PROWANSJA - w poszukiwaniu zapachu lawendy :)

219 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
marylka80
Obrazek użytkownika marylka80
Offline
Ostatnio: 3 miesiące 2 tygodnie temu
Rejestracja: 22 sty 2014
PROWANSJA - w poszukiwaniu zapachu lawendy :)

No dobra kochani, jestem wam winna relacje z Prowansji. Wiem, ze co poniektórzy śledzą bloga, ale ponieważ mamy tutaj też ciągle przybywające nowe osoby postanowiłam też tutaj napisać relację. Przy okazji chciałam wprowadzić małe udogodnienie, bo czasami żeby coś znaleść konkretnego, trzeba relację kilka razy przeczytać. Tak więc zacznę od planu, żeby było wiadomo gdzie byliśmy i kiedy. Jeśli się uda, to każdy dzień później podlinkuję, tak, żeby było wiadomo na której stronie zaczyna się kolejny dzień z interesującymi nas informacjami.

No to zaczynamy!

marylka80
Obrazek użytkownika marylka80
Offline
Ostatnio: 3 miesiące 2 tygodnie temu
Rejestracja: 22 sty 2014

Marsylia - dzień pierwszy (5 lipiec)

Lądujemy przed południem, wynajmujemy mały zwinny samochodzik i ruszmy do hotelu, który znajduje się kilka km od centrum miasta. Po zalogowaniu w pokoju i wciągnięciu na tyłek krótkich gatek docieramy metrem do centrum. Tam najpierw robimy rundkę wokoło portu, później objadamy się przepyszną sałatką i łapiemy przedostatni prom na wysepkę z zamkiem Château d'If. Przepłynięcie promem tam i z powrotem trwa ok 45 min i jest fajnym chłodzącym przerywnikiem w zwiedzaniu. Po rundce dookoła wysepek robimy sobie pieszą wycieczkę do Notre Dame de la Garde, czyli wizytówki Marsylli, którą podziwiamy z portu. 

Arles + Camargue - dzień drugi (6 lipiec)

Zaraz po śniadaniu ruszamy do Arles, niewielkiego miasteczka, w którym powstało kilkadziesiąt dzieł Vincenta van Gogha. Urocze miasteczko, z bogatą historią i zabytkami. Przepiękny amfiteatr z czasów rzymskich, który do dzisiaj jest wykorzystywany na różnego rodzaju eventy. My akurat natrafiliśmy na jakieś święto, bo teatr wypełniony był po brzegi francuzami w tradycyjnych strojach, którzy spędzali później całą niedzielę na mieście. Normalnie czuliśmy się jakbyśmy cofnęli się w czasie o kilkadziesiąt lat. Po południu pojechaliśmy nad jezioro Camargue, żeby zobaczyć brodzące flamingi i białe dzikie konie. Czy nam się udało, dowiecie się już nie długo Biggrin

Abbey Montmajour + Pont Du Gard - dzień trzeci (7 lipiec)

Z samego rana wyruszyliśmy do Montmajour, jednego z najbogatszych opactw w Prowansji, które zostało założone pod koniec IX wieku. Bardzo dobrze zachowane, z pięknym dziedzińcem i misternie rzeźbionymi filarami. W planach na ten dzień mieliśmy jeszcze zwiedzanie Tarasconu i Beaucaire, ale niestety zaczął padać deszcz i pojechaliśmy do naszego Chambre z którego mieliśmy rzut beretem do Pont Du Gard. Jak tylko przestało padać od razu się do niego udaliśmy. Jeśli mieliście kiedyś w ręce banknot 5 euro to na pewno skojarzycie to miejsce Biggrin 

Avignon - dzień czwarty (8 lipiec)

Po śniadanku ruszamy do Avignon, które oddalone jest ok 30 km od naszego noclegu. Parkujemy w pobliżu centrum i udajemy się na zwiedzanie tego malowniczego miasteczka. Akurat trafiliśmy na festiwal teatralny, który ściąga na to wydarzenie tysiące turystów z całego świata ( dlatego pewno nie udało mi się tutaj znaleźć noclegu). Zatłoczone miasto żyje przedstawieniami ulicznymi, muzyką na żywo, tańcami i różnymi innymi atrakcjami. Klimat przewspaniały, nawet upał nie był nam straszny Biggrin Poza błądzeniem po kolorowych uliczkach obklejonych setkami plakatów reklamujących przedstawienia udaliśmy się do Pałacu Papieskiego, oraz do jego ogrodów z pięknym widokiem na Rodan. Wieczorem udajemy się do Orange oddalonego o ok 30 km od Avignon.

