Zorza polarna to faktycznie niesamowite przeżycie. I nie odda w pełni piękna tego zjawiska żadne zdjęcie. Dlatego też Twoje zdjęcia nie są wcale porażką. Ja miałem okazję oglądać zorzę w ubiegłym roku na Spitsbergenie. Też zrobiłem kilka fotek np:
I też są one dalekie od tego, co się czuje widząc zorzę na własne oczy. Pozdrawiam.:)
no właśnie - i co z tego, że fotki nie są konkursowe? najważniejsze, że widziałaś i jeszcze pamiątkowo sfociłaś nawiasem nocne, drgające obrazy wcale nie są do focenia łatwe
Dzięki za słowa pociechy ha ha .. Najważniejsze to oczywiscie przeżyc to.
Może uda się znowu zobaczyć zorzę we wrześniu ? Byłoby super.
Udało mi sie potem zobaczyc ponownie zorzę w Tromso , na północy Norwegii . Chyba nawet byłą bardziej okazała i zmieniająca się. Muszę przyznać ,że jednak inaczej jest zobaczyć zorzę na lądzie a inaczej na wodzie .
Na statku plan dnia uzależniony jest przede wszystkim od warunków atmosferycznych. Dlatego szczegółowa rozpiska podawana jest dopiero wieczorem na dzień następny. A i tak nie zawsze się sprawdza. Nie ma tutaj gazetek podkładowych w formie papierowej, roznoszonych do pokojów, jak na innych statkach. Nie powiem, trochę mi tego brakuje. Grafik jest wywieszany przy recepcji , widoczny jest też na screenie w kajucie. Nie jest zbyt obszerny. Same konkrety.
0 6.40 budzi nas głos Hansa . W końcu dopływamy do wybrzeża Grenlandii , do zatoki Wikingów.
Jest piękna pogoda, choć zimno tylko 1C ,ale niebo bezchmurne. Do tego cudowny wschód słońca, na który Hans nas zaprasza na pokład. Pędzimy więc na pokład i faktycznie, przed nami rozpoczyna się przepiękny spektakl. Skały i woda przybierają "płonące" barwy
BAJKA na takie powitanie to i ja popłynąłbym na statku chociaż powiedziałem, że nigdy statkiem zwiedzać nie będę świetne foto, gdzie światło wschodzącego słońca narzuciło barwy ziemi
Zaraz po śniadaniu jest spuszczanie zodiaków na wodę. Będziemy oglądać te cuda nie tylko z pokładu statku, ale i znacznie, znacznie bliżej,
Wzywani jesteśmy do zejścia numerami pokładów. wszystko przebiega bardzo sprawnie. Na każdym zodiaku jest jeden lider. Płyniemy bliżej lądu. Co za widoki, dech zapiera .. Będąc na zodiaku nasz lider otrzymuje telefonicznie informacje, że na zboczu jest ..misiek !!! Wyleguje się na białej plamie .. Okazuje się jednak, że wcale nie jest samotny. W jego pobliżu jest niedźwiedzia matka i dwa maluchy. Idą sobie w fiordzie po zboczu góry, zupełnie się nami nie przejmując . Obserwujemy je jak zahinpnotyzowani
Zorza polarna to faktycznie niesamowite przeżycie. I nie odda w pełni piękna tego zjawiska żadne zdjęcie. Dlatego też Twoje zdjęcia nie są wcale porażką. Ja miałem okazję oglądać zorzę w ubiegłym roku na Spitsbergenie. Też zrobiłem kilka fotek np:
I też są one dalekie od tego, co się czuje widząc zorzę na własne oczy. Pozdrawiam.:)
no właśnie - i co z tego, że fotki nie są konkursowe? najważniejsze, że widziałaś i jeszcze pamiątkowo sfociłaś nawiasem nocne, drgające obrazy wcale nie są do focenia łatwe
papuas
Dzięki za słowa pociechy ha ha .. Najważniejsze to oczywiscie przeżyc to.
Może uda się znowu zobaczyć zorzę we wrześniu ? Byłoby super.
Udało mi sie potem zobaczyc ponownie zorzę w Tromso , na północy Norwegii . Chyba nawet byłą bardziej okazała i zmieniająca się. Muszę przyznać ,że jednak inaczej jest zobaczyć zorzę na lądzie a inaczej na wodzie .
No trip no life
Na statku plan dnia uzależniony jest przede wszystkim od warunków atmosferycznych. Dlatego szczegółowa rozpiska podawana jest dopiero wieczorem na dzień następny. A i tak nie zawsze się sprawdza.
Nie ma tutaj gazetek podkładowych w formie papierowej, roznoszonych do pokojów, jak na innych statkach. Nie powiem, trochę mi tego brakuje. Grafik jest wywieszany przy recepcji , widoczny jest też na screenie w kajucie. Nie jest zbyt obszerny. Same konkrety.
0 6.40 budzi nas głos Hansa . W końcu dopływamy do wybrzeża Grenlandii , do zatoki Wikingów.
Jest piękna pogoda, choć zimno tylko 1C ,ale niebo bezchmurne. Do tego cudowny wschód słońca, na który Hans nas zaprasza na pokład.
Pędzimy więc na pokład i faktycznie, przed nami rozpoczyna się przepiękny spektakl. Skały i woda przybierają "płonące" barwy
Wow , co za powitanie ..
No trip no life
Niesamowite oświetlenie...
Jeeessssuuuuu! CO ZA ŚWIATŁO! CO ZA WIDOKI!
ależ fantastycznie Was przywitała Grenlandia...
ta fotka jak z innej Planety! coś niesamowitego!
Piea
BAJKA na takie powitanie to i ja popłynąłbym na statku
chociaż powiedziałem, że nigdy statkiem zwiedzać nie będę świetne foto, gdzie światło wschodzącego słońca narzuciło barwy ziemi
papuas
heee, fajne te..."dwa słońca",zupełnie jak na ...Tatooine ; )
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Kolorowe domki dla mnie też super, świetnie ożywiają krajobraz.
Zaraz po śniadaniu jest spuszczanie zodiaków na wodę. Będziemy oglądać te cuda nie tylko z pokładu statku, ale i znacznie, znacznie bliżej,
Wzywani jesteśmy do zejścia numerami pokładów. wszystko przebiega bardzo sprawnie. Na każdym zodiaku jest jeden lider. Płyniemy bliżej lądu. Co za widoki, dech zapiera ..
Będąc na zodiaku nasz lider otrzymuje telefonicznie informacje, że na zboczu jest ..misiek !!! Wyleguje się na białej plamie .. Okazuje się jednak, że wcale nie jest samotny. W jego pobliżu jest niedźwiedzia matka i dwa maluchy. Idą sobie w fiordzie po zboczu góry, zupełnie się nami nie przejmując . Obserwujemy je jak zahinpnotyzowani
No trip no life