treking można było realizować i w sandałkach, ale starość nie radość ... miałem na nogach stare tenisówki i jak nogą zahaczyłem o korzeń to z impetem poleciałem do przodu trafiając paluchem drugiej nogi w jakiś kamień
Nazajutrz odwiedzamy Bajina Basta, żeby obejrzeć legendarny domek na Drinie. Wg legendy młody rybak wypływał z ukochaną na rzekę i często zatrzymywali się na skalistej wysepce i żeby ich ludzie nie podglądali zbudowali tam szałas, a później domek. Kapryśna rzeka przynajmniej raz do roku ten domek niszczyła, a oni w imę swej miłości go odbudowywali; stary rybak oraz jego ukochana dawno już nie żyją, a kiedy poziom rzeki się obniżył miejscowi odbudowali domek, który stał się turystyczną atrakcją i pomnikiem wielkiej miłości. Oglądamy go i my, a w czasie wolnym żona próbuje polecanego soku z malin.
Czas na wizytę w filmowym skansenie Kusturicy. Oj, dało mi popalić - od autokarowego parkingu do skansenowej wioski ostro pod górę i w połowie co najmniej półkilometrowego podejścia ostra zadyszka; ale dałem radę. Oczywiście jest parking przy samej bramie skansenu, ale wyłącznie dla samochodów osobowych. Filmowa wioska reklamowana jako skansen Kusturicy, gdzie rzekomo reżyser przeniósł zabytkowe obiekty z okolicy. Nie do końca w to wierzę, bo niektóre wyglądają zbyt nowo; ale sporo tu urokliwych motywów. Uliczki mają swych filmowych patronów; możesz tu iakże zjeść i wypić czasem we wiejskich klimatach (do wszystkich funkcjonujących tu knajpek nie wchodziłem), no i oczywiście kupić pamiątki.
Jest ulica Felliniego jest Bruce'a Lee chociaż w śmiesznej odmianie.
Przyległy do filmowej wioski jakiś luksusowy obiekt z kortem tenisowym - może hotel, albo dacza Kusturicy.
Opuszczamy filmową wioskę i schodzimy do autokaru; no schodząc to nawet foto potrafię zrobić.
Ze skansenu jedziemy na stację zabytkowej wąskotorówki i podróż w czasie. To tak zwana ósemka, ponieważ jej trasa podobna jest do tej cyfry. Podczas jazdy niewiele widoków można sfocić, bo wzdłuż toru tylko drzewa i drzewa ... albo przejazd tunelem. Na szczęście pociąg zatrzymuje się w punktach widokowych i po wyjściu jest co obejrzeć i sfocić. Warto również przejść przez cały pociąg, bo każdy wagon inny. Na stacji chwila oczekiwania przy piwku i wjeżdża pociąg - Japończycy wysiadają, my oraz inne grupy wsiadają i ruszamy. Na foto wagonowe szczegóły, które pamiętamy ze starych pociągów. W wagonach nie zauważyłem WC, więc albo ze sprzęgów wagonowych, albo podczas postoju na stacji.
To hotel na stacji, gdzie początkowo miał być nocleg, ale kolejarze wąskotorowi zrobili se jakąś imprezę, więc po przejeździe Osmicą autokar zawozi nas gdzie indziej.
To jakiś wagon wersji zimowej; za to ostatni jest absolutnie letni - na upały.
Wróciliśmy na stację początkową i tunelem do autokaru. Tak, na stacji Jatape był dłuższy postój na toaletę, a także zdobywanie wodospadziku.
