Kaszuby - dlaczego warto tam jechać?

36 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
Lenuś
Obrazek użytkownika Lenuś
Offline
Ostatnio: 1 rok 7 miesięcy temu
Rejestracja: 12 wrz 2013

Apisku ja na Kaszuby też chętnie popatrze,własnie uwielbiam tak gęste lasy,a ich ZAPACH!!!!!!!!!! Ach Man in love

Fajnego pieska macie Good a jaki zadowolony tam goni Wink

apisek
Obrazek użytkownika apisek
Offline
Ostatnio: 1 rok 6 miesięcy temu
Rejestracja: 08 wrz 2013

Marinik, sorki, ale pudło....

Momi, a ta adopcja to ze względu na to, że byśmy Cię na spacerki ciągali siłą???? Córka nawet turystykę na AWF skończyła, taką zaprawę za młodu dostała!!!

A Kartuzy to za klimatyczne nie są, niestety. Natomiast okolica śliczna. Albo może ja taka anty - miastowa, to uroku w rzadko którym mieście się dopatruję..

.Bereciku, Lenuś witajcie!!!!

Lenuś pamiętam jak mi żal było, jak Twój piesek umarł... Mój już też starawy, aż się boję...

apisek
Obrazek użytkownika apisek
Offline
Ostatnio: 1 rok 6 miesięcy temu
Rejestracja: 08 wrz 2013

Przejeżdzamy przez Kartuzy, ale zatrzymamy się tu jedynie na krótko.

Tak naprawdę, to samo miasteczko nie jest specjalnie ciekawe.

Ma jednak dwa niepodważalne atuty. Pierwszym z nich jest wspaniałe położenie – w najbliższym otoczeniu znajdują się bowiem pagórki porośnięte lasem i cztery jeziora, a zatem widoki – właściwie z każdego miejsca - fantastyczne!!!

Drugim powodem, dla którego warto się tu zatrzymać, to bardzo ciekawy kościół zakonu Kartuzów – to od nich właśnie pochodzi nazwa miasta. Ten kościół to Kolegiata Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, został on wybudowany pod koniec 14 wieku.

Usytuowany jest na górce nad jeziorem Klasztornym i otoczony cmentarzem, który w ten Zaduszkowy dzień wygląda bardzo atrakcyjnie dzięki kolorowym kwiatom i rozświetlonym zniczom.

Wnętrze jest równie interesujące. Jest tam oryginalny gotycki ołtarz z 15 wieku, bogato zdobione barokowe stalle, renesansowe prezbiterium i tron przeora, zabytkowe organy oraz złoty kurdyban będący prezentem od króla Jana III Sobieskiego.

Ponieważ w kościele odbywa się msza – nie wchodzimy do środka...

Za to spacerujemy po dziedzińcu otaczającym kościół, oglądając ze wszystkich stron jego monumentalną bryłę. Ma on bardzo charakterystyczny dach w kształcie trumny.

Tuż obok widać stojący oddzielnie niewielki domek, okazuje się, że to erem. Jako, że kompletnie nie wiem co to znaczy, sięgam do niezawodnego Wujka Google. I jest wyjaśnienie, co też to jest ten tajemniczy "erem". To nic innego, jak mieszkanko zakonników, przy czym zakonnicy Kartuzi nie mieszkali w celach klasztornych, jak chyba wszyscy inni, tylko każdy z nich miał oddzielny malutki domek z ogródkiem, taką własną pustelnię. Takich domków było tu 18, ale ostał się tylko jeden, ponoć oryginalny 15 wieczny z zegarem słonecznym na jednej ze ścian.

Musimy wierzyć, że faktycznie jest taki stary, bo wcale nie wygląda....

Jeszcze luknięcie na plebanię, jak to sobie ładnie księżólkowie mieszkają, i do tego obejście też mają piękne, zieloniutkie, wypielęgnowane.....

I na koniec pożegnalny widok na kościół w otoczeniu kolorowego cmentarza!

Plumeria
Obrazek użytkownika Plumeria
Offline
Ostatnio: 1 miesiąc 9 godzin temu
Rejestracja: 04 wrz 2013

Bereciku, właśnie tak zrobiłam jak napisałaś i mi nie wyszło ! Ale wkleiłaś zdjęcie o które mi chodziło, to najważniejsze. Dzięki za pomoc, Ty zawsze pomocna Give rose

Apisku, piesek jest w super kondycji, ciągnie do wody, nosi patyki, a jak mu się sierść błyszczy (oczywiście przed kąpielą błotną ) !

apisek
Obrazek użytkownika apisek
Offline
Ostatnio: 1 rok 6 miesięcy temu
Rejestracja: 08 wrz 2013

Plumeria, a propos błyszczącej sierści....

