O rety!!!- jak ja kocham te Sudety !

78 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 1 dzień 1 godzina temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

zastanawiam się czy pisać dalej, bo nie wiem czy widać zdjęcia czy zniknęły ? zresztą nikt tu już nie zagląda, to niewiadomo jak jest z tymi fotkami ? , ale najwyżej napiszę dla siebie i poczytam sobie na stare lata   Sarcastic blum

Karpacz bez kościołka Wang się nie liczy tak samo jak Rzym bez papieża Yes 3 , więc trzeba go odwiedzić, nawet jak po raz enty.... 

widok który nigdy mi się nie znudzi.... a dla nas w tym czasie to była dodatkowo "powtórka" z Norwegii, bo akurat 2 miesiące wcześniej naoglądaliśmy się tych słupowo-klepkowych kościółkow- braci-bliźniaków w Norwegii; zresztą tam akurat można poczuc się trochę jak w Norwegii  Yes 3 - piekne góry i lasy wokół, wodospady, kościółek słupowy i wikingowie z rozdwojonymi jęzorami , no tylko fiordów brak.... 

krużganki wokół kościółka

i wracamy ; łazimy po okolicy i podziwiamy cudne, drewniane pensjonaty wokół.... 

 

 

a w tym nawet zamieszkliśmy na tydzień  Biggrin - było to chyba w 2017 roku

 a w tym pensjonacie mieszkaliśmy rok wcześniej 

a to nasza dusznicka miejscówka rok temu (2018) 

powiem Wam, że uwielbiam klimat tych sudeckich pensjonatów; piękne stare drewniane wille ze skrzypiącymi schodami.... większość ponad 100 letnie budynki z wysokimi stropami, z uroczymi drewnianymi werandami ....

piękny "sąsiad" prawie vis a vis naszego pensjonatu, ale tu noclegi były ciut przydrogie... 

Elegancki Hotel Fryderyk mieszczący dziś w swych murach wytworny hotel i restaurację , to historyczna budowla - wspaniale odrestaurowana eklektyczna willa Alojzego Schmitta (lokalnego przedsiębiorcy)  z 1862 roku; zresztą większość tutejszej zabudowy to architektura z tamtej epoki...; Dawniej obiekt ten znany był jako wytworna Willa Schmidta "Edelweiss" , później, w latach Polski Ludowej - mieścił się tu Dom Wczasowy  FWP Barbara II; dziś znów błyszczy eklektycznym blaskiem jako "Hotel Fryderyk"

Piea

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 1 dzień 1 godzina temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

dziś zabiorę was w zupełnie inne miejsce... w pażdziernikowych pnenerach; dokładnie rok temu o tej porze w Sudetach było takie samo babie lato jakie mamy teraz; 

Tym razem jednak to nie Karkonosze, ale Kotlina Kłodzka - jakby nie patrzec to również Sudety Biggrin

Chciałabym Wam pokazać pewne - jak dla mnie - czarodziejskie miejsce....

Jest takie maleńkie miejsce w Sudetach u stóp Śnieżnika – miejsce nieomalże schowane przed całym światem…., jakby celowo ukryte i celowo zapomniane…, można nawet powiedzieć, że to miejsce magiczne, wręcz zaczarowane… 

- a mowa jest o czymś wręcz fenomenalnym : o maleńkiej, prawie zupełnie nieznanej prawdziwej perełce Sudetów, o unikatowej w skali naszego kraju wiosce z zabudową w stylu szwajcarskim, tyrolskim i norweskim – więc już na samym wstępie napiszę: jeśli jeszcze tam nie byliście – to powinniście jak najszybciej naprawić ten błąd … !!! a mowa jest o dawnym Wölfelsgrund – jak w XVIII i XIX wieku nazywało się to miejsce z niemiecka, rozsławione przez niderlandzką Królewnę Mariannę Orańską (żonę księcia pruskiego Albrechta Hohenzollerna) – dzięki której to miejsce - może nie tyle istnieje, co wygląda jak wygląda , bowiem to właśnie ta Księżna przekształciła wówczas wioskę drwali  w kurort z prawdziwego zdarzenia.

