Egipt 2011 - Wspomnienia z wyjazdu 2011

22 wpisów / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
Gienek
Obrazek użytkownika Gienek
Offline
Ostatnio: 1 miesiąc 3 dni temu
Rejestracja: 06 mar 2014

Dopływaliśmy do kresu naszego rejsu. Statek płynął tylko do Asuanu ponieważ dalej nil przegradzają dwie tamy. Patrząc od dołu rzeki najpierw jest mała tama asuańska a dalej duża tama asuańska za którą rozciąga się największy sztuczny zbiornik wodny czyli Jezioro Nasera. Do Asuanu dotarliśmy wczesnym popołudniem. Na zwiedzanie wyjechaliśmy po godzinie 15. Jako pierwszy punkt programu mieliśmy zwiedzanie kamieniołomów w którym znajdował się niedokończony obelisk.  Gdy wyszliśmy na ulicę to zauważyliśmy, że mieszkańcy mają jakby ciemniejszą skórę i mają bardziej kręcone włosy niż osoby mieszkające bardziej na północ. Tubylcy byli czarni jak smoła ale nie mieli negroidalnych rysów twarzy. Czyli byli czarni ale jeszcze nie murzyni. Działo się tak dlatego ponieważ Asuan leży już na terenie starożytnej krainy o wiele starszej niż sam Egipt (przynajmniej tak twierdzą Nubijczycy) o nazwie Nubia. W starożytności był to wojowniczy naród który w 1570r.p.n.e. został podbity przez Egipt. Przez wiele setek lat Nubijczycy żyli pod panowaniem Egipcjan i dopiero po ponad trzystu latach Nubia odzyskała niepodległość i stała się tak wielką potęgą, że w 715 r.p.n.e podbiła Egipt i na tronie Egiptu zasiadł czarny faraon który to władał górnym i dolnym Egiptem ale dość o historii. Współczesny Asuan robi bardzo pozytywne wrażenie. Głowna ulica Asuanu jest bardzo zadbana i wszędzie jest czysto.

Po kilku chwilach jazdy dotarliśmy do muzeum niedokończonego obelisku. Egipcjanie chcieli wykuć największy w dziejach obelisk mierzący ponad 42m wysokości i ważący ponad 1168 ton. Niestety pod wpływem wewnętrznych naprężeń skała pękła podczas kucia i Egipcjanie pozostawili swoje dzieło niedokończone. Zaraz po wejściu do muzeum jest się prowadzonym do sali kinowej gdzie wyświetlany jest film. Pokazane na nim jest w jaki sposób kuto obeliski i jak potem transportowano je barkami po Nilu. Jaka to była mordercza praca można dopiero wyobrazić sobie gdy wyjdzie się z klimatyzowanej sali kinowej i wejdzie się do kamieniołomu.

Będąc tam czułem się jak na olbrzymiej patelni. Dookoła napieczona skała a temperatura nawet popołudniem dochodziła prawie do 50 st C. Znaczna część ludzi wykuwających ten obelisk nie wyszła żywa z tego kamieniołomu.

Następny punktem zwiedzania była wytwórnia papirusu. Nasza pani pilot zademonstrowała nam jak był kiedyś i jest teraz wytwarzany papirus.

Na koniec każdy kto chciał zakupił sobie ładny obrazek na papirusie, a wybór był bardzo duży i pojechaliśmy popatrzyć sobie na Jezioro Nasera z Wielkiej Tamy Asuańskiej. Jezioro jest naprawdę wielkie i nie widać drugiego jego końca.

Wjeżdżając na tamę widać budkę z kilkoma uzbrojonymi po zęby żołnierzami i gotowy do walki czołg. Ta gotowość do walki czołgu jest dyskusyjna ponieważ ma on nasadzony na lufę pokrowiec. Podobno Egipcjanie boją się, że izraelski Mossad wysadzi tą tamę i tym samym spłucze do morza większą część Egiptu. Co tu dziwić się Arabskim obawom gdy nawet w naszym kraju niektóre starsze panie boją się, że Mossad wysadzi w powietrze ich ulubioną rozgłośnię radiową z Torunia łącznie z ojcem dyrektorem
Wewnątrz asuańskiej wielkiej tamy jest elektrownia wodna która produkuje sporo energii elektrycznej.

Wybudowanie tamy zlikwidowało wylewy Nilu. Glebę można uprawiać okrągły rok co jest niewątpliwą zaletą dla rolnictwa lecz niestety ma swoje poważne wady. Wylewy Nilu nanosiły sporo żyznego mułu. Zatrzymanie tego procesu spowodowało, że egipscy rolnicy muszą używać coraz większej ilości nawozów sztucznych a gleba pomimo to robi się coraz bardziej jałowa. Ponadto pustynia powoli lecz systematycznie zabiera czarną ziemię zasypując ją swoimi piaskami. Egipcjanie powstrzymując wylewanie Nilu sami sobie wbili nóż w plecy.
Następnym punktem do zwiedzenia była perfumeria. Zobaczyłem tam pierwszy raz pracujące kobiety.