To było kilka lat temu, nie zdążyłam wrócić na obiad. Zadzwoniłam do męża, że w jednym garze ( określiłam dokładnie wygląd) ma żarcie pies, a w drugim, znacznie różniącym się wizualnie jest  obiad dla męża. Po powrocie do domu, patrzę - męża  garnek z nienaruszoną zawartością, a u psa znacznie ubyło....Pytam męża, czemu sobie nie podgrzał mięsa, a on na to, że przecież zjadł. Okazało się, ze zjadł psie żarcie z psiego garnka, a o nakarmieniu Apisa oczywiście zapomniał, więc męża stało nienaruszone!!!

Tak to już jest z naukowcami bujającymi w obłokach. Nie zatruł się, jako, że w jednym i drugim garze była wołowinka, tylko gatunkowo nieco  różna!!!!

Plumeria
Obrazek użytkownika Plumeria
Offline
Ostatnio: 1 miesiąc 9 godzin temu
Rejestracja: 04 wrz 2013

hihihi, tak wiem, wiem  Apisku- dla pieska oczywiście lepsza !!!

A tak poważnie to naprawdę widać jak bardzo dbacie o Apisa!

apisek
Obrazek użytkownika apisek
Offline
Ostatnio: 1 rok 6 miesięcy temu
Rejestracja: 08 wrz 2013

No i teraz zmierzamy w kierunku głównego celu wycieczki...

Z Kartuz jedziemy drogą na Sierakowice, mijamy typowy kaszubski krajobraz: laski, jeziorka, pagórki, małe wioski.

Jakieś 5 kilometrów za Kartuzami znajduje się malutka wieś Łapalice, gdy widzimy tablicę informującą, że wieś się skończyła, szukamy po lewej stronie ulicy Zamkowej.

Jest!!!! Wąska droga wije się między polami, od czasu do czasu widać zadbane gospodarstwa, elegancie wille, jak w mieście. Jest i stadnina koni z konikami pasącymi się na łące. I ładne jeziorko w dolince.

Po jakiś 2-3 kilometrach wjeżdżamy w las, jeszcze kilkaset metrów i jesteśmy na miejscu.Leśny parking, a na nim kilka samochodów.

Jak już dojechaliśmy – pora zdradzić Wam tajemnicę, gdzie się znajdujemy????

W zamku w Łapalicach.

Otóż ma i on swoję historię, choć w porównaniu z każdym innym zamkiem – bardzo króciutką, gdyż zaledwie 30-letnią.

A więc żył sobie facet o imieniu Piotr i od zawsze marzył by mieć swój zamek!!!! Nie on pierwszy i nie ostatni, ja też bym chciała. Ale żeby mieć zamek, to trzeba się albo urodzić w królewskiej rodzinie, to się oddziedziczy, albo trzeba mieć kuuuupę forsy.

Pan Piotr nie miał szans, bo ani jednego, ani drugiego nie posiadał. Ale był pracowity, zdeterminowany i cierpliwy, no i miał talent. Był, a właściwie jest, bo żyje, zdolnym artystą - rzeźbiarzem. Ale miał też żyłkę biznesową...

Założył fabrykę mebli, ktora bardzo szybko odniosła międzynarodową sławę. Produkował solidne meble w gdańskim stylu, pięknie rzeźbione, unikatowe, które cieszyły się doskonałym wzięciem za granicą. Zarabiał fantastyczne pieniądze, więc pojawiła się szansa na ziszczenie marzeń.

Pierwszy swój zamek wybudował pod Gdańskiem i tam przeniósł swą fabrykę...To już było dziwne!!!! Fabryka w zamku!!!! Ale to nie koniec fanaberii...

Widać, nie o taki zamek mu chodziło, bo już w latach 80 ubiegłego wieku rozpoczął budowę tego w Łapalicach. Uzyskał oficjalną zgodę na budowę 170 metrowego domu wraz z pracownią artystyczną w przepięknym terenie leśnym, nad strumieniem i jeziorkiem. Istna bajka!!!!

No i ruszyła z kopyta budowa.....tylko, że z tego zaprojektowanego 170 metrowego domu zrobił się raptem ponad 5000 metrowy zamek. Jakoś nikt tej drobnej ( sic!!!) zmiany względem pierwotnego projektu nie zauważył?????? Pewnie odpowiedzialni urzędnicy cierpieli na panującą wówczas w kraju pomroczność jasną...

Ale nadszedł moment krytyczny, władze budowlane w końcu się połapały, że coś tu nie gra i kazały wstrzymać budowę, równocześnie facet trochę przeinwestował i zaczęły się problemy finansowo – podatkowe w prowadzonym przez niego biznesie.

Na początku lat 90 budowa stanęła i tak stoi do dzisiaj....

Jaka jest faktyczna prawda – nie wiem????

Czy pan Piotr nie dopełnił wymaganych formalności, czy urzędasy się na nim uwzięły... Czy jakiś zazdrośnik pokrzyżował mu plany, czy po prostu nie miał szczęścia?????

Facet, jak sam twierdził w wywiadach, nie miał zamiaru tam mieszkać. Chciał stworzyć w zamku galerię sztuki, zgromadzić cenne obrazy, rzeźby, całość miała być wykończona super luksusowo egzotycznym drewnem, marmurami, kryształami...