Dziś to miejsce znamy jako Międzygórze – wg definicji encyklopedycznej to mała wieś (typ prowincjonalnej mieścinki) w powiecie Kłodzkim w gminie Bystrzyca Kłodzka i tyle….; więc informacje oficjalne nie zachęcają do wizyty, ale my często zbaczamy z utartych szlaków,bo uwielbiamy odkrywać nowe miejsca - takie małe, wręcz nieznane punkciki na mapach, zagubione totalnie wśród gór, lasów i pół .....

Niby to kurort, no dobra-  kameralny kurorcik  Biggrin , ale taki nikomu nie znany, zupełnie nie popularny, w ogóle ani nie modny ani wcale nie rozreklamowany, bo nikt o Międzygórzu przecież nie słyszał nawet jednego zdania w typie tych, które się wszędzie wokół słyszy o Zakopanem, o Karpaczu, Żywcu, Szczyrku, Szklarskiej Porębie i wielu innych znanych górskich kurortach w naszym kraju; ale to maleńkie i zupełnie niepopularne Międzygórze mierzy się w zupełnie innej skali… tam nawet trudno dojechać, bo tam już drogi się kończą, a dalej prowadzą już tylko leśne dukty, górskie szlaki piesze, rowerowe i narciarskie….

Czas się tam zatrzymał, wyraźnie zwolnił, a życie płynie leniwym, spokojnym rytmem… a tutejsza przyroda jest tak blisko… nieomal że się o nas ociera… wkracza dosłownie w każdy zakątek… i powiem Wam, że niech tak zostanie jak najdłużej… niech te dzikie tłumy dalej stoją w korkach w drodze do Zakopanego… 

Wybaczcie mi , ale o Międzygórzu napiszę sporo, bo  mam do tego miejsca  od lat stosunek szczególny, a dziś odczuwam ogromny sentyment jak tylko usłyszę jego nazwę… a wszystko dlatego, że przyjeżdżałam tu dawno, dawno temu....; spędzałam w Międzygórzu w czasach dzieciństwa kilka kolonii letnich, a później, we wczesnej młodości, przyjeżdżałam tu na zimowiska już jako licealistka; to tutaj założyłam pierwszy raz w życiu narty na nogi i stawiałam „pierwsze szusy” gdzieś na zboczach Śnieżnika i Gór Bystrzyckich… i mam całe mnóstwo cudownych wspomnień z tego miejsca; 

Pamiętam je takie gorące, pachnące latem..., ale i skute lodem pod tonami śniegu w czasie srogich zim w końcówce lat 70-tych i początkach 80-tych XX wieku…. i nagle, wreszcie po 35 latach tu wróciłam… na króciutko wprawdzie, ale odkryłam i oniemiałam ze zdziwienia, bo w zasadzie nic tu się nie zmieniło….., wszystko jest takie jak pamiętam z tamtych czasów, no, może tylko jeszcze wypiękniało, bo sporo wiekowych pensjonatów wróciło z rąk FWP do rąk właścicieli prywatnych i zostały elegancko odnowione, odświeżone, odmalowane, i dziś błyszczą dawnym blaskiem ciesząc oczy przybywających tu turystów; ale przez te wszystkie lata nie zaburzono tu charakteru Międzygórza, nie wiem jakim cudem, ale jakoś szczęśliwie udało się Miedzygórzu uniknąć rozbudowy i zabetonowania, nie zabudowano go setkami pseudo-pensjonacików i innych gargamelków, McDonaldów, Rossmannów, Starbucksów, Gołębiewskich, i innych Kebabów, nie ma tu setek budek z badziewnymi pamiątkami, żadnych misiów-przebierańców, aqua parków, ani żadnych innych „przyciągaczy” tłumów, itd… jakimś szczęśliwym cudem ta mieścinka nie podzieliła losów Zakopanego i pozostała nadal maleńką, senną,  górską miejscowością z przepiękną zabudową; 

tyrolska zabudowa nad Wilczką (dawna, piękna willa "Marienbad")

a tutaj przedwojenna willa - hotel "Weiss";  dziś mieści się tu pensjonat "Millenium"