Ich zadaniem było jedynie roznoszenie napojów. Prezentację towarów prowadzili mężczyźni. Można było tam dosłownie za grosze kupić esencję perfum. Jest to postać najbardziej skondensowana. Dodam tylko, że perfumy zawierają od 20% do 43% procent esencji a woda toaletowa od 8% do 12% esencji. Nie wspomnę już o dezodorantach gdzie stężenie esencji jest jeszcze mniejsze. Oczywiście rozrobiony produkt w postaci wody toaletowej lub perfum też można było kupić.
Na tym zakończyliśmy pierwszy dzień w Asuanie. Następnego dnia jeszcze przed świtem mieliśmy jechać do Abu Simbel. W tej miejscowości znajdują się chyba najładniejsze świątynie w całym Egipcie i każdy powinien je zobaczyć.

CDN...

Podróżnik

Gienek
Obrazek użytkownika Gienek
Offline
Ostatnio: 1 miesiąc 3 dni temu
Rejestracja: 06 mar 2014

Obudził mnie telefon z recepcji statku chyba o 4:30. Była jeszcze ciemna noc za oknem. Szybki prysznic i zeszliśmy z żoną do recepcji. Byliśmy jednymi z pierwszych ale już po chwili w recepcji zaroiło się od podróżnych. Dostaliśmy pakiety śniadaniowe, zostaliśmy policzeni i udaliśmy się do autobusu który pojechał na miejsce zbiórki konwoju. W Egipcie konwoje zostały już zlikwidowane i autobusy mogą swobodnie poruszać się po całym kraju poza Egiptem środkowym i Południowymi krańcami gdzie klika lat temu został porwany autobus z turystami. Dzięki brawurowej akcji egipskich komandosów turyści zostali odbici ale nie przeżył żaden z porywaczy. Po utworzeniu się konwoju ruszyliśmy na południe trasą którą można zobaczyć pod tym linkiem

Długość trasy to prawie 300 km w jedną stronę czas przejazdu ponad 5h. Gdy już zrobiło się widno na podwórku mym oczom ukazała się piaszczysta Sahara.

Po dojechaniu na miejsce, mieliśmy szybką zbiórkę i ruszyliśmy jak zwykle przez targ na zwiedzanie świątyni. Przejście przez targ nie należy do najprzyjemniejszych ponieważ jest się atakowanym przez dzikich arabskich sprzedawców. Gdy wyszliśmy z targu to szliśmy alejką. Z jednej strony falowało Jezioro Nasera a po drógiej stronie unosiła się sztucznie utworzona góra. Świątynia Ramzesa II i stojąca obok świątynia Nefertari przed 1968r stały kilkanaście metrów dalej. Teraz znajdowałyby się poniżej powierzchni Jeziora Nasera. Gdy tworzono to wielkie rozlewisko wodne to naukowcy z całego świata zastanawiali się jak uratować ten piękny zabytek. Oczywiście Egipcjanom niezbyt zależało na ratowaniu jakiejś prehistorycznej świątyni. Zależało im jedynie jak najtańszym kosztem stworzyć ten zbiornik wodny. Ekipa UNESCO pod kierownictwem polaka Kazimierza Michałkowskiego pocięła obydwie świątynie za pomocą specjalnie stworzonych do tego celu przez firmę BOSCH piłami i przeniosła je kilkanaście metrów wyżej gdzie kawałek po kawałku je odbudowano.

Jezioro Nasera od strony świątyń wygląda przepięknie. Ma się wrażenie jakby się było na innej planecie. Prawie jak w Awatarze. Szczyty gór wystające z wody zrobiły na mnie niesamowite wrażenie. Wyglądało to mniej więcej tak jak na poniższym filmie

ale skupmy się na świątyniach. Niewątpliwie największe wrażenie robi świątynia Ramzesa II Gigantyczne posągi wykuto 1250 lat przed narodzinami Chrystusa. Były to czasy gdy na terenach współczesnej Polski ludzie spali pod bruzdą i biegali z maczugami po łąkach i lasach polując na tury i żubry a jedyne co potrafili zbudować to szałas z gałęzi. W tych o to odległych czasach, ponad 3000 lat temu, na terenie północnej Afryki istniała bardzo rozwinięta cywilizacja która potrafiła wznosić takie niesamowite budowle jak Świątynia Ramzesa II i Nefertari które to robią olbrzymie wrażenie, chyba na każdym kto na nie patrzy. Ileż to pracy i wysiłku musiało kosztować ówczesnych ludzi aby takie coś wykuć w litej skale. Niestety w środku tych świątyń nie można fotografować.

