czyli największe i najważniejsze dzieło braci van Eyck , to pokazywany wczesniej w katedrze św. Bawona - Ołtarz Gandawski (znany jako Adoracja Mistycznego Baranka), który starszy z braci van Eyck zaczął a młodszy ukończył);
(ps. ale ja przyznaję się bez bicia, że jakoś dotąd kompletnie tego poliptyku nie znałam; ani z żadnych publikacji, albumów czy jakichs folderów , ani nawet z blogów czy relacji - tambylców:( ; ten który "znałam" dotąd najbardziej z dzieł van Eyck'a- to "Portret Małżónków Arnolfinich" - młodszego z braci; natomiast tego obrazu gandawskiego kompletnie jakoś nie kojarzyłam wcześniej, mimo, że to najwazniejsze dzieło życia van Eyck'ów... )
Z przyjemnością poczytam twoją Belgię, bo .. nigdy tam nie byłam. I tak jak piszesz, relacji z tego kierunku blisko zero więc nawet nie było jak łyknąć baksyla.
Twoje czekoladki z fotki już mi narobiły apetytu ha ha
Radek, generalnie takie "budowle" mi nie przeszkadzają, jeśli tylko stoją gdzieś dalej od staromiejskiej tkanki.... ; tak samo jak od 30 lat nie podoba mi sie szlana piramida przed Luwrem, tak i ta stodoła czy szklarnia w Gandawie też zakuły mnie w oko dla mnie starówka- to starówka, zabytkowe budowle mają swój charakter a nowoczesne swój;
generalnie taki eklektyzm dopuszczam w meblarstwie i urzadzaniu wnętrz, natomiast w architekturze wolę jak nie miesza się stylów; ale ja myślę tak jak czuję, a każdy może przecież uważać zupełnie inaczej, po swojemu
Nel, he he, oj czekolady będzie tu jeszcze dużo...oj bardzo dużo:)) zwłaszcza że ta belgijska uważana jest za jedną z najlepszych na świecie!
no to kolejne miasto na mapie Belgii - cudowna, klimatyczna, sredniowieczna BRUGIA !
Brugia jest jednym z najchętniej odwiedzanych miast w Belgii tuż obok Brukseli a nawet przed nią; ba! to najlepiej zachowane średniowieczne miasto w całej Belgii!
średniowiecze wychyla się tu za każdym rogiem, za każdym załomem uliczki, w kazdym zaułku...
fakt, Brugia jest niesamowita! a przynajmniej ta jej zabytkowa część ; jest pełna uroku i historii, naprawdę to szalenie ciekawe i piękne miasto!
Mówi się nawet, że jeśli najpierw odwiedziło się Brugię to później Bruksela i Antwerpia już tak nie wielkiego wrażenia nie zrobią...
Pierwsze zalążki tego miasta powstały jeszcze za panowania Juliusza Cezara w I w. p.n.e.
Były to fortyfikacje, których zadaniem była obrona wybrzeża przed piratami które założyli starożytni rzymianie.
Tereny te jednak już IV wieku zostały przejęte przez Franków; prawa miejskie Brugia uzyskała dopiero kilka ładnych wieków później w 1128 roku.; Dzisiejszy wygląd śródmieścia to efekt średniowiecznej i renesansowej prosperity, którą miasto przeżywałao do XVI wieku, kiedy to Brugia przynależała wówczas do bogatego księstwa Burgundii władanego przez boczną linię francuskich Walezjuszy;
W XV wieku, książę Burgundii Filip III Dobry, ustanowił w Brugii swój dwór, co spowodowało, że do miasta ściągnęli zarówno bankierzy jak i artyści z całej ówczesnej Europy; to tutaj, miało swój początek, świetne malarstwo flamandzkie i pojawiła się technika malowania olejem na desce; to tutaj żyli i pracowali malarze tej klasy co Jan van Eyck, Jan Memling, Petrus Christus czy Hugo van der Goes;
Brugia była historyczna od zawsze, ale do czasów drugiego millenium raczej odwiedzana przez turstów tak "na spokojnie"; kiedys jak ktoś jechał do Belgii - to skupiał się raczej na samej Brukseli; a Ci co wpadali do Brugii- to tylko tak "na chwilkę...