Zmienił się jednak cudny wodospad Wilczki;  ja go pamiętam jeszcze jako najwyższy w Sudetach! tak..tak… kiedyś był wyższy od karkonoskiego Kamieńczyka i mierzył 30 metrów! (oczywiście była to jego nienaturalna wysokość, bo pierwotnie wodospad mierzył 27 m, ale w XIX wieku Niemcy podnieśli go o kilka metrów sztucznie wykonanym (choć skrzętnie zakamuflowanym) progiem z gnejsowych głazów, który zawalił się wraz z naturalną łupkową skałą czołową wodospadu w czasie powodzi w 1997 roku i dziś jest wysoki już tylko na 23 metry) ; pamiętam ten niesamowity wodospad zimą – kiedy zamieniał się w niezwykle efektowny lodospad i wyglądał wtedy jak z baśni o Królowej Śniegu; te widoki mam ciągle jeszcze przed oczami….mimo upływu tylu lat….

zwróćcie uwagę jaka jest obecnie odległość od progu wodospadu do stalowego  mostka nad nim...

a kiedyś wyglądało to tak ( zdjęcie starej niemieckiej pocztówki (sieciowe) 

Dziś trudno w to uwierzyć, ale przed ostatnią wojną światową – Międzygórze było najbardziej ekskluzywnym letniskiem zdrojowym w Sudetach. 
Do końca XVIII wieku w zasadzie była tu tylko maleńka górska osada drwali i rzemieślników, żyjących z wyrębu lasu , schowana w głębokiej dolinie u podnóża Śnieżnika; wszystko zmieniło się w 1838 roku kiedy to Księżna Orańska nabyła dobra ziemskie w Kotlinie Kłodzkiej a wraz z nimi tą ówczesną wioskę, którą odkryła już jako jej właścicielka i tak się zachwyciła tym miejscem, jego położeniem w tej urokliwej kotlince i zamarzyła, że stworzy tu sielską acz elegancką osadę górską i przekształciła ją w piękną klimatyczną miejscowość;( przy czym należy wiedzieć, że Księżnej zależało wówczas na znalezieniu zacisznego miejsca na schadzki ze swoim służącym, co było wtedy skandalem obyczajowym niewyobrażalnego rozmiaru!, ale ten skandal dodał temu miejscu tylko nieco pikanterii i romantyzmu)  Man in love 

Wówczas zaczęły więc powstawać pierwsze drewniane gesthausy, hotele, stawy pełne pstrągów, przystąpiono do zagospodarowania terenu wokół głębokiego parowu, którym płynęła Wilczka kaskadowo spadając ze skał, tak, aby wodospad mógł być dostępny dla odwiedzających; a nieopodal wodospadu powstała również willa dla samej właścicielki wioski. Z biegiem lat powstawały coraz liczniej kolejne urocze pensjonaty w przepięknym stylu szwajcarskim, tyrolskim i później w norweskim, powstało schronisko i urodziwa wieża widokowa na Śnieżniku, której niestety nie zobaczymy... (ta sama , którą niestety zbyt pochopnie zburzono w 1974 r zgodnie z decyzją jakiegoś ówczesnego bęcwała) , wytyczano nowe trasy turystyczne, przez co bardzo wzrastała atrakcyjność tej osady.

W 1875 roku dotarł tu dr Heinrich Janisch - niemiecki lekarz, który doceniając walory Międzygórza założył w nim ośrodek leczenia chorób płuc o charakterze stacji klimatycznej; to właśnie dr Janisch należał do twórców wspaniałego niegdyś,luksusowego Sanatorium, który rozpoczął swoją działalność w 1882 roku (obecnie w jego murach mieści się nieco podupadły, ogromny dom wczasowy „Gigant”), czym zapoczątkował okres intensywnego rozwoju Międzygórza i napływu wielu znanych osobistości, a doktor Jenisch był również głównym sponsorem budowy tutejszego kościoła ewangelickiego zbudowanego w latach 1910 -1911.

Lata największej świetności Międzygórza to okres międzywojenny; istniała tu już wówczas skocznia narciarska, tory saneczkowe, basen, kąpielisko i w modzie były rekreacyjne zjazdy słynnymi „rogatymi saniami” ze Śnieżnika; dalszy rozkwit Międzygórza powstrzymała II wojna, ale na szczęście miejscowość nie ucierpiała w wojennej zawierusze, nie było tu żadnych poważnych zniszczeń i zachowała się pięknie cała oryginalna zabudowa. 

Po wojnie Wölfelsgrund przeszło w ręce Polskie pod nazwą Międzygórze; a wszystkie tutejsze hotele i pensjonaty przekazane zostały pod zarząd państwowy Funduszowi Wczasów Pracowniczych (i właśnie w czasach FWP mieszkałam w takich pensjonatach jak: Sarenka, Mimoza i dwukrotnie w Słonecznej).

Dzisiaj, jeżdżąc po Kotlinie Kłodzkiej, również po dawnych poniemieckich uzdrowiskach - wszędzie spotykamy piękne domy i pensjonaty budowane w typowej dla regionu architekturze sudeckiej, ale wjeżdżając do Międzygórza – nagle zastanawiamy się, gdzie my w ogóle jesteśmy? mapa wskazuje, że ciągle tu na Ziemi Kłodzkiej, ale to co widzimy przed oczami, mówi nam że zabłądziliśmy w jakiejś uroczej alpejskiej wiosce

Dziś Międzygórze to niesłychanie kameralna miejscowość, ukazuje wciąż klimat czasów swojej świetności, nadaje się wręcz idealnie na spokojny urlop dla ludzi, którzy cenią sobie ciszę i nie przepadają za gwarem i szturmem turystów; miejsce to wydaje się idealne na romantyczny wypad we dwoje, bowiem posiada tę szczególną cechę, wyróżniającą ją wśród wielu innych miejscowości górskich (nawet tych mniejszych, bardziej klimatycznych), że jest takie ciche i spokojne, ale jednocześnie oferuje wiele atrakcji. 

Mam nadzieję, że kiedyś jeszcze uda mi się tu trafić na nieco dłużej…,choć na kilka uroczych dni, bo mam takie małe marzenie, żeby zaszyć się tu kiedyś z Małżowinkiem w tej romantycznej „alpejskiej” wiosce, w którymś ze wspaniałych Pensjonatów przy ul. Sanatoryjnej i napawać się urodą tego miejsca i bajkową scenerią w ciszy i z dala od górskich miejscowości pełnych tłumów, bo kto raz przyjedzie do Międzygórza, zazwyczaj marzy o powrocie do tej zaczarowanej Krainy …. 

Nie będę się już więcej rozpisywać….,  tych, co lubią takie romantyczne klimaty i chcieliby się w nich bliżej rozsmakować- szczerze namawiam do odwiedzenia unikatowego Międzygórza - bo naprawdę mało jest takich miejsc w naszym kraju, pozbawionych komerchy i rzeszy wrzeszczących turystów...  to unikatowe miejsce, które poprzez chyba chichot losu zoastało zapomniane przez świat i dzięki temu jest to dziś taka prawdziwa perełka! 

tutaj najwspanialsza, najpiękniejsza już zabytkowa "Willa Trebla"; ( mieszkałam tu kiedyś zimą ...dzieści lat temu ); wtedy nazywała się "Mimoza V" 

no to czas na sentymenty  Girl in love :tutaj piękna, drewniana willa; niegdyś elegancki "Tyroler Hof" potem przemianowany na FWP "Słoneczna"; mieszkałam w nim dwukrotnie,  na koloniach letnich w latach szczenięcych po VII i VIII klasie podstawówki (a kiedyś kolonie trwały 3 tyg); pamiętam, że dom ten miał żółto-musztardową elewację; i pamietam, że biegaliśmy po tych balkonach od pokoju do pokoju; dziś jest to niemożliwe, zrobili balustradki wewnętrzne rozdzielające pokoje

 z Ogrodem Bajek w Międzygórzu jest tak: 

Na stromym zboczu ponad 700 metrowego Lesieńca w latach 20-tych XX wieku powstało niecodzienne, nieco baśniowe miejsce w hołdzie właśnie baśniom, bajkom i znanej tu postaci Ducha Gór; z konarów drzew, ich korzeni i pni powstały piękne figurki postaci z bajek, głównie Andersena i Braci Grimm za sprawą jakichś lokalnych artystów- wszystko było impregnowane jakimiś chroniącymi drewno bejcami a w otoczeniu górskiej roślinnosci miejsce było naprawdę piękne i wcale nie tylko dla dzieci; a potem minęły lata.... całe dekady i jak już wiedziałam, że wreszcie odwiedzę Międzygórze po latach - bardzo chciałam tu znów dotrzeć; z głupia frant zajrzałąm do internetu i to co zobaczyłam... no ręce mi opadły - że można tak zeszpecić tak piękne miejsce... wiadomo, że przybyło mnóstwo współczesnych postaci z nowych "bajek" więc poustawiano tam te wszystkie Shreki, Fiony,  Król Julian, Simba itd... ale pomalowano to wszystko jaskrawymi farbami i cały urok pięknego leśnego muzeum Bajki uleciał jak bańka mydlana; miejsce jest teraz koszmarkiem cieszącym zapewne tylko dzieci ale nie dającym już żadnego uroku dawnego zalożenia.... ; w ramach złości i protestu porzuciłam więc  zamiar i nie poszłam tam, żeby nie psuć sobie wspomnień z tego miejsca  Biggrin

W "Sarence" też kiedys mieszakałam (obóz zimowy w czasach w liceum); stąd latało się nad Tamę na randki z chłopakami *biggrin*; mieszkali tu też jednocześnie z nami studenci esperanto ( Międzygórze co roku było taką "stolicą" esperantystów i zjeżdżali się tu wtedy ludzie (esperantyści)  z całego świata; no więc mieszkali tu wtedy studenci - cała zgraja przystojniaków tam była (dziś nastolatki określałyby ich : Ciacha!  Girl wacko  , tylko, że oni zupełnie nie zwracali uwagi na takie małolaty z liceum ... a my wzdychałyśmy....  Kiss 2 

w centrum Międzygórza stoi zabytkowy drewniany kościółek Św. Józefa z 1740 roku (ja go pamiętam jeszcze jak był pomalowany na  biało i zimą nie było go prawie widać; jak bardzo się zdziwiłam ujrzawszy nową elewację (moim zdaniem dużo ładniejszą); zmieniono również dach, ale niestety po dawnych łupkach nie ma tu już śladu

tego typu drewniane kościoły - to spora rzadkość na Ziemi Kłodzkiej; obecnie są chyba tylko 4

urocza drewniana sygnaturka

jesienny dzień - pod osłoną nieba

cóż nam dziś trzeba? może pajdy chleba?
smalczyku furka - ze świnki konfiturka
no i plus do tego kwaśnego ogórka  Biggrin

dawna FWP "Hanka"; dziś wygląda na podupadłą i chyba opuszczoną

"Złoty Róg" (dawne Alte Muhle, Wolfelsmuhle) jeden ze starszych budynków w Międzygórzu; kiedyś był tu Młyn, potem Gorzelnia a jeszcze później Kuźnia; dzisiaj jest tu swojskie jadło - takie rodem z PRL-u  Emo pieczen wolowa

mały fragment dawnego zajazdu w stylu norweskim "Zur Guten Laune"

- pensjonat "Pod Dobrym Humorem", później w czasach FWP ośrodek "Leśnik"

urok starej zabudowy... (po lewej) i coś, czemu  niestety z pewnością uroku zabrakło (po prawej) 

przedwojenna willa "Pepita" 

 

i sąsiednia "Titina" 

no i czas pożegnać to cudne zapomniane miejsce....

Piea

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Offline
Ostatnio: 1 dzień 1 godzina temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Zagląda, zagląda !! Piekne zakątki nam tu serwujesz Yes 3 szkoda ,że to troche daleko od Wwy tak na weekend ,ale dla ciebie to nie bariera i słusznie .