Po zwiedzeniu świątyń udaliśmy się w drogę powrotną. Gdy pustynia porządnie się nagrzała to naszym wodom ukazały się wielkie połacie wodne. Był to miraż który w odległych czasach zwiódł nie jednego spragnionego podróżnika. Na filmie i zdjęciu poniżej, woda w oddali to tylko złudzenie optyczne

Gdy wróciliśmy na statek to udaliśmy się na obiad a potem pojechaliśmy na zwiedzanie aktualnie użytkowanych obiektów sakralnych. Jako pierwszy odwiedziliśmy katedrę koptyjską. Od wewnątrz wygląda ona jak pomieszanie cerkwi prawosławnej z kościołem katolickim.

W Egipcie żyje około 10% a niektóre źródła podają, że nawet 15% chrześcijan. Niestety Egipt nie jest państwem świeckim i tak jak to bywa w państwach w których religia wkracza do rządu, mniejszości religijne są prześladowane. Co tu się dziwić, że w arabskim kraju muzułmanie prześladują chrześcijan, skoro nawet w Polsce, w okresie międzywojennym rząd polski połączywszy swe siły z kościołem katolickim wytępił prawosławnych na ziemiach wschodnich należących do Rzeczpospolitej. Wtedy to burzono lub zamieniano na kościoły katolickie, cerkwie prawosławne a wiernych zmuszano na przejście na katolicyzm, a najbardziej o****ych zwyczajnie zabijano lub wysiedlano za wschodnią granicę. O dziwo w szkołach w naszym kraju nie uczą tej części historii ale bardzo chętnie uczą o wydarzeniach wprost przeciwnych które działy się o 100 lat wcześniej kiedy to unici byli prześladowani przez prawosławnych. Jak widać polska należy do tych państw które nie lubią mówić o własnych zbrodniach ale dość już o historii Polski. Katedra koptyjska była bardzo fajnie zdobiona motywami religijnymi. Nad ikonostasem w jednej linii z carskimi wrotami była napisana ikona przedstawiająca ostatnią wieczerzę. Kopuła katedry od wewnętrznej strony też była bogato zdobiona ikonami

Przed drzwiami wejściowymi można było zobaczyć miniaturę katedry.

Po zwiedzeniu katedry chrześcijańskiej udaliśmy się do meczetu. Zgodnie z obyczajami wyznawców Islamu przed wejściem zdjęliśmy buty i udaliśmy się do środka.

Podłoga była wyścielona zielonym dywanem a w rogu znajdował się taki biały widoczny na powyższym zdjęciu parawanik. Ta odgrodzona część przeznaczona jest dla kobiet. W meczecie nie znajdziemy żadnej ikony ani obrazka świętego. Oni nie przedstawiają wizerunków Boga tak jak robią to chrześcijanie. Pośrodku z kopuły zwisał przepiękny i ogromny żyrandol.

Gdy włączono oświetlenie to wyglądał jeszcze fajniej

Nasz Egipski przewodnik zrobił nam wykład z zasad wyznania islamskiego i na tym zakończyło się zwiedzanie meczetu.

Dla zainteresowanych poniżej filmik z Katedry Koptyjskiej i Meczetu

Tego dnia czekała nas jeszcze przejażdżka ulicami Asuanu gdzie mogliśmy zobaczyć jak wygląda życie poza strefą turystyczną

Przejażdżka zakończyła się herbatką w jednej z wielu asuańskich ulicznych kawiarni gdzie wypiliśmy sobie miejscowe napoje i zapaliliśmy sziszę. Nie palę więc mi nie smakowała ale palacze twierdzili, że ma dobry smak. Po tym wróciliśmy na statek a następnego dnia czekała nas wycieczka do wioski nubijskiej gdzie można było potrzymać na rękach dość sporego, żywego krokodyla.

CDN...

Podróżnik

mabro
Obrazek użytkownika mabro
Offline
Ostatnio: 5 godzin 44 minuty temu
Rejestracja: 26 wrz 2013

Ciekawe co piszesz o statku. Zawsze myślałam, że są one "wypasione" nawet jak na warunki egipskie a tu taka niemiła niespodzianka ... Sad

Asia-A
Obrazek użytkownika Asia-A
Offline
Ostatnio: 11 godzin 28 minut temu
Rejestracja: 01 wrz 2015

Gienek nie wiedziałam że Mossad jest zainteresowany Toruniem he, he.(„Co tu dziwić się Arabskim obawom gdy nawet w naszym kraju niektóre starsze panie boją się, że Mossad wysadzi w powietrze ich ulubioną rozgłośnię radiową z Torunia łącznie z ojcem dyrektorem")

Kiedyś bardzo chciałam  odbyć rejs Nilem, teraz z różnych względów trochę mi przeszło. Z przyjemnością więc zwiedzam razem z Tobą.

