Basen raniutko już wysprzątany,ręczniczki na leżakach przygotowane )) ludzi jak na lekarstwo,spokojna ,cichutka muzyka relaksuje...w takich klimatach spędziliśmy jeszcze troszkę czasu przed dalzsą podróżą ))
Pobyt tutaj minął nam bardzo przyjemnie i szybko no i szczerze powiem ,że wcale po podróży nie wypoczeliśmy...no cóż znajdziemy na to inny momemt.Koło południa jedziemy na lotnisko.Tym razem już nie limuzyną tylko wygodnym hotelowym busikiem bo jedzie nas hotelu 8 osób.
Na lotnisku w Jakarcie wszystko poszło sprawnie a ,że mieliśmy troszkę czasu a jeszcze tutaj nie byliśmy to zrobiliśmy sobie lotniskowy spacer.Mąż przy okazji obkupił się w sklepiku firmowym polo )) ceny maja tutaj bardzo niskie ...w zasadzie to co kupił wystarczyłoby jemu na cały urlop ))) Lotnisko w Jakarcie jest olbrzymie ...o tym wspomnę na koniec relacji ))
Na lot na Lombok wybralismy linie Garuda Indonesia )) chyba najdrozsze,które tam latają...ale lecieliśmy z nimi juz kiedys z Singapuru na Bali i bylismy całkiem zadowoleni )) Drugim powodem wyboru tych lini był lot z tego samego terminala co było dla nas ważne na powrocie w czasie przesiadki...jak wiadomo samoloty w indonezji bardzo często się spozniają a przy spóznieniu zmieniac jeszcze terminal....to nie na moje nerwy )))
Lot punktualny...jedzonko i napoje ciepłe i zimne serwowane nawet na tak krótkim locie ))) czego chciec więcej ...
Opuszczamy więc Jakartę )) zadymioną,smierdzącą ale mimo wszystko tropikalną i lecimy dalej ))
Z góry widać trzy Gili ,na których tez bedziemy)) już mi sie tutaj podoba)
Lotnisko na Lombok ?? hmm kompletnie go nie zapamiętałam odprawa przeszła expresowo i w hali przylotów czekał na nas kierowca z hotelu....
Na Lombok spędzamy cztery dni.Tak wiem,że to mało ale myślę,że nam w zupełności to wystarczyło.Wiedzielismy,że na wyspie nie ma tak pieknych plaż jak lubimy...sa może dwie na południu ...ale z tej częsci mielibyśmy daleko na zobaczenie tego na czym nam zalezało ...więc na te cztery dni ulokowalismy sie w północno -zachodniej części w hotelu The Oberoi Beach Resort odpuszczając sobie "ładne" plaże ))
The Oberoi Beach Resort to totalne zadupie a co za tym idzie cisza i spokój.Hotel idealny na relaks.W cenie mieliśmy transport w dwie strony-zarówno z lotniska jak i z -do portu,z którego mieliśmy płynąc potem na Gili Air .
Z transportu lotniskowego skorzystalismy ale z powrotnego do portu juz nie...zeby czasu nie marnować na powród wynajeliśmy prywatna hotelową łódz ,którą z hotelowej przystani popłynęliśmy na Gili...o tym jeszcze będzie pod koniec pobytu na Lomboku.
Na wyspie mieliśmy ochotę wypożyczyć auto ale po prawie dwugodzinnej jezdzie do hotelu wybiliśmy sobie ten pomysł z głowy tym bardziej ,ze przesympatyczny kierowca,który nas wiózł zaproponował nam,że zrobi nam tripa po miejscach ,które chcemy zobaczyć a i cenę dał bardzo przyzwoitą...musielismy tylko zarezerwować auto z nim w recepcji hotelowej.
