QATAR AIRWAYS - 48 HOUR SALE

PATTAYA,PENANG, CHIANG MAI od 1750 PLN

szczegóły na www.qatarairways.com

 


Bali czyli wielkie rozczarowanie )))

90 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
wojtek1
Obrazek użytkownika wojtek1
Offline
Ostatnio: 3 godziny 33 minuty temu
Rejestracja: 09 mar 2014

Żelku na razie tragedii nie ma ... choć pochmurno.

Żeluś
Obrazek użytkownika Żeluś
Offline
Ostatnio: 4 godziny 22 minuty temu
Rejestracja: 25 kwi 2016

Wielkim atutem hotelu był basen….duży ,cudownie położony –basen typu  infinity.

Przy basenie tym znajdował się wielki pool bar-Jungle Fish Pool Bar czynny całą dobę gdzie serwowali też lunche i drinki w przyzwoitych cenach.

Tutaj spędzaliśmy sporo czasu szczególnie popołudniami i tutaj jedliśmy też lunche.

Przy basenie dużo leżaków,lodge,bujaczków  i wszystko pięknie i nowocześnie wkomponowane w balijski klimat.

Wszystko świeżutkie i czyściutkie  -nawet toalety przy basenie lśniły nieskazitelną czystością i świeżością-bardzo mi się to kojarzyło z Malediwami i Seszelami-chyba tylko tam było wszystko tak bardzo dopieszczone.

Basem miał niestety jeden minus-mogli tutaj -za sporą opłatą-wchodzić goście spoza hotelu a było ich sporo przez co około południa robiło się tłoczno.

Na całe szczęście goście hotelowi byli traktowani priorytetowo i obsługa cały czas wokoło nich krążyła dbając o ich komfort.

Żeluś
Obrazek użytkownika Żeluś
Offline
Ostatnio: 4 godziny 22 minuty temu
Rejestracja: 25 kwi 2016

wojtek1 :

Żelku na razie tragedii nie ma ... choć pochmurno.

To mam nadzieję,że juz nie będzie Yes 3 bo tu mieliśmy najgorszą pogodę z całego wyjazdu ))

Żeluś
Obrazek użytkownika Żeluś
Offline
Ostatnio: 4 godziny 22 minuty temu
Rejestracja: 25 kwi 2016

Na koniec jeszcze klimat wieczornego Chapunga i ruszamy dalej....zmieniamy hotel i zaczynamy nasze wojaże Yes 3

Chapung wieczorem pustoszeje-jest cudnie-jest gorąco i jest klimat...

Zajac1
Obrazek użytkownika Zajac1
Offline
Ostatnio: 2 tygodnie 5 dni temu
Rejestracja: 26 wrz 2013

Kasiu nadrobiłam Preved hotelik piękny Man in love nie dziwię się, że nie chciało się Wam z niego wychodzić Biggrin Dobrze, że później pogoda Wam się poprawiła . To gdzie teraz jedziemy?

http://zajacepoznajaswiat.blogspot.com/

wojtek1
Obrazek użytkownika wojtek1
Offline
Ostatnio: 3 godziny 33 minuty temu
Rejestracja: 09 mar 2014

Hotel robi na mnie większe wrażenie, niż MBS .... wiem, wiem dziwny jestem :), poważny minus,

to Ci goście z zewnątrz przy basenie. 

Żeluś
Obrazek użytkownika Żeluś
Offline
Ostatnio: 4 godziny 22 minuty temu
Rejestracja: 25 kwi 2016

Zajączku...gdzieś tam zaraz Was zabiorę Biggrin

Wojtek-nie jesteś dziwny-ja się w tym hoteliku zakochałam jeszcze przed naszym przyjazdem Yes 3 a do Mariny zero uczuć Biggrin wybraliśmy ją ze względu na basen a że przytrafiło nam się to co się przytrafiło-no przecież nie moglismy wybrzydzać-ale nie powiem-radość była ))

Żeluś
Obrazek użytkownika Żeluś
Offline
Ostatnio: 4 godziny 22 minuty temu
Rejestracja: 25 kwi 2016

Nadszedł czas zmiany hotelu.

W początkowej wersji,nim jeszcze wulkan nie zaczął straszyć mieliśmy się przenieść do innego hoteliku w Ubud-zdecydowanie tańszego ale równie urokliwego (Pertiwi Bishma ) ale miał on służyć jako baza wypadowa do zwiedzania wyspy.

Kiedy zaczęli wytyczać bezpieczne tereny wokoło wulkanu  i okazało się,że Ubud  stoi na pograniczu a jeśli wulkan wybuchnie to popioły wulkaniczne na pewno tutaj dojdą ,postanowiliśmy zmienić lokum bardziej na południe wyspy.Zależało nam też,żeby nie było to typowo turystyczne Nusa Dua.Padło więc na okolice Uluwatu.Hotel,który tam zarezerwowaliśmy był jednym z niewielu,gdzie nie trzeba było wpłacać zaliczki i można było bezkosztownie go odwołać-taka asekuracja właścicieli w razie gdyby turyści nagminnie zaczęli rezygnować z przyjazdów.

Były oczywiście inne hotele ale koszmarnie drogie co nam się nie kalkulowało bo mieliśmy w nich spędzać mało czasu albo takie,że w innych okolicznościach nawet uwagi na nie byśmy nie zwrócili.

Padło więc na 14 Palms-ale hotel potem bo teraz czeka już na nas Wayan.

Szybki wymedunek ,pakujemy się do manelami do wana i w drogę.Na dziś mamy napięty grafik a jeszcze trzeba dojechać do Uluwatu do hotelu co przedłuży nam  znacznie czas jazdy.

Jeśli ktoś myśli ,że do celu ma kilkadziesiąt kilometrów i że przejedzie je w godzinkę to się myli-nie na Bali,Tutaj czas przjechania jakiegoś odcinka drogi trzeba liczyc –trzy albo cztery razy dłużej niż u nas.Więc za każdym razem teraz jadąc na wycieczkę z Uluwatu będzie trzeba dodawać sobie po kilka godziniek-poniekąd straconych ))) no ale cóż-bezpieczeństwo ważniejsze a strach potrafi mieć wielkie oczy.

Wszystko przez przen wulkan.

Przez Agunga musieliśmy sobie również odpuścić najlepsze atrakcje-Wulkan Batur ,bo żeby na niego wejść musieli byśmy z hotelu wyjechać chyba po północy,Matkę świątyń,Pałące na wodzie bo te atrakcje były w okręgu alarmu i były zamknięte dla turystów.

Na całe szczęście Bali ma wile pięknych miejsc i niektóre udało nam się zobaczyć.

Dziś mamy w planie….

Tegalalang rice terrace

Tirta empul temple

Gunung kawi temple

Ulun Danu Batur temple

Mt Batur & Lake view i jesli czas pozwoli plantacje kawy co nie koniecznie było mi na ręke bo wiem co to za plantacja i jak przechowują tam w klatkach zwierzęta dla potrzeb bardziej swoich niż turysty.

Pech chciał ,że zaraz po wyjeździe z hotelu w drodze na tarasy ryżowe rozlało się jak cholera a  w oddali nad tarasami wisiały kłęby czarnych chmur.

Trzeba było gdzieś ten deszcz przeczekać…..padło na plantacje kawy bo akurat była gdzieś po drodze.

Uzbrojeni w parasole,które nasz kierowca zawsze miał ze sobą poszliśmy schować się gdzieś pod drewniane chaty okryte szczelnie liśćmi z bamusa .Degustując różne kawy i herbaty przeczekaliśmy ulewę.

Cała atrakcja bezpłatna ale skoro już tam byliśmy skusiliśmy się na kawę luiwak wydobywana z kupy  tych biednych zwierząt-za to trzeba było już zapłacić –cos około 5 $ za filiżankę.

Biorąc pod uwagę smak tej kawy jestem pełna wątpliwości czy ona oby na pewno była od tych zwierząt chowanych w klatkach???

Nie mniej jednak nadal mi tych futrzaków żal.

Z końcem naszej degustacji ustał deszcz więc spokojnie obeszliśmy sobie piękne tereny pantacji,popodziwialiśmy cudne widoki na lasy deszczowe i dolinę,porobiliśmy fotki na platformach widokowych i już bez deszczu ruszyliśmy dalej.

I tak o to ostatnią,niechcianą atrakcje zliczyliśmy jako pierwszą…

Żeluś
Obrazek użytkownika Żeluś
Offline
Ostatnio: 4 godziny 22 minuty temu
Rejestracja: 25 kwi 2016

Pogoda się poprawia więc spokojnie możemy jechać na tarasy ryżowe.

Indonezja jest trzecim co do wielkości producentem ryżu na świecie. Zbiory odbywają się co kilka miesięcy, a więc Balijczycy sadzą i zbierają plony przez okrągły rok.

Uprawa ryżu nie jest tu zmechanizowana – wszystko to tylko praca człowieka. Na mulistej ziemi sieje się ryż, a w czasie gdy ten zaczyna kiełkować, przygotowywane jest obok pole pod jego uprawę: należy usypać równiutkie tarasy, spulchnić ziemię i odpowiednio ją nawodnić.

Kiełkujący ryż zbiera się i związuje w kępki, które następnie można już sadzić na tarasach.

Zebrany ryż noszony jest w charakterystycznych koszach połączonych pałąkiem, który baliczycy opierają sobie na ramieniu.

Trafiliśmy na dobry okres bo ryż jest już w ostanim etapie wzrostu i dwa,trzy tygodnie będą w tych rejonach jego zbiory.

Tym razem wybraliśmy tarasy w pobliżu Ubud-takie typowo turystyczne ,zadbane ale i ładne.Nie są to jednak jedyne tarasy jakie zobaczymy na wyspie.

Tegalalang-ich widok zachwyca nas już z daleka.

Zatrzymujemy się na chwilę przy głównej ulicy ze straganami -oj czuć tutaj sporą komercję a kupić można dosłownie wszystko.

Na szczęście ciężko tu o zaparkowanie auta a nam zakupy nie są w głowie więc jedziemy kawałek dalej gdzie Wayan nas zostawia a my udajemy się na spacer wśród ryżu.

Wcześniej jednak kupujemy bilety wstępu-Wayan nas uczula na różnego rodzaju naciągaczy,którzy będą chcieli podczas spaceru na tarasach wyłudzić od nas następną kasę.

Jedemu czemu nie moglismy  się oprzeć to fotce za  dolarka chyba ze stu letnim balijczykiem Biggrin

Spędzamy tutaj sporo czasu….Turystów dzisiaj jak na lekarswto a z głośników co jakiś czas słychać komunikaty odnoście sytuacji z Agungiem-przynajmniej wiemy ,że jesteśmy bezpieczni.

Widoki zapierają dech w piersiach a tak soczystej zieleni dawno już nie widzieliśmy.

Pomiędzy tarasami rosną palmy i bananowce, mostki,gdzieniegdzie przepływają strumienie.

Te widoki, szum wody, śpiew ptaków… Nie dziwi nas, że to miejsce jest nazywane wizytówką Bali.

Bardzo nas to wszystko wciągnęło…..

Co tam,że błoto,że grzęźniemy  w nim co kawałek po kostki,że co chwilę miejscowi chcą wyłudzić od nas kasę za niby następne bramki przejściowe ,że jest duszno,parno i potwornie gorąco-dla nas jest pięknie.

Czas mijał szybko a przed nami jeszcze sporo drogi.

Żeluś
Obrazek użytkownika Żeluś
Offline
Ostatnio: 4 godziny 22 minuty temu
Rejestracja: 25 kwi 2016

Z pól ryżowych jedziemy w kierunku Kintamani.

Jedziemy do pierwszej świątyni jaką zobaczymy na wyspie a wiadomo pierwsze najbardziej ciekawi.

Ulun Danu Batur Temple-bo tutaj po dłuższej jeździe docieramy to święta hinduska świątynia położona na brzegu wzgórza z niesamowitym widokiem na wulkan Batur i jezioro.

Od samej świątyni jezioro nie jest widoczne ale będziemy je podziwiać w drodze powrotnej.

 

Swiątynia ta podczas erupcji Wulaknu Batur została mocno zniszczona ale w dużej częśći ją odbudowano.

Jest jedną z większych świątyń na Bali i tą gdzie aby wejść trzeba mieć założony sarong.

Wiele świątyń oferuje przed wejściem bezpłatne sarongi jednak tutaj musieliśmy mieć swoje-Wayan o wszystko zadbał.

Generalnie do wszystkich świątyń tez płaci się wstępy.Bilety najczęściej kosztują parę złotych ale trzeba je kupić.

Nie wiem jak jest z wstępem do tej świątyni-czy jest płatny czy nie-my z racji święta weszliśmy gdzieś bokiem więc żadych biletów nie kupowaliśmy.

Pura Ulun Danu to kompleks dziewięciu różnych świątyń, zawierający łącznie 285 sanktuariów i pawilonów poświęconych bogom i boginiom wody, rolnictwa, świętych źródeł, sztuki czy też rzemiosła.

Trafiliśmy tutaj na jakieś  uroczystości a co się z tym wiąże przeogromne tłumy miejscowych.

Zwiedzanie przez tłok bardzo się przedłużało i niestety zbyt wiele świątyń nawet nie zobaczyliśmy nie mówiąc o tym,że te co udało nam się zobaczyć to tylko pobieżnie z zewnątrz.

Jednak i tak warto było tu przyjechać.

Strony

Wyszukaj w trip4cheap