--------------------

____________________

 

 

 



Nepal,Kathmandu i nie tylko...

58 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 5 godzin 42 minuty temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Nepal- dość mało powszechny kierunek, z pewnością nietuzinkowy....; i choć jako kraj Nepal znajduje się daaalekooooo na mojej podróżniczej liście "to see" to z przyjemnością popatrzę, bo to jednak zupełnie inny świat! 

Piea

papuas
Obrazek użytkownika papuas
Offline
Ostatnio: 2 godziny 45 minut temu
Rejestracja: 22 maj 2021

Biggrin  i to jest odpowiednia rada - "wtopić i zsynchronizować"   Good    żadne takie  Stop   tylko zsynchronizować   Biggrin   w Indiach podobnie i chociaż są światła   to i pieszy i skręcający samochód mają zielone   samochód jest cięższy i silniejszy   a ruch też jak widzę lewostronny

papuas

ssstu-6
Obrazek użytkownika ssstu-6
Offline
Ostatnio: 4 godziny 1 min temu
Rejestracja: 31 maj 2016

Hotel pierwszy...

Gdy planowaliśmy pobyt w stolicy Nepalu braliśmy pod uwage aby hotel był: nie za daleko od lotniska,w centrum miasta,miał..."pięć gwiazdek" i...basen ; )) Basia przerzuciła oferty i wybrała "Barahi Hotel Kathmandu". Na fotkach (i w opiniach) wyglądał nieźle. Cena (spanko plus śniadanko) także mieściła się w "wyznaczonych ramkach". Zarezerwowaliśmy więc pokój a dodatkowo poprosiliśmy o transfer z lotniska do obiektu. Komunikacja z hotelem na dobrym poziomie. Na wszystkie posty odpowiadano.

Kierowca czekał na nas w "hali przylotów" z tabliczką na której widniały "moje dane" ; ) O jeździe juz wspominałem. Obyło sie "bez stłuczek" ; ))

Hotel to dziewięciopiętrowy budynek z tarasami i basenem na górnych piętrach (od siódmego do dziewiatego). Pokoje pozbawione są balkonów,ba nawet okna się nie otwierają. Po prawdzie to i dobrze bo uliczny zgiełk i bez tego dociera do wnętrza. Nam "odgłos ulicy" nie przeszkadza a nawet jest swego rodzaju atrakcją której jesteśmy pozbawieni w Irlandi ; )))

Sprawy meldunkowe załatwiono szybciutko. W krótkim oczekiwaniu pomogły "owocowe drinki". Dostajemy pokój na piątym piętrze.Prowadzeni przez "dziewczynę z recepcji" docieramy pod drzwi o numerze "501". Zamek otwierany "na kartę",dobrze że nie na klucz ale kiepsko że nie na "taga" ; )

Wchodzimy i..."miły zaskok". Wnętrze jest..."przytulne",polubiliśmy je "od pierwszego wejrzenia". Salonik,spora sypialnia,łazienka z "wanną i deszczem",dwa telewizory,mini-barek i cała reszta która "być powinna". A czekajaca "na ławie" "butelka wina plus dodatki" były miłym dodatkiem !!! 

niestety...jedna umywalka ; )))

wspomniany "powitalny secik"

woda "z certfikatem" ; )

pokój sprzatany dokładnie i...regularnie ; ) Choć raz,dziewczyny "się spóźniły" i zostały,może niepotrzebnie, "obsztorcowane". Basia wypominała mi później..."nadgorliwość" Ale,gdy wróciliśmy wieczorem do pokoju,czekała nas..."niespodzianka"...

No i jak tu się było gniewać ; )))

W cenie mieliśmy śniadanie w formie bufetu. Obiad był ZAWSZE "z karty" a kolacja ,do wyboru albo karta albo bufet. O jedzeniu jeszcze wspomnę.

Nie moge pominąć basenu. Był na siódmym piętrze. Niewielki,typu "infinity". Woda chłodna,dobrze oczyszczana. Tu ciekawostka,mianowicie przy basenie brak leżaków !!! Takich w naszym rozumieniu czyli z możliwośćią rozłożenia. Były jedynie siedziska z miękkim  materacem ale przymuszajace do opalania jedynie przodu. Dlaczego ? Otóż turystami odwiedzajacymi byli w 99% azjaci. Oni korzystaja z basenu ale...nie opalaja się. Opalenizna to symbol...pracy fizycznej...czyli biedy ; ))) Oczywiście obok był barek ,gdzie podawano (przynoszono) zamówione drinki. Co ciekawe,"w szkle" ; ) Temat pogody także jeszcze poruszony będzie,a teraz tylko dodam że przebywaliśmy "na basenie" od ósmej rano do...dziesiatej,też rano. Dłużej sie nie dało !!!

jutro,wyjdziemy "na ulicę" ; )

...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav

Asia-A
Obrazek użytkownika Asia-A
Offline
Ostatnio: 3 godziny 1 min temu
Rejestracja: 01 wrz 2015

Świetny widok z basenu. Te góry w tle, super!

