to Katedra św. Michała i św. Guduli zbudowana w XIII wieku na wzgórzu katedralnym Treurenberg ; kościół wzniesiono w stylu gotyku brabanckiego
w dawnych czasach w tym miejscu krzyżowały się ważne drogi handlowe, a trzeba zaznaczyc, że w mentalności ludzi średniowiecza takie skrzyżowania dróg uchodziły za miejsca nawiedzone, wyklęte, niebezpieczne, czyli poza sferą sacrum, stąd tez często budowano w takich miejscach kaplice lub wznoszono krzyże;
dokładdnie w miejscu istniejącego koscioła w XI wieku powstała niewielka kaplica św. Michała. dopiero dwa wieki później wybudowano tu romański kościół, do którego hrabia Lambert II sprowadził relikwie św. Guduli , która była pokutnicą zyjącą w VII wieku ne. dzis jest najbardziej czczoną patronką w Brukseli
wnętrze świątyni zachwyca już od wejścia; szczególnie zabytkowe posągi apostołów na kolumnach - autorstwa najznakomitszych rzeźbiarzy barokowych z XVII w
barokowa ambona z 1699 roku przedstawiająca wygnanie Adama i Ewy
katerda słynie ze wspaniałych witraży!
monumentalne organy autorstwa Gerharda Grenziga (inauguracja w 2000 r.), umieszczone w nawie głównej w tak zwanym „jaskółczym gnieździe”.
kamienny oltarz główny
ranga tego kościoła jest niezwykle ważna;
to tutaj odbywają się wszelkie ważne uroczystości rodziny królewskiej; m.in królewskie śluby, chrzty i pogrzeby
a tak przy okazji wspomnę, (bo bardzo mnie to zaskoczyło) ; ze Belgia jako kraj wcale nie ma króla:)
nie ma takiej funkcji jak Król Belgii;
bo to nie jest król Belgii (tak jak w innych monarchiach: jest np. król Anglii, Hiszpanii, Norwegii czy Holandii, itd.. ; natomiast tutaj w Belgii jest król Belgów!
Tytuł ten nawiązuje do koncepcji monarchii ludowej, zdefiniowanej przez Kingsleya Martina w jego dziele „Ewolucja monarchii ludowej”, opublikowanym w 1936 roku .
pojęcie "Król Belgów" odnosi się do władcy ludzi i jest to tradycyjna forma, która wskazuje na to, że monarcha jest głową narodu, a nie terytorium;
i opuszczamy katedrę
na koniec rzeźba Matki Boskiej Wyzwolicielki z XVI wieku
i jesteśmy przy Grand-Place - w samym sercu sredniowiecznej Brukseli
przepych zabudowy tego placu świadczy o znaczeniu, jakie miała Bruksela wśród kupieckich miast północnej Europy;
pierwsza wzmianka o La Grand Place pochodzi z początku XII wieku; w 1695 roku to serce średniowiecznej Brukseli zostało zniszczone podczas trzydniowego bombardowania, jakiego dokonały wojska Ludwika XIV. Dzisiejszy rynek jest dokładną kopią tego sprzed bombardowania;
La Grand Place na przestrzeni minionych wieków rynek zachował swój kształt oraz charakterystyczne cechy gotyckie i barokowe; wszelkie prace konserwatorskie prowadzone tu od XIX wieku były przeprowadzane z wielką dbałością o szczegóły i o zachowanie oryginalnego wyglądu odnawianych budynków
kamienice przy rynku to domy kupieckie i patrycjatu Brukseli, oraz zamożnych rzemieślników
wielki Maison des Ducs de Brabant - pałac Książąt Brabancji
najpiękniejsza pierzeja rynku z najładniejszymi kamieniczkami znajduje się tuż przy Ratuszu; od samego patrzenia na nie mozna dostać obłędu; ilośc detali i szczegółów zdobniczych przyprawia o zawrót głowy
chyba najbardziej znana kamienica na brukselskim rynku (choć wcale nie najładniejsza) to tzw. Dom Gwardii (Maison du Cygne) ; dawniej mieściło się tutaj stowarzyszenie piwowarów; potocznie zwana jest Domem pod Łabędziem ; po piwowarach mieścił się tu kabaret a w połowie XIX wieku na parterze tej burżuazyjnej kamienicy Karol Marks pisał pierwszą wersję swego manifestu partii komunistycznej… Marksistowski duch musiał pod łabędziem zagościć na dłużej, bo w 1885 roku kamienica ta stała się siedzibą Belgijskiej Partii Pracy:))
mamy czas wolny więc robimy co chcemy:) a my chcemy napitki
zasiadamy więc przy Grand Place w kafejce z widokiem na Ratusz i cały plac
wybieramy sobie knajpkę w jednej z tych cudnych kamieniczek....