Kiedyś moje koleżanki z pracy równolegle były na tej wycieczce. Jedna na statku 5* druga na 4*. Choć podobno należy wybierać te 5* (ze względów sanitarnych) to na tym 4* było ok, natomiast na 5* była epidemia „zemsty faraona” i była konieczność  interwencji lekarskiej. A jak u Was było?

Bye Zobacz mnie na Facebooku Relaks na drutach! Yes 3

Gienek
Obrazek użytkownika Gienek
Offline
Ostatnio: 1 miesiąc 3 dni temu
Rejestracja: 06 mar 2014

Asia-A :

Kiedyś bardzo chciałam  odbyć rejs Nilem, teraz z różnych względów trochę mi przeszło. Z przyjemnością więc zwiedzam razem z Tobą.

Kiedyś moje koleżanki z pracy równolegle były na tej wycieczce. Jedna na statku 5* druga na 4*. Choć podobno należy wybierać te 5* (ze względów sanitarnych) to na tym 4* było ok, natomiast na 5* była epidemia „zemsty faraona” i była konieczność  interwencji lekarskiej. A jak u Was było?

Było czysto, jedzenia bardzo smaczne i nie miałem ani ja ani moja żona, żadnych problemów żołądkowych

Podróżnik

Gienek
Obrazek użytkownika Gienek
Offline
Ostatnio: 1 miesiąc 3 dni temu
Rejestracja: 06 mar 2014

Następnego dnia zaraz po śniadaniu zebraliśmy się wszyscy w recepcji statku i czekaliśmy na pilotkę. W międzyczasie mogliśmy obserwować piękne balony startujące z przeciwległego brzegu Nilu. Tam właśnie rozpoczynali swój lot ludzie z naszej grupy którzy chcieli zaryzykować latanie z lokalnymi. W końcu wyruszyliśmy. Po wyjściu na nabrzeże i przejściu kilku metrów wsiedliśmy na łódkę i ruszyliśmy do ogrodu botanicznego który był położony na wyspie Kitchenera.
Oczywiście na łodzi którą płynęliśmy nie mogło odbyć się bez małego handelku gdzie można było kupić drewniane krokodylki i jakieś paciorki. Oglądając to co ma do zaoferowania wiozący nas łodzią pan usłyszałem, że za burtą ktoś śpiewa kolędy. Spojrzałem w tamtą stronę i zobaczyłem jakiegoś dzieciaka uczepione  go burty który płynął na jakimś kawałku styropianu. Byłem w szoku. Co prawda po tej stronie tamy asuańskiej nie ma krokodyli (podobno) ale Nil to ogromna rzeka pełna wirów i wystających z dna skał granitowych. Chyba dzieciakowi życie było niemiłe skoro w taki sposób pływał po Nilu. Nasz rejs można zobaczyć na filmie poniżej.

Po chwili płynięcia łodzią przywitała nas wyspa pełna kotów, kwiatów i różnorakich drzew.

.

Pomimo dość wczesnej pory, było już dość gorąco. Bujnie rosnąca wszędzie roślinność dawała kojący chłód. Chodziliśmy alejkami i podziwialiśmy różnorakie drzewa nieraz przywiezione z drugiego końca świata

Zachwycał mnie widok strzelistych palm. To właśnie ta rodzina drzew kojarzy mi się zawsze z krajami o ciepłym klimacie

Następnym punktem do zwiedzenia była wioska nubijska. Wsiedliśmy do łodzi i popłynęliśmy dalej. W tym miejscu z pod powierzchni Nilu sterczały olbrzymie skały granitowe

o z takich skał są progi rzeczne czyli tak zwane katarakty. Po dopłynięciu do wioski nubijskiej

udaliśmy się od razu do chaty nubijskiej. W środku panował tam półmrok a na ścianach namalowane były teksty Koranu. Pośrodku domu stała skrzynka z krokodylimi podrostkami.

Potem takiego krokodylka każdy mógł wziąć do rąk i zrobić sobie z nim zdjęcie.

Krokodyle nie wydawały się groźnymi ale jedno było pewne. Bardzo nie lubiły szczotki do zamiatania.

Gdy Nubiczyk dotykał zwierzaka tą szczotką to krokodyl ją wściekle gryzł. Obok skrzynki na krokodyle siedziała Pani z dzieciakiem na kolanach

sprzedawała ona różnego rodzaju pamiątki. Następną atrakcją w wiosce była szkoła. Na początku nubijski nauczyciel uczył nas liczyć i czytać po arabsku i nubijsku. Potem każdy kto chciał mógł nauczyć się podpisywać po arabsku. Podobnie jak w Polsce w Egipcie nauka jest przymusowa w klasach początkowych i choć nauka w szkołach państwowych jest darmowa to wielu rodziców nie stać aby utrzymać tam dzieci. Niektórzy żyją tak skromnie, że nie stać ich nawet na przybory szkolne i książki. W klasie którą następnie odwiedziliśmy wszystkie dzieci były ubrane bardzo podobnie.

