Wiszegrad, Andrićgrad oraz ten kamienny most to właściwie jedyne oglądane miejsca na terenie Bośni i Hercegowiny. Teraz jedziemy bardzo malowniczą drogą w stronę granicy z Czarnogórą, na ostatnią nadmorską część wycieczki. Napisałem malowniczą drogą przez BiH, którą uparcie focę przez okno autokaru. Przy takich widokach trudno powstrzymać się od focenia, a potem od publikacji zdjęć, pomimo iż większość słaba technicznie i z koszmarnymi odbiciami. Po cóż więc pokazywać i chwalić się słabymi fotami?? ? Bo też w żaden sposób moją intencją nie jest chwalenie się; to jedynie próba pokazania jakie krajobrazy można tam oglądać. I na chwilę jeszcze wrócę do tragicznej wojny domowej po rozpadzie Jugosławii. Trzydzieści lat minęło - czy można zauważyć jakieś jej ślady?? I jak do tej pory widocznych śladów nigdzie nie zauważyłem, tak tutaj w BiH jeszcze widać. Zwykle nie są to postrzelane okna czy ruiny domów, ale bardziej subtelne - np. zaklejone tynki po kulach, ale jeszcze nie odmalowane i przez to widoczne w fasadach domów. Ale na początek krajobrazy z drogi przez.
Wjeżdżamy do jakiegoś miasta i właśnie tu na domach można zauważyć opisane ślady wojny. Wydaje się, że jednak BiH jest najuboższym krajem z powstałych po rozpadzie Jugosławii.
I symboliczne zamknięcie tematu domowej wojny - dwa leżące w pobliżu cmentarze: muzułmański i chrześcijański, chociaż z pewnością nie wszystkie groby to ofiary wojny. Dalej jedziemy do granicy z Czarnogórą.
To gdzieś tutaj jest granica; może nie w widocznym domku jest posterunek ale ty przy kolczastym drucie rozpiętym na betonowych słupach zatrzymujemy się dla dokonania granicznych formalności, które przebiegają grupowo i sprawnie - pilotka wychodzi z naszymi dowodami tożsamości i już. To granica między BiH a Czarnogórą. Niebawem zatrzymujemy się na leśną toaletę, a ja focę dzikie zimowity, które tu grupowo kwitną i po tym przerywniku dalej jazda nad Tarę i wysokiego mostu rozpiętego nad jej kanionem.
Dojechaliśmy do następnego mostu, następnej atrakcji wycieczki - rozpiętego nad Tarą w pobliżu wsi Durdevica. Jest czas wolny na foto, jest dodatkowa atrakcja w postaci tyrolki i część uczestników z niej korzysta. Jedna z korzystających pochwaliła się, że nawet miała otwarte oczy. ?? No to jaki jest sens jechać z zamkniętymi? Taki zjazd to ok. 1min w powietrzu, więc ani nie popatrzysz, ani foto nie porobisz. Dla mnie dużo ciekawszy byłby rafting Tarą, ale są organizowane chyba z innego miejsca, no i nie na wycieczce zorganizowanej, chociaż?? Podobno są wycieczki, które mają w programie. Co prawda przy raftingu też foto nie porobisz, bo trza wiosło trzymać, a nie aparat; ale więcej zobaczysz.
Na tym foto widać tyrolkowiczów po prawej stronie już po starcie i na następnym dojeżdżających do końca; no powietrza pod nogami sporo.
Pomnik inżyniera, który w czasie wojny wysadził część mostu, dla uniemożliwienia przeprawy, za co został tu przez czetników rozstrzelany. Długość mostu 365m, a wysokość 170m.
Na podsumowanie rodzinne foto i jedziemy dalej; w pobliskim miasteczku opuszczamy autokar i krótki spacerek do jeziora Czarnego leżącego w PN Durmitor i po sesji zdjęciowej powrót do autokaru i jedziemy do hotelu w pobliże Żabljaka.
Most piękny,ale okolica też. Wezyra jak najbardziej pamiętam z serialu o tureckich władcach.
Hitem jest podróż tym pociągiem , taka podróż w czasie. No i ten kominek ha ha, super.