Bye Zobacz mnie na Facebooku Relaks na drutach! Yes 3

mabro
Obrazek użytkownika mabro
Online
Ostatnio: 12 minut 11 sekund temu
Rejestracja: 26 wrz 2013

Fajny hotel wybraliście na pobyt w Nepalu. Szczególnie podoba mi się basen i piękny widok z niego. Szkoda, że na objazdówkach nie ma takich miejscówek Sad

ssstu-6
Obrazek użytkownika ssstu-6
Offline
Ostatnio: 4 godziny 1 min temu
Rejestracja: 31 maj 2016

Wychodzimy "na miasto"...

Nastepnego dnia,po "dwugodzinnym basenowaniu", postanawiamy zobaczyć okolicę w pobliżu hotelu. Tu dygresja,mianowicie gdy samolot przelatuje nad miastem trudno w zwartej zabudowie zobaczyc ulice. Wszystko zdaje się niemal jednolita masą. Również "dla zieleni" nie ma tu miejsca.

Jednakże,gdy przyjrzymy sie bliżej,z hotelowego tarasu,widać że nie jest  tak źle. Tu i ówdzie drzewa i "zielone łaty"...

A ciekawostką było to że,dosłownie po drugiej stronie ulicy,znajdował się "Garden of Dreams". Zaprojektowany i utworzony w 1920 roku. Tam postanowiliśmy skierować pierwsze kroki...

Wejście jest płatne i,co dziwne,jak dla nas,nie wolno fotografować ani miejsca "gdzie siedzi" ani samego kasjera sprzedajacego bilety !!! ; ) W takim razie ,pierwsze zdjęcie robimy przy...fontanience naprzeciw "kasy" ; )))

w pawilonie można przysiąść i "spić cokolwiek". Nam było szkoda...czasu...

łazimy w wolnym tempie. Ogladamy,focimy,zachwycamy się...

a TE kwiaty spodobały sie nam najbardziej. Mam wrażenie że nie widziałem ich nigdy wcześniej...

Rzecz jasna,byli też "starzy znajoimi" ; )))

A "wisienką na torcie" było...spotkanie ze zwierzem ; ))

To,chyba,jakaś forma lokalnej wiewiórki. Nie uciekała "w panice" ale i nie dawała "sie zwabić". Najpewniej czuła się pośród kamieni gdzie fantastycznie "zgrywała sie z tłem"...

Pobyt w ogrodzie nas orzeźwił. Dlatego,zamiast wrócić do chłodnego pokoju,poszliśmy "przed siebie". Jutro,fotki z tej "eskapady" ; )))

...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav

papuas
Obrazek użytkownika papuas
Offline
Ostatnio: 2 godziny 45 minut temu
Rejestracja: 22 maj 2021

Plus za zwierzola  Good    prawdopodobnie jakiś lokalny podgatunek występującej w Indiach wiewiórki palmowej, która w Wiki figuruje jako pasecznik palmowy.   Ogródek fajny - lubię oglądać w wersji makro nasze doniczkowce; basen z górskimi widokami super sprawa.

papuas

ssstu-6
Obrazek użytkownika ssstu-6
Offline
Ostatnio: 4 godziny 1 min temu
Rejestracja: 31 maj 2016

Thamel,to zdecydowany "No.1" wśród dzielnic nepalskiej stolicy. Barahi hotel mieści sie właśnie tam. Dokładniej,na styku,starej i nowej części tegoż dystryktu. Opuściliśmy zacieniony ogród i ruszyliśmy w stronę coraz to węższych uliczek. Tylko "z obowiązku" dodam że nowoczesny Thamel to sklepy odzieżowe światowych marek. Do tego eleganckie knajpy i kluby gdzie "ucharakteryzowani artyśći" śpiewają "do kotleta" znane przeboje ; ) Byliśmy w tym rejonie...raz...i wystarczy ; )))

Warto jednak wiedzieć że w tej części najłatwiej znaleźć małe markety (samoobsługowe) gdzie "uzupełnimy" nasze...hotelowe barki ; ) Pamietajmy że wiekszość z nich jest zamykana o...18-stej !!! W późnych godzinach wieczornych pozostaja  jedynie małe,"jednoosobowe" sklepiki. Na półkach znalazłem "internationala"...