Przypuszczam, że ich ubrania to mundurki szkolne. Nauczycielka była ubrana w klasyczny strój muzułmańskich kobiet. Zawsze mnie zastanawiało jak one wytrzymują w takim upale ubrane na czarno.

Gdy wyszliśmy ze szkoły dochodziło południe. Skwar był niemiłosierny. Obok szkoły stały i czekały już na nas wielbłądy na których mieliśmy mieć przejażdżkę.

Szkoła znajdowała się w tym miejscu

Wielbłądami zajechaliśmy nad brzeg Nilu gdzie każdy kto chciał mógł sobie popływać w tej starożytnej rzece. Woda, pomimo strasznego upału była dość mocno chłodna i przyniosła ulgę w ten upalny dzień każdemu kto zdecydował się w niej zanurzyć. Gdy wróciliśmy na statek to czekał na nas tam już obiad. W czasie obiadu statek ruszył w drogę powrotną do Luksoru. Podróż trwała półtora dnia podczas którego zatrzymaliśmy się tylko na śluzie w miejscowości Esna. Gdy statek już ruszał po postoju na śluzie zobaczyłem idącego nadbrzeżem tubylca który niósł jakieś, jak mi się wydawało, chustki i darł się wniebogłosy. Zaciekawiło mnie ile on sobie życzy za te chustki więc zapytałem się o cenę. wiem, że u arabów towar liczy się sprzedanym gdy na niego tylko się spojrzy ale takiego zachowania sprzedawcy nie spodziewałem się. Zwinął on chustę i rzucił na pokład statku. Chciałem mu to odrzucić natychmiast ale on powiedział, żebym tego nie robił. Gdy statek odpłynął od brzegu widziałem jak sprzedawca biegnie brzegiem, potem pędzi motocyklem a na koniec wiosłuje łodzią do statku. Oczywiście okazało się, że ta chustka to zwykły ręcznik. Wiem, że sprzedawca włożył mnóstwo wysiłku w to aby sprzedać swój towar ale ja byłem zainteresowany kupnem chustki dla żony a nie ręcznika poza tym zapytałem tylko o cenę i nie mówiłem, że kupię to co on sprzedaje. Gdy w końcu handlarz dogonił statek to natychmiast odrzuciłem mu ręcznik a on wkurzony pokazał mi obraźliwy gest i odpłynął do brzegu. Potem do statku uczepił się inny sprzedawca i coś sprzedawał. Bałem się już pytać o cenę.

Słyszałem tylko, że sprzedawca wołał carpet..... carpet...... carpet. Na dywan to nie wyglądało ale wolałem nie wdawać się już z nimi w dyskusję. Czas mijał nam na siedzeniu w barze na górnym pokładzie, oraz na opalaniu się

Statek, w tempie człowieka wolno jadącego rowerem, płynął do Luxoru. Powoli dopadała mnie nuda. Jedyną rozrywką było patrzenie w promienie słoneczne odbite od Nilu, który wił się jak olbrzymi wąż.

Godziny mijały wolno ale w końcu dopłynęliśmy do Luksoru. Wieczorem wyszliśmy całą grupą na zwiedzanie świątyni Luksorskiej.

CDN...

Podróżnik

Gienek
Obrazek użytkownika Gienek
Offline
Ostatnio: 1 miesiąc 3 dni temu
Rejestracja: 06 mar 2014

Jak zapewne pamiętają Ci co czytają od początku moją opowieść, w Luksorze zaczęliśmy zwiedzanie górnego Egiptu. Luksor też był zarazem ostatnim punktem do zwiedzenia. Wieczorem gdy słońce schowało się za ścianami budynków a w około panował miły chłodek (około 30 st C), całą grupą wyszliśmy na ulicę i udaliśmy się w kierunku świątyni Luksorskiej która znajdowała się tuż przy przystani dla statków, lecz aby wejść do niej to trzeba było ją obejść do okoła. Świątynia Luksorska znajdowała się w miejscu z linku poniżej

Położenie świątyni w Luksorze

Idąc mijaliśmy siedzących i odpoczywających na trawnikach tubylców. Ci ludzie nie przypominali wściekłych sprzedawców z bazarów którzy z obłędem w oczach rzucają się na każdego białego którego zdołają wypatrzeć. Oni po prostu zwyczajnie siedzieli i odpoczywali.

Świątynia nazywana Luksorską jest, a raczej była, Świątynią narodzin Amona i była drugą co do ważności po Karnaku świątynią w starożytnym Egipcie. Budowlę tej świątyni rozpoczął Amenhotep III a skończył Ramzes II. Zaraz za wejściem do świątyni jest duży plac z ogromnym obeliskiem.