wiemy, że tutaj będzie drogo, wszak płaci się za miejsce...
jest uroczo, ale przy takiej pogodzie wybieramy ogródek na zewnątrz, kto by tam siedział w takim słonku w środku!
najpierw kawusia....
he he, myślałam, ze knajpa serwuje klientom codzienną prasę:)) ale nieee... to tylko ciekawe (oryginalne) gazetowe menu kawiarni "La Brouette":)
a za chwilkę przynoszą nam zimniutkie piwko; belgijski Grimbergen, mmmmmm....
w 1958 roku znany browar Brouwerij Maes (ten, który pokazywałam Wam w Brugii; ten z logiem złotego półksięzyca) ) skontaktował się z mnichami z Opactwa z propozycją wprowadzenia na rynek ciemnego piwa , które Maes opracował pod marką „Grimbergen” i my włąśnie tego piwka skosztowałayśmy (nie tylko, ale w czasie tej przerwy:))
ja lubię ciemne piwa; mnie bardzo smakowało; kumpela też nie piwoszka (bo żadne z nas znawczynie) ale też chwaliła, że bardzo dobre!
posiedziałyśmy trochę, podelektowałysmy sie kawką i piwkiem z widokiem na ratusz, to teraz trzeba obejrzec dokładniej brukselski Hotel de Ville
Nel, tak, wiedziałam o tym , ale ona podobno wcale nie afiszuje się z tymi polskimi korzeniami :(z tą "polskością" podobno jakoś jej nie po drodze....
*******
no to Ratusz - główny budynek na Grande Place; nie może być niezauważony... w końcu to taki brukselski landmark
wspaniały późnogotycki Ratusz w Brukseli ( Stadhuis van Brussel) – wzniesiony został w latach 1402–1454 według projektu Jakuba z Thienen i Jana z Ruysbroek, ; był zniszczony w 1695, ale odbudowano go i rozbudowano w 1712r ; stanowi przykład szczytowych osiągnięć gotyku brabanckiego !
zachwyca lekkością, strzelistością i tą "kościstą" strukturą
obeszłam go z każdej możliwej strony , w czasie wolnym rzecz jasna:))
ni ma kunia
oto nowoczesne "wynalazki" czyli furmanki z napędem elektrycznym:)
ale jednak jakoś tak dziwnie patrzeć na taką "dorożkę" bez konia:))..... dorożka musi mieć przecież konia!:))
a w dodatku przejażdżka takim pojazdem "a la dorożka" kosztuje wcale nie mało... (w pakiecie jest przewodnik pod postacia dorożkarza:)) hmm... no jak już miałabym wybulić taką kasę za tą przyjemność - to przynajmniej chciałabym usłuszeć stukot końskich kopyt... a tu panie full elektryka zamiast konika
detale ratuszowych rzeźb...
wchodzę na dziedziniec Ratusza
od strony dziedzińca nie wyglada juz tak imponująco...
w zasadzie w ogóle nie wygląda
szare, płaskie ściany pozbawione już wszelkich ozdób...
w patio dziedzińca przy ścianie stoi duża rzeźba; wokłó zadbane i ładnie ukwiecone, nawet tu sympatycznie w tym "kącie"
no właśnie - nie ogląda się ratusza od kuchni, chociaż całkiem tam sympatycznie
czego to już ludzie nie wymyślą - jak można w ogóle jechać dorożką bez konia
co to się dziś na tym świecie wyprawia
ale ratusz i ozdoby wspaniałe, również na kamienicach można by powiedzieć, że ratusz cyzelowany
hi hi; dokładnie!
