Po torfowej farmie jedziemy do hotelu i kilka foto ze spaceru po noclegowisku; ale nazwa mieściny ?? nie pamiętam Spod hotelu schodzimy nad wodę i idąc brzegiem docieramy niemal do portu, ale skręcamy w stronę widocznego kościoła i przez centrum wracamy do hotelu.
Niektórych domostw strzegą elfy, które mają przed nimi swoje nibidomki. A zaraz samo centrum z nowoczesnym ratuszem i pomnikiem konia.
Rzeźba uznanego współczesnego artysty Ragnara Kjartanssona z 2023r i donice z kwiatami.
I tak dotarliśmy do ostatniego dnia objazdu. To niewątpliwie wycieczka, na której więcej foto zrobiłem przez szybę autokaru w czasie jazdy niż przy kolejnych atrakcjach programowych wycieczki. Grabrok – zajrzenie do krateru wygasłego wulkanu. Na tysiącletniej lawie coś tam rośnie; najpierw pojawiają się porosty, a z czasem i większe rośliny. To trochę foto z drogi, a potem drapiemy się do krateru.
I jesteśmy na parkingu przy wulkanie; trza się drapać.
nie było aż tak źle i do krateru zajrzałem wygodne schody, chociaż miejscami bez poręczy wznosiły się dość łagodnie i dopiero ostatni odcinek spod krateru na samą krawędź był bardziej stromy, ale foto - "ziele nad kraterem" jest moje
korzystając z okazji mozliwości zalogowania się - wpiszę tylko, że powalają mnie te islandzkie widoki! coś wspaniałego! no i pogoda w większości bardzo Ci się udała ; jak na Islandie - sporo słonka mieliście
Jedziemy do ciekawych wodospadów lawowych, gdzie przez skarpę zastygłej lawy przebijają się wody gruntowe tworząc liczne kaskady. Po drodze oglądamy Deildartunguhver. Czy to można przeczytać?? To najwydajniejsze gorące źródło, gdzie ze szczeliny wypływa 180 litrów gorącej wody na sekundę. Przy źródle oczywiście szklarnia, bo Islandczycy to bardzo sprytny naród (co wyjdzie jeszcze na końcu). W tych warunkach klimatycznych mają swoje ogórki, pomidory, arbuzy , a nawet banany… Oczywiście pomidory ze szklarni nie mają takiego smaku jak te dojrzewające na słonku, ale ograniczenie importu jest, a turysta zje bez wybrzydzania. Po drodze oczywiście krajobrazy i wydaje się, że nad rzeką jacyś moczykije, których dla Radka trochę przybliżyłem.
Infrastruktura i szklarnie, a dla zainteresowanych ceny w tutejszej knajpce.
Po torfowej farmie jedziemy do hotelu i kilka foto ze spaceru po noclegowisku; ale nazwa mieściny ?? nie pamiętam Spod hotelu schodzimy nad wodę i idąc brzegiem docieramy niemal do portu, ale skręcamy w stronę widocznego kościoła i przez centrum wracamy do hotelu.
Niektórych domostw strzegą elfy, które mają przed nimi swoje nibidomki. A zaraz samo centrum z nowoczesnym ratuszem i pomnikiem konia.
Rzeźba uznanego współczesnego artysty Ragnara Kjartanssona z 2023r i donice z kwiatami.
papuas
I tak dotarliśmy do ostatniego dnia objazdu. To niewątpliwie wycieczka, na której więcej foto zrobiłem przez szybę autokaru w czasie jazdy niż przy kolejnych atrakcjach programowych wycieczki. Grabrok – zajrzenie do krateru wygasłego wulkanu. Na tysiącletniej lawie coś tam rośnie; najpierw pojawiają się porosty, a z czasem i większe rośliny. To trochę foto z drogi, a potem drapiemy się do krateru.
I jesteśmy na parkingu przy wulkanie; trza się drapać.
papuas
Oj, chyba długa droga do krateru. Dałeś radę?
nie było aż tak źle i do krateru zajrzałem wygodne schody, chociaż miejscami bez poręczy wznosiły się dość łagodnie i dopiero ostatni odcinek spod krateru na samą krawędź był bardziej stromy, ale foto - "ziele nad kraterem" jest moje
papuas
Piękny krater i super widoki. Zupełnie mi nieznane miejsce
Faktycznie schodów trochę jest,ale widać,że dbają o turystów. Rzadko gdzie na krater sa schody
No trip no life
korzystając z okazji mozliwości zalogowania się - wpiszę tylko, że powalają mnie te islandzkie widoki! coś wspaniałego! no i pogoda w większości bardzo Ci się udała
; jak na Islandie - sporo słonka mieliście
Super cudnie!
Piea
Jedziemy do ciekawych wodospadów lawowych, gdzie przez skarpę zastygłej lawy przebijają się wody gruntowe tworząc liczne kaskady. Po drodze oglądamy Deildartunguhver. Czy to można przeczytać?? To najwydajniejsze gorące źródło, gdzie ze szczeliny wypływa 180 litrów gorącej wody na sekundę. Przy źródle oczywiście szklarnia, bo Islandczycy to bardzo sprytny naród (co wyjdzie jeszcze na końcu). W tych warunkach klimatycznych mają swoje ogórki, pomidory, arbuzy , a nawet banany… Oczywiście pomidory ze szklarni nie mają takiego smaku jak te dojrzewające na słonku, ale ograniczenie importu jest, a turysta zje bez wybrzydzania. Po drodze oczywiście krajobrazy i wydaje się, że nad rzeką jacyś moczykije, których dla Radka trochę przybliżyłem.
Infrastruktura i szklarnie, a dla zainteresowanych ceny w tutejszej knajpce.
papuas