Orange + Abbaye Sénanque + Gordes - dzień piąty (9 lipiec)

Orange jest jednym z najważniejszych miejsc, gdzie ślady świetności imperium rzymskiego są bardzo widoczne i dobrze zachowane. Skupiamy się tutaj głównie na antycznym teatrze który liczy sobie około 2000 lat i jest on po dziś dzień wykorzystywany na różnego rodzaju koncerty. Akurat dzień wcześniej odbywała się opera Botticelliego, niestety na bilety się nie załapaliśmy Sad Po zwiedzeniu teatru udajemy się do Abbaye Sénanque, ikony Prowansji, do którego przyjeżdża chyba każdy turysta zwiedzający te rejony. Czemu zresztą nie ma się co dziwić, bo opactwo w otoczeniu łanów kwitnącej lawendy robi ogromne wrażenie!

Roussillon +  Sault + Simiane La Rotonde - dzień szósty (10 lipiec)

Roussillon czyli miasto w kolorze ochry. Bardzo urocze, klimatyczne i nietuzinkowe. Przepełnione wąskimi uliczkami, prowansalskimi restauracjami, sklepikami z pamiątkami, artystycznymi atelier i oczywiście turystami Biggrin ale zdecydowanie warto się tutaj udać, żeby zobaczyć piękne pomarańczowo-czerwone budynki. Do Sault udaliśmy się po namowie właścicieli Chambre w którym nocowaliśmy. Ponoć tam miały znajdować się najpiękniejsze pola lawendy. Po południu udajemy się w kierunku naszego noclegu w Simiane La Rotonde, zatrzymując się po drodze przy pięknych polach lawendy.

 

Valensole + Rougon + Verdon - dzień siódmy (11 lipiec)

Udajemy się w kierunku Kanionu Verdon. Ale w dalszym ciągu szukamy lawendy Biggrin Tym razem trafiamy na najpiękniejsze i największe pola. Im wyżej tym lawenda później kwitnie, dlatego Valensole było idealne. Mogłabym tam zostać na zawsze Biggrin Po zrobieniu tysiąca zdjęć ruszamy w końcu w stronę Verdon. Krajobrazy wspaniałe, pomimo krętej i dość niebezpiecznej drogi udało nam się dotrzeć na miejsce. Widok na turkusowe jezioro zapiera dech w piersiach Biggrin Nocujemy w pobliżu Castellane, gdzie jemy najlepszą kolację w życiu Biggrin Więcej dowiecie się później Biggrin

Verdon - dzień ósmy (12 lipiec)

W zasadzie to planowaliśmy cały dzień spędzić w Kanionie Verdon, niestety pogoda pokrzyżowała nam troszkę plany. Im bliżej jeziora tym bardziej się chmurzyło. Czasami nawet pokropywał deszcz. Udało nam się na szczęście popływać rowerkiem po jeziorze, zanim całkiem lunęło. I tak pierwszy raz założyłam strój kąpielowy, którego nawet nie użyłam Biggrin Po południu jedziemy do Flayosc - niewielkiej miejscowości pomiędzy Verdon a St Tropez. W St Tropez niestety ceny noclegów kosmiczne, dlatego postanowiliśmy nocować poza i to był znakomity wybór, bo miejsce w którym spaliśmy było przeurocze Biggrin

Saint Tropez - dzień dziewiąty (13 lipiec)

Po najwspanialszym śniadanku w cudownym ogrodzie z jeszcze cudowniejszym widokiem ruszamy do miasta znanych i bogatych. Nie wiem jak się to stało, ale to było jedyne miejsce, którego nie wy googlowałam sobie przed przyjazdem Biggrin Jakież było moje zdziwienie, kiedy dotarliśmy na miejsce Biggrin Spodziewałam się czegoś zupełnie innego. A tu zwykła wioska, jak wszystkie inne, które widzieliśmy do tej pory, z średnio uroczym portem ( w Marsylli dużo bardziej mi się podobał). Ale fun jaki mieliśmy z oglądania the rich and famous przechadzających się ulicami, był naprawdę nie do opisania Biggrin Chociażby dlatego warto się tam udać Biggrin Żeby nie zbakrutować, późnym wieczorem udajemy się na nocleg do Toulonu.