Przechodząc dalej wchodzimy do olbrzymiej sali hypostylowej z ogromnymi kolumnami pomiędzy którymi stoją ogromne posągi.

Oczywiście wszystko było pokryte reliefami i hieroglifami. Przedstawiającymi i opisującymi wielkość faraona. Były też zboczone reliefy

Przedstawiają one zazwyczaj gostka który był schorowany i nie miał jednej nogi. Gdy faraon prowadził wojnę i wraz z wszystkimi mężczyznami wyruszył na wielką bitwę z której nie powracał przez kilka lat to ten schorowany człowiek postanowił zająć się żonami nieobecnych panów aby umilić im jakość te smutne dni bez ich mężów. Zajął się nimi tak dobrze Lol 2, że w końcu każda z nich zaszła w ciąże i powiła syna. Gdy po ciężkich walkach trwających kilka lat powrócili mężowie tych pań zobaczyli że mają synów których raczej na pewno nie są ojcami a raczej na niepokalane poczęcie było wtedy jeszcze za wcześnie. Wkurzyli się niemiłosiernie na kalekiego człowieka i wypędzili go na pustynię aby umarł a z chłopców którzy już wtedy byli dorosłymi mężczyznami zrobili oddział i wysłali do nierównej walki z wrogiem Egiptu mając nadzieję, że wszyscy zginą. W taki oto podstępny sposób chcieli się oni pozbyć niechcianych bękartów. Mały oddział wymaszerował z miasta do nierównej walki z o wiele silniejszym przeciwnikiem i ci chłopcy zamiast zginąć tak jak zakładali to ich ojczymowie to odnieśli ogromne zwycięstwo rozgramiając przeciwnika na cztery strony świata i powrócili w chwale do miasta. Wtedy ojczymom mina zrzedła i musieli trochę opuścić z tonu. Odnaleźli na pustyni ojca tych chłopców i zaczęli czcić go jak boga, przedstawiając jego podobiznę z ogromnym przyrodzeniem na reliefach świątyń i pałaców. Śmieszny ten trochę mit ale kto wie czy w każdej bajce nie ma odrobiny prawdy Na tym zakończyliśmy zwiedzanie tego dnia.
Następnego dnia z samego rana wyruszyliśmy do Doliny Królów

Starożytni Egipcjanie mumifikowali swoje zwłoki i składali je w grobowcach wraz z bogactwem, przedmiotami codziennego użytku jak i służbą której w większości przypadków pomagano przejść do zaświatów. Na początku zwłoki składano w piramidach lecz dużo piramid jeszcze za czasów faraonów zostało splądrowanych. Z powody tych nikczemnych zachowań grabieżców postanowiono ukryć miejsce pochówku władców Egiptu. Wybrano ukryte pośród skał miejsce trudne dla znalezienia ówczesnym rabusiom. Za kupiony bilet możemy zwiedzić tylko trzy grobowce. Jeśli chcemy zwiedzić więcej grobowców to musimy zapłacić. Wyjątek stanowi grób Tutanchamona i jeszcze dwa inne których nazwy nie pamiętam. Za ich zwiedzenie trzeba zapłacić oddzielnie. Niestety w Dolinie Królów nie można ani fotografować ani filmować, więc nie zamieszczę stamtąd żadnych zdjęć. Następnym miejscem miejscem do zwiedzenia była świątynia Hatszepsut. Z daleka wydaje się, że świątynia jest mała i niepozorna.

Jest to tylko złudzenie wynikające z faktu, że za świątynią znajduje się ogromna ściana skalna. Tak naprawdę świątynia jest ogromna i widać to dopiero wtedy, gdy zobaczymy mikroskopijnych ludzi na schodach tej świątyn

Czternaście lat temu muzułmańscy fanatycy zaczęli strzelać z karabinów maszynowych do europejskich turystów. Zginęło wtedy prawie 60 osób. Gdy powiedziała o tym nam nasza pilotka to zacząłem zaglądać z niepokojem między kolumny, czy aby na pewno za którąś z nich nie stoi postać w turbanie która pod galabiją ma ukryty karabin maszynowy.
Świątynia którą opisuje, została zbudowana 1500 lat przed naszą erą jako świątynia grobowa królowej Hatszepsut. Obok świątyni działa polska misja archeologiczna.