Międzygórze rzeczywiście cudna perełka, powiem ci ,że nawet nie wiedziałam o tym ślicznym miejscu  Yahoo  Jakby to Szwajcaria była he he

Rewelacyjne te górki

No trip no life

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 1 dzień 1 godzina temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Nelciu, dla nas też to za daleko tak tylko weekendowo (w końcu to 500 km w jedną mańkę:)) , dlatego na Dolny Śląsk przyjeżdżamy zawsze na co najmniej tydzień ; od kilku lat zrodziła się już u nas taka tradycja - że jednen tydzień z 26 dni urlopu przeznaczamy obowiązkowo na urlop krajowy ; świat światem, ale poznawanie uroków naszego własnego kraju jest dla nas szczególnie cenne; a Międzygórze to unikat! taka nasza mała polska Szwajcaria   Good 

(PS. a ja juz czwarty dzien korzystam z Babiego Lata, wzięłam kilka dni urlopu, żeby tak bezwyjazdowo nacieszyć się tą słoneczną jesienią... więc korzystamy z pieknej pogody; trochę ogrodowo, trochę łazimy po lesie ( grzybów jest zatrzęsienie, już nie nadążam ich przerabiać, no i byliśmy wczoraj w Łazienkach wśród hasających pod nogami wiewiórek Biggrin 

Piea

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Offline
Ostatnio: 1 dzień 1 godzina temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

To fajnie, że korzystasz na full z uroków babiego lata ! Przy takiej pięknej pogodzie i kolorach dookoła, można spokojnie ładować baterie u nas, bez wyjeżdżania.

Międzygórze zapisane, zapamiętane do zobaczenia, cudo ! Roztocze też Yes 3

W Łazienkach pewnie w ciągu dnia pustki ?

No trip no life

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 1 dzień 1 godzina temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Nel, Łazienki poza weekendem faktycznie prawie puste; więcej wiewiórek jak ludziufff  Biggrin , ale dziś był już bolesny powrót do pracy, łatwiej było przeżyć, bo pogoda znacznie się pogorszyła...., więc żal mniejszy   Pleasantry

Piea

wiktor
Obrazek użytkownika wiktor
Offline
Ostatnio: 11 godzin 34 minuty temu
Rejestracja: 03 mar 2016

Daję znać że czytam i się zachwycam . Pstryki super świetne Preved

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 1 dzień 1 godzina temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Dzisiaj pospacerujemy po Dusznikach-Zdroju; dla mnie to było odkrycie, bo zawsze myślałam że to takie trochę "sanatorium dla emerytów" i że nic tam nie ma.... Oj ... człowiek się jednak mylił myśląc stereotypami, bo sporo ciekawych miejsc odkryłam w Dusznikach; oczywiście że Kotlina Kłodzka oferuje mnóstwo zakładów sanatoryjnych, w końcu jest tu troche tych wszystkich Zdrojów, ale nie tylko picie wód leczniczych jest tam celem samym w sobie; popatrzcie sami.... 

na pierwszy ogień niech będzie mega ciekawe i naprawdę urocze miejsce - wizytówka Dusznik Zdroju - Muzeum Papiernictwa, mieszczące się w ślicznym starym budynku dawnego Młyna Papierniczego, którego dzieje  sięgają zamierzchłych czasów połowy XVI w ; to jeden z najokazalszych zabytków drewnianego budownictwa przemysłowego w Polsce, jednakże musimy pamiętać, że jego istnienie zawdzięczamy Niemcom.

Cechą wyróżniającą zachodnią elewację i nadającą całej sylwecie młyna unikatowy charakter jest szczyt ozdobiony efektownymi wolutami i tympanonem - elementami wzorowanymi na barokowej architekturze murowanej

kamienny wykusz latrynowy wystający w wiadomym celu poza lico budynku  Crazy - takie rozwiązania średniowiecza  Biggrin

Obiekt ten jest ceniony nie tylko ze względu na jego historyczną wartość, bo tradycja ręcznego wyrobu papieru podtrzymywana jest tu do dziś i stanowi oś programu edukacyjnego prowadzonego na miejscu; można tu własnoręcznie wyprodukować sobie arkusz na tzw. warsztatach papiernictwa

wokół Muzeum znajduje się ciekawa ekspozycja starych urządzeń Papierni, niektóre machiny wyglądają wrećz jak do jakichś tortur! Biggrin

ścierak prasowy 

tzw Holender

spacerkiem po Dusznikach 

Żródełko Pieniawa Chopina 

Pieniawa Chopina to wapniowo-sodowa żelazista szczawa , fuj:) - jak można pić coś tak ohydnego ?   Wacko 2

Duszniki-Zdrój - to dawne, niemieckie Bad Reinerz, były znaczące w dziejach dopiero od XVI wieku, za sprawą gwałtownie rozwijającego się tu przemysłu, głównie papierniczego, czego świadectwem jest pięknie zachowany do naszych czasów  Młyn Papierniczy, który Wam pokazałąm powyżej ; ale jako Zdrój – osada ta miała podobną historię jak wszystkie tutejsze zdroje: odkrycie źródeł wód leczniczych w początkach XIX wieku i szybko rozwijające się nowoczesne uzdrowisko – rozpoczęło rozkwit Dusznik do rangi modnego kurortu, do którego wówczas m.in. w 1826 roku przybył na kurację „do wód” młodziutki Fryderyk Chopin wraz z matką i siostrami.

W pięknym parku Zdrojowym... 

uroczy zabytkowy barometr 

spacer na Rynek dusznicki ...

Bystrzyca Dusznicka

i jesteśmy na Rynku 

dusznicki rynek ma bardzo ciekawe położenie - na zboczu wzniesienia, jest więc nieco krzywy (ciekawe jak sobie tu radzą podczas dużej ulewy? dolna część rynku z pewnością płynie? )

Kolumna Wotywna z 1725 r. jako wotum za uratowanie od zarazy

jeszcze taka ciekawostka historyczna - to XIX wieczna kamienica przebudowana na znacznie wcześniejszej, dokładnie tu istniał kiedyś zajazd "Pod Czarnym Niedźwiedziem", gdzie tu właśnie w 1669 roku nocował nasz król: Jan Kazimierz udający się właśnie w podróż do Francji po swojej abdykacji.

idziemy do dość oryginalnego kościoła słynącego z .... niesamowitej i niecodziennej ambony! 

niesamowita jest ta Ambona

to dość unikatowy zabytek- barokowa ambona w kształcie paszczy wieloryba; (jedna z dwóch tego typu ambon w Polsce (druga taka "wielorybia" ambona jest w kość. Św. Jadwigi w Dobroszowie, ale tamta jest młodsza i nie taka ładna jak ta dusznicka  Yes

w takiej ambonie -  ksiądz musi wyglądać  niczym jakiś Jonasz    Man in love

i wracamy podziwiając dusznickie murale

i jesteśmy pod naszym pensjonatem; jeszcze tylko  kolacja, winko i spać bo jutro z samego rana mnóstwo wrażeń.... 

Piea

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 1 dzień 1 godzina temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Jedną z głównych atrakcji pobytu w Kotlinie Kłodzkiej są cudne i stare jak świat Góry Stołowe - mały fragment Prasudetów - góry fenomenalne w rzeźbie i pełne fascynujących zjawisk geologicznych z mnóstwem wielkich, skalnych głazów wiszących nam momentami dosłownie tuż nad głowami jeden nad drugim, lub wielkich stojących „grzybów” trzymających się na lichych nóżkach, które z powodu erozji przybrały niewiarygodnie fantazyjne kształty, góry- pełne mrocznych szczelin, wąskich przesmyków oraz sieci skalnych labiryntów, które są tu doprawdy wielką atrakcją

wg mapy- podjeżdżamy od strony wsi Pstrążna do szpitala Hematologicznego "Orlik" , schowanego na wzniesieniu w totalnym lesie; tam, na szpitalnym parkingu zostawiamy samochód i idziemy sobie zielonym szlakiem... drogowskaz wskazuje nam, że to tylko pół godzinki :)... i to był błąd:) , no cóż…czasem człowiek sam sobie coś utrudnia, ale dzięki temu bywa ładniej i ciekawiej;  nasz zielony  szlak najpierw prowadził lekko pod górę po takich korzeniach ale po chwili zamienił się w męczące piekło  Wacko 2

