Może jeszcze o dworcu pod hasłem co udało nam się przegapić. Podobno największym skarbem dworca jest pomieszczenie znajdujące się zaraz na prawo od wejścia, w którym duże fragmenty ściany pokryto malowidłami naturalistycznymi namalowanymi na płytkach azulejo.
Wydaje mi się, że wchodziliśmy ale chyba były tam jakieś prace remontowe. Trudno zobaczymy następnym razem. Teraz tylko zdjęcia z neta. A może ktoś z Was widział?
Ponieważ było już po dwudziestej skierowaliśmy się do metra aby wrócić do centrum handlowego po samochód,
Metro, tam gdzie wysiadaliśmy wyjeżdża na powierzchnię. Przechodzimy przez most nad dawnym korytem rzeki.
Był lekki kłopot z wyjazdem z parkingu bo kamera nie umiała czytać polskiej rejestracji, ale w końcu po krótkiej konwersacji po hiszpańsku zdalnie otworzyli nam szlaban. Ale jak ktoś nie zna hiszpańskiego podobno skuteczne jest mówienie po polsku, obcokrajowcom nie robią problemu.
No i w blasku zachodzącego słońca jedziemy do Gandii.
No to rzut oka na nasz pokoik i widok z niego na uliczkę idącą w stronę morza. Zaraz na widocznym końcu uliczki, lekko w prawo jest Carrefour gdzie robiliśmy zakupy spożywcze, blisko więc jak czegoś brakło nie trzeba było robić wielkiej wyprawy .
I idziemy zobaczyć morze.
Mijamy wcześniej wspomniany sklep.
No ale jeszcze dwa słowa o miejscowości.
Gandia (w wymowie bardziej Gandija) jest miastem w prowincji Walencja, położonym na wybrzeżu Costa del Azahar, 40 km na południe od Walencji. Cieszy się dużą popularnością zwłaszcza wśród Hiszpanów, ale również przybyszów zagranicznych. Jest położona między górami śródlądowymi a Morzem Śródziemnym.
Gandia była ważnym ośrodkiem kulturalnym i handlowym w XV i XVI wieku. Jest siedzibą jednego z bardziej znanych hiszpańskich uniwersytetów - Universitat d'Estiu. W okresie średniowiecza była domem dla wielu ważnych dla Półwyspu Iberyjskiego znakomitości, w tym Ausiàs Marcha – poety i rycerza oraz powieściopisarza Joanota Martorella. Jednak najbardziej znana jest przez miejsce urodzenia Franciszka Borgii oraz tytuł, jakim się określał – księcia Gandii. Dziś Gandia to nadmorskie miasto w Hiszpanii, które jest chętnie odwiedzanym przez turystów, z populacją około 74 000 mieszkańców, a także regionalnym centrum handlowym oraz turystycznym.
Istnieją dwie główne strefy w mieście — centrum oddalone od morza, w którym znajdują się wszystkie zabytki, ośrodki przemysłowo-handlowe oraz część turystyczna przy plaży przy której skupiają się apartamentowce i hotele tętniące życiem w okresie letnim. My jesteśmy właśnie w części turystycznej czyli Playa de Gandia.
Promenada zaczyna się przy ujściu rzeczki do morza, po prawo znajduje się port rybacki. Po lewo sklepiki i bary. O tej porze roku miasteczko jest jeszcze uśpione. Jak większość okien z pozaciąganymi roletami, zabezpieczone klimatyzatory i niewiele ludzi na plaży.
W poprzedzające nasz przyjazd dni pogoda się dopiero stabilizowała, wcześniej było chłodniej i padał deszcz. W czasie naszego całego pobytu tylko czasem wieczorami trzeba był założyć bluzę.
Tuż przy plaży widać jak Hiszpanie są aktywni sportowo.
To idziemy się przejść po plaży. Na plaży nie ma tłumów opalających się i niewielu śmiałków kąpieli morskich. Woda na tyle ciepła aby można brodzić w wodzie. Podejrzewam, że polskie morze w sezonie nie jest cieplejsze, ale dla Hiszpanów pewnie woda zbyt chłodna.
no piękne, i jakie szerokie te plaże..., szkoda tylko że zabudowane:( ja nie lubie tej betonozy przy plażach, ale taka jest niestety specyfika hiszpańskiego wybrzeża nad Śródziemiem
...te..."patytki" wyrzucone przez morze to...właściwie "CO TO" !???
Radku jeśli ci chodzi o te „farfocle” to chyba rodzaj roślin morskich, które fale wyrzucają na brzeg. Widzieliśmy maszyny sprzątające plaże ale jak widać po ilości ludzi to jeszcze nie sezon i służby porządkowe nie spieszyły się zbytnio.
Może jeszcze o dworcu pod hasłem co udało nam się przegapić. Podobno największym skarbem dworca jest pomieszczenie znajdujące się zaraz na prawo od wejścia, w którym duże fragmenty ściany pokryto malowidłami naturalistycznymi namalowanymi na płytkach azulejo.