Podobnie jak w każdej innej świątyni w Egipcie, tak i tutaj, aby wejść do niej, lub wyjść z niej to trzeba przejść przez bazarek. O ile gdy wchodzi się to sprzedawcy są średnio nachalni, o tyle gdy wychodzi się z niej, to wtedy atakują jak stado wściekłych szerszeni. Powoli z żoną zbliżaliśmy się do bazaru. Już z daleka było widać sprzedawców gotujących się do ataku. Z żoną zanurzyliśmy się w tłum. Ze wszystkich stron, krzyczano do nas, wpychano nam do rąk towary których nie chcieliśmy, łapano za rękawy i wciągano do sklepów. Musiałem włożyć sporo siły aby obronić siebie i żonę przed tym wściekłym tłumem. Gdy byliśmy już na końcu bazaru, zostało tylko dwóch najwytrwalszych. Jeden wciskał nam pozaciąganą chustkę, drugi jakiś brzydki dywanik. Nie dawali za wygraną. Jeden atakował wściekle z jednej strony a drugi z drugiej. Zarzucali na nas swoje towary, a my je odrzucaliśmy. W końcu zaczęliśmy uciekać. Biegli za nami jak wściekłe psy tocząc pianę z pysków i wlepiając w nas wściekły wzrok. Poczułem się zagrożony i chciałem jak najszybciej znaleźć się w autokarze. W końcu w oddali zobaczyłem autokar z napisem Triada. Przyśpieszyliśmy bieg i co chwila uchylaliśmy się przed przelatującą nad nami białą chustką i dywanem, które co chwilę lądowały na ziemi. W końcu udało się nam dopaść do drzwi autokaru. Sprzedawcy chcieli wbiec za nami lecz kierowca stanął w drzwiach i ich nie wpuścił. W końcu poczułem się bezpiecznie. Czy egipscy sprzedawcy nie mają instynktu samozachowawczego i nie dociera do nich, że sprzedaliby o wiele więcej gdyby nie byli tak nachalni? Gdy do autobusu wrócili ostatni z naszej grupy ruszyliśmy na dalsze zwiedzanie i zatrzymaliśmy się po dotarciu do sklepu z figurkami alabastrowymi. Było tam mnóstwo różnorakich wyrobów.

Następny punkt programu to Kolosy Memnona. Posągi te przedstawiają faraona Amenhotepa III i syały one przed wejściem do świątyni, która niestety została już rozebrana

Po tym wróciliśmy już na statek na obiad a następnie udaliśmy się na zwiedzanie największej z zachowanych świątyń czyli świątyni w Karnaku. Przed wejściem do muzeum jest sala w której znajduje się makieta wielkiej świątyni w Karnaku.

Po wyjściu z tej sali trafiamy przed wejście świątyni które tworzą dwa ogromne pylony

Dalej wchodzimy na alejkę sfinksów z głowami baranów i salę hypostylową z 134 kolumnami

Oczywiście, również i tu nie mogło zabraknąć reliefów z kalekim człowiekiem który opiekował się żonami podczas nieobecności mężów wojowników

Wszędzie na ścianach świątyni było widać powywieszane napisy DO NOT TOUCH. W pewnym momencie podszedł do nas strażnik pilnujący porządku w świątyni i powiedział, że jeśli mu zapłacimy to będziemy mogli usiąść na sfinksa, a on zrobi on nam zdjęcie. To bardzo smutne, że ludzie którzy stoją na straży zabytków bardzo chętnie pozwoliliby je zniszczyć za dolara lub dwa .
Wychodząc ze świątyni zaczepiły nas dziewczynki. Nieśmiało podeszła do nas jedna z nich i zapytała się, czy mogą zrobić z nami zdjęcie. Oczywiście chętnie się zgodziliśmy. Potem podeszli do nas chłopcy i poprosili o to samo. To były dzieci w wieku około dziesięciu lat. To były zwykłe dzieci i najważniejsze, że nie miały tego obłędu w oczach i agresywności co ich rówieśnicy spotykani na targach. Zwyczajnie poprosiły o zrobienie z nami zdjęcia, a potem grzecznie podziękowały i poszły w swoją stronę. Szkoda, że turysta przyjeżdżający do Egiptu, tak rzadko spotyka się z normalnymi mieszkańcami tego kraju, a pierwsi tubylcy, których spotyka się na ulicy, to krwiożercze piranie, gotowe za dolara poderżnąć turyście gardło, ale dość już wyrażania mego zdania o tubylcach, ponieważ zaraz znowu ktoś okrzyknie mnie rasistą, tak jak podczas opisywania moich wrażeń z Kenii.

opisek :

Koszmar takich spotkać na wakacjach. No i ten rasizm przebijający z tej opowieści !!!! pasuję dalej nie przebrnę