bo tak naprawdę, to taka większa "moda" na Brugię podobno zaczęła się dopiero po 2008 roku po premierze filmu z Collinem Farrelem i Brendanem Gleesonem „In Bruges” (z durnym polskim tłumaczeniem tytułu jako: „Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj” )
można nawet założyć , że ten film był pewnego rodzaju "katalizatotem" do zwiedzania Brugii a na pewno zadziałał jako chwyt marketingowy; bo po tym filmie ilośc turystów nagle zwiększyła sie kilkakrotnie i od 2008 roku nastąpił prawdziwy brugijski boom!
obecnie jest to zresztą dość powszechne zjawisko – czyli odwiedzanie miejsc ze znanych filmów lub gier (jeśli ich akcja dzieje się w prawdziwych miejscach); (ja sama szukałam kiedyś idąc tym tropem- miejsc filmowych z "Gry o Tron" na Malcie:);
(ps. ostatnio takim podobnym przykładem "po filmowej karierze" jest odwiedzone przeze mnie urocze miejsce na mapie Kraju Basków w Hiszpanii o trudnej nazwie San Juan de Gaztelugatxe- gdzie na samotnej morskiej skale mieści się raczej mało znana pustelnia Jana Chrzciciela - w zasadzie to znana od lat była tylko Baskom! aż do czasu, gdy twórcy właśnie "Gry o Tron" umiejscowili na tej skale dom smoków, bo miejsce to "zagrało" w którymś tam sezonie Smoczą Skałe z Westeros, na której lądowały widowiskowo ogniste smoki Daenerys) - i od tego czasu zaczął sie tam prawdziwy "najazd tłumów" ! aż do tego stopnia, że postawiono przy zejściach na szlak budki strażnicze i zaczęto limitować wejscia do max. 200 osób dziennie!)
ale faktem jest , że od czasów filmu z Collinem Farrelem - Brugia przeżywa prawdziwy nalot turystyczny!!! (he he, ja sama byłam w tym mieście w 2004 roku, i zupełnie nie pamiętam tam żadnego tłoku, no ale przy tym deszczu jaki nam się wtedy trafił - to pustki były tam wszędzie
to tyle tytułem wstępu i "jedziemy" z tą Brugią...
zwiedzanie Brugii zwykle zaczyna się od Bargeplein nad jeziorem Minne (Minnewater) ; jest tu naprawdę sporo ciekawych obiektów do zobaczenia; szczególnie w jej starej części, która od 2000 roku jest wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO;
tutaj Minnewater Castle - zabytkowy budynek, który wyróżnia się na tle zieleni otaczającej jezioro, dodając romantycznego uroku
Tripkowiczka wkracza do Brugii...
tym razem 20 lat później - ale w pełnym słonku ...
stąd widoczne są brugijskie beginaże
zabudowania Beginażu (Beguinage „Ten Wijngaerde”) to z pewnością najspokojniejsze miejsce w Brugii; panuje tu doprawdy cisza i spokój , których brakuje w bardziej obleganych miejscach tego miasta
powstanie Beginaży niejako „wymusiły” krucjaty, podczas których w Europie pozostało wiele opuszczonych kobiet przez swych mężów, braci, synów i ojców, ; Owe samotnice organizowały się więc we wspólnoty, aby łatwiej przeciwstawiać się męskiej dominacji i pokonywać trudy życia. Przezornie jednak nie składały żadnych ślubów „wieczystej czystości”, zostawiając sobie furtkę powrotu do świeckiego życia.
