Majówka w Saksonii Szwajcarskiej

32 wpisów / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
Basia A.
Obrazek użytkownika Basia A.
Offline
Ostatnio: 3 godziny 27 minut temu
Rejestracja: 15 lip 2017

tak, kilka stolików piknikowych było, ale wiał taki wiatr, że nie było szans na spokojny posiłek Biggrin

Basia A.
Obrazek użytkownika Basia A.
Offline
Ostatnio: 3 godziny 27 minut temu
Rejestracja: 15 lip 2017

Następne miejsce to Herkulessäulen - w tłumaczeniu na polskie to kolumna Herkulesa.

Dojeżdżamy na parking, który jest dość pusty. Kupujemy w automacie bilet (bodajże 3e za cały dzień) i idziemy szukać szlaku. Zaczyna się on tuż przy parkingu, ale szczerze mówiąc jak i w wielu innych przypadkach, ścieżka wyznaczona jest wydeptaniem, a nie znakami na drzewach, które pojawiają się dość rzadko i nie w każdym miejscu są zrozumiałe.

 

 

Widzimy pierwsze skały, obok przechodzi szlak prowadzący w górę... Ale próbujemy iść dalej, zobaczyć co będzie za tymi skałami. Nie będąc pewnym, czy to już, postanawiam się zapytać wspinaczy czy to już to Herkulessaulen, czy jeszcze możemy się czegoś spodziewać. Kazali nam iść jeszcze kawałek dalej.

 

No i widzimy przed sobą te konkretne skały. Robią wrażenie, zwłaszcza że oprócz naszej dwójki i trójki wspinaczy nie ma tu NIKOGO. Dopiero w daleszej części spaceru spotykamy więcej osób, ale dalej to są bardzo niewielkie ilości - bardzo miła odmiana po tłoku przy bramie.

 

 

Pogoda się zrobiła ładna, ale słońce co chwila chowa się za chmurami, stąd jasność zdjęć jest bardzo różna

Wchodząc pośród skały i na nie widać już drogę. Wskazują je zielone trójkąty namalowane. 

 

 

 

 

Ludzi nie było, więc można było poświęcić kilka... naście minut na zrobienie sobie ładnych zdjęć samowyzwalaczem Biggrin 

 

Okazuje się, że oprócz tych skał jest jeszcze kilka innych miejsc, w tym punktów widokowych, więc idziemy przed siebie, zwłaszcza że znalazłyśmy szlak - żółta kropka.

 

 

Ta chatka to bodajże miejsce polowań jednego z niemieckich władców.

 

Trafiamy później na ławeczkę ufundowaną na 80. urodziny jakiegoś gościa. Widok jest wprost na te pierwsze skały, które widziałyśmy po wejściu na szlak. Tam też widzimy tak naprawdę pierwszych ludzi, kilkuosobową rodzinkę

 

 

W dole widać drogę, którą przyjechałyśmy do skałek

Szczerze mówiąc nie było to miejsce, po którym spodziewałyśmy się wiele, wyglądało naprawdę niepozornie, ale warto było. Nie dość, że widoki piękne, to jeszcze pusto i było to jednak coś jeszcze innego. Pogoda dopisała.... Nie to co następnego dnia

Nelcia
Obrazek użytkownika Nelcia
Offline
Ostatnio: 2 dni 29 minut temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Ławka w idealnej lokalizacji !! piekny widok . Nic tylko siedziec , patrzec i podziwiać Good

No trip no life

Basia A.
Obrazek użytkownika Basia A.
Offline
Ostatnio: 3 godziny 27 minut temu
Rejestracja: 15 lip 2017

Kolejny dzień budzi nas deszczem, takim porządnym. Patrzymy na prognozy pogody, w okolicy bywa tylko gorzej - w którymś miasteczku miał nawet padać śnieg!  Ranek wykorzystałam jeszczen a szybkie zakupy, po czym stwierdziłyśmy, że skoro lada moment pogoda ma się poprawić (z godziny na godzinę miało być lepiej, wręcz do bezchmurnego nieba, ale co godzine ten moment przełomowy się przesuwał :D) to jedziemy.

Znalazłam adres parkingu i śmiałyśmy się, że przetłumaczona opinia na google mówiła, że nie polecają tego parkingu w przypadku powodzi. Później dowiedziałyśmy się dlaczego...

