Następny dzień rozpoczynamy w Ofjord. Tradycyjnie już od rana słonecznie . Naprawdę mamy niesamowite szczęscie do słonecznej aury.
Płyniemy wzdłuż fjordu, szerokiego na 5 km, oglądając wysokie nawet do 2 tys. m góry pięknie otulone miejscami mgłą.
Rano mamy też wykład o histori i Grenlandii i ludziach Thule.Ciekawie usłyszeć więcej o tym, jak ci ludzie potrafili przetrwać w tym surowym klimacie.
Wykłady są często od 2 do 3 dziennie , w zależności od aktywności danego dnia. Staram się na wszystkie chodzić , bo są bardzo interesujące. Dużo ciekawostek i faktów o ,których moja wiedza jest nikła. Zresztą widać, że dużo ludzi uczestniczy w wykładach . Parę przykładowych slajdów z wykładu
Po lunchu dopływamy do Sydcap co oznacza Przylądek Południowy. W języku grenlandzkim to miejsce ma dość oryginalną nazwę Kangerstertivarmit , całkiem łatwiutka do zapamiętania prawda ? W planach jest kilkugodzinny trek po wyspie. Można poobserwować roślinność tundrową, Wbrew pozorom jest całkiem kolorowo. W oddali są też góry lodowe. Spacer wcale nie jest taki łatwy, nie ma tu oczywiście żadnej ścieżki. Teren jest bardzo podmokły, trzeba uważać jak się idzie, I tak co chwila , ktoś traci równowagę , ale na szczęście nie dzieje się nic poważnego. Na ziemi znajdujemy jakieś kości, różne kamienie i ciekawostka .. włosy wołów. Podobno są bardzo cenione, kosztują 3 $ za zaledwie 1g
W oddali widać Hondius- nasz statek
Włosy wołów
Przy brzegu , na rozgrzewkę serwowana jest gorąca czekolada z wkładką . W życiu tak mi nie smakowała czekolada na gorąco ha ha
Wełna wołów piżmowych nazywana jest skarbem Grenlandii ( i Alaski) , jest najmniej znaną wełną na świecie, a jednoczęsnie najcieplejszą. Nazywa się kiwiut i quiviut i ma współczynnik izolacji 10 razy wyższy niż wełna. Co tez ciekawe ubranie z tej wełny się nie filcują i nie kosmacą.
Woły piżmowe udało się nam zobaczyć w pełnej okazałości , potem więc pokażę fotki
Następny dzień rozpoczynamy w Ofjord. Tradycyjnie już od rana słonecznie . Naprawdę mamy niesamowite szczęscie do słonecznej aury.
Płyniemy wzdłuż fjordu, szerokiego na 5 km, oglądając wysokie nawet do 2 tys. m góry pięknie otulone miejscami mgłą.
Rano mamy też wykład o histori i Grenlandii i ludziach Thule.Ciekawie usłyszeć więcej o tym, jak ci ludzie potrafili przetrwać w tym surowym klimacie.
Wykłady są często od 2 do 3 dziennie , w zależności od aktywności danego dnia. Staram się na wszystkie chodzić , bo są bardzo interesujące. Dużo ciekawostek i faktów o ,których moja wiedza jest nikła. Zresztą widać, że dużo ludzi uczestniczy w wykładach .
Parę przykładowych slajdów z wykładu
No trip no life
O Łał! ...
normalnie Chmura-modelka!!! rewelacja!
a pogodę to faktycznie mieliscie tam malinową! bo to chyba nie często się trafia w tej częsci świata!
Piea
Piea, nie czesto, tak jak piszesz.
W tym roku , też we wrzesniu Grenlandia powitała nas .. deszczem
No trip no life
Zdjęcia są mega piekne. Ta góra lodowa ma "dziurkę"?
foto, jak zawsze konkursowe, a chmurki "robią robotę"
papuas
Asiu. tak, ta góra lodowa ma takie fajne okienko
No trip no life
Po wykładzie pędzimy na zewnątrz, na pokład i ... piękne widoki wciąż dopisują.
Chmurki wciąż czarują
No trip no life
Po lunchu dopływamy do Sydcap co oznacza Przylądek Południowy. W języku grenlandzkim to miejsce ma dość oryginalną nazwę Kangerstertivarmit , całkiem łatwiutka do zapamiętania prawda ?
W planach jest kilkugodzinny trek po wyspie. Można poobserwować roślinność tundrową, Wbrew pozorom jest całkiem kolorowo.
W oddali są też góry lodowe.
Spacer wcale nie jest taki łatwy, nie ma tu oczywiście żadnej ścieżki. Teren jest bardzo podmokły, trzeba uważać jak się idzie, I tak co chwila , ktoś traci równowagę , ale na szczęście nie dzieje się nic poważnego.
Na ziemi znajdujemy jakieś kości, różne kamienie i ciekawostka .. włosy wołów. Podobno są bardzo cenione, kosztują 3 $ za zaledwie 1g
W oddali widać Hondius- nasz statek
Włosy wołów
Przy brzegu , na rozgrzewkę serwowana jest gorąca czekolada z wkładką . W życiu tak mi nie smakowała czekolada na gorąco ha ha
No trip no life
ooo, a co czyni "wołowe włosy" tak cennymi !???
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Wełna wołów piżmowych nazywana jest skarbem Grenlandii ( i Alaski) , jest najmniej znaną wełną na świecie, a jednoczęsnie najcieplejszą. Nazywa się kiwiut i quiviut i ma współczynnik izolacji 10 razy wyższy niż wełna. Co tez ciekawe ubranie z tej wełny się nie filcują i nie kosmacą.
Woły piżmowe udało się nam zobaczyć w pełnej okazałości , potem więc pokażę fotki
No trip no life