Wydaje mi się, że wchodziliśmy ale chyba były tam jakieś prace remontowe. Trudno zobaczymy następnym razem. Teraz tylko zdjęcia z neta. A może ktoś z Was widział?
Ponieważ było już po dwudziestej skierowaliśmy się do metra aby wrócić do centrum handlowego po samochód,
Metro, tam gdzie wysiadaliśmy wyjeżdża na powierzchnię. Przechodzimy przez most nad dawnym korytem rzeki.
Był lekki kłopot z wyjazdem z parkingu bo kamera nie umiała czytać polskiej rejestracji, ale w końcu po krótkiej konwersacji po hiszpańsku zdalnie otworzyli nam szlaban. Ale jak ktoś nie zna hiszpańskiego podobno skuteczne jest mówienie po polsku, obcokrajowcom nie robią problemu.
No i w blasku zachodzącego słońca jedziemy do Gandii.
No to rzut oka na nasz pokoik i widok z niego na uliczkę idącą w stronę morza. Zaraz na widocznym końcu uliczki, lekko w prawo jest Carrefour gdzie robiliśmy zakupy spożywcze, blisko więc jak czegoś brakło nie trzeba było robić wielkiej wyprawy .
I idziemy zobaczyć morze.
Mijamy wcześniej wspomniany sklep.
No ale jeszcze dwa słowa o miejscowości.
Gandia (w wymowie bardziej Gandija) jest miastem w prowincji Walencja, położonym na wybrzeżu Costa del Azahar, 40 km na południe od Walencji. Cieszy się dużą popularnością zwłaszcza wśród Hiszpanów, ale również przybyszów zagranicznych. Jest położona między górami śródlądowymi a Morzem Śródziemnym.
Gandia była ważnym ośrodkiem kulturalnym i handlowym w XV i XVI wieku. Jest siedzibą jednego z bardziej znanych hiszpańskich uniwersytetów - Universitat d'Estiu. W okresie średniowiecza była domem dla wielu ważnych dla Półwyspu Iberyjskiego znakomitości, w tym Ausiàs Marcha – poety i rycerza oraz powieściopisarza Joanota Martorella. Jednak najbardziej znana jest przez miejsce urodzenia Franciszka Borgii oraz tytuł, jakim się określał – księcia Gandii. Dziś Gandia to nadmorskie miasto w Hiszpanii, które jest chętnie odwiedzanym przez turystów, z populacją około 74 000 mieszkańców, a także regionalnym centrum handlowym oraz turystycznym.
Istnieją dwie główne strefy w mieście — centrum oddalone od morza, w którym znajdują się wszystkie zabytki, ośrodki przemysłowo-handlowe oraz część turystyczna przy plaży przy której skupiają się apartamentowce i hotele tętniące życiem w okresie letnim. My jesteśmy właśnie w części turystycznej czyli Playa de Gandia.
Promenada zaczyna się przy ujściu rzeczki do morza, po prawo znajduje się port rybacki. Po lewo sklepiki i bary. O tej porze roku miasteczko jest jeszcze uśpione. Jak większość okien z pozaciąganymi roletami, zabezpieczone klimatyzatory i niewiele ludzi na plaży.
W poprzedzające nasz przyjazd dni pogoda się dopiero stabilizowała, wcześniej było chłodniej i padał deszcz. W czasie naszego całego pobytu tylko czasem wieczorami trzeba był założyć bluzę.
Tuż przy plaży widać jak Hiszpanie są aktywni sportowo.
To idziemy się przejść po plaży. Na plaży nie ma tłumów opalających się i niewielu śmiałków kąpieli morskich. Woda na tyle ciepła aby można brodzić w wodzie. Podejrzewam, że polskie morze w sezonie nie jest cieplejsze, ale dla Hiszpanów pewnie woda zbyt chłodna.
W jednym z ostatnich barów kawka i piwko.
I tu się kończy się Gandia Plaża, zawracamy i idziemy z powrotem lądem
no piękne, i jakie szerokie te plaże..., szkoda tylko że zabudowane:( ja nie lubie tej betonozy przy plażach, ale taka jest niestety specyfika hiszpańskiego wybrzeża nad Śródziemiem
Piea
Dworzec piękny . Bardzo oryginalne te malowidła na ścianach. Korzystaliście z pociągów w czasie zwiedzania ?
No trip no life
Tylko metro w Walencji, reszta samochodem.
...te..."patytki" wyrzucone przez morze to...właściwie "CO TO" !???
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Radku jeśli ci chodzi o te „farfocle” to chyba rodzaj roślin morskich, które fale wyrzucają na brzeg. Widzieliśmy maszyny sprzątające plaże ale jak widać po ilości ludzi to jeszcze nie sezon i służby porządkowe nie spieszyły się zbytnio.
Wracamy promenadą wzdłuż plaży. Po drodze miejsca do odpoczynku . No i miejsce na pamiątkowe zdjęcie,
Jak widać w ogródkach nawet spore okazy kaktusów.