Nabrzeże Łaby z obu stron było wykorzystywane jako parkingi, stąd problem przy powodzi...

Jak dojechaliśmy, to wciąż padało, no ale nie będziemy siedzieć przecież w aucie! Parasolki w dłoń i idziemy w stronę centrum. Dość łatwo określić kierunek, bo katedra zdecydowanie góruje nad miastem

 

 

 

 

 

 

 

Pogoda powoli się poprawiała, a sezon ślubny w pełni. Jedno przyjęcie odbywało się na głównym placu, w katedrze też coś się działo - stąd nie wchodziliśmy do środka - później było słychać korowód samochodów jadących na jakieś przyjęcie...

 

 

 

 

Mimo, że przestało padać, to wciaż było zimno i nieprzyjemnie, więc po pokręceniu się po starówce, wracamy do Drezna, licząc że wieczór się rozpogodzi i tam przejdziemy jeszcze na spacer

Nelcia
Obrazek użytkownika Nelcia
Offline
Ostatnio: 2 dni 29 minut temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Basiu, Drezno też pokażesz ? przyznam się, że nigdy nie byłam..

No trip no life

Basia A.
Obrazek użytkownika Basia A.
Offline
Ostatnio: 3 godziny 27 minut temu
Rejestracja: 15 lip 2017

Nelcia - zdjęć z drezna nie mam za bardzo, nie z tego wyjazdu. 

Poszukam z innych i na koniec coś wkleję

Nelcia
Obrazek użytkownika Nelcia
Offline
Ostatnio: 2 dni 29 minut temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Good Good

No trip no life

Basia A.
Obrazek użytkownika Basia A.
Offline
Ostatnio: 3 godziny 27 minut temu
Rejestracja: 15 lip 2017

Wieczorem pogoda się poprawiła, więc idziemy na spacer. Kierujemy się w kierunku Grosser Garten, czyli wielkiego ogrodu. Na jego obrzeżach znajduje się zoo oraz ogród botaniczny - jednak ze względu na godzinę oba są już zamknięte

Najbliżej wejścia, z którego skorzystałyśmy jest Pałac. Jest to najstarsza barokowa budowla Drezna, która po wojnie została odbudowana. W tym momencie służy celom kulturowym - na piętrze, które jest dość surowe, bo niemal nieodbudowane, odbywają się spektale i koncerty. 

 

 

 

Oprócz pałacu, znajduje się też kolejka dla dzieci, kilka budynków strażników (?), fontanny, jeziorka i tak dalej.  Myślałam, że będę mieć więcej zdjęć, ale okazuje się że nic poza pałacem nie sfotografowałam...

Wracając jeszcze mijamy stadion miejscowej drużyny, która gra w II. Bundeslidze

Po raz kolejny jesteśmy świadkami pięknego zachodu słońca (zdjęcie bez żadnych filtrów i ulepszeń)

Wieczorem udajemy się jeszcze na ósme piętro naszego hotelu, gdzie znajduje się bar i taras widokowy. 

Basia A.
Obrazek użytkownika Basia A.
Offline
Ostatnio: 3 godziny 27 minut temu
Rejestracja: 15 lip 2017

W drodze powrotnej jedziemy do Gorlitz. W trakcie wycieczki okazało się, że do Zgorzelca też zajdziemy, bo czemu by nie? 

 

 

 

Tu za mną Polska

A tu Niemcy

Stojąc na granicy polsko-niemieckiej, jadłam belgijskie frytki z sosem andaluzyjskim. A co!

 

 

 

 

 

Nie podpisuje co jest co, bo nie miałyśmy przewodnika, a to co wyczytałam w trakcie spaceru już dawno zapomniałam. Pokręciłyśmy się chwilę po starym mieście i wróciłyśmy do domu

Nelcia
Obrazek użytkownika Nelcia
Offline
Ostatnio: 2 dni 29 minut temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Która część Gorlin ciekawsza ? a może niewiele się różnia ?

Stojąc na granicy polsko-niemieckiej, jadłam belgijskie frytki z sosem andaluzyjskim. A co!

dobre he he Good niezły mix miedzynarodowy

No trip no life

Strony

Wyszukaj w trip4cheap