Nie spotkałem..."polskiej vódki" ani lokalnego ,wysokoprocentowego alkoholu. Ponoć w górskich wioskach można spotkać rodzaj samogonu ale wytwarzanego na "potrzeby własne". W sklepach jedynie "trunki zagraniczne"...

Ruszajmy do części bardziej atrakcyjnej. Podobnie blisko jak pokazywany wcześniej ogród jest mała światynia. Nie odwiedziliśmy jej,była...zbyt blisko ; )))

Jako że to początek naszego pobytu,ulica przyciąga wzrok...wszystkim ; )

Robi się..."węziej" i...jeszcze ciekawiej...

ciekawostką są "wtopione w zabudowę",małe miejsca kultu. Głównie buddyjskie ale nie tylko...

"węzły  energetyczne" podobne do tych w innych regionach Azji. Tutejszy elektryk to ma "ciekawą robotę" ; )))

troszkę wieksza buddyjska stupa...

i "coś hinduskiego"...

różnorakość miasta "powala" !!! "Tyle tego", że nie  możemy skupić uwagi na konkretnym punkcie. Pochłaniamy wszystko hurtowo ; ))

A,propos "pochłanianie". Zgłodnieliśmy i zaczeliśmy rozgladać sie "za knajpą". Tu wtręt,niemal wszystkie restauracje i restauracyjki ulokowane są...na dachach. To świetny pomysł gdyż "wyżęj" jest i ciszej i mniej smogowo. Generalnie w mieście  nie oddycha się trudniej niż w innych ,duzych aglomeracjach. Jednak do "posmaku kurzu" na ustach i zapachu kadzidełek trzeba przywyknąć...

Gdy zajmiemy miejsce przy stoliku,uzbrojmy się w cierpliwość. Minimalny czas oczekiwania to 15-20 minut. Czasem dłużej. Ot, niczego nie trzyma sie tutaj "w lodówce". Wszystko jest przyrządzane dla nas "od podstaw".

Na "pierwszy raz" najlepiej zamówić pierożki Momo. To tutejszy "specyjał" ; ) Są...wielosmakowe. Od mięsnych po "vege". Oryginalnie zawsze "na ostro",lepiej więc poprosić o "no spicy". I tak będa ostre ; ))) Secik dla poczatkujących przybliży  nam tak pierożkowe smaki jak i dipy. I jeszcze jedno,Momo jedzmy tam gdzie przyrządza je nepalczyk. Będą wtedy "zawinięte w pąk" (fotka). Gdy kucharzem jest hindus,zagniecie je na podobieństwo naszych pierogów (złożone w pół,brzegi uformowane widelcem).Nie czepiam sie ale "te nepalskie" były o wiele ,wiele smaczniejsze. Wszędzie i wszystkie potrawy sa naprawdę duże. Jedynie w dniach pierwszych zamawialiśmy "po jednym" dla każdego z nas. Potem...wystarczała jedna porcja ; )))

 Czas na prezentacje Momo...

Lokacja "na górze" ma jeszcze ten plus ,że czekajac na jedzonko możemy porozgladać się "po dachach. Przy okazji zobaczymy jak miasto otulone jest wzgórzami...

możemy także popodgladać "co ,kto,ma...na dachu" ; )

Jesli myslicie że po posiłku zawróciliśmy to Was rozczaruję. Miasto tak bardzo nas urzekło że nie zamierzaliśmy jeszcze "odpuścić". CD spacerku...jutro.

...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav

mabro
Obrazek użytkownika mabro
Online
Ostatnio: 12 minut 11 sekund temu
Rejestracja: 26 wrz 2013

Ogród bardzo ładny. Uliczki mocno zachęcające do spaceru. Czekam na dalszą wędrówkę po mieście Biggrin

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Offline
Ostatnio: 19 godzin 13 minut temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Kurcze to jak ja nie lubię na ostro,, to chyba czekałaby ,mnie ostra dieta he he 

No trip no life

Strony

Nazwa użytkownika

Zostaw to pole puste!

Wyszukaj w trip4cheap