Hotel...no co tu pisać )) od pierwszych chwil zrobił na nas ogromni pozytywne wrażenie )) Przepiekne , przestronne ,otwarte lobby )) w pieknym wystrojy ,z które rozprzestrzeniał sie widok na hotelowe baseny)) pełno tutaj tropikalnej roslinności i oczek wodnych )))
W hotelu jest kilka możliwości zakwaterowania...są ogromne suity w pawilonach z widokiem na ogród, są wille z prywatnymi ogrodami i są również wile z prywatnymi basenami )) We wszystkich willach jest obsługa konjerża 24 godziny na dobę .My wybraliśmy tak po srodku czyli wille z prywatnym ogrodem i widokiem na morze-skorzystalismy z promocji ))
Meldunek w hotelu expresowy...depozyt z karty pobrany 200 euro-jesteśmy do tego przyzwyczajeni )) naszyjniki z kwiatów ))-poczulismy się jak na Polinezji Francuskiej )) Napoje i ciasteczko na powitanie i co nas mile zaskoczyło...zaproszenie na popołudniowy poczestunek , który jak się okazało był serwowany każdego dnia )))
Nasza willa lezy w pierwszej lini brzegowej i jest z niej widok na morze ...ale nie na plażę.
Po terenie hotelu jeżdzą meleksy )) po meldunku właśnie takim meleksem jedziemy do naszej willi ze sporawym ogrodem )) a wszystko w balijskim stylu))
W ogrodzie było miejsce do wypoczynku...dwa lezaki z parasolem Codziennie dostarczano tutaj balsamy z filtrami,zaścielano lezaki,kilka razy dziennie uzupełniano zimną wodę ))) Była też ogrodowa altana gdzie mozna było zamówić śniadania ( ten serwis był w cenie )...pozostałe posiłki dodatkowo płatne...raz zamówilismy sobie z lenistwa lunch )))
Oprócz ogrodu willa miała jeszcze wielki taras również z leżakami...i tutaj lubiliśmy sobie rano wypić kawusię przy świergocie tropikalnych ptaszków a wieczorkiem podziwiać z niego zachody słonka )))
Basen raniutko już wysprzątany,ręczniczki na leżakach przygotowane )) ludzi jak na lekarstwo,spokojna ,cichutka muzyka relaksuje...w takich klimatach spędziliśmy jeszcze troszkę czasu przed dalzsą podróżą ))
Hotelik super do odpoczynku, a jedzenie pięlnie podane i zapewne pyszne.
Pobyt tutaj minął nam bardzo przyjemnie i szybko no i szczerze powiem ,że wcale po podróży nie wypoczeliśmy...no cóż znajdziemy na to inny momemt.Koło południa jedziemy na lotnisko.Tym razem już nie limuzyną tylko wygodnym hotelowym busikiem bo jedzie nas hotelu 8 osób.
Na lotnisku w Jakarcie wszystko poszło sprawnie a ,że mieliśmy troszkę czasu a jeszcze tutaj nie byliśmy to zrobiliśmy sobie lotniskowy spacer.Mąż przy okazji obkupił się w sklepiku firmowym polo )) ceny maja tutaj bardzo niskie ...w zasadzie to co kupił wystarczyłoby jemu na cały urlop ))) Lotnisko w Jakarcie jest olbrzymie ...o tym wspomnę na koniec relacji ))
Póki co relacja foto ))
Na lot na Lombok wybralismy linie Garuda Indonesia )) chyba najdrozsze,które tam latają...ale lecieliśmy z nimi juz kiedys z Singapuru na Bali i bylismy całkiem zadowoleni )) Drugim powodem wyboru tych lini był lot z tego samego terminala co było dla nas ważne na powrocie w czasie przesiadki...jak wiadomo samoloty w indonezji bardzo często się spozniają a przy spóznieniu zmieniac jeszcze terminal....to nie na moje nerwy )))
Lot punktualny...jedzonko i napoje ciepłe i zimne serwowane nawet na tak krótkim locie ))) czego chciec więcej ...
Opuszczamy więc Jakartę )) zadymioną,smierdzącą ale mimo wszystko tropikalną i lecimy dalej ))
Z góry widać trzy Gili ,na których tez bedziemy)) już mi sie tutaj podoba)
Lotnisko na Lombok ?? hmm kompletnie go nie zapamiętałam
odprawa przeszła expresowo i w hali przylotów czekał na nas kierowca z hotelu....