teraz takie dziwne czasy.. mamy baby z brodą, facetów z makijażem noszących szpilki:) , to i dorożki bez konia nie dziwią...; tylko patrzec jak wymyślą samochody bez kół :):))))
Ratusz brukselski jest przepiękny! ja uwielbiam tego rodzaju architekturę (bo uwielbiam w ogóle gotyk i tego rodzaju budownictwo);
warto tu przypomnieć, że Ratusz ten, w dobie historyzmu był dziełem wzorcowym dla architektów reprezentujących neogotyk;
austriacki architekt Friedrich von Schmidt czerpał inspirację właśnie z Brukseli przy budowie położonego przy Ringu ratusza w Wiedniu!
a Georg von Hauberrisser z Monachium budując wspaniały Nowy Ratusz posłużył się również tym brabanckim wzorem;
(pisałam Wam kiedyś w relacji z Bawarii o tamtejszym ratuszu w Monachium, tym Nowym, wielkim i "koscistym", że bardzo przypomina ten mniejszy brukselski, ale finalnie okazuje się że ten tu był pierwowzorem i inspiracją,, dlatego są tak do siebie podobne
na koniec jeszcze ujęcie Ratusza w całości i idziemy dalej....
zaraz tuż obok, przy sąsiadujących z Ratuszem arkadach - znajduje się ciekawa rzeźba (która patrząc z oddali wydaje się byc wizerunkiem konajacego Jezusa; ale to nie Jezus, tylko coś zupełnie innego....
płaskorzeźba ta pokazuje konającego Everarda t’Serclaesa; Ów pan był brukselskim rajcą w czasie, gdy po śmierci Jana III z Brabancji (w 1355), powstał problem sukcesji, bowiem miała ją objąć córka zmarłego księcia, Joanna i jej drugi małżonek Wacław Luksemburski.
Nie odpowiadało to jednak jej szwagrowi, hrabiemu Flandrii, Ludwikowi II de Male, który zamierzał Brukselę przyłączyć do swego księstwa.
Zanim jednak owa Joanna wraz z Wacławem zdążyła przybyć do Brukseli, Ludwik de Male zdążył już zająć miasto; dzięki Everardowi t’Serclaes’owi udało się wypędzić Flamandów z Brukseli i umożliwić objęcie jej przez księżną Brabancji i Limburgii, Joannę;
niestety następca Ludwika de Male, pan na zamku Gaasbeek, w odwecie za utraconą Brukselę, nasłał na dzielnego rajcę siepaczy, którzy31 marca 1388 roku, zamordowali t’Serclaes’a; Brukselczycy krwawo pomścili śmierć swego rajcy; najechali Gaasbek i doszczętnie zniszczyli warownię.;
Płaskorzeźbę umieszczono dokładnie w tym miejscu, gdzie t’Serclaes zginął;
podobno, dotknięcie prawego ramienia leżącej postaci, gwarantuje szczęście i miłość w następnym roku; zatem oczywiście dotknęłam , co czyni wielu i widać po mocno "wypolerowanym" ramieniu bohatera tej płaskorzeźby:)
vis a vis Ratusza znajduje się równie piękny budynek (bogato cyzelowany, jak fajnie określił tą forme zdobnictwa Papuas:)) , to Maison du Roi - Dom Króla / i nazywany tez po niderlandzku Broodhuis - co oznacza Dom Chleba – ten piękny gmach w stylu neogotyckim, wzniesiony został przez Habsburgów dla podkreślenia władzy cesarskiej w miejscu dawnej hali targowej
Powstał w początku XV wieku jako siedziba cechu piekarzy. W drugiej połowie stulecia gmach przejęli poborcy podatkowi. W 1695 roku budynek został poważnie uszkodzony a swój dzisiejszy, zaiste bajkowy kształt zawdzięcza XIX wiecznej odbudowie
Nel, to prawda, zachwyt nad kaminicami Brukseli naprawdę jest mega! dla fanów takich rzeczy to niezła gratka:) ja kocham!
***********
to dalej spacerkiem ...
no ba! Smurfy muszą być :):)))))
ale pewnie mało kto pamięta, że ta bajkowa rasa małych, niebieskich stworzeń, została wykreowana właśnie przez belgijskiego rysownika komiksowego Pierre’a Culliforda, tworzącego pod pseudonimem Peyo.; dopiero później (w latach 1981-1989) słynne Smufry (Les Schtroumpfs) zostały przeniesione na ekran w postaci znanej światu animowanej wersji powstałej w amerykańskiej wytwórni filmów rysunkowych Hanna-Barbera;
w Belgii do dziś te małe niebieskie krasnale obecne są tu i ówdzie
a my tymczasem zmierzamy do najsłynniejszego "wizerunku" Brukseli:))))))) bo przecież pobyt w tym mieście nie byłby pełny, gdybyśmy nie zobaczyli „Manneken Pisa”
ten mały siusiający chłopiec zrobił w Brukseli prawdziwą furorę, bo ten malutki, zaledwie 61-centymetrowy posążek miejskiego "wodotrysku" w postaci mini-fontanienki jest równie oblężony jak rzymska fontanna di Trevi; choć cała ta "Mannekenpisowa sława" jest moim zdaniem mocno przereklamowana!
Posążek pochodzi z początków XVII wieku i związana jest z nim istniejąca tu legenda, jakoby mówiąca o tym malcu, który uratował Brukselę przed najeźdźcami w czasie oblężenia miasta w XIV wiek; chłopczyk o imieni Juliaanske ponoć zauważył, że wrogowie podkładają prochmury miejskie więc szybko się zreflektował i niewiele myśląc nasiusiał na palący się lont i tym samym ocalił Brukselę przed zdobyciem; a wdzięczni mieszkańcy podziękowali mu w ten sposób, że uwieczniono go przy zbiegu ulic w narożnej fontannie; ot i cała legenda:))
fugurka jest oczywiście przebierana we wszystki możliwe stroje; istnieje tu nawet małe muzeumposwięcone kreacjom tego malucha:))
chłopczyk obecny jest też na licznych miejskich muralach
również na licznych pamiątkach mniej lub bardziej badziewnych
a nade wszystko w wybrobach czekoladowych i na wystawach "ozdobionych" małym Juliaanske (choć raczej bardziej to szpeci niz zdobi) ale to Bruksela... ich symbol-ich sprawa:))
tak mi się właśnie od razu skojarzyła z tą słynna galerią w Mediolanie
No trip no life
zwiedzanie Brukseli zaczynamy od katedry
to Katedra św. Michała i św. Guduli zbudowana w XIII wieku na wzgórzu katedralnym Treurenberg ; kościół wzniesiono w stylu gotyku brabanckiego
w dawnych czasach w tym miejscu krzyżowały się ważne drogi handlowe, a trzeba zaznaczyc, że w mentalności ludzi średniowiecza takie skrzyżowania dróg uchodziły za miejsca nawiedzone, wyklęte, niebezpieczne, czyli poza sferą sacrum, stąd tez często budowano w takich miejscach kaplice lub wznoszono krzyże;
dokładdnie w miejscu istniejącego koscioła w XI wieku powstała niewielka kaplica św. Michała. dopiero dwa wieki później wybudowano tu romański kościół, do którego hrabia Lambert II sprowadził relikwie św. Guduli , która była pokutnicą zyjącą w VII wieku ne. dzis jest najbardziej czczoną patronką w Brukseli
wnętrze świątyni zachwyca już od wejścia; szczególnie zabytkowe posągi apostołów na kolumnach - autorstwa najznakomitszych rzeźbiarzy barokowych z XVII w
barokowa ambona z 1699 roku przedstawiająca wygnanie Adama i Ewy
katerda słynie ze wspaniałych witraży!
monumentalne organy autorstwa Gerharda Grenziga (inauguracja w 2000 r.), umieszczone w nawie głównej w tak zwanym „jaskółczym gnieździe”.
kamienny oltarz główny
ranga tego kościoła jest niezwykle ważna;
to tutaj odbywają się wszelkie ważne uroczystości rodziny królewskiej; m.in królewskie śluby, chrzty i pogrzeby
a tak przy okazji wspomnę, (bo bardzo mnie to zaskoczyło) ; ze Belgia jako kraj wcale nie ma króla:)
nie ma takiej funkcji jak Król Belgii;
bo to nie jest król Belgii (tak jak w innych monarchiach: jest np. król Anglii, Hiszpanii, Norwegii czy Holandii, itd.. ; natomiast tutaj w Belgii jest król Belgów!
Tytuł ten nawiązuje do koncepcji monarchii ludowej, zdefiniowanej przez Kingsleya Martina w jego dziele „Ewolucja monarchii ludowej”, opublikowanym w 1936 roku .
pojęcie "Król Belgów" odnosi się do władcy ludzi i jest to tradycyjna forma, która wskazuje na to, że monarcha jest głową narodu, a nie terytorium;
i opuszczamy katedrę
na koniec rzeźba Matki Boskiej Wyzwolicielki z XVI wieku
i jesteśmy przy Grand-Place - w samym sercu sredniowiecznej Brukseli
przepych zabudowy tego placu świadczy o znaczeniu, jakie miała Bruksela wśród kupieckich miast północnej Europy;
pierwsza wzmianka o La Grand Place pochodzi z początku XII wieku; w 1695 roku to serce średniowiecznej Brukseli zostało zniszczone podczas trzydniowego bombardowania, jakiego dokonały wojska Ludwika XIV. Dzisiejszy rynek jest dokładną kopią tego sprzed bombardowania;
La Grand Place na przestrzeni minionych wieków rynek zachował swój kształt oraz charakterystyczne cechy gotyckie i barokowe; wszelkie prace konserwatorskie prowadzone tu od XIX wieku były przeprowadzane z wielką dbałością o szczegóły i o zachowanie oryginalnego wyglądu odnawianych budynków
kamienice przy rynku to domy kupieckie i patrycjatu Brukseli, oraz zamożnych rzemieślników
wielki Maison des Ducs de Brabant - pałac Książąt Brabancji
najpiękniejsza pierzeja rynku z najładniejszymi kamieniczkami znajduje się tuż przy Ratuszu; od samego patrzenia na nie mozna dostać obłędu; ilośc detali i szczegółów zdobniczych przyprawia o zawrót głowy
chyba najbardziej znana kamienica na brukselskim rynku (choć wcale nie najładniejsza) to tzw. Dom Gwardii (Maison du Cygne) ; dawniej mieściło się tutaj stowarzyszenie piwowarów; potocznie zwana jest Domem pod Łabędziem ; po piwowarach mieścił się tu kabaret a w połowie XIX wieku na parterze tej burżuazyjnej kamienicy Karol Marks pisał pierwszą wersję swego manifestu partii komunistycznej… Marksistowski duch musiał pod łabędziem zagościć na dłużej, bo w 1885 roku kamienica ta stała się siedzibą Belgijskiej Partii Pracy:))
mamy czas wolny więc robimy co chcemy:) a my chcemy napitki
zasiadamy więc przy Grand Place w kafejce z widokiem na Ratusz i cały plac
wybieramy sobie knajpkę w jednej z tych cudnych kamieniczek....
wiemy, że tutaj będzie drogo, wszak płaci się za miejsce...
jest uroczo, ale przy takiej pogodzie wybieramy ogródek na zewnątrz, kto by tam siedział w takim słonku w środku!
najpierw kawusia....
he he, myślałam, ze knajpa serwuje klientom codzienną prasę:)) ale nieee... to tylko ciekawe (oryginalne) gazetowe menu kawiarni "La Brouette":)
a za chwilkę przynoszą nam zimniutkie piwko; belgijski Grimbergen, mmmmmm....
w 1958 roku znany browar Brouwerij Maes (ten, który pokazywałam Wam w Brugii; ten z logiem złotego półksięzyca) ) skontaktował się z mnichami z Opactwa z propozycją wprowadzenia na rynek ciemnego piwa , które Maes opracował pod marką „Grimbergen” i my włąśnie tego piwka skosztowałayśmy (nie tylko, ale w czasie tej przerwy:))
ja lubię ciemne piwa; mnie bardzo smakowało; kumpela też nie piwoszka (bo żadne z nas znawczynie) ale też chwaliła, że bardzo dobre!
posiedziałyśmy trochę, podelektowałysmy sie kawką i piwkiem z widokiem na ratusz, to teraz trzeba obejrzec dokładniej brukselski Hotel de Ville
cd jutro....
Piea
Piękne te domy, tak kunsztownie zdobione. Widać bogactwo przeszłości.
A królowa Matylda , którą pokazałaś na fotce ma polskie korzenie
No trip no life
Nel, tak, wiedziałam o tym , ale ona podobno wcale nie afiszuje się z tymi polskimi korzeniami :(z tą "polskością" podobno jakoś jej nie po drodze....
*******
no to Ratusz - główny budynek na Grande Place; nie może być niezauważony... w końcu to taki brukselski landmark
wspaniały późnogotycki Ratusz w Brukseli ( Stadhuis van Brussel) – wzniesiony został w latach 1402–1454 według projektu Jakuba z Thienen i Jana z Ruysbroek, ; był zniszczony w 1695, ale odbudowano go i rozbudowano w 1712r ; stanowi przykład szczytowych osiągnięć gotyku brabanckiego !
zachwyca lekkością, strzelistością i tą "kościstą" strukturą
obeszłam go z każdej możliwej strony
ni ma kunia
oto nowoczesne "wynalazki" czyli furmanki z napędem elektrycznym:)
ale jednak jakoś tak dziwnie patrzeć na taką "dorożkę" bez konia:))..... dorożka musi mieć przecież konia!:))
a w dodatku przejażdżka takim pojazdem "a la dorożka" kosztuje wcale nie mało... (w pakiecie jest przewodnik pod postacia dorożkarza:)) hmm... no jak już miałabym wybulić taką kasę za tą przyjemność - to przynajmniej chciałabym usłuszeć stukot końskich kopyt... a tu panie full elektryka zamiast konika
detale ratuszowych rzeźb...
wchodzę na dziedziniec Ratusza
od strony dziedzińca nie wyglada juz tak imponująco...
w zasadzie w ogóle nie wygląda
szare, płaskie ściany pozbawione już wszelkich ozdób...
w patio dziedzińca przy ścianie stoi duża rzeźba; wokłó zadbane i ładnie ukwiecone, nawet tu sympatycznie w tym "kącie"
popatrzyłam, pofociłam to wychodzę na Wielki Plac
Piea
czego to już ludzie nie wymyślą - jak można w ogóle jechać dorożką bez konia
co to się dziś na tym świecie wyprawia
ale ratusz i ozdoby wspaniałe, również na kamienicach można by powiedzieć, że ratusz cyzelowany
papuas
teraz takie dziwne czasy.. mamy baby z brodą, facetów z makijażem noszących szpilki:) , to i dorożki bez konia nie dziwią...; tylko patrzec jak wymyślą samochody bez kół :):))))
(ps. dobre, celne okreslenie ratusza:)
; istna ornamentacja cyzelowana:))
Piea
podsumowując:
Ratusz brukselski jest przepiękny! ja uwielbiam tego rodzaju architekturę (bo uwielbiam w ogóle gotyk i tego rodzaju budownictwo);
warto tu przypomnieć, że Ratusz ten, w dobie historyzmu był dziełem wzorcowym dla architektów reprezentujących neogotyk;
austriacki architekt Friedrich von Schmidt czerpał inspirację właśnie z Brukseli przy budowie położonego przy Ringu ratusza w Wiedniu!
a Georg von Hauberrisser z Monachium budując wspaniały Nowy Ratusz posłużył się również tym brabanckim wzorem;
(pisałam Wam kiedyś w relacji z Bawarii o tamtejszym ratuszu w Monachium, tym Nowym, wielkim i "koscistym", że bardzo przypomina ten mniejszy brukselski, ale finalnie okazuje się że ten tu był pierwowzorem i inspiracją,, dlatego są tak do siebie podobne
na koniec jeszcze ujęcie Ratusza w całości i idziemy dalej....
zaraz tuż obok, przy sąsiadujących z Ratuszem arkadach - znajduje się ciekawa rzeźba (która patrząc z oddali wydaje się byc wizerunkiem konajacego Jezusa; ale to nie Jezus, tylko coś zupełnie innego....
płaskorzeźba ta pokazuje konającego Everarda t’Serclaesa; Ów pan był brukselskim rajcą w czasie, gdy po śmierci Jana III z Brabancji (w 1355), powstał problem sukcesji, bowiem miała ją objąć córka zmarłego księcia, Joanna i jej drugi małżonek Wacław Luksemburski.
Nie odpowiadało to jednak jej szwagrowi, hrabiemu Flandrii, Ludwikowi II de Male, który zamierzał Brukselę przyłączyć do swego księstwa.
Zanim jednak owa Joanna wraz z Wacławem zdążyła przybyć do Brukseli, Ludwik de Male zdążył już zająć miasto; dzięki Everardowi t’Serclaes’owi udało się wypędzić Flamandów z Brukseli i umożliwić objęcie jej przez księżną Brabancji i Limburgii, Joannę;
niestety następca Ludwika de Male, pan na zamku Gaasbeek, w odwecie za utraconą Brukselę, nasłał na dzielnego rajcę siepaczy, którzy31 marca 1388 roku, zamordowali t’Serclaes’a; Brukselczycy krwawo pomścili śmierć swego rajcy; najechali Gaasbek i doszczętnie zniszczyli warownię.;
Płaskorzeźbę umieszczono dokładnie w tym miejscu, gdzie t’Serclaes zginął;
podobno, dotknięcie prawego ramienia leżącej postaci, gwarantuje szczęście i miłość w następnym roku; zatem oczywiście dotknęłam , co czyni wielu i widać po mocno "wypolerowanym" ramieniu bohatera tej płaskorzeźby:)
vis a vis Ratusza znajduje się równie piękny budynek (bogato cyzelowany, jak fajnie określił tą forme zdobnictwa Papuas:)) , to Maison du Roi - Dom Króla / i nazywany tez po niderlandzku Broodhuis - co oznacza Dom Chleba – ten piękny gmach w stylu neogotyckim, wzniesiony został przez Habsburgów dla podkreślenia władzy cesarskiej w miejscu dawnej hali targowej
Powstał w początku XV wieku jako siedziba cechu piekarzy. W drugiej połowie stulecia gmach przejęli poborcy podatkowi. W 1695 roku budynek został poważnie uszkodzony a swój dzisiejszy, zaiste bajkowy kształt zawdzięcza XIX wiecznej odbudowie
pod Domem Króla
Piea
Dla fanów architektury Bruksela to cacuszko . Przy jedną kamienicą można by spędzić dzionek
No trip no life
Nel, to prawda, zachwyt nad kaminicami Brukseli naprawdę jest mega! dla fanów takich rzeczy to niezła gratka:) ja kocham!
***********
to dalej spacerkiem ...
no ba! Smurfy muszą być :):)))))
ale pewnie mało kto pamięta, że ta bajkowa rasa małych, niebieskich stworzeń, została wykreowana właśnie przez belgijskiego rysownika komiksowego Pierre’a Culliforda, tworzącego pod pseudonimem Peyo.;
dopiero później (w latach 1981-1989) słynne Smufry (Les Schtroumpfs) zostały przeniesione na ekran w postaci znanej światu animowanej wersji powstałej w amerykańskiej wytwórni filmów rysunkowych Hanna-Barbera;
w Belgii do dziś te małe niebieskie krasnale obecne są tu i ówdzie
a my tymczasem zmierzamy do najsłynniejszego "wizerunku" Brukseli:))))))) bo przecież pobyt w tym mieście nie byłby pełny, gdybyśmy nie zobaczyli „Manneken Pisa”
ten mały siusiający chłopiec zrobił w Brukseli prawdziwą furorę, bo ten malutki, zaledwie 61-centymetrowy posążek miejskiego "wodotrysku" w postaci mini-fontanienki jest równie oblężony jak rzymska fontanna di Trevi; choć cała ta "Mannekenpisowa sława" jest moim zdaniem mocno przereklamowana!
Posążek pochodzi z początków XVII wieku i związana jest z nim istniejąca tu legenda, jakoby mówiąca o tym malcu, który uratował Brukselę przed najeźdźcami w czasie oblężenia miasta w XIV wiek; chłopczyk o imieni Juliaanske ponoć zauważył, że wrogowie podkładają prochmury miejskie więc szybko się zreflektował i niewiele myśląc nasiusiał na palący się lont i tym samym ocalił Brukselę przed zdobyciem; a wdzięczni mieszkańcy podziękowali mu w ten sposób, że uwieczniono go przy zbiegu ulic w narożnej fontannie; ot i cała legenda:))
fugurka jest oczywiście przebierana we wszystki możliwe stroje; istnieje tu nawet małe muzeumposwięcone kreacjom tego malucha:))
chłopczyk obecny jest też na licznych miejskich muralach
również na licznych pamiątkach mniej lub bardziej badziewnych
a nade wszystko w wybrobach czekoladowych
i na wystawach "ozdobionych" małym Juliaanske (choć raczej bardziej to szpeci niz zdobi) ale to Bruksela... ich symbol-ich sprawa:))
Piea
ot ciekawostka gdy widziałem GO lata temu - był goły
papuas