Podobno teraz przebywa za granicą, ale ze swych planów nie zrezygnował.

apisek
Obrazek użytkownika apisek
Offline
Ostatnio: 1 rok 6 miesięcy temu
Rejestracja: 08 wrz 2013

No i teraz zmierzamy w kierunku głównego celu wycieczki...

Z Kartuz jedziemy drogą na Sierakowice, mijamy typowy kaszubski krajobraz: laski, jeziorka, pagórki, małe wioski.

Jakieś 5 kilometrów za Kartuzami znajduje się malutka wieś Łapalice, gdy widzimy tablicę informującą, że wieś się skończyła, szukamy po lewej stronie ulicy Zamkowej.

Jest!!!! Wąska droga wije się między polami, od czasu do czasu widać zadbane gospodarstwa, elegancie wille, jak w mieście. Jest i stadnina koni z konikami pasącymi się na łące. I ładne jeziorko w dolince.

Po jakiś 2-3 kilometrach wjeżdżamy w las, jeszcze kilkaset metrów i jesteśmy na miejscu.Leśny parking, a na nim kilka samochodów.

Jak już dojechaliśmy – pora zdradzić Wam tajemnicę, gdzie się znajdujemy????

W zamku w Łapalicach.

Otóż ma i on swoję historię, choć w porównaniu z każdym innym zamkiem – bardzo króciutką, gdyż zaledwie 30-letnią.

A więc żył sobie facet o imieniu Piotr i od zawsze marzył by mieć swój zamek!!!! Nie on pierwszy i nie ostatni, ja też bym chciała. Ale żeby mieć zamek, to trzeba się albo urodzić w królewskiej rodzinie, to się oddziedziczy, albo trzeba mieć kuuuupę forsy.

Pan Piotr nie miał szans, bo ani jednego, ani drugiego nie posiadał. Ale był pracowity, zdeterminowany i cierpliwy, no i miał talent. Był, a właściwie jest, bo żyje, zdolnym artystą - rzeźbiarzem. Ale miał też żyłkę biznesową...

Założył fabrykę mebli, ktora bardzo szybko odniosła międzynarodową sławę. Produkował solidne meble w gdańskim stylu, pięknie rzeźbione, unikatowe, które cieszyły się doskonałym wzięciem za granicą. Zarabiał fantastyczne pieniądze, więc pojawiła się szansa na ziszczenie marzeń.

Pierwszy swój zamek wybudował pod Gdańskiem i tam przeniósł swą fabrykę...To już było dziwne!!!! Fabryka w zamku!!!! Ale to nie koniec fanaberii...

Widać, nie o taki zamek mu chodziło, bo już w latach 80 ubiegłego wieku rozpoczął budowę tego w Łapalicach. Uzyskał oficjalną zgodę na budowę 170 metrowego domu wraz z pracownią artystyczną w przepięknym terenie leśnym, nad strumieniem i jeziorkiem. Istna bajka!!!!

No i ruszyła z kopyta budowa.....tylko, że z tego zaprojektowanego 170 metrowego domu zrobił się raptem ponad 5000 metrowy zamek. Jakoś nikt tej drobnej ( sic!!!) zmiany względem pierwotnego projektu nie zauważył?????? Pewnie odpowiedzialni urzędnicy cierpieli na panującą wówczas w kraju pomroczność jasną...

Ale nadszedł moment krytyczny, władze budowlane w końcu się połapały, że coś tu nie gra i kazały wstrzymać budowę, równocześnie facet trochę przeinwestował i zaczęły się problemy finansowo – podatkowe w prowadzonym przez niego biznesie.

Na początku lat 90 budowa stanęła i tak stoi do dzisiaj....

Jaka jest faktyczna prawda – nie wiem????

Czy pan Piotr nie dopełnił wymaganych formalności, czy urzędasy się na nim uwzięły... Czy jakiś zazdrośnik pokrzyżował mu plany, czy po prostu nie miał szczęścia?????

Facet, jak sam twierdził w wywiadach, nie miał zamiaru tam mieszkać. Chciał stworzyć w zamku galerię sztuki, zgromadzić cenne obrazy, rzeźby, całość miała być wykończona super luksusowo egzotycznym drewnem, marmurami, kryształami...

Podobno teraz przebywa za granicą, ale ze swych planów nie zrezygnował.

Kolka
Obrazek użytkownika Kolka
Offline
Ostatnio: 2 lata 7 miesięcy temu
Rejestracja: 09 wrz 2013

Shok Apisku - ale zaskoczenie z tym zamkiem Mosking

Każdy ma swój kawałek świata, który go woła...

Plumeria
Obrazek użytkownika Plumeria
Offline
Ostatnio: 1 miesiąc 9 godzin temu
Rejestracja: 04 wrz 2013

O matko, ale facet miał fantazje !!!

Strony

Wyszukaj w trip4cheap