Zajmowały się - niczym zakonnice- głównie dobroczynnością i dziełami miłosierdzia np. opieką nad chorymi, sierotami, niepełnosprawnymi, itd... . Baginaże posiadały własny majątek, budynki z kościołem, a ich członkinie - beginki wybierały przewodniczącą domu i ustalały własne prawa. Męskim odpowiednikiem beginek byli begardzi, którzy nie stanowili jednak tak licznych zgromadzeń jak żeńskie beginaże;
czym były owe beginaże? - to zabudowania które powstawały głównie w średniowieczu; Najczęściej spotyka się je na terenie północno-wschodniej Francji, Belgii, Holandii oraz północno-zachodnich Niemiec. Zwykle taki Beginaż to zespół niewielkich domków z małym kościołem lub kaplicą i szpitalem z domem matki przełożonej; zwykle otoczony był murem, w którym znajdowała się jedna lub więcej bram, łączące beginaż z miastem.; na terenie beginażu znajdowały się zwykle : izolatka dla zakaźnie chorych, stajnia, kurnik, browar, ogrody i często zielnik lub łąka. Domy w beginażu były najczęściej : jedno-izbowe (dla beginek z bardziej zamożnych domów, lub wieloosobowe (dla tych biedniejszych).; zdarzało się też, że zamożna beginka z bogatszego domu mogła sobie w całości wynająć lub nawet kupić jeden z domów należących do wspólnoty, ale po jej śmierci taki dom ponownie stawał się własnością wspólnoty beginek;
rzadko kto, kto nie odwiedzał nigdy wczesniej krajów Beneluxu słyszał w ogóle o Beginkach ; nic nie szkodzi; nie jesteście jedyni:) ja tez niewiele o tym wiedziałam... ) ;
Beginki były takimi "prawie zakonnicami" nie składały bowiem żadnych ślubów zakonnych i mogły decydować o własnym losie i zmienić zdanie w dowolnym momencie czy chcą nadal należeć do tego zgromadzenia
czy wrócic do świeckiego świata by np. wyjść za mąż:)
wiele kobiet w średniowiecznej Europie zostawało wdowami lub samotnicami; jeśli nie chciały skończyć w klasztorach jako zakonnice - w takim ruchu Beginek odnajdywały po prostu swoje miejsce i pomysł na dalsze życie...., pamiętajmy że prawa i to co wolno było kobiecie (zwłaszcza samotnej) , wyglądało wówczas zgoła odmiennie niż współcześnie:) zdecydowanie miały o wiele gorzej!
no ciekawostka z tymi Beginkami, bo fakt - w średniowieczu wdowa i samotna miały przechlapane i zazwyczaj kończyło się to klasztorem po latach także z Brugii niewiele pozostało w pamięci, ale zdecydowanie to jedno z najpiękniejszych średniowiecznych miast Flandrii i które w znacznej części do dziś się zachowało ta wiata w Gandawie od środka wygląda jeszcze jako tako, ale zewnętrznie wśród starówki to wg mnie też koszmarek jak i doczepiona do czegoś szklarenka także wyznaję zasadę, że w zabudowie nie powinno dochodzić do kolizji stare - nowe a to foto dotyczące Beginek niezwykle urokliwe
Hej Asia,

kolejne ciekawe zabytki miasta:
Wieża Het Belfort van Gent - jest jedną z trzech średniowiecznych wież górujących nad starówką Gandawy; dwie pozostałe należą do katedry św. Bawona(pokaże za chwilę) i kościoła św. Mikołaja (pokazywałam powyżej we wcześniejszym poście) ;
wysokość wieży Belfort to 91 metrów, co czyni ją najwyższą dzwonnicą w Belgii; należy do zespołu dzwonnic w Belgii i Francji, wpisanego na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO
Budowę wieży Belfort rozpoczęto w 1313 roku według projektu mistrza murarskiego Jana van Haelsta;
jej budowę ukończono 67 lat później w 1380 roku; taras widokowy na wieży to z pewnością najlepsze miejsce do podziwiania widoków z góry na miasto; niestety nie było stosownego zapasu czasu, aby się tu wdrapać i pozostało nam zwiedzanie z "poziomu żaby"
od rana jest pogodnie i bardzo słonecznie; ale ranek jest dość rześki, mimo, że to juz okolice godziny 10:00; zatem jakieś cieplejsze wdzianka są konieczne... tak samo było wieczorami...