tak, przejazd wąskotorówką to taki "piknik" z przejazdem, spacerami i foceniem - sympatyczny i przyjemny
Nazajutrz jedziemy do Wiszegradu oglądać zabytkowy most na Drinie z XVI wieku. Most Mehmeda Paszy Sokolovicia w roku 2007 został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Został zbudowany według projektu tureckiego architekta na rozkaz wielkiego wezyra Mehmeda Paszy Sokolovicia. Wezyr był pochodzącym z okolicy serbeskim brańcem, który po przejściu na islam zrobił karierę w osmańskim imperium. Kamienny obiekt jest tytułowym bohaterem powieści jugosłowiańskiego noblisty Ivo Andricia, który wychowywał się w tym mieście. Liczy 180 metrów długości i składa się z 11 łuków łączących przęsła. I tu dochodzimy do rzeczy przeze mnie nieakceptowalnych, o których wcześniej nie miałem pojęcia. Przekraczamy granicę między Serbią, a Bośnią i Hercegowiną i jesteśmy .... w Republice Serskiej ?? Tak, ta część Bośni i Hercegowiny ogłosiła własną autonomię i przyjęła taką nazwę. Dlaczego nieakceptowalne?? , bo de facto w nazwie kryje się pochwała ludobójstwa. Gdyby region przyjął nazwę np Kraina nad Driną lub Republika Wolności Religijnej to OK, nie czepiam się. Ale ogólnie wiadomo, że bojówki serbskie dokonywały tu w latach 1992 - 95, po rozpadzie Jugosławii czystek etnicznych. Tysiące Boszniaków zostało wygnanych i wymordowanych. Most był również miejscem ludobójstwa, bo ciała szybko znikały z prądem rzeki. I na tym moście będącym w powieści wspólnym dobrem mieszkańców po wybuchu dążeń nacjonalistycznych dochodzi do kaźni. Oglądamy zatem zabytkowy most, następnie rejs po Drinie z przepłynięciem pod nim, a na koniec spacer po Andrićgradzie.
Po rejsie idziemy na spacer do Andrićgradu. A cóż to za Grad??? To miasteczko zbudowane nad brzegiem Driny przez Kusturicę w 2014r niejako w hołdzie Ivo Andriciowi - laureatowi Nagrody Nobla. Kamienne, stylizowane na stare z repliką ważnego dla Serbów monastyru Deczani. Od mostu idziemy spacerkiem mijając murale, pomnik wielkiego wezyra i przechodzimy przez bramę Andrićgradu. jeden z murali nawiązuje do wywożenia młodych chłopców do osmańskiej Turcji.
Na multiplexie dwie mozaiki upamiętniające Serbów.
Ostatni rzut oka na most i ruszamy w stronę Czarnogóry.
oczywiście, nie mnie ustalać granice i nazwy, ale ... pojęcia nie miałem, że przekraczając granicę Serbii z Bośnią i Hercegowiną wjadę do Republiki Serbskiej.
Trek nad jeziorko i góry fajne, ale ten kanion to dopiero rewelacja . Przepiekny !! Co za niesamowite kształty
Miałeś na treku odkryte obuwie ?
No trip no life
papuas
Nazajutrz odwiedzamy Bajina Basta, żeby obejrzeć legendarny domek na Drinie. Wg legendy młody rybak wypływał z ukochaną na rzekę i często zatrzymywali się na skalistej wysepce i żeby ich ludzie nie podglądali zbudowali tam szałas, a później domek. Kapryśna rzeka przynajmniej raz do roku ten domek niszczyła, a oni w imę swej miłości go odbudowywali; stary rybak oraz jego ukochana dawno już nie żyją, a kiedy poziom rzeki się obniżył miejscowi odbudowali domek, który stał się turystyczną atrakcją i pomnikiem wielkiej miłości. Oglądamy go i my, a w czasie wolnym żona próbuje polecanego soku z malin.
papuas
Czas na wizytę w filmowym skansenie Kusturicy. Oj, dało mi popalić - od autokarowego parkingu do skansenowej wioski ostro pod górę i w połowie co najmniej półkilometrowego podejścia ostra zadyszka; ale dałem radę. Oczywiście jest parking przy samej bramie skansenu, ale wyłącznie dla samochodów osobowych. Filmowa wioska reklamowana jako skansen Kusturicy, gdzie rzekomo reżyser przeniósł zabytkowe obiekty z okolicy. Nie do końca w to wierzę, bo niektóre wyglądają zbyt nowo; ale sporo tu urokliwych motywów. Uliczki mają swych filmowych patronów; możesz tu iakże zjeść i wypić czasem we wiejskich klimatach (do wszystkich funkcjonujących tu knajpek nie wchodziłem), no i oczywiście kupić pamiątki.
Jest ulica Felliniego jest Bruce'a Lee chociaż w śmiesznej odmianie.
Przyległy do filmowej wioski jakiś luksusowy obiekt z kortem tenisowym - może hotel, albo dacza Kusturicy.
Opuszczamy filmową wioskę i schodzimy do autokaru; no schodząc to nawet foto potrafię zrobić.
papuas
Domek na rzece faktycznie pięknie położony . Chyba mozna tam wejść ?
