Kraj Basków (Północna Hiszpania) - dlaczego warto tam jechać ?

108 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
Kolka
Obrazek użytkownika Kolka
Offline
Ostatnio: 2 lata 5 miesięcy temu
Rejestracja: 09 wrz 2013

Ja też się przyłączę, zawsze chetnie czytam Twoje relacje Smile Apisku - nowa fryzurka w/g mnie super! Good

Każdy ma swój kawałek świata, który go woła...

apisek
Obrazek użytkownika apisek
Offline
Ostatnio: 1 rok 4 miesiące temu
Rejestracja: 08 wrz 2013

Świerszczyku, wróciłam parę dni temu.

Sigma, Fragola, Kiwi, Lordziu, Kolka – witajcie!

Właśnie obejrzałam na Animal Planet dwa piękne filmy, jeden o Galapagos, a drugi o Borneo, widzieliście?????

Tuż obok znajduje się rzeźba ogromnego pająka rodem z jakiegoś horroru, a nieco dalej sympatyczny piesek. Piesek ma ponad 12 metrów wysokości i cały obsadzony jest 70 tysiącami kwiatów.

Umaszczenie pieska zmienia się kilka razy w ciągu roku. W zimie rosną na nim zielone odporne na chłodniejsze temperatury rośliny, a z nadejściem wiosny, a potem lata oraz jesieni zmienia się kolorystyka sezonowych kwiatów.

Wewnątrz jest skomplikowany system nawadniania, aby te wszystkie kwiaty systematycznie podlewać, a nadmiar wody wypływa z mordki pieska. Teraz nic mu z pyska nie płynie, panuje susza i żadnych wodnych nadwyżek nie ma, kwiatki wypijają calutki swój przydział!!!

Oryginalne jest to zestawienie kolorowego, kiczowatego, choć sympatycznego pieska – z surrealistycznym budynkiem muzeum...

Ale w Bilbao takich kontrastów jest mnóstwo!

Jako, że mąż jest fanem muzeów, nie ominie i mnie przyjemność jego zwiedzenia. Choć wolałabym pochodzić nad rzeką i poogladać tę cudaczną budowlę wraz z towarzyszącymi jej innymi dziełami sztuki - na zewnątrz.

Ale trudno....idziemy do środka.

Wstęp 13 E od osoby, a trzypiętrowe wnętrze równie oryginalne, jak fasada.

Rzeźby i malowidła typowo współczesne, czytaj – nie wiadomo o co chodzi. No, ale twórcy znakomici, miedzy innymi Picasso, Salvadore Dali, Chagall i inni.

Jakoś to do mnie nie przemawia, ale wielbicielom sztuki współczesnej pewnie się spodoba, czego dowodem jest fakt, ze muzeum odwiedza rokrocznie ponad milion turystów.

Choć wcale nie jestem na 100% przekonana, że to wystawiane dzieła tak przyciągają zwiedzających. Raczej myślę, że ludzie chcą przede wszystkim obejrzeć tę dynamiczną bryłę budynku, stanowiącą istny labirynt, która o każdej porze dnia wygląda inaczej...

A teraz dobranoc.

Grzecznym niech się przyśni kolorowy piesek, a tym mniej grzecznym – pajączek....

KIWI
Obrazek użytkownika KIWI
Offline
Ostatnio: 2 lata 9 miesięcy temu
Rejestracja: 05 wrz 2013

Byłam grzeczna ...chyba ,ale na własne życzenie poproszę tego futurystycznego pajączka Blush .Wyjątkowo przypadł mi do gustu Pardon .

- Kocham ptaszki i podróże, te małe i duże ...

Daga
Obrazek użytkownika Daga
Offline
Ostatnio: 1 rok 10 miesięcy temu
Rejestracja: 04 wrz 2013

Apisku,z Tobą ZAWSZE warto podróżowaćOk

fantastyczne rejon,zapewne mniej znany szerszej publiczności,z przyjemnością dołączę do grona czytaczy

ps.opalenizna też się rzuca w oczy Biggrin

...oby mi się chciało,tak jak mi się nie chce...

hyde
Obrazek użytkownika hyde
Offline
Ostatnio: 2 lata 3 miesiące temu
Rejestracja: 25 lut 2014

Pies noramalnie jak mój ciapek ROFL

Apisku czytalam Twoje wcześniejsze relacje i zabieram się tym razem Biggrin

Explore. Dream. Discover.

apisek
Obrazek użytkownika apisek
Offline
Ostatnio: 1 rok 4 miesiące temu
Rejestracja: 08 wrz 2013

Kiwi, Daga, Hyde – dzięki za zainteresowanie.

W końcu opuszczamy muzeum i spacerkiem przemierzamy bulwar nad rzeką . Aż trudno uwierzyć, że jeszcze kilkanaście lat temu mieściły się tu nabrzeża portowe oraz magazyny.

Bilbao jeszcze do niedawna było przemysłowym miastem, ale w ostatnich latach w związku z potężnymi dotacjami z Unii – staje się centrum kulturalno – naukowym północnej Hiszpanii.

Prowadzona jest tu bardzo intensywnie rewitalizacja, której głównym celem jest przeobrażenie niezbyt ciekawego przemysłowego miasta w super nowoczesną metropolię.

Te inwestycje widać na każdym kroku, chociażby dźwigi, które trudno pominąć na fotkach...

W tej chwili nie mamy już czasu na bardziej szczegółowe zwiedzanie, gdyż jesteśmy umówieni z męża znajomym na kolację.

Wracamy do hotelu i w lobby spotykamy się z Eneko – jest on urodzonym Baskiem i ma ponoć typowe tutejsze imię. Trzeba przyznać, że niektóre z nich są równie trudne do wymówienia i zapamiętania, jak naszych znajomych z Hongkongu.

Zapada zmrok, miasto się rozjarza latarniami odbijającymi się w rzece, a my idziemy najpierw do baru przekąskowego. Tak jak w całej Hiszpanii jada się zakąski tzw tapas, to w Kraju Basków nazywają się one pintxos (czyta się pinczos).

Siadamy na wysokich taboretach przy barze, a tam na półmiskach kilkadziesiąt gatunków malutkich, takich na jedno ugryzienie kanapeczek, na które w paru warstwach nałożone są różności.

Bardzo lubię takie jedzonko, bo jak mi jedna nie zasmakuje, to mam masę innych możliwości.

A czego tu nie ma?

Na długie wykałaczki ponabijane są kawałki wędlin, takich jak szynki czy kiełbaski, serów, oliwki, krewetki, małe rybki z głowami, pomidory, papryczki. A podstawą tego wszystkiego są mniejsze lub większe kawałki bagietki. Wygląda to wszystko bardzo kolorowo i apetycznie!!!!

Każdy je ile chce i jakie sobie wybierze pintxos, a na koniec barman lub kelner liczy te opustoszałe wykałaczki i wystawia rachunek. Prosta sprawa, bo wszystkie zakąski są w jednej cenie.

Atmosfera w barze fantastyczna, większość to stali bywalcy, którzy się znają, rozmawiają ze sobą, pozdrawiają się, żartują. Jednak do obcych są nieco na dystans nastawieni.

Teraz pora na zasadniczy posiłek. Tym razem idziemy do eleganckiej restauracji, gdzie spotykamy się jeszcze z paroma znajomymi Eneko i męża.

Ja już w zasadzie jestem najedzona, tak się rzuciłam na te smaczne przekąski, że teraz już nie mam ochoty nic jeść.

No, ale Eneko poleca jagnięcinkę z okolicznych gór i wino z niedalekiej prowincji Rioja.

W ogóle panuje tu zwyczaj, że w czasie jednego wieczoru ludzie przemieszczają się z knajpy do knajpy.

My też na koniec trafiamy do baru, gdzie próbujemy tutejszy napitek o trudno brzmiącej nazwie kalimotxo. To chyba jakiś lokalny patent, bo nigdzie indziej się z nim nie spotkałam – mieszanina czerwonego wina i coca coli. Trochę dla mnie nijakie, wolę tradycyjną sangrię.

Wracamy sporo po północy, ale ruch na starówce nie słabnie ani trochę. Ludzie nadal przemieszczają się z knajpki do knajpki, siedzą, piją, obserwują przechodniów...

olla123
Obrazek użytkownika olla123
Online
Ostatnio: 1 godzina 15 minut temu
Rejestracja: 08 wrz 2013

Apisku juz jestem! Biggrin siedze w trzecim rzedzie ale widocznosc dobra Biggrin 

marinik
Obrazek użytkownika marinik
Offline
Ostatnio: 9 miesięcy 4 tygodnie temu
Rejestracja: 04 wrz 2013

Nieco spozniony, ale OCZYWISCIE tez sie melduje. Przeciez jak apisek pisze - to jasne ze WARTO - czytac, ogladac, jechac !!!!!!

Pleasantry

apisek
Obrazek użytkownika apisek
Offline
Ostatnio: 1 rok 4 miesiące temu
Rejestracja: 08 wrz 2013

Olla, Mariusz – zapraszam w te mniej znane rejony Hiszpanii.

Następnego dnia po śniadaniu idziemy na starówkę zwaną tu Casco Viejo z wąskimi średniowiecznymi uliczkami.

Bilbao założone zostało w 1300 roku przez Lopeza de Haro i tak też nazywa się reprezentacyjna arteria miasta wzdłuż której stoją stylowe kamienice, znajdują się markowe sklepy, banki i urzędy, a wszystko to tonie w cieniu potężnych platanów.

Na starówce warto się powłóczyć krętymi uliczkami, zajrzeć do barów, kafejek, czy małych tradycyjnych sklepików.

Nagle do mych uszu dociera odgłos bijących dzwonów, ale nie jest to zwyczajne dzwonienie, to trwająca dobrych kilka minut złożona melodyjka. Idziemy za tą muzyką i trafiamy na plac, przy którym stoi najstarszy kościół Bilbao – jest to gotycka katerdra de Santiago.

Ale stare miasto jest niezbyt duże, w pozostałej części centrum przeważają przyciężkie 19 wieczne kamienice mieszczańskie z bogato rzeźbionymi wejściami i kutymi balkonikami.

Muszę przyznać, że sama starówka nie powaliła mnie na kolana.....

Mika
Obrazek użytkownika Mika
Offline
Ostatnio: 1 rok 8 miesięcy temu
Rejestracja: 19 mar 2014

Ojej, Apisku! Jaka fajna podróż się zapowiada! Z Tobą - Przewodnikiem i to na bieżąco... nie wierzę... zawsze docierałam na końcu, po zakończeniu relacji, a tu mi się udaje jeszcze na początek załapać, tym bardziej się cieszę Biggrin

Niesamowite to tytanowe nowoczesne muzeum! Bardzo lubię taką nowoczesną architekturę i ten kwiecisty piesek - cudo Shok Clapping ale chyba najbardziej czekam na te sielskie anielskie krajobrazy małych miasteczek/wiosek nad Oceanem... Oh... będzie romantycznie!!! a te foto-zajawki wyprawy na początku - wyborne, wyborne! bardzo zachęcające Good

Strony

Wyszukaj w trip4cheap