No trip no life
most zaiste piękny....
przypomina mi bardzo - starszy o kilka wieków most w Ratyzbonie; ten sam "styl" tylko plenery wokół zupełnie inne
Piea
Wiszegrad, Andrićgrad oraz ten kamienny most to właściwie jedyne oglądane miejsca na terenie Bośni i Hercegowiny. Teraz jedziemy bardzo malowniczą drogą w stronę granicy z Czarnogórą, na ostatnią nadmorską część wycieczki. Napisałem malowniczą drogą przez BiH, którą uparcie focę przez okno autokaru. Przy takich widokach trudno powstrzymać się od focenia, a potem od publikacji zdjęć, pomimo iż większość słaba technicznie i z koszmarnymi odbiciami. Po cóż więc pokazywać i chwalić się słabymi fotami?? ? Bo też w żaden sposób moją intencją nie jest chwalenie się; to jedynie próba pokazania jakie krajobrazy można tam oglądać. I na chwilę jeszcze wrócę do tragicznej wojny domowej po rozpadzie Jugosławii. Trzydzieści lat minęło - czy można zauważyć jakieś jej ślady?? I jak do tej pory widocznych śladów nigdzie nie zauważyłem, tak tutaj w BiH jeszcze widać. Zwykle nie są to postrzelane okna czy ruiny domów, ale bardziej subtelne - np. zaklejone tynki po kulach, ale jeszcze nie odmalowane i przez to widoczne w fasadach domów. Ale na początek krajobrazy z drogi przez.
papuas
Wjeżdżamy do jakiegoś miasta i właśnie tu na domach można zauważyć opisane ślady wojny. Wydaje się, że jednak BiH jest najuboższym krajem z powstałych po rozpadzie Jugosławii.
I symboliczne zamknięcie tematu domowej wojny - dwa leżące w pobliżu cmentarze: muzułmański i chrześcijański, chociaż z pewnością nie wszystkie groby to ofiary wojny. Dalej jedziemy do granicy z Czarnogórą.
To gdzieś tutaj jest granica; może nie w widocznym domku jest posterunek
ale ty przy kolczastym drucie rozpiętym na betonowych słupach zatrzymujemy się dla dokonania granicznych formalności, które przebiegają grupowo i sprawnie - pilotka wychodzi z naszymi dowodami tożsamości i już. To granica między BiH a Czarnogórą. Niebawem zatrzymujemy się na leśną toaletę, a ja focę dzikie zimowity, które tu grupowo kwitną i po tym przerywniku dalej jazda nad Tarę i wysokiego mostu rozpiętego nad jej kanionem.
I już Tara, chociaż jeszcze przez okno autokaru.
papuas
W Wwie też wciąż jest dużo śladów po wojnie,choć była tak dawno. Szczególnie na Pradze w starych kamenicach widać ślady po kulach .
Piękna łączka z ziemowitów
No trip no life
Dojechaliśmy do następnego mostu, następnej atrakcji wycieczki - rozpiętego nad Tarą w pobliżu wsi Durdevica. Jest czas wolny na foto, jest dodatkowa atrakcja w postaci tyrolki i część uczestników z niej korzysta. Jedna z korzystających pochwaliła się, że nawet miała otwarte oczy. ?? No to jaki jest sens jechać z zamkniętymi? Taki zjazd to ok. 1min w powietrzu, więc ani nie popatrzysz, ani foto nie porobisz. Dla mnie dużo ciekawszy byłby rafting Tarą, ale są organizowane chyba z innego miejsca, no i nie na wycieczce zorganizowanej, chociaż?? Podobno są wycieczki, które mają w programie. Co prawda przy raftingu też foto nie porobisz, bo trza wiosło trzymać, a nie aparat; ale więcej zobaczysz.
















Na tym foto widać tyrolkowiczów po prawej stronie już po starcie i na następnym dojeżdżających do końca; no powietrza pod nogami sporo.
Pomnik inżyniera, który w czasie wojny wysadził część mostu, dla uniemożliwienia przeprawy, za co został tu przez czetników rozstrzelany. Długość mostu 365m, a wysokość 170m.
papuas
widoczki zacne !
No trip no life
Na podsumowanie rodzinne foto i jedziemy dalej; w pobliskim miasteczku opuszczamy autokar i krótki spacerek do jeziora Czarnego leżącego w PN Durmitor i po sesji zdjęciowej powrót do autokaru i jedziemy do hotelu w pobliże Żabljaka.
papuas
Piękna rodzinna fota na tle malowniczego krajobrazu. Super pamiątka
I pozdrowionka dla małżonki
No trip no life
Tak jak pisze Nel, piękna pamiątka. Trzeba ż takie pamiątki przywozić z wycieczek.