--------------------

____________________

 

 

 



...Dwa w jednym czyli Bali z Singapurem....

109 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 5 godzin 49 minut temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

ja tez jestem zwolenniczką próbowania lokalnego żarełka; choć z pałeczkami jestem na bakier jak Papuas  Sad ale to pewnie dlatego że nie przepadam za sushi i wprawy nie mam Lol

te singapurskie drzewka ciekawe, ale jednak czasami dziwnie to wygląda jak projekt ludzki chce na siłę udawać Naturę:))) ; kamieniczki lotniskowe fajnie się prezentują! choc ja jakoś nigdy niczego nie zauważam na lotniskach Biggrin bo się i zbytnio nie przyglądam; lotnisko to lotnisko, Lol  najbardziej lubię te małe kameralne lotniska, których nikt nie fotografuje Lol 3 stanowiska; 2 samoloty, dwie taśmy, zero luda Lol takie lubię najbardziej; szybko, sprawnie, cisza, spokój.... Lol te molochy wszelakie z tysiącami sklepów i mega-neonada- jakoś mnie przytłaczają.... Lol 

Piea

ssstu-6
Obrazek użytkownika ssstu-6
Online
Ostatnio: 30 minut 47 sekund temu
Rejestracja: 31 maj 2016

...wspominałem że formalności lotniskowe zajęły nam "trochę czasu" ; ) Na poszukiwania kierowcy który miał na nas czekać ruszyła Basia. Okrążała tłumek ludzi oczekujacych na swoich gości i...nic. Wracała za każdym razem mówiąc "nie ma go" : ( Teraz ruszyłem ja. Po przejściu,dosłownie,kilku kroków staje "oko w oko" z uśmiechniętym facecikiem dzierżącym w reku naprawdę dużą kartkę z moim imieniem. Gdy doszliśmy do czekajacej Basi,stwierdził że "widział Panią" ale myślał iz szuka kogoś innego ; )) Tak to zmęczenie potrafi..."zamydlić oczy"...

Busik jest "z tych małych" ale dla dwojga,wystarczy. Na szczęście działa klima. Pytam :"jak długo będziemy jechać-godzinę" ?!!! Kierowca mysli i jego odpowiedź lekko nas "mrozi". "Dwie godziny",może ...dwie i pół !!! Chyba się myli ,mysśę przecież to niespełna pięćdziesiat kilometrów !!! Jak się okaże,kierowca miał rację,jazda zajęła nam dwie i pół godziny...

Poruszanie sie po Bali to prawdziwy koszmar !!!! Mysle że to głównie przez "masakre na drogach" nasz plan co do "odwiedzin miejs przeróżnych" został na miejscu mocno zweryfikowany...

Pisano już podobnie krytyczne słowa o balijskich drogach na tym forum. Potwierdzam opinie przedmówców z cała mocą ; )))

Choć wylądowaliśmy popołudniem do hotelu dojechaliśmy po zapadnięciu zmierzchu. Gdy wysiedliśmy z busika otoczyły nas "egipskie ciemności" i...chłód. Ba,było wręcz zimno !!!

Musielismy nałożyć bluzy aby "nie dygotać". Na szczęscie formalności meldunkowe poszły sprawnie. System "poradził sobie" z kartą VISA i po kilkunastu minutach szlismy "przez dzunglę" za "umyślnymi" niosacymi nasze bagaże. Ponieważ w ciemnościach nie robiliśmy zdjęć,pierwsze fotki wykonalismy rankiem...

Brama wjazdowa do "Adiwana Ayu Dana" villas,bo tak sie nazywał nasz hotelik. Nasz kierowca przetłumaczył nazwe na...:"Piękna dziewczyna"...

i ...recepcja. Przez cały czas "kusiło mnie" aby...zadzwonić ale...nie odważyłem się ; )))

pierwsza "bramka" przed wejściem na teren ośrodka...

i "ścieżka główna" prowadzaca do domku...

oczywiście "po drodze" kilka mniejszych "bram"...

dróżka zdaje sie nie mieć końca !!! Wije sie i kluczy w zieleni....

na szczęście ,przy tej bramce , słyszymy wiadomość :"jesteśmy już blisko". Prosze pamietać że pierwszy raz przemierzaliśmy te drogę w ciemności !!!

willa to "stylizowany okrąglak".