przed nami Katedra św. Bawona (Sint-Baaf): Majestatyczna katedra w stylu gotyckim tuz przy gandawskich Sukiennicach - to najważniejsza świątynia w Gandawie
Katedra Świętego Bawona to najstarszy kościół parafialny w Gandawie. ; powstała w miejscu wcześniejszej kaplicy św. Jana Chrzciciela, którą konsekrowano w 942 roku !;
nie ma zadnych śladówzewnętrznych tej pierwotnej , romańskiej światyni , w miejscu której wyrosła gotycka katedra;
ta gotycka katedra ma jednak sporo barokowych elementów wnętrza , co jest wynikiem starań jednego z najdłużej rządzących w Gandawie biskupów Antonius'a Triesta. Katedra była plądrowana przez ikonoklastów dwukrotnie, w 1566 i 1578 roku. Od 2006 roku rozpoczęto restaurację kościoła. W XVIII wieku katedra miała karylion z 39 dzwonami. Dzisiaj na wieży pozostały tylko trzy dzwony. Wewnątrz świątyni znajduje się wiele wspaniałych dzieł sztuki światowej sławy.
strzelistość gotyku zawsze robi na mnie wrażenie...
Obraz "Adoracja Baranka Mistycznego" - to największy skarb, jaki skrywa katedra; wspaniały poliptyk uznany został za jeden z najwspanialszych dzieł malarstwa średniowiecznego
Główna część ukazuje adorację Baranka Bożego; obraz powstał na zamówienie Starszego Radnego Gandawy- Judocusa Vijdtwa w 1432 roku;
Dzieło od lat stało w ołtarzu głównym, jednak zostało przeniesione do bocznej kaplicy ;
(zwiedznie katedry jest bezpłatne, ale możliwośc oglądania tego obrazu jest płatne dodatkowo; bilety są raczej drogie (nie pamiętam dokładnie; coś ok. 15-20E, a efekt wizualny dosc marny przez odbicia zza szyby gdzie ukryto to dzieło)
ten słynny Ołtarz Gandawski - to złożony poliptyk tablicowy składający się z 12 paneli; historia tego dzieła to gotowy scenariusz filmowy, gdyby jakiś reżyser zechciał nakręcić o tym film i to sensacyjny!
bo przez kolejne stulecia poszczególne jego części, czyli te cenne, malowane panele były wielokrotnie nielegalnie sprzedawane, kradzione, podrabiane, przemycane, i ukrywane przed dewastacją. Ostatecznie w roku 1920 wszystkie panele zostały odzyskane i ponownie połączone, ale pewną nocą z 10 na 11 kwietnia 1934 r. doszło do zuchwałej kradzieży dwóch paneli;
Jeden z nich dość szybko odzyskano, ale drugi zwany "Sędziowie Sprawiedliwi" nadal jest poszukiwany.; skradziony panel w ołtarzu zastąpiono kopią wykonaną w 1945 roku; a śledztwo w tej sprawie trwa już ponad 90 lat; nie brakuje różnych podejrzeń i dziwnych teorii spiskowych, które są m.in inspiracją dla twórców. (np. amerykański pisarz Steve Berry napisał książkę pt. „Het geheim van Gent”, - sensacyjny thriller, w którym fikcja literacka oparta jest na wydarzeniach historycznych, a wątek gandawski pojawia się też w amerykańskim filmie pt „Obrońcy skarbów” (The Monuments Men).
innym znanym dziełem w tej świątyni jest obraz Rubensa - "Św. Bawon przybywający do klasztoru w Gandawie"
piękna, godna podziwu jest też barokowa Ambona
to rokokowe cudo to dzieło pochodzące z 1745 roku autorstwa Laurenta Delvaux - flamandzkiego rzeźbiarza , którego wiele dzieł można podziwiac w belgiakich kościołach i muzeach
witraże Katedry też robią wrażenie
wiele tu herbów znanienitych rodów
po wyjściu z Katedry zrobiło się już ciepełko
mamy teraz wreszcie przerwę:) wyskakujemy więc z kurteczek i idziemy na kawusię....
Piea
dalej eklektyczna zabudowa z przełomu XIX i XX wieku; taki "fine de siecle", którego sporo w Gandawie...