 

Les Calanques - dzień dziesiąty (14 lipiec)

Pomysł na ten dzień zrodził się dopiero rano. Z założenia mieliśmy rozłożyć się na jakiejś malowniczej plaży po drodze do Marsylii. No, ale żeby wiedzieć gdzie dokładnie poszperałam trochę w internecie i znalazłam prawdziwą perełkę, o której wcześniej, ani nie słyszałam ani nie czytałam. To niewysoki masyw górski położony pomiędzy Marsylią, a uroczym miasteczkiem Casses. Nazywany także fiordami Prowansji. Jak dla mnie najpiękniejsza część lazurowego wybrzeża pomiędzy St Tropez i Marsylią. Widoki były tak nieziemskie, że zamiast leżakowania na plaży, cały dzień łaziliśmy po skałach i podziwialiśmy widoki wąziutkich zatoczek Biggrin Późnym wieczorem udajemy się do naszego hotelu w Marsylii, blisko lotniska, bo następnego dnia wyruszamy do domku skoro świt. Buuuu....

 
tonder
Obrazek użytkownika tonder
Offline
Ostatnio: 1 rok 10 miesięcy temu
Rejestracja: 04 wrz 2013

super :-);-)

anusia
Obrazek użytkownika anusia
Offline
Ostatnio: 1 rok 4 miesiące temu
Rejestracja: 03 wrz 2013

No Kochana a już myslałam, że nie zrobisz lawendowej relacji, na którą tak czekałam Wink

marylka80
Obrazek użytkownika marylka80
Offline
Ostatnio: 3 miesiące 2 tygodnie temu
Rejestracja: 22 sty 2014

anusia :

No Kochana a już myslałam, że nie zrobisz lawendowej relacji, na którą tak czekałam Wink

Nie no jakzebym mogla Biggrin Tylko chcialam ja juz miec mniej wiecej napisana, zebyscie potem nie musieli miesiacami czekac na zakonczenie. A u mnie to niestety troszke dluzej wszystko trwa, wiec dlatego to opoznienie Biggrin

marylka80
Obrazek użytkownika marylka80
Offline
Ostatnio: 3 miesiące 2 tygodnie temu
Rejestracja: 22 sty 2014

I jeszcze mapa trasy, żeby było mniej widać gdzie byliśmy. Piszę mniej wiecej, bo nie umiem dojść do tego jak można dodać wiecej niż 10 punktów na trasie, dlatego musiałam wybrac tylko te ważniejsze, choć na trasie było zdecydowanie więcej przystanków.

Hmmm...mapka się niestety nie wyświetla, ale jak klikniecie w poniższy link to powinno was przekierować.
 

Grotere kaart weergeven

Lenuś
Obrazek użytkownika Lenuś
Offline
Ostatnio: 3 tygodnie 5 dni temu
Rejestracja: 12 wrz 2013

Marylka fajnie że piszesz,bo trochę podpatrzyłam u Ciebie na blogu Blush ,i jak widać wyjazd był Mega udany i pogoda chyba dopisała Good A te pola lawendowe...jednym słowem-BAJECZNE! Preved

wojtek1
Obrazek użytkownika wojtek1
Offline
Ostatnio: 6 miesięcy 1 tydzień temu
Rejestracja: 09 mar 2014

Hej Marylka .... fajnie , czasem myślę o tym kierunku , a Ty dobrze opisujesz

i to może być spory doping dla mnie Smile

Katarina
Obrazek użytkownika Katarina
Offline
Ostatnio: 3 lata 2 miesiące temu
Rejestracja: 17 gru 2013

Ja juz te piękne miejsca widziałam na blogu, ale w relacji tutaj będzie ciekawiej, bo i pytaniabedą się pojawiać Biggrin

basia35
Obrazek użytkownika basia35
Offline
Ostatnio: 1 tydzień 1 dzień temu
Rejestracja: 24 gru 2013

 SuperFool najbardziej marzy mi się Les Calanques

basia35

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Offline
Ostatnio: 3 godziny 4 minuty temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Ja tez chetnie popatrze, bo sporo miejsc do których jeszcze nie dotarłam a wygladają super Smile

No trip no life

Strony

Wyszukaj w trip4cheap