niemal cała część "saloonu" to...sypialnia. Łazienka i WC sa "na zewnątrz. Pod zadaszeniem ,ale "bez ścian jest kibelek,umywalki (dwie !!!!!) ,deszczownica i kamienna wanna.

uprzedzę pytanie "o komary". Nie było ich !!! A moskietiera służyła przed...spadajacymi z sufitu...GEKONAMI ; )))

przed chatka,drewniany podest. W jego najszerszym miejscu leżaki i..."prywatne oczko wodne" zwanwe basenikiem Woda w nim chłodna ,filtrowana w ciagu dnia...

na podeście znaleźliśmy również mały stoliczek i dwa krzesła. Codziennie własnie tu serwowano nam "popołudniowa herbatkę"....

tyle "pierwszego wrażenia" z pobytu na Bali. Reszta,w kolejnej z odsłon...

...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav

Asia-A
Obrazek użytkownika Asia-A
Offline
Ostatnio: 1 dzień 30 minut temu
Rejestracja: 01 wrz 2015

Bardzo klimatyczny domek. Zapowiada się super. Singapur czytam z ciekawością (tam nie byłam) , ale tak naprawdę frajdę będę miała z balijskich powieści. Chyba właśnie jest tak, że najbardziej lubię czytać czyjeś relacje z miejsc w których już byłam Wtedy chłonę najwięcej.

Bye Zobacz mnie na Facebooku Relaks na drutach! Yes 3

ssstu-6
Obrazek użytkownika ssstu-6
Online
Ostatnio: 30 minut 47 sekund temu
Rejestracja: 31 maj 2016

...mimo iż jesteśmy juz kilka dni w tej strefie czasowej to róznice dają sie nam we znaki. Spać sie chce..."w dzień" a "o świcie" budzimy się "wyspani". Wypadało by jeszcze podrzemać,cóz jeśli "oczy nie chcą spać" ; ) Ma to ten plus że możemy popatrzeć jak wstaje dzień...

Codziennie rankiem dżungla i ryżowiska "dymią na całego"...

niebo całe w chmurach. Ale gdy słońce "wyjdzie zza drzew" ,zaczyna sie magia.Chmury znikaja w oczach. Na niebie rozlewa sie błekit...

i tylko chmury ścielące sie w pobliżu szczytów wzniesień będa przypominać o porannym zachmurzeniu...

taki spektakl towarzyszył nam w pierwszym tygodniu balijskiego pobytu. Może i dobrze że są..."jet lagi" !??? ; ))

...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav

Żeluś
Obrazek użytkownika Żeluś
Offline
Ostatnio: 6 dni 38 minut temu
Rejestracja: 25 kwi 2016

Eh te balijskie hoteliki Yes 3 dla nich wrócę na Bali ))

ssstu-6
Obrazek użytkownika ssstu-6
Online
Ostatnio: 30 minut 47 sekund temu
Rejestracja: 31 maj 2016

...dziś Niedziela,można w relacji odpocząc od "spraw ważnych" na rzecz...lajtowych ; ) A skoro tak to słów kilka o "kwiatach z dżunglii".

Choć patrząc "z daleka" balijska roślinnośc zdaje sie być niemal jednolita masą,z bliska widać jak bardzo jest różnorodna. Najlepszym przykładem sa kwiaty. Od "tych dużych" po delikatne maleeństwa. Nazw nie zapodam bo...nie znam. Ale domyslam sie że Wam z ich imionami pójdzie łatwo ; )

Od najwiekszego zacznijmy. Pospolity,rośnie "w stadach". Nie lubi miejsc nasłonecznionych. Zawsze znajdowalismy skupiska tych kwiatów w cieniu liści...

trafiały sie kwiaty podobne do tych przed chwila pokazywanych ale,zdaje mnie  się,że to inny gatunek (odmiana ???) Te ,nie stroniły od światła...

byli oczywiście "starzy znajomi" z kwiaciarni ; ) Tu w otoczeniu małych ale bardzo intensywnie pachnacych kwiatków...

te,także widzielismy w kwiaciarniach...

a te kwitnące krzewy także zdawały sie wygladac znajomo. Ale gdzie moglismy je widzieć ??? pojęcia nie mam...

najbardziej niesamowite były jednak "drobinki". Delikatne i zwiewne. Zupełnie nie pasowały do "dzikości otoczenia"...

"małe białe"...duszki ; )

i jeszcze kilka "nonejmów z dżunglii"...

na koniec coś co kwiatem nie jest ale...

przy pierwszym spotkaniu,z daleka patrząc myśleliśmy że to..."kwitnacy krzew". I dlatego "purpuroer liściory" znalazły miejsce w 
kwitnącej edycji" balijskiego opisu ; )

...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav

papuas
Obrazek użytkownika papuas
Offline
Ostatnio: 5 godzin 42 minuty temu
Rejestracja: 22 maj 2021

no egzotyczne kwiatki zawsze zachwycają  Shok   - pierwsze to z pewnoscią helikonia (Piea mnie nauczyła), a potem widzę jeszcze anturium i nie pamiętam nazwy tych białych zwiewnych z pomarańczowymi pręcikami   Biggrin

papuas

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 5 godzin 49 minut temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

prześliczne te wszystkie roślinki! połączenie tej wilgotności  i gorąca  (którego tak nie lubię ) w tamtej części świata- sprzyja roślinom,które rosną w takich warunkach jak oszalałe!!! 

Papuas, cieszę się że "helikoniowa" lekcja została zapamiętana przez Ciebie na dobre! Lol ; Radek te znajoe "nonejmy" z pewnoóścią widziałeś w części karaibskiej świata (ja je równiez znam z Kuby i Meksyku); poznaję też piękne czerwono-malinowe kordyliny, uroczą albicję (te duszki)) i ta piekną odmianę lilii (Pająk Lelui)- też je juz gdzieś widziałam, tylko ... hmm... ten tego... z tą pamięcią coś nie bardzo ...))) 

Piea

ssstu-6
Obrazek użytkownika ssstu-6
Online
Ostatnio: 30 minut 47 sekund temu
Rejestracja: 31 maj 2016

...po powrocie bardzo wiele osób pytało nas o..."zagrożenia naturalne" . Powiem tyle,nie mieliśmy takowego kontaktu. Zapytałem Adi,ego,naszego kierowcy który "wiedział wszystko" jak sie sprawy mają w temacie "małpiowowęzowym". Powiedział tak. "Owszem,kilka lat wstecz mielismy (hotel) problemy z małpami oraz wężami !!! Ale...poradzilismy sobie"

Jakiego rodzaju działania podjeto,nie pytrałem. Skoro małp nie ma,to OK. Ta informacja nam wystarczyła. Ale "gadzi temat" intrygował mnie o wiele bardziej. Dlaczego ? Otóż jeszcze przed wylotem znalazłem "info" o gatunkach,wystepowaniu i populacji jadowitych węży na Bali. Twierdzono tam iż o ile w Vietnamie,Thajlandii i Malezji wyłapano  (lub zjedzono) wiekszośc przedstawicieli "Ophiophagus Hannah" o tyle ,na Bali jest to wciąz gatunek występujący. Może nie "pospolicie" ale i "nie jest rzadkością. Wąz nie ma "histerycznego usposobienia" ale samo z nim spotkanie było by z gatunku "tych extremalnych" ; ) Pikanterii sprawie dodawał fakt że w tej samej informacji potwierdzano że "NA CAŁEJ WYSPIE !!! nie ma ani jednego punktu w którym posiadano by antidotum na jad Kobry Królewskiej...

Skoro jednak Adi zapewniał że "węży nie ma" to i szansa spotkania "Kinga" była bardzo ograniczona. Nie ma potencjalnych ofiar,nie ma drapieznika. A choć wąż "zakąsza" myszy i szczury to jednak jego głównym pozywieniem są inne węże.

Dostalismy także "ojcowskie upomnienia' aby:"nie wchodzić w zarośla,nie schodzić ze ścieżek,trzymać sie z dala od strumieni i rzeczek !!!, starac się "chodzic głośno",w przypadku napotkania JAKIGOKOLWIEK węża  nie próbowac go łapać". I tak sie szczęśliwie złożyło że przez cały czas pobytu nie dalismy sie ugryźć. A jedynymi "kobrami" jakie widzielismy były te strzegące wejścia do hotelowego Spa ; ))

w nastepnym poście o "podstawie tamtejszego jestestwa" czyli...o ryżu ; )

...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Offline
Ostatnio: 18 godzin 41 minut temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Hotelik mega klimatyczny, bardzo mi się podoba . Super domek, wspaniałe krajobrazy, można na pewno wspaniale odpoczywać po wycieczkach.

Ruch na drogach - totalny dramat dla Europejczyka, niestety.

No trip no life

Strony

Wyszukaj w trip4cheap