zamiast jak biali ludzie, czyli jak wszyscy- jechać  sobie wygodnie na parking

od strony Karłowa (przy Szczelińcach) i tam iść sobie lightowo wygodnie do Labiryntu Błędnych Skał, to ja zawsze muszę wynaleźć tak, żeby się umęczyć:)
szlak zielony wygląda tak cały czas: ostro pod górę (45 °) po wielkich kamlunach :), no jak się ma 20 lat – to nie problem, ale w moim wieku…? no nie powiem, ze to podejście sprawiło mi przyjemność; było ostro pod górę, niebezpiecznie, niewygodnie, a kamienie jakby na złość same robiły przeszkody

widoczki po bokach - no nie powiem, owszem fajne, ale niech to szlag... ten szlak!   Wacko

ostatni odcinek jest już tak stromy- że zrobili jakieś schody Biggrin i dobrze, bo inaczej bym sie sturlała po tych głazach 

w końcu, po 40 minutach (ja prawie ledwo żywa) docieramy do wejścia do którego inni dojechali sobie na tutejszy parking samochodzikami i teraz idą sobie swobodnie w klapeczkach  Biggrin

a ze mnie po tej wspinaczce zostało tyle   ROFL

c.d.n...

Piea

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 1 dzień 1 godzina temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

skałka "Siodło" 

Trasą właściwą Błędnych Skał jest tu krótki szlak wytyczony w baśniowym labiryncie i mimo, że naprawdę jesteśmy w skalnym labiryncie – to już tutejszy Park Narodowy zadbał o to, żebyśmy się w nim nie pogubili - wystarczy tylko trzymać się wygodnej, drewnianej i dobrze oznakowanej, jednokierunkowej ścieżki.

Trasa ta nie jest niestety zbyt długa, no wielka szkoda..., bo jest naprawdę super! – jej przejście spokojnym tempem z przerwami na zdjęcia zajmie Wam ok 40 minut , - bo widoczki za każdym zakrętem są tu wprost fenomenalne, i mimo że w Przesmyku Liczyrzepy czy Długim Pasażu trzeba mocno wciągać brzuchy Biggrin , a miejscami mocno się schylać i kucać, żeby się między tymi skałami jakoś poprzeciskać - co jest absolutnie obłędne, fenomenalne przeżycie - to jednak trasy tej absolutnie nie polecam osobom cierpiącym na klaustrofobię, którzy w tych wąskich, ponurych, ciemnych wręcz przesmykach mogą dostać ataku paniki.

Przesmyk Liczyrzepy w najciaśniejszym miejscu liczy bowiem tylko 38 cm szerokości a jego wysokość dochodzi tu do 12 metrów!  Biggrin  - noo…. miejsca na tańce tu raczej nie ma  , ale to prawdziwie bajkowy zakątek, - coś musi być na rzeczy, skoro nawet wychowany w cudnej Nowej Zelandii reżyser Andrew Adamson osadził tu akcję “Opowieści z Narni”, gdzie kręcone były zdjęcia.

wyzoomowany widoczek na czeski Machov

i view w realu 

skałka "Okręt"

robi się coraz weselej  Biggrin 

no i najbardziej znana skałka "Kurza Stopka" 

(O)błędne Skały Błędne!!!!

Tutaj "Kasa" a dalej "Przesmyk Liczyrzepy" 

no żartów nie ma.... mój rozmiar to już jest ostatni jaki się tędy przeciśnie  Pleasantry

no i się zaczyna ... wejdę... ale czy przejdę?  Wacko mój syn szczupaczek idzie śmiało boczkiem, ja podążam za nim, ale... jak tu byłam 35 lat temu było jakby nieco szerzej... chyba przez te prawie 4 dekady,nieco się te ściany zawęziły? 

no tutaj to juz sie trzeba prawie czołgać 

i wyszliśmy ze skalnego labiryntu....

i znowu mój ulubiony szlak zielony; tym razem w dół; strasznie niewygodnie, ale przynajmniej bez zadyszki   Crazy 

Piea

Strony

Wyszukaj w trip4cheap