No trip no life
Ze skansenu jedziemy na stację zabytkowej wąskotorówki i podróż w czasie. To tak zwana ósemka, ponieważ jej trasa podobna jest do tej cyfry. Podczas jazdy niewiele widoków można sfocić, bo wzdłuż toru tylko drzewa i drzewa ... albo przejazd tunelem. Na szczęście pociąg zatrzymuje się w punktach widokowych i po wyjściu jest co obejrzeć i sfocić. Warto również przejść przez cały pociąg, bo każdy wagon inny. Na stacji chwila oczekiwania przy piwku i wjeżdża pociąg - Japończycy wysiadają, my oraz inne grupy wsiadają i ruszamy. Na foto wagonowe szczegóły, które pamiętamy ze starych pociągów. W wagonach nie zauważyłem WC, więc albo ze sprzęgów wagonowych, albo podczas postoju na stacji.
To hotel na stacji, gdzie początkowo miał być nocleg, ale kolejarze wąskotorowi zrobili se jakąś imprezę, więc po przejeździe Osmicą autokar zawozi nas gdzie indziej.
To jakiś wagon wersji zimowej; za to ostatni jest absolutnie letni - na upały.
Wróciliśmy na stację początkową i tunelem do autokaru. Tak, na stacji Jatape był dłuższy postój na toaletę, a także zdobywanie wodospadziku.
papuas
skansen Kusturicy bardzo fajny, jak to z reguły skansen:) ; no ta podróz pociągiem to przygoda sama w sobie;
a piecyk koza w wagonie "robi robotę"

Piea
tak, przejazd wąskotorówką to taki "piknik" z przejazdem, spacerami i foceniem - sympatyczny i przyjemny
Nazajutrz jedziemy do Wiszegradu oglądać zabytkowy most na Drinie z XVI wieku. Most Mehmeda Paszy Sokolovicia w roku 2007 został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Został zbudowany według projektu tureckiego architekta na rozkaz wielkiego wezyra Mehmeda Paszy Sokolovicia. Wezyr był pochodzącym z okolicy serbeskim brańcem, który po przejściu na islam zrobił karierę w osmańskim imperium. Kamienny obiekt jest tytułowym bohaterem powieści jugosłowiańskiego noblisty Ivo Andricia, który wychowywał się w tym mieście. Liczy 180 metrów długości i składa się z 11 łuków łączących przęsła. I tu dochodzimy do rzeczy przeze mnie nieakceptowalnych, o których wcześniej nie miałem pojęcia. Przekraczamy granicę między Serbią, a Bośnią i Hercegowiną i jesteśmy .... w Republice Serskiej ?? Tak, ta część Bośni i Hercegowiny ogłosiła własną autonomię i przyjęła taką nazwę. Dlaczego nieakceptowalne?? , bo de facto w nazwie kryje się pochwała ludobójstwa. Gdyby region przyjął nazwę np Kraina nad Driną lub Republika Wolności Religijnej to OK, nie czepiam się. Ale ogólnie wiadomo, że bojówki serbskie dokonywały tu w latach 1992 - 95, po rozpadzie Jugosławii czystek etnicznych. Tysiące Boszniaków zostało wygnanych i wymordowanych. Most był również miejscem ludobójstwa, bo ciała szybko znikały z prądem rzeki. I na tym moście będącym w powieści wspólnym dobrem mieszkańców po wybuchu dążeń nacjonalistycznych dochodzi do kaźni. Oglądamy zatem zabytkowy most, następnie rejs po Drinie z przepłynięciem pod nim, a na koniec spacer po Andrićgradzie.
Jesteśmy przy moście.
Dopływamy do Andrićgradu i za chwilę wracamy.
papuas
Po rejsie idziemy na spacer do Andrićgradu. A cóż to za Grad??? To miasteczko zbudowane nad brzegiem Driny przez Kusturicę w 2014r niejako w hołdzie Ivo Andriciowi - laureatowi Nagrody Nobla. Kamienne, stylizowane na stare z repliką ważnego dla Serbów monastyru Deczani. Od mostu idziemy spacerkiem mijając murale, pomnik wielkiego wezyra i przechodzimy przez bramę Andrićgradu. jeden z murali nawiązuje do wywożenia młodych chłopców do osmańskiej Turcji.
Na multiplexie dwie mozaiki upamiętniające Serbów.
Ostatni rzut oka na most i ruszamy w stronę Czarnogóry.
papuas
papuas