Jesteś tutaj
Jesteś tutaj
To był wspaniały, fascynujący rejs .Chętnie bym go nawet powtórzyła. Może się uda kiedyś , kto wie.
Był, bo minęły już prawie 3 lata a mi zawsze nie po drodze było, aby sklecić relację. Zawsze zwyciężał jakiś inny kierunek . Inna sprawa ,że zdaję sobie sprawę, że te zimne rejony nie są zbyt popularne między naszymi forumowiczami. W końcu, Jak już miałam zamiar pisać, to okazało się, że niestety znowu zgubiłam kartę ze zdjęciami z całej podróży i to mnie skutecznie na długo zniechęciło. Trudno się dziwić prawda ? Zdjęcia to są przecież nasze udokumentowane wspomnienia z wypraw. Na szczęście zostały mi fotki z fona, więc zawsze coś i dosłownie kilka z aparatu ,które wcześniej ściągnęłam z karty. Nie będzie to więc na szczęscie "łysy" opis, bo tego by pewnie nikt nie przełknął.
Na rejsie wszystko co najważniejsze dopisało:
Firma Oceanwide Expeditions z którą płynęłam po raz pierwszy ,zdała egzamin na 5 +.
Pogoda dopisała w sensie słońca, co jest bardzo ważne na takich wyprawach. Mogło być jednak choć trochę cieplej, było zimno. Chłodniej niż na Antarktydzie.
Zwierzaki pokazywały się i to w różnych konfiguracjach.
Krajobrazy nie zawiodły , to tak delikatnie powiedziane. Wrażenia nie do opisania.
Na rejs skusiłam się ze względu na kierunek. Byłam już wcześniej na Grenlandii zachodniej , bardzo mi się podobało ,więc chciałam zobaczyć jej wschodnią część.
Holenderska firma Oceanwide Expeditions była mi bardzo słabo znana, ale opinie były bardzo kuszące, więc why not. No i cena.. wpadła akurat promocja last minute a rejsy u nich nie są najtańsze, więc to była mega okazja. Nie mogłam przepuścić takiej oferty
Trasa rejsu - tak mniej więcej wyglądała.
Czyli statek wypływał z północnej części Islandii.
Trzeba więc było dolecieć sobie na własną rękę do stolicy a stamtąd albo organizować transport samemu albo skorzystac z płatnego transferu . My wybieramy opcję drugą.
No trip no life
...zaciekawiasz ; )
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Grenlandia-jeden z moich niespelnionych celow podroznicznych.A ta wschodnia u turystow jeszcze duzo mniej popularna niz ta zachodnia,gdzie mozna z Europy jeszcze jakos doleciec do stolicy Nuuk przynajmniej.A tu na wschod chyba rzeczywiscie tylko rejs,wiec na pewno ciekawy kierunek wybralas i niestandardowy.
https://marzycielskapoczta.pl/
Napisz pocztowke ze swoich podrozy do chorych dzieci
Chętnie poczytam i pooglądam. Przy obecnych temperaturach - fajna odmiana
z przyjemnością zasiadam i się schłodzę nieco tymi cudnymi widoczkami:))
Piea
Radek, Huragan, Asia, Piea witam was serdecznie wierni "czytacze" w mojej nowej opowieści, tym razem z rejsu, ale nie tylko. Będzie też trochę Islandii. więc taki mix islandzko grenlandzki.
Do Reykjaviku lecimy z rezerwą czyli 2 dni wcześniej przed rejsem. Tak na wszelki wypadek, aby jakimś dziwnym trafem nie "uciekł "nam statek jak parę lat temu .A przy okazji coś tam zobaczyć w okolicach stolicy.
Lot Wizzair krótki , tylko 4,5 godziny, a samolot pełniutki. Siedzenia niestety sztywne , nie jest zbyt wygodnie. Lot mija ok.
Bagaże na lotnisku odbieramy bardzo szybko i łapiemy wcześniej zabukowanego busa Airport Direct. I pierwsza niespodzianka , bus jest prawie pusty a kierowcą jest ..Polka. Przed wjazdem do centrum przesiadamy się do innego mniejszego busa i kierowcą jest.. znowu rodak.Do hotelu mamy jednak parę kroków, a co gorsza pod górę. Mijamy po drodze kilka pubów. Wszędzie mnóstwo ludzi, głośna muza ,widać, że ludzie się dobrze relaksują .
Następnego dnia rano nie leżakujemy , wstajemy, śniadanie jemy w hotelu i pędzimy na g. 8 na wycieczkę. Jeszcze w kraju wykupiliśmy w Bus Travel Iceland. ( https://bustravel.is ) wycieczkę Volcano Tour, aby dotrzeć do wulkanu , który wybuchł miesiąc wcześniej. Wybór wycieczki nie była łatwy, bo zarówno ja jak i przyjaciółka na Islandii byłyśmy już kilka razy a obie chciałyśmy zobaczyć coś nowego i ciekawego. Oczywiście coś krajobrazowegp.
W wycieczkowym busie wita nas zgadnijcie kto ? oczywiście rodacy czyli pilotka Monika i kierowca Łukasz. Towarzystwo wycieczkowe mocno międzynarodowe . Głównie z US i UK, ale i z dalekiej NZ .
Pogoda nam wyjątkowo tego dnia dopisuje. Aura jest po prostu fantastyczna, biorąc pod uwagę, że to prawie połowa września. Słoneczko od rana i jest 13C. Pewnie się śmiejecie,że tak zimno a ja mówię, że to super warunki. Tak, na islandzki klimat taka aura we wrześniu to prawie cud natury. Bardziej typowa pogoda dla tego okresu to zimno, wiatr i deszczowo.
Pierwszy stop mamy nad piękną zatoką w Reykjanesfólkvangur ok 40 km od stolicy. To rezerwat przyrody z widocznymi tuż przy drodze geotermalnymi cudami . Oczywiście nie mamy czasu na dłuższe treki ,ale dobry i szybki, krótki spacer
Piękna zatoczka po lewej stronie drogi a po drugiej jeszcze fajniejsze klimaty
No trip no life
...ten "islandzki motyw" COOL !!! myśleliśmy z Basią o odwiedzinach tej wyspy ale..."zawsze cuś" ; ) pewnie nas nieźle podkusisz ; )))))
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Radek,
Tutaj będzie tylko "liżnięcie" tej pięknej wyspy.Więcej Islandii znajdziesz w mojej innej relacji
Islandia - czy to wyspa z lodu ? Relacje Islandia 1
No trip no life
njoooo.... zapowiadają sie widokowe cudowności!!!
Piea
Docieramy do wulkanu- to główna atrakcja dnia. Po te widoczki tu przyjechałyśmy.
Dostajemy pomarańczowe kamizelki i kijki. Kamizelki zakładamy , z kijków rezygnujemy , bo utrudnią cykanie fotek.
Na otwartej przestrzeni wiatr trochę jednak hula, utrudniając trek.. Kaptury za to się przydają.
Na początku droga po płaskim , potem miejscami trochę pod górę, trochę z góry. Wulkan wybuchł ponad miesiąc wcześniej. Szkoda ,że nie udało się być bardziej po wybuchu. Widoki na pewno byłyby jeszcze bardziej spektakularne. Ale i tak , jest super , widoczki bardzo ciekawe..
Można i tak się wdrapać na górę , na pewno wygodniej..
Nasza wycieczka nie przewiduje jednak takich atrakcji. Trzeba samemu drałować..
No trip no life
Ależ widoczki. Megga ciekawa wycieczka. Można było się spocić?
A kijki faktycznie przeszkadzają w foceniu, choć znacznie ułatwiają chodzenie.