Gandawa nie pozbawiona jest też niestety "koszmarków" architektonicznych

bladego pojęcia nie mam kto wydaje w Ratuszu zgody na budowę czegoś takiego!, ale tego kolesia powinni chyba zwolnić z zajmowanego stanowiska
to kolosalna drewniana konstrukcja w samym sercu historycznego centrum, która "straszy" wizytujących Gandawę od 2018 roku
;
to wielki jak stodoła Pawilon Miejski - jako rozłożysta wiata w typie baldachimowatym ;
moim zdaniem jest to paskudztwo:)) z informacji od pilotki lokalnej dowiedzieliśmy się, że początkowo mieszkańcy bardzo niechętnie podchodzili do tej nowej konstrukcji, nazywając ją „schaapstal” („owczarnią”), a nawet „tą rzeczą”:)) ; mieszkańcy Gandawy niestety nie mieli innego wyjścia jak stopniowo się do tego osobliwego szkaradztwa przyzwyczaić...;
pod tym wielkim dachem czasami organizuje się jakis handelek, wystawy, albo scenę na jakieś mini-imprezki w czasie deszczu itd...
innym, równie mało trafionym wizualnie pomysłem jest tzw "Szklarnia" , cokolwiek to jest- psuje staromiejski klimat..., zwłaszcza że stoi w sąsiedztwie historycznych budowli ; ale nie mnie oceniać pomysły tutejszych projektantów , ani tych z Magistratu - wydających na to zgody:)
innych takich szkaradztw już na szczęście nie odnotowałam;
generalnie starówka Gandawy jest piękna i urzeka klimatem.... no może poza tymi w/pokazanymi obiektami:)
Ratusz Miejski - za to cudo! tzw gotyk "kościsty" czyli "koronkowa" robota...
Budowę Ratusza rozpoczęto w 1518 roku; realizowano jednak tylko 1/4 pierwotnych planów.; prace zostały przerwane w 1537roku, w czasie buntu w Gandawie; to co oglądamy po lewej stronie jakoś nie pasuje do reszty , bo cała lewa strona ratusza jest bardzo surowa w wyglądzie i stanowi przykład architektury włoskiego renesansu, ale nie wiem dlaczego nie cyknęłam tej częsci? ;
skupiłam sieętylko na tym, co ładne:)
Ratusz nie jest pojedynczym budynkiem, a raczej całym, wielkim kompleksem połączonych ze sobą struktur, które ewoluowały na przestrzeni wieków, odzwierciedlając zmieniające się losy miasta i gusta architektoniczn; ta XIV wieczna budowla zmieniała sie wraz z upływającymi wiekami.... , przez kolejne stulecia dodawano nowe skrzydła i przeprowadzano rózne przebudowy i renowacje;
zaowocowało to mieszanką stylów architektonicznych, od pięknego gotyku po późniejsze renesansowe i barokowe dodatki;
mamy jeszcze czas wolny więc dalej spacerujemy sobie w obrębie starówki
tutaj tzw. Achtersikkel - budynek z ceglanąm okrągłą wieżą narożną ;
Achtersikkel zawdzięcza swoją nazwę zamożnej rodzinie patrycjuszy Van der Sickele, która przez wiele lat była właścicielami budynków otaczających plac na którym stoją. Rodzina ta zajmowała wysokieą pozycje społeczną w ówczesnej Gandawie
współcześnie kompleks „Achterzikkel” został zakupiony przez miasto Gandawa i przez dobudowanie nowych budynków w latach 1900–1908 przekształcony w Akademię Muzyczną
budynek Schouwburg - Teatr ukończony w 1899 roku jako Królewki Teatr niderlandzki ze szczególnie ciekawą ozdobną mozaiką w półkolistym frontonie, przedstawiająca Apollina z Muzami.
piękny detal architektoniczny Schouwburgu...
jeszcze chwilka buszowanka po sklepikach w poszukiwaniu pamiątek :):))
i to by było na tyle z Gandawy...
cdn....
Piea
piękna ta średniowieczna Gandawa; katedra zachwyca ambona, no piękna i kunsztowna, ale ... najbardziej dziwi mnie co innego bo tak rzeżby ołtarza, fontanny czy ambony to sztuka i kunszt ... ale ... takie kościoły, wieże budował mistrz murarski .. i stoi do dziś a dzieło niejednego współczesnego architekta się rozsypało lub zostało rozebrane, bo zagrażało ???
papuas
Papuas, a no fakt:) takich murarzy jak w tamtych czasach - dziś już nie uświadczysz... ; dom moich znajomych (po 17 latach od zbudowania) zaczyna się już "rozsypywać"
, tynki pękają, dachówki odpadają przy każdym większym wietrze,; jedna fuszerka goni kolejną....
