Azory - wyspa Sao Miguel - dlaczego warto tam jechać?

136 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
Asisko
Obrazek użytkownika Asisko
Offline
Ostatnio: 2 miesiące 1 tydzień temu
Rejestracja: 19 lut 2015

Apisku, ale mi narobiłaś smaka na Azorki Smile I śmiało mogę powiedzieć, że mogłabym podążać Twoim śladem. Wydaje mi się, że mamy podobny gust wakacyjny Biggrin . Ja również uwielbiam takie nieoczywiste miejsca, ścieżki wśród klifów, z pięknym widokiem, zieleń i kwiaty. Przeczytałam również Twoją maderską relację, w większości podążałyśmy po tych samych ścieżkach Girl witch

Plumeria
Obrazek użytkownika Plumeria
Offline
Ostatnio: 1 rok 4 miesiące temu
Rejestracja: 04 wrz 2013

Uwielbiam Twoje pióro Apisku ! Te poczucie humoru, dystans , zawsze się z rana pośmieję czytając Ciebie !

Oj tak, ruinka na sprzedaż pięknie położona, ale pewnie za samą działkę życzą sobie dużo.....

Hotelik wynalazłaś Good

apisek
Obrazek użytkownika apisek
Offline
Ostatnio: 3 lata 7 miesięcy temu
Rejestracja: 08 wrz 2013

W niewielkim oddaleniu od hotelu jest ogólnodostępna plaża z nowiutkim i bardzo czystym  zapleczem – pewno znowu z unijnych pieniążków.

 

Plaża bardzo ładna, z tym że jak wszędzie na wyspie kolorek nieco szarawy....

Jestem bardzo zadowolona z efektów wyjazdu i już się nie mogę doczekać, kiedy powiem mężowi, że się udało spełnić moje marzenie i choć dwie nocki spędzić w Hotelu Caolura.

Okolica jak marzenie, nawet nie ma co opisywać. Widoki same mówią za siebie....

A że jestem jeszcze pod wrażeniem, czy się uda z tymi noclegami, postanawiam tą nerwówkę odreagować na plaży nacieszając oczy okolicą.....

Nade mną wysokie klify.....

Przede mną ocean.....

Pode mną miękki piasek, a słoneczko nade mną....

Wokół pusta plaża bez łóżek i parasoli i szum fal....czego można chcieć więcej??????

Taką plażę to i ja lubię....na chwilę....

Asisko
Obrazek użytkownika Asisko
Offline
Ostatnio: 2 miesiące 1 tydzień temu
Rejestracja: 19 lut 2015

Ulala, ale miejscóweczka Sun bespectacled jak marzenie Beach

apisek
Obrazek użytkownika apisek
Offline
Ostatnio: 3 lata 7 miesięcy temu
Rejestracja: 08 wrz 2013

Asia, Plumeria,

Okazuje się, że i na Azorach można znaleźć urokliwe plaże. Bo na Maderze to z tym ciężko, żeby był i piasek i malownicze widoczki - jednocześnie....

apisek
Obrazek użytkownika apisek
Offline
Ostatnio: 3 lata 7 miesięcy temu
Rejestracja: 08 wrz 2013

Po powrocie do stolicy mam jeszcze trochę czasu do zakończenia obrad, by pochodzić po mieście. Idę na nabrzeże w kierunku mariny.

Ale o dziwo – panuje tu jakiś wzmożony ruch. Okazuje się, że wkrótce rozpoczyna się Rajd Samochodowy Azorów organizowany przez FIA w ramach rajdowych mistrzostw Europy. A że jest to jubileuszowa 50 edycja tego rajdu – zjechało na wyspę mnóstwo startujących oraz kibiców.

Ponoć rajd ten należy do najtrudniejszych w Europie i wiedzie bardzo trudnymi nieutwardzonymi, krętymi drogami przez góry, między innymi zboczem krateru wokół jezior Sete Cidades.

Na nabrzeżu stanowiska swoje mają różne firmy związane z produkcją oraz wyposażeniem samochodów, a także załogi oraz serwisanci biorący udział w rajdzie. Jest też kilka polskich stanowisk.

 Polska załoga Subaru

 Extra wyposażenie samochodu rajdowego

 I jeszcze jeden polski akcent

Byliśmy zarówno na oficjalnym rozpoczęciu, jak i fecie zorganizowanej na koniec. I wcale nie musimy się wstydzić, gdyż nasz przedstawiciel Kajetan Kajetanowicz zdobył drugie miejsce spośród 49 załóg.

A wracając do nabrzeża....

Wzdłuż oceanu ciągnie się szeroki bulwar, który został zmodernizowany w 2008 roku. Cały ten nowoczesny kompleks nazywa się Portas do Mar, czyli po naszemu Brama do Morza.

 

 Widok z nadmorskiego amfiteatru

Utworzyło się duże centrum rozrywkowo – knajpowo- handlowe.

W jego skład wchodzi marina, gdzie cumują jachty, spore nabrzeże portowe dla promów i wycieczkowców wraz z dworcem pasazerskim, amfiteatr, tereny gdzie odbywają się wystawy,poza tym sporo sklepów i knajpek.

Przystań promowa

Mnie jednak najbardziej zainteresował kompleks basenów o nazwie Piscina Naturales, gdzie są zarówno wybetonowane normalne baseny, jak i naturalne utworzone przez skały – w obu rodzajach słona woda atlantycka. Przy czym te w zatoczkach od strony morza chronią siatki, ale nie przed rekinami, tylko przed ogromnymi falami i silnymi prądami morskimi.

Wokól jest dużo terenów zielonych, skwerki, ławki – takie typowe miejsce relaksowe w nadmorskim kurorcie.

Wzdłuż bulwaru ciągną się nowe budynki, jest wszędzie bardzo schludnie i czysto, sprzątają w te i we wte calymi dniami....

Jesli ktoś lubi nowoczesne miasta – pewnie mu się tu spodoba.

Ja osobiście wolę stare wąskie uliczki z kilkusetletnimi kamieniczkami, mogą być nawet trochę nadgryzione przez ząb czasu, z obłażącym tynkiem...

Tym bardziej, że tutejsza dawna architektura jest naprawdę oryginalna, a takie nowe budynki spotkać można wszędzie.

No, ale się nachapali Azorczycy trochę unijnych pieniędzy, to i inwestycji sporo....

Chyba dobrze robią, gdyż wielki boom turystyczny zbliża się do nich wielkimi krokami.

Wspomnicie moje słowa....

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Offline
Ostatnio: 2 godziny 4 minuty temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Apisku, piekną miejscóweczkę wynazłaś !! otoczenie i widoczki wspaniale Yahoo

No trip no life

marylka80
Obrazek użytkownika marylka80
Offline
Ostatnio: 1 rok 4 miesiące temu
Rejestracja: 22 sty 2014

O rany jak tam pieknieYahoo

apisek
Obrazek użytkownika apisek
Offline
Ostatnio: 3 lata 7 miesięcy temu
Rejestracja: 08 wrz 2013

Nelcia, miałam ten hotelik oblukany, ale nie myślałam, że mężowi będzie się chciