--------------------

____________________

 

 

 



Piwo, Frytki, Czekoladki i Koronki.... Witajcie w BELGII :))

96 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
Nel
Obrazek użytkownika Nel
Offline
Ostatnio: 3 godziny 37 minut temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Tak sobie myśle, w wielu krajach byłam, a teraz jak czytam twoją Belgię czy poprzednio Holandię to widzę jak mnóstwo faktów , czy miejsc zupełnie nie znam . A to niby tak blisko nas 

No trip no life

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 18 godzin 51 minut temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Nel, pewnie że o wielu faktach nie wiemy, nawet gdy gdzieś jesteśmy, zwiedzamy, oglądamy, słuchamy przewodnika, to i tak nie jesteśmy w stanie przyswoić wszystkiego...

********

to dalej zanurzamy sie w brukselskie uliczki...

Poechenellekelder  -  na tej kamieniczce wiszą … rowery, a właściwie to cała masa korowych jednośladów:))  Ot taki zamysł artystyczny przyciagający wzrok ...

taka muszelka w bruku informuje nas, że znajdujemy się na jakubowym szlaku...

przy niewielkim placyku Place de la Vieille Halle aux Blés zatrzymujemy się przy pomniku ulicznym przedstawiający belgijskiego piosenkarza Jacques'a Brela; pilotka sporo nam o nim opowiada; Pomnik odsłonięto w 2017 roku; figura przedstawia Brela śpiewającego przed mikrofonem, który z pasją rozkłada ramiona ;  był bardzo znanym belgijskim piosenkarzem, autorem tekstów piosenek, aktorem i reżyserem, który komponował i wykonywał piosenki, które zyskały rzeszę oddanych fanów, uwielbiany był zwłaszcza przez kobiety (ponoć , oprócz śpiewania słynął też z urody jako prawdziwy przystojniak:)) , choć jego wizerunek na pomniku kompletnie tego nie oddaje (nieudany ten pomnik:)) 

Znany był ze swych tekstów, pełnych pasji, a nawet humorystycznych furii; Nacjonaliści, urażeni stosunkiem Brela do narodowych przywar Flamandów, zabronili mu występów w wielu miastach rodzinnego kraju;

zmarł młodo (w wieku 49 lat na raka płuc); pochowany jest na tej samej wyspie w Polinezji Francuskiej, co paul Gauguin; 

Dziś uważany jest e Belgii za mistrza współczesnej chanson ( Brel jest trzecim najlepiej sprzedającym się (płyty) belgijskim artystą wszech czasów.

spacerkiem dalej... 

na słynne belgijskie gofry pójdziemy jeszcze później:)) 

słoneczny, wiosenny, kwietniowy dzień...

cdn...

Piea

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Offline
Ostatnio: 3 godziny 37 minut temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

No proszę.. kolejna nauka . Oczywiście pamietam Brela, ale byłam pewna,że to Francuz

No ale te rowery na budynku to szok.. co oni nie wymyślą ha ha . Ale fakt, wygląda, to bardzo oryginalnie

No trip no life

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 18 godzin 51 minut temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

dalej , meandrując brukselskimi uliczkami idziemy do kolejnego pomniczka -"przyciągaczka" Biggrin 

może nie wszyscy wiedzą, ale W Brukseli, oprócz słynnego Manneken Pis (siusiającego chłopczyka), znajduje się także jego żeński odpowiednik – Jeanneke Pis – czyli "sikająca dziewczynka":)) 

a stosowne "drogowskazy" nie pozwolą Wam ominąć tego miejsca:)) ; 

naprawdę trudno jej nie znaleźć Lol 

Jeanneke Pis ma jednak zupełnie inną historię swoich losów; nie ma tu bowiem żadnej legendy, bo do jej powstania potrzeba dziesięcioleci, albo i wieków, Dziewczynka jest sporoo młodsza od chłopca, bo pojawiła się w mieście raptem 38 lat temu w roku 1987; 

właściciele knajpek, pubów piwnych i restauracji znajdujących się w pobliżu ulicy Beenhouwersstraat aby przyciagnąć większą ilość klientów i zwrócić uwagę turystów wpadli na "genialny" pomysł i postanowili stworzyc taki "feministyczny odpowiednik" dla słynnego sikajacego malca:)

niektórzy widzą w tym pomniczku symbol równości płci, ale prawda jest taka, że to tylko kolejny "przyciagacz" który miał za zadanie przyciągnąć turystów do tej części miasta i to i jak widać po okolicy- znakomicie im się to udało, bo tutejsze knajpki doprawdy pękały w szwach Lol 

dziewczynka oczywiście również wyposażona jest w ubranko; ale chyba nie ma tu czegoś takiego jak pobliski "Garderobe Manneken Pis" ? a może gdzieś jest, ale nie znalazłysmy ... (ale i nie szukałyśmy wcale)

he he, a jak juz jesteśmy przy sikaniu, to Belgowie poszli jeszcze o krok dalej:) i wymyślili sobie  - Zinneke Pis, czyli  małą figurkę uliczną sikającego psa Lol ;

nie wiem jaka była idea jego powstania, ale ponoć ten naturalnej wielkości kundelek ma symbolizować wszechobecną tu wielokulturowość miasta, bo wszelkiego multi-kulti Ci tu naddostatek! :):))))) 

Kundelek ten jest obecny na ulicach Brukseli od 1999 roku; 

ale SIKAJĄCEGO KOTA już tu nie znalazłam:)):)  kto wie? czy ktoś w kolejnym roku odwiedzjąc Brukselę nie natknie się tu na jakiegoś mruczka z sikającego z fontanny:)) 

Piea

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 18 godzin 51 minut temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

to po brukselskich "sikaczach":) dalej spacerkiem po stolicy....

 

 

Brukselska Giełda Papierów Wartościowych (Le Bourse) - to dość okazały, eklektyczny budynek  zbudowany w latach 1868–1873 ; na tarasie górnym znajduje się tutaj polecany piwny ogródek; jednak budynek giełdy nie jest zbyt wysoki więc dla samych spodziewanych widoków raczej nie nalezy oczekiwać tam view na całą Brukselę:)

w budynku La Bourse podobno miała powstać Światynia Piwa" -  miejsce gdzie oprócz muzeum poswięcone chmielowemu trunkowi, miało się odbywać odkrywanie tego rodzimego, lokalnego trunku, ale póki co oprócz baru z widokiem na dachu są tu tylko sklepiki, jakas galeria i biura; urządza sie tu równiez rózne wystawy cykliczne;

nieopodal Giełdy  stoi dość niepozorny (architektonicznie)  kosciół ; tzn jest spory, ale ze skromną, nie rzucającą się w oczy frontową elewacją;l

jednakże to ważna światynia w Brukseli

to katolicki Kościół św. Mikołaja -Sint-Niklaaskerk (tego z Bari); nie ma jakiejś specjalnie urodziwej tej fasady, ale to obiekt założony około 1125 roku, jest jednym z czterech pierwszych kościołów w Brukseli i najlepiej zachowanym ; jednakże większa część jego obecnego wyglądu to wynik niedawnej przebudowy (w 1 poł XX wieku)

tego kościoła w programie wycieczki nie zwiedzaliśmy,;  to wizyta w naszym czasie wolnym...

zaraz przy wejściu widoczna jest w ścianie kula armatnia z bombardowania Brukseli;

W roku 1695 ostrzał, prowadzony przez wojska francuskie, spowodował wielkie zniszczenia, dewastując kościół , podobnie jak dużą część budynków przy Rynku Głównym. W roku 1714 ponownie zawaliła się wieża kościoła, której nigdy już nie odbudowano;

 byłysmy tu kilka dni po śmierci papieża Franciszka, więc przy bocznej nawie takie miejsce pamięci...

ładna ambona

istotnym (chyba najciekawszym) elementem tej świątyni jest  piękny relikwiarz, w którym spoczywają relikwie 19 kapłanów i zakonników, którzy zostali zamordowani przez protestantów z nienawiści do wiary katolickiej w dniu 9 lipca 1572 r

w holenderskim mieście Brielle protestanccy kalwiniści powiesili  wspomnianych 19 duchownych katolickich podczas holenderskiego powstania przeciwko Hiszpanom ; są znani jako Męczennicy z Gorkum, od nazwy miasta, do którego pierwotnie pochodzili;

wychodzimy a przy wyjściu stoi spora "szopka miejska" przedstawiająca tutejsze życie z poprzedniej epoki  ; jest dość pokaźnych rozmiarów; zajmuję całą słusznej wielkości ścianę kościelną

na makiecie widać owy kosciół i rzekę, której dziś juz tu nie ma ; 

Bruksela leżała kiedyś nad rzeką Senne i chociaż rzeka ta nadal przepływa przez miasto, to jednak tu w w centrum jest już schowana pod ziemią, ponieważ została częściowo zasypana i skierowana do podziemnych kanałów na przełomie wieków XIX/XX ;

do bocznej fasady tego kościoła "przykleiły się" małe. urocze kamieniczki

tutaj uroczy domek „De Goude Huyve”

gęba wprawdzie zadowolona ze zwiedzania, ale głód nas nieco już ciśnie... Biggrin zatem idziemy na jedzonko....

a knajpy wokół kuszą zapachami i zapraszają na lokalne specjalności .... 

 

Piea

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Offline
Ostatnio: 3 godziny 37 minut temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

To mnie zaskoczyłaś z tymi pomnikami sikających...oryginalny chwyt marketingowy ha ha 

No trip no life

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 18 godzin 51 minut temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

mamy sporą przerwe lunchową wiec idziemy w poszukiwaniu jakiegoś jedzonka:)  a w zasadzie to już obiadokolacji , bo jest już dość późne popołudnie, postanawiamy więc najeść się tu do syta, żeby potem po przyjeździe do hotelu nie szukać już knajp w okolicy i nie jeść zbyt późno

 

a z "szukaniem" knajp nie ma tu najmniejszego problemu; są tu w zasadzie jedna obok drugiej Lol 

no to gdzie by tu przysiąść??? ... Lol

he he ja się rozglądam w poszukiwaniu jakiejś klimatycznej miejscówki  .. a kumpela ukradkowe fotki mi cyka Biggrin 

znajdujemy w końcu dość "zaciszne" miejsce w bocznej uliczce z dala od rynku i postanawiamy skosztować lokalnych specjałów:)

najpierw zamawiamy belgijską zupę Waterzooi (generalnie pod tą nazwą kryje się bardziej znana zupa rybna ), ale w karcie mają tylko wersję z kurczaka (pod ta samą nazwą); zupa blendowana jest w całości jako krem; bardzo dobra, choć grom wie co tam zblendowali? Biggrin 

jako przystawkę serwujemy sobie małże-mule; tutaj w Brukseli to bardzo popularne danie Biggrin ; były pyszne, świezutkie i świetnie przyrządzone

szukając w karcie dania głównego, pytamy czy w zestawie są jakieś warzywka? - nie ma Sad  ; tutaj  zieleninę zamawia się osobno

zatem bierzemy sałatkę Cesar (spora porcja, więc jedna na spółkę) i zamawiamy tutejszy gulasz wołowy; 

to takie popularne clou w belgijskiej kuchni - czyli Carbonade flamande - duszone w ciemnym piwie i zagęszczane sosem... piernikowym!:)

porcje nie są duże, ale sycące, a pachnie to obłędnie korzennymi przyprawami i piwem; miesko jest mięciutkie i rozpływa sie w ustach, smakuje też wyśmienicie:) do tego oczywiście tutejsze belgijskie frytki (jeśli wierzyć kelnerowi-  smażone na gęsim smalcu) ; faktycznie były inne, bardzo chrupiące ; obie uwielbiamy odkrywać lokalne smaki... a na wyjazdach jest sporo ku temu róznych okazji:) 

na koniec jeszcze obowiązkowo węglowodany dla lepszego trawienia:) pod postacią tutejszych gofrów Lol 

no i uffff... zdecydowanie przesadziłyśmy tu z tym "żarciem" :):)))) bo ledwo się wytoczyłyśmy stamtąd Biggrin ; ale to poza śniadaniem  było jedyne nasze jedzonko tego dnia, więc jak same sobie to wytłumaczyłyśmy to jakoś lżej nam sie zrobiło na duszy (i żołądkach he he:)) 

wychodzimy jeszcze na zewnątrz do ogródka popić to obżarstwo Biggrin

ale na tym się jeszcze nie skończyło... Biggrin 

kumpela zauważa, że przed knajpą reklamują się tu z deską różnych lokalnych piwek :), które oczywiście focę (te atrapy:)) 

no to co? - mamy jeszcze trochę czasu wolnego do zbiórki..... , to zamawiamy sobie taką "deseczkę"  po 3 mini kufelki  dla każdej:):)):))))

i po tym obżarstwie i "obchlajstwie" wracamy na rynek na zbiórkę i dalej z pilotką i grupą kontynuujemy dalszy spacer po Brukseli.... 

cdn...

Piea

papuas
Obrazek użytkownika papuas
Online
Ostatnio: 26 minut 51 sekund temu
Rejestracja: 22 maj 2021

pomimo, że nic nie piszę, to jednak czytam na bieżąco, a teraz taki grupowy wpis   o ile o siusiającym chłopczyku każdy wie, to o dziewczynce nie wiedziałem, a tym bardziej o kundelku  Biggrin   bezwieżowy kościół ciekawy   relikwiarz - niewątpliwie dzieło sztuki, a i szopka ze scenami dawnego życia ciekawa    tak czasem, nie wiem gdzie ty to wszystko mieścisz, te posiłki od przystawki po desery  Biggrin  no i jeszcze cała deska piw   przecie wyglądasz normalnie, to albo tasiemiec, albo wyjątkowa przemiana materii    potwierdzę - carbonade flamande warte spróbowania   jadłem na północy Francji

papuas

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Offline
Ostatnio: 3 godziny 37 minut temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Deska z kufelkami świetnie wygląda i też by mnie zachęciła .

Gulasz w sosie piernikowym też brzmi bardzo ciekawie.

No trip no life

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 18 godzin 51 minut temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Nel, piwna deska wymiatała! 

Papuas, hehe.. "normalnie" to ja juz dawno nie wyglądam niestety:) ale tasiemca u mnie nie odnotowano:) tu i ówdzie mam zdecydowanie za dużo... , ale przecież nie przez ten brukselski lunch:)))) 

jak się tak na spokojnie zastanowić, to wcale nie było to jakieś mega obfite żarcie, choć mogło tak wyglądać:))))), bo:

- kokilka do zupy wielkosci filiżanki od cappucino:) 

- małże - to tylko wygląda na cały talerz, a to same skorupy a jedzonka garstka jak na lekarstwo..:))) 

- sałatka - to tu porcja była stosowna, ale to 95% sama zielenina:)) 

- danie główne naprawdę nie było ogromniaste: słuszna garść frytek i kilka (dosłownie) kawałeczków wołowiny Biggrin 

- z tego wszystkiego najbardziej zgubny w kalorie był ten deser:) 

ale podsumowując - wcale nie wyszłam stamtąd jakaś przejedzona:) było tak akurat Lol , choć przesadziłyśmy z tym w sensie, że rachunek wyszedł nam ciut za spory od spodziewanego  Lol 

*****************

to dalej idziemy po Brukseli.... powoli już wracając w stronę parkingu gdzie czeka na nas autokar....

Drug Opera- bardzo znana restauracja w Brukseli słynąca z doskonałej kuchni rzemieślniczej

wokół sporo tu pubo-knajp... tu brukselski Guinness

przechodzimy na wylot na drugą stronę ulicy przez jakąś galerię handlową

z fajną spiralną klatką schodową

i wychodzimy na placu Św. Katarzyny przy kościele Sw. Katarzyny 

Świątynia powstała w miejsce starego kościoła, wybudowanego w XV wieku;

prace budowlane (jak na budowę koscioła) przebiegały w zawrotnym tempie; w 1854 roku rozpoczęto budowę a już po raptem po 20 latach, w roku 1874, miała miejsce konsekracja kościoła; można?- można:) ... jak widać nie każdy kosciół budowali 300 lat!:)

jednak kościół miał "małego pecha"; w styczniu 2012 roku - brak środków na utrzymanie kościoła zmusił księży do zamknięcia świątyni na klucz;  Ratusz nosił się nawet z zamiarem przerobienia tego zabytku na… targ rybny! i o mało nie doszło do tego pomysłu, ale  finalnie udało się  „wskrzesić” ten kościół i przywrócić go do dawnych funkcji . ; ale to tylko "kropla w morzu" bowiem  w najbliższym czasie może dojść do desakralizacji kilkudziesięciu "ledwo działających" świątyń z powodu braku funduszy, które podzielą los innych zostając zamienione w  bary, targi rybne czy hale wspinaczkowe (jak np. brukselski  kść św. Antoniego Padewskiego); zatem św. Katarzynie póki co "się udało"....

Św. Katarzyna z drugiej strony, od strony kanału św. Catherine z napisem Bruksela

kanał Śant Catherine

tuż obok "Czarna Wieża" - (Tour Noire) będąca zachowanym fragmentem XII-wiecznych murów obronnych;

Czarną Wieżę pozostawiono, nie burząc ostatniego fragmentu tych zabytkowych murów, ale "ciasno wpasowano" ją w nowy projekt brukselskiego Novotelu; przechodząc tu , można by jej nawet nie zauważyć...

i dochodzimy do Giełdy, ale z jej drugoiej strony którą pokazywałam wcześniej 

pałac Giełdy (ten z ogródkiem piwnym na dachu z drugiej strony ) - teraz  Palais de la Bourse od frontu- przy Boulevard Anspach (dawny targ maślany) tutaj widać jak majestatyczny i eklektyczny jest to budynek ; sporo tu zapożyczeń z neorenesansu z bogactwem ozdób i rzeźb znanych artystów, m.in  Auguste'a Rodina

cdn...

Piea

Strony

Wyszukaj w trip4cheap