; tacy to współcześni "fachowcy" spece od murarki
budowali....
*****
zapomniałam pokazać Wam jeszcze jeden zabytek Gandawy, a raczej pomnik , ale ciekawy
to wielki pomnik-statua wykonany z brązu; przedstawiający w centralnej części dwie siedzące postacie- to bracia Hubert i Jan van Eyck; a z tyłu w tle gandawska katedra św. Bawona
Hubert van Eyck (ur. ok. 1366 , zmarł w roku pańskim 1426 w Gandawie)- słynny niderlandzki malarz, uważany za starszego brata Jana van Eycka;
Jan - urodzony nie wiadomo dokładnie w którym roku? - uważa się, że pomiędzy latami 1390 a 1399; Jan - jako przedstawiciel XV-wiecznego realizmu niderlandzkiego, uważany jest za jednego z twórców nowożytnego malarstwa, zwłaszcza portretowego;
Opus magnum, czyli największe i najważniejsze dzieło braci van Eyck , to pokazywany wczesniej w katedrze św. Bawona - Ołtarz Gandawski (znany jako Adoracja Mistycznego Baranka), który starszy z braci van Eyck zaczął a młodszy ukończył);
(ps. ale ja przyznaję się bez bicia, że jakoś dotąd kompletnie tego poliptyku nie znałam; ani z żadnych publikacji, albumów czy jakichs folderów , ani nawet z blogów czy relacji - tambylców:( ; ten który "znałam" dotąd najbardziej z dzieł van Eyck'a- to "Portret Małżónków Arnolfinich" - młodszego z braci; natomiast tego obrazu gandawskiego kompletnie jakoś nie kojarzyłam wcześniej, mimo, że to najwazniejsze dzieło życia van Eyck'ów... )
Piea
...możesz mówić że takie budowle to..."koszmarek"; )
a ja JE lubię !!!
nadają miejscom indywidualnego klimatu ; )
...wszystkie te starocie ,nooo prawie wszystkie,to..."karuzela"...patrzysz i nie wiesz,Piotrkowska (w Łodzi) to czy...balgijska starówka ; )))))
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Z przyjemnością poczytam twoją Belgię, bo .. nigdy tam nie byłam. I tak jak piszesz, relacji z tego kierunku blisko zero więc nawet nie było jak łyknąć baksyla.
Twoje czekoladki z fotki już mi narobiły apetytu ha ha
No trip no life
Zaległości, bardzo ciekawee zresztą, odrobiłam.
Bardzo podobają mi się oba miasta. Widać w nich olbrzymie bogactwo...
W Antwerpii zachwycił mnie dworzec kolejowy - no cudeńko po prostu. A w Gandawie kościół tj katedra- przepiękne te rokokowe rzeżby
No trip no life
Radek, generalnie takie "budowle" mi nie przeszkadzają, jeśli tylko stoją gdzieś dalej od staromiejskiej tkanki.... ; tak samo jak od 30 lat nie podoba mi sie szlana piramida przed Luwrem, tak i ta stodoła czy szklarnia w Gandawie też zakuły mnie w oko
dla mnie starówka- to starówka, zabytkowe budowle mają swój charakter a nowoczesne swój;
generalnie taki eklektyzm dopuszczam w meblarstwie i urzadzaniu wnętrz, natomiast w architekturze wolę jak nie miesza się stylów; ale ja myślę tak jak czuję, a każdy może przecież uważać zupełnie inaczej, po swojemu
Nel, he he, oj czekolady będzie tu jeszcze dużo...oj bardzo dużo:)) zwłaszcza że ta belgijska uważana jest za jedną z najlepszych na świecie!
Piea
no to kolejne miasto na mapie Belgii - cudowna, klimatyczna, sredniowieczna BRUGIA !
Brugia jest jednym z najchętniej odwiedzanych miast w Belgii tuż obok Brukseli a nawet przed nią; ba! to najlepiej zachowane średniowieczne miasto w całej Belgii!
średniowiecze wychyla się tu za każdym rogiem, za każdym załomem uliczki, w kazdym zaułku...
fakt, Brugia jest niesamowita! a przynajmniej ta jej zabytkowa część ; jest pełna uroku i historii, naprawdę to szalenie ciekawe i piękne miasto!