Na Lombok spędzamy cztery dni.Tak wiem,że to mało ale myślę,że nam w zupełności to wystarczyło.Wiedzielismy,że na wyspie nie ma tak pieknych plaż jak lubimy...sa może dwie na południu ...ale z tej częsci mielibyśmy daleko na zobaczenie tego na czym nam zalezało ...więc na te cztery dni ulokowalismy sie w północno -zachodniej części w hotelu The Oberoi Beach Resort odpuszczając sobie "ładne" plaże ))
The Oberoi Beach Resort to totalne zadupie a co za tym idzie cisza i spokój.Hotel idealny na relaks.W cenie mieliśmy transport w dwie strony-zarówno z lotniska jak i z -do portu,z którego mieliśmy płynąc potem na Gili Air .
Z transportu lotniskowego skorzystalismy ale z powrotnego do portu juz nie...zeby czasu nie marnować na powród wynajeliśmy prywatna hotelową łódz ,którą z hotelowej przystani popłynęliśmy na Gili...o tym jeszcze będzie pod koniec pobytu na Lomboku.
Na wyspie mieliśmy ochotę wypożyczyć auto ale po prawie dwugodzinnej jezdzie do hotelu wybiliśmy sobie ten pomysł z głowy tym bardziej ,ze przesympatyczny kierowca,który nas wiózł zaproponował nam,że zrobi nam tripa po miejscach ,które chcemy zobaczyć a i cenę dał bardzo przyzwoitą...musielismy tylko zarezerwować auto z nim w recepcji hotelowej.
Hotel...no co tu pisać )) od pierwszych chwil zrobił na nas ogromni pozytywne wrażenie )) Przepiekne , przestronne ,otwarte lobby )) w pieknym wystrojy ,z które rozprzestrzeniał sie widok na hotelowe baseny)) pełno tutaj tropikalnej roslinności i oczek wodnych )))
W hotelu jest kilka możliwości zakwaterowania...są ogromne suity w pawilonach z widokiem na ogród, są wille z prywatnymi ogrodami i są również wile z prywatnymi basenami )) We wszystkich willach jest obsługa konjerża 24 godziny na dobę .My wybraliśmy tak po srodku
czyli wille z prywatnym ogrodem i widokiem na morze-skorzystalismy z promocji ))
Meldunek w hotelu expresowy...depozyt z karty pobrany 200 euro-jesteśmy do tego przyzwyczajeni )) naszyjniki z kwiatów ))-poczulismy się jak na Polinezji Francuskiej )) Napoje i ciasteczko na powitanie i co nas mile zaskoczyło...zaproszenie na popołudniowy poczestunek , który jak się okazało był serwowany każdego dnia )))
no hotel jak zwykle u Was- wypasionek:) , ale jednocześnie bardzo kameralny
Piea
hihi...o krórym mowa
Wszystkie wille i pawilony leżą w pięknym tropikalnym ogrodzie na ogromnym terenie.Są rozmieszczone po obu stronach od recepcji i restauracji głównej.
Było gdzie pospacerować )))
Nasza willa lezy w pierwszej lini brzegowej i jest z niej widok na morze ...ale nie na plażę.
Po terenie hotelu jeżdzą meleksy )) po meldunku właśnie takim meleksem jedziemy do naszej willi ze sporawym ogrodem )) a wszystko w balijskim stylu))
W ogrodzie było miejsce do wypoczynku...dwa lezaki z parasolem Codziennie dostarczano tutaj balsamy z filtrami,zaścielano lezaki,kilka razy dziennie uzupełniano zimną wodę ))) Była też ogrodowa altana gdzie mozna było zamówić śniadania ( ten serwis był w cenie )...pozostałe posiłki dodatkowo płatne...raz zamówilismy sobie z lenistwa lunch )))
Oprócz ogrodu willa miała jeszcze wielki taras również z leżakami...i tutaj lubiliśmy sobie rano wypić kawusię przy świergocie tropikalnych ptaszków a wieczorkiem podziwiać z niego zachody słonka )))