Magiczne Południe - drugi raz w Maroko

97 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
Asia-A
Obrazek użytkownika Asia-A
Online
Ostatnio: 17 minut 1 sekunda temu
Rejestracja: 01 wrz 2015

Piea my też mieliśmy „kolorowy autobus” ale Wasz chyba ładniejszy. Twoje dwie pierwsze foty widzę (autobusu) nastepne nie.

Nel a Rainbow  byliśmy.

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 1 dzień 1 godzina temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

to ja już nie wiem w takim razie o co chodzi, że jedni widzą a inni nie ( za pierwszym razem Nelcia nie widziała a za drugim już tak; u Ciebie Asiu odwrotnie... normalnie idzie oszalec z tymi fotami  Dash 1

(Wasz autokar też fajny, no może mniej kolorowy, ale co tam bus - ważne co w drodze.... 

Czekam na cd

Piea

Asia-A
Obrazek użytkownika Asia-A
Online
Ostatnio: 17 minut 1 sekunda temu
Rejestracja: 01 wrz 2015

Przed pierwszym przystankiem pilotka przekazała nam trochę praktycznych informacji. Przytoczę tak bez składu i ładu, ale może komuś się przyda.

Waluta to dirhamy marokańskie :

„papierowe” jest 200 (najwyższy nominał), 100,50, 20

Monety 10, 5, 2, 1 i  0,5

10 dh to około 1  euro.

Wysyłka kartek: kartka  cena 5-10 dh, znaczek do Europy – 9dh – wrzucamy do żółtych skrzynek. Trzeba się liczyć z tym, że dojdzie raczej nie wcześniej niż po miesiącu.

Woda – duża butelka 6-7 dh (hotel -20-25 dh)

Jedzenie:

Tadzin około 70 dh,

Chleb (z pieca chlebowego) 2 dh,

Kawa, herbata w knajpie z widokiem 20 dh, bez widoku ok. 10 dh

Sok pomarańczowy świeżo wyciskany 15 dh w knajpce, 5 dh – z wózka,

Owoce (gdy byliśmy – październik sezon podobno się kończy):

Winogrona, jabłka ok. 15 dh,

Banany – ok. 12 dh,

Ceny podawane są w dh, ale może się zdarzyć że w obszarach wiejskich podadzą w innych walutach (np w tysiącach nie wiadomo jakiej waluty) ponieważ w niektórych regionach świadomość przynależność do państwa (Maroko) nie jest powszechna, oni żyją w swoim świecie, spoleczności, wtedy trzeba prosić o przeliczenie na dh.

Napiwki – zwyczajowo ok. 10%,

W hotelach śniadanie przeważnie na słodko. Masło jest podawane ale tubylcy masła nie jedzą – jedzą chleb z oliwą.

Na naszej trasie nie będzie nigdzie alkoholu w sklepach.

W hotelu, knajpie wino – zamawia się całą butelkę. Tutejsze szare wino warte spróbowania.

Piwo – 2 browary : ceny hotelowe

Casablanca  - drogie – około 50 dh,

Flag special  ok. 25 dh,

Jedzenie wszędzie „ekologiczne” bez nawozów, mięso spożywane, sprzedawane wyłącznie świeże – tutaj nie ma żadnych mrożonek!!!

Drób kupuje się żywy, zabity tylko wyłącznie na życzenie,

Woda w kranach pitna – ale w większości niesmaczna lekko słonawa, ale można używać do mycia zębów.

W „pharmacy” – leki można kupować bez recepty,

Toaleta najpopularniejsza „berberyjska” – czyli za krzaczek, za wydmę, za drzewko – darmowa,

Płatna (2-3 dh):  dwa rodzaje – „na Małysza” – preferują tubylcy ale są i europejskie,

ZDJĘCIA:

Całkowity zakaz!!! – robienie zdjęć mundurowym – tego trzeba bezwzględnie przestrzegać!!!,

innym robienie zdjęć gdy nie widzą – albo pytać,

aktorom/muzykantom/przebierańcom – za opłatą – oni z tego żyją!!

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Offline
Ostatnio: 1 dzień 1 godzina temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

he he to dosyć długo kartki idą Biggrin wysyłasz rodzinie czy znajomym ?

No trip no life

Asia-A
Obrazek użytkownika Asia-A
Online
Ostatnio: 17 minut 1 sekunda temu
Rejestracja: 01 wrz 2015

Ja prawie nigdy nie wysyłam kartek, raczej przywożę jesli już. Wysyłam zdjecia z telefonu z pozdrowieniami. Bardziej osobiste i szybko.

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 1 dzień 1 godzina temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Asia-A :

Ja prawie nigdy nie wysyłam kartek, raczej przywożę jesli już. Wysyłam zdjecia z telefonu z pozdrowieniami. Bardziej osobiste i szybko.

a ja dla odmiany wysyłam...

- my chyba należymy do tzw. „ginącego gatunku”  Biggrin – wśród moich kręgów rodzinno-przyjacielsko-znajomych,  stanowimy już ewenement- właśnie z powodu wysyłania pocztą pocztówek z wakacji - a nikt już tego od lat nie robi…. A ja wciaż tak!