Mówi się nawet, że jeśli najpierw odwiedziło się Brugię to później Bruksela i Antwerpia już tak nie wielkiego wrażenia nie zrobią...
Pierwsze zalążki tego miasta powstały jeszcze za panowania Juliusza Cezara w I w. p.n.e.
Były to fortyfikacje, których zadaniem była obrona wybrzeża przed piratami które założyli starożytni rzymianie.
Tereny te jednak już IV wieku zostały przejęte przez Franków; prawa miejskie Brugia uzyskała dopiero kilka ładnych wieków później w 1128 roku.;
Dzisiejszy wygląd śródmieścia to efekt średniowiecznej i renesansowej prosperity, którą miasto przeżywałao do XVI wieku, kiedy to Brugia przynależała wówczas do bogatego księstwa Burgundii władanego przez boczną linię francuskich Walezjuszy;
W XV wieku, książę Burgundii Filip III Dobry, ustanowił w Brugii swój dwór, co spowodowało, że do miasta ściągnęli zarówno bankierzy jak i artyści z całej ówczesnej Europy; to tutaj, miało swój początek, świetne malarstwo flamandzkie i pojawiła się technika malowania olejem na desce; to tutaj żyli i pracowali malarze tej klasy co Jan van Eyck, Jan Memling, Petrus Christus czy Hugo van der Goes;
Brugia była historyczna od zawsze, ale do czasów drugiego millenium raczej odwiedzana przez turstów tak "na spokojnie"; kiedys jak ktoś jechał do Belgii - to skupiał się raczej na samej Brukseli; a Ci co wpadali do Brugii- to tylko tak "na chwilkę...
bo tak naprawdę, to taka większa "moda" na Brugię podobno zaczęła się dopiero po 2008 roku po premierze filmu z Collinem Farrelem i Brendanem Gleesonem „In Bruges” (z durnym polskim tłumaczeniem tytułu jako: „Najpierw strzelaj, potem zwiedzaj” )
można nawet założyć , że ten film był pewnego rodzaju "katalizatotem" do zwiedzania Brugii a na pewno zadziałał jako chwyt marketingowy; bo po tym filmie ilośc turystów nagle zwiększyła sie kilkakrotnie i od 2008 roku nastąpił prawdziwy brugijski boom!
obecnie jest to zresztą dość powszechne zjawisko – czyli odwiedzanie miejsc ze znanych filmów lub gier (jeśli ich akcja dzieje się w prawdziwych miejscach); (ja sama szukałam kiedyś idąc tym tropem- miejsc filmowych z "Gry o Tron" na Malcie:);
(ps. ostatnio takim podobnym przykładem "po filmowej karierze" jest odwiedzone przeze mnie urocze miejsce na mapie Kraju Basków w Hiszpanii o trudnej nazwie San Juan de Gaztelugatxe- gdzie na samotnej morskiej skale mieści się raczej mało znana pustelnia Jana Chrzciciela - w zasadzie to znana od lat była tylko Baskom! aż do czasu, gdy twórcy właśnie "Gry o Tron" umiejscowili na tej skale dom smoków, bo miejsce to "zagrało" w którymś tam sezonie Smoczą Skałe z Westeros, na której lądowały widowiskowo ogniste smoki Daenerys)
- i od tego czasu zaczął sie tam prawdziwy "najazd tłumów" ! aż do tego stopnia, że postawiono przy zejściach na szlak budki strażnicze i zaczęto limitować wejscia do max. 200 osób dziennie!)
ale faktem jest , że od czasów filmu z Collinem Farrelem - Brugia przeżywa prawdziwy nalot turystyczny!!! (he he, ja sama byłam w tym mieście w 2004 roku, i zupełnie nie pamiętam tam żadnego tłoku, no ale przy tym deszczu jaki nam się wtedy trafił - to pustki były tam wszędzie
to tyle tytułem wstępu i "jedziemy" z tą Brugią...
zwiedzanie Brugii zwykle zaczyna się od Bargeplein nad jeziorem Minne (Minnewater) ;
jest tu naprawdę sporo ciekawych obiektów do zobaczenia; szczególnie w jej starej części, która od 2000 roku jest wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO;
tutaj Minnewater Castle - zabytkowy budynek, który wyróżnia się na tle zieleni otaczającej jezioro, dodając romantycznego uroku
Tripkowiczka wkracza do Brugii...
tym razem 20 lat później - ale w pełnym słonku ...
stąd widoczne są brugijskie beginaże
zabudowania Beginażu (Beguinage „Ten Wijngaerde”) to z pewnością najspokojniejsze miejsce w Brugii; panuje tu doprawdy cisza i spokój , których brakuje w bardziej obleganych miejscach tego miasta
powstanie Beginaży niejako „wymusiły” krucjaty, podczas których w Europie pozostało wiele opuszczonych kobiet przez swych mężów, braci, synów i ojców, ; Owe samotnice organizowały się więc we wspólnoty, aby łatwiej przeciwstawiać się męskiej dominacji i pokonywać trudy życia. Przezornie jednak nie składały żadnych ślubów „wieczystej czystości”, zostawiając sobie furtkę powrotu do świeckiego życia.
Zajmowały się - niczym zakonnice- głównie dobroczynnością i dziełami miłosierdzia np. opieką nad chorymi, sierotami, niepełnosprawnymi, itd... . Baginaże posiadały własny majątek, budynki z kościołem, a ich członkinie - beginki wybierały przewodniczącą domu i ustalały własne prawa. Męskim odpowiednikiem beginek byli begardzi, którzy nie stanowili jednak tak licznych zgromadzeń jak żeńskie beginaże;
czym były owe beginaże? - to zabudowania które powstawały głównie w średniowieczu; Najczęściej spotyka się je na terenie północno-wschodniej Francji, Belgii, Holandii oraz północno-zachodnich Niemiec. Zwykle taki Beginaż to zespół niewielkich domków z małym kościołem lub kaplicą i szpitalem z domem matki przełożonej; zwykle otoczony był murem, w którym znajdowała się jedna lub więcej bram, łączące beginaż z miastem.; na terenie beginażu znajdowały się zwykle : izolatka dla zakaźnie chorych, stajnia, kurnik, browar, ogrody i często zielnik lub łąka. Domy w beginażu były najczęściej : jedno-izbowe (dla beginek z bardziej zamożnych domów, lub wieloosobowe (dla tych biedniejszych).; zdarzało się też, że zamożna beginka z bogatszego domu mogła sobie w całości wynająć lub nawet kupić jeden z domów należących do wspólnoty, ale po jej śmierci taki dom ponownie stawał się własnością wspólnoty beginek;
rzadko kto, kto nie odwiedzał nigdy wczesniej krajów Beneluxu słyszał w ogóle o Beginkach ; nic nie szkodzi; nie jesteście jedyni:) ja tez niewiele o tym wiedziałam... ) ;
Beginki były takimi "prawie zakonnicami"
nie składały bowiem żadnych ślubów zakonnych i mogły decydować o własnym losie i zmienić zdanie w dowolnym momencie czy chcą nadal należeć do tego zgromadzenia
czy wrócic do świeckiego świata by np. wyjść za mąż:)
wiele kobiet w średniowiecznej Europie zostawało wdowami lub samotnicami; jeśli nie chciały skończyć w klasztorach jako zakonnice - w takim ruchu Beginek odnajdywały po prostu swoje miejsce i pomysł na dalsze życie...., pamiętajmy że prawa i to co wolno było kobiecie (zwłaszcza samotnej) , wyglądało wówczas zgoła odmiennie niż współcześnie:) zdecydowanie miały o wiele gorzej!
Piea
no ciekawostka z tymi Beginkami, bo fakt - w średniowieczu wdowa i samotna miały przechlapane i zazwyczaj kończyło się to klasztorem po latach także z Brugii niewiele pozostało w pamięci, ale zdecydowanie to jedno z najpiękniejszych średniowiecznych miast Flandrii i które w znacznej części do dziś się zachowało
ta wiata w Gandawie od środka wygląda jeszcze jako tako, ale zewnętrznie wśród starówki to wg mnie też koszmarek jak i doczepiona do czegoś szklarenka także wyznaję zasadę, że w zabudowie nie powinno dochodzić do kolizji stare - nowe a to foto dotyczące Beginek niezwykle urokliwe
papuas