To był już ostatni punkt podczas części objazdowej. Następnego dnia wracaliśmy jeszcze na dwa i pół dnia do hotelu Triton Sea Beach, ale zanim wyjechaliśmy to mieliśmy jeszcze w planie prywatną wieczorną wycieczkę na bazar w Luksorze. Po zachodzie słońca, we czwórkę, wyszliśmy na bazar. Wieczorem bazar w Luksorze wygląda bardzo ładnie i kolorowo. Z drzwi każdego ze sklepików wychodzą sprzedawcy i "zapraszają" białych kupujących do środka. Chcieliśmy kupić jakiś lokalny alkohol, aby przywieźć go znajomym z polski, oraz mnóstwo przypraw. Zawsze będąc w obcych krajach kupujemy dużo przypraw ponieważ w domowej kuchni lubimy eksperymentować z przyprawami. O ile ze znalezieniem przypraw nie mieliśmy problemu o tyle kupno alkoholu okazało się prawdziwym wyzwaniem. W końcu znaleźliśmy koptyjskiego sprzedawcę u którego można było kupić egipską wódkę sprzedawaną w buteleczkach 0,25l i dwa rodzaje lokalnego piwa. Będąc już na przystani dla statków, wdaliśmy się w targowanie się o chustki których to wielką miłośniczką jest moja żona. Cena wywoławcza 600 funtów za chustkę. Po targach kupiliśmy dwie za 60 funtów, czyli za 5% ceny wywoławczej
Wieczorem na statku, był pokaz tańca brzucha. Co prawda tancerka, pod względem wyglądu, nie odpowiadała normom europejskim ale zabawa była przednia Pleasantry

Następnego dnia, jeszcze przed śniadaniem, wsiedliśmy do busiku który zawiózł nas do naszego hotelu w Marsa Alam. Po przyjeździe i zameldowaniu się w hotelu, chcieliśmy od razu pójść i oddać się snurkowaniu lecz niestety naszym oczom ukazała się czerwona flaga na pomoście. Na szczęście następnego dnia około południa, na pomoście, pojawiła się pomarańczowa flaga i można było oddać się całkowicie oglądaniu podwodnego życia na rafie.

W hotelowym sklepiku kupiłem jednorazowy aparat do robienia podwodnych zdjęć za 15 USD, lecz niestety bardzo szybko nabrał on wody i z podwodnych zdjęć nici. Jeśli zobaczycie aparat w opakowaniu takim jak na poniższym zdjęciu to go nie kupujcie, ponieważ prawdopodobnie zacznie on przepuszczać wodę do środka.

Do domu wylecieliśmy z rana w poniedziałek.

Właściwie to już wszystko. Pod spodem kilka zdjęć zrobionych w hotelu Triton Sea Beach, przed samym wyjazdem.

pod spodem niebieska ryba z świecącą się do o koła obwódką o której pisałem na samym początku mojej relacji

pod spodem ostatnia noc na plaży

 gdzieś wysoko na niebie podczas powrotu do domu

THE END

Podróżnik

ssstu-6
Obrazek użytkownika ssstu-6
Offline
Ostatnio: 7 godzin 31 minut temu
Rejestracja: 31 maj 2016

...Gienek, dzieki za "Twój Egipt" !!!

o tejże destyncji mam (mamy ; ) tak ugruntowana opinię,że praktycznie nic nie jest w stanie tejże zmienić...

Twoja relacja jedynie ugruntowała nasze zamysły ; )

...bardzo bym chciał "dotknąc piramid",zobaczyć świątynie w trakcie spływu Nil,em oraz poleniuchować na jednej z egipskich plaż

ale...tego czego "bym nie chciał zobaczyć" jest więcej...Egipt ??? no thx !!!

...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav

Gienek
Obrazek użytkownika Gienek
Offline
Ostatnio: 1 miesiąc 3 dni temu
Rejestracja: 06 mar 2014

ssstu-6 :

...Gienek, dzieki za "Twój Egipt" !!!

o tejże destyncji mam (mamy ; ) tak ugruntowana opinię,że praktycznie nic nie jest w stanie tejże zmienić...

Nic nie miałem zamiaru zmieniać. Każdy ma "swoje widzi mi się". To kto jaki wybierze kierunek to jego sprawa. Ja tylko przeniosłem relację z innego forum, gdzie opisałem prawie dziewięć lat temu, to co zobaczyłem i to co czułem będąc w Egipcie razem z Triadą. Każdy kierunek ma swoje plusy i minusy. Po pobycie w Egipcje, mam zamiar kiedyś ponownie odwiedzić ten piękny kraj i zwiedzić tym razem połnoc. Jak już wcześniej napisałem nikomu nie odradzam Egiptu ani też nie polecam. Przeniosłem relację ponieważ na tym forum nie można umieszczać linków do relacji które są na innych forach.

Podróżnik

Asia-A
Obrazek użytkownika Asia-A
Offline
Ostatnio: 11 godzin 28 minut temu
Rejestracja: 01 wrz 2015

Wiem, że sprzedawcy w Egipcie bywają nachalni, ale aż tak to się nie spotkałam. Podstawa – nie chcesz kupić nie wdawaj się w dyskusję na żaden temat. W Luksorze w ogóle nikt nas nie zaczepiał.

Bye Zobacz mnie na Facebooku Relaks na drutach! Yes 3

Strony

Wyszukaj w trip4cheap

Ankieta

Ulubiony sposób spędzania wakacji w podrózy?