 – rodzinka i przyjaciele zawsze ze wzruszeniem podkreślają że w ich skrzynkach pocztowych od lat są już tylko reklamówki od setek różnych firm i koperty z banków, ZUS-ów, faktury od dostawców energii i inne takie,… i od czasu do czasu pocztówka od nas - podobno jestem jedyną osobą od której jeszcze przychodzą kartki papierowe zamiast sms’ów czy maili!!!   Yes 3

 mało tego- jako już ten wymierający gatunek - ja wciąż jeszcze wywołuję zdjęcia z podróży i zakładam Albumy papierowe - a tego też nikt już tego od lat nie robi (przynajmniej wśród moich znajomych) - oczywiście nie wywołuję 3000 fotek ( te lądują na dysku twardym), tylko góra 200 sztuk z wyjazdu, ale wciąż to robię....

czyli jestem staroświecka *yes3*, elektronika elektroniką, ale dla mnie wciąż są jeszcze rzeczy których nie zastapi najlepsza maszyna; malutki przykład z życia: 

- kiedyś ( już kilka ładnych lat temu) moje dorosłe dzieci kupiły mi na gwiazdkę bardzo podobno porządnego e-booka, wiedząc, że całe życie pożeram te książki, więc będzie matczysko miało wygodę  Give rose  - no i….. zabrałam to to kiedyś w dłuuuugą podróż do Bangkoku ( w samolocie  wygodnie sobie poczytam bez dźwigania cegłówki) – no i ... powiem Wam, że zupełnie mi to urządzenie nie pasi…, no wiem,  owszem, fajne to to , wygodne, można mieć całą bibliotekę w torebce, zamiast jak u mnie - całego pokoju w domu, ale jednak jakoś mi to nie leży… brakuje mi papieru..., szelestu odwracanych kartek..., zapachu farby drukarskiej..., itd…. dla mnie książka musi być papierowa i już; w wersji elektronicznej mam książkę tylko przeczytaną, ale brak jest zupełny przyjemności "plastycznej" z obcowania z prawdziwą książką

Piea

alamed
Obrazek użytkownika alamed
Offline
Ostatnio: 1 tydzień 3 dni temu
Rejestracja: 11 kwi 2017

Dołączyłam i ja do czytania Twojej relacji Asiu Smile

Piea jeżeli chodzi o kartki, to mój młodzszy syn z zamiłowania fotograf i podróznik poprosił aby wysyłać do niego z każdego miejsca.Zawsze dostaje od nas taką tradycyjną kartkę, i mam pamiętać o napisaniu daty i miejsca.Trzyma je w ozdobnym pudełku na kartkach pozostaje ślad mojego charakteru pisma.

Z Malediwów szła trzy miesiące natomisat z Karaibów przyszła zanim wróciliśmy do domu.

 

Przyszłość to marzenia, przeszłośc to wspomnienia

Asia-A
Obrazek użytkownika Asia-A
Online
Ostatnio: 17 minut 1 sekunda temu
Rejestracja: 01 wrz 2015

Witam Alę oraz pozostałych czytających.

Jedziemy do Taroudant – miasta zwanego – „małym Marrakeszem”. Miasto słynie z drzew cytrusowych. Kwitną one w maju – wtedy roznosi się cytrusowy zapach.

Miasto dzieli się na stare miasto (medyna) za murami i nowe miasto – zbudowane przez Francuzów. My udamy się do starej części ale najpierw jedziemy zobaczyć RIAD.

Riad – to inaczej ogród. Jest to przeważnie stary, tradycyjny dla Maroka  dom. Z zewnątrz otoczony ścianami bez okien.  Okna są w środku, wychodzą do wewnątrz gdzie znajduje się atrium – ogród z roślinami, czasem palmą bądź fontanną. Budowano tak, aby nikt nie zaglądał do mieszkania. Dawało to prywatność, pozwalało ukryć bogactwo przed wścibskimi oczami sąsiadów, a taki ogród w środku domu, pozwalał się cieszyć słońcem i dawał osłonę przed wiatrem i zimnem. No i po przejściu przez próg kobiety mogły bez obaw zdjąć hidżaby.

 My oglądniemy ekskluzywny dom, w którym kiedyś zamieszkiwał burmistrz.

Widok z zewnątrz .

Mrówka
Obrazek użytkownika Mrówka
Offline
Ostatnio: 2 tygodnie 4 dni temu
Rejestracja: 09 maj 2015

Czytam i ja z dużym zainteresowaniem . W Maroku byłam tylko w Agadirze i Legzirze . To magiczne południe od dawna zaprząta mi głowę. Chętnie pozwiedzam razem z tobą.

ssstu-6
Obrazek użytkownika ssstu-6
Online
Ostatnio: 17 minut 26 sekund temu
Rejestracja: 31 maj 2016

...oooo, superowskie te "wierzeje" !!!

...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav

Strony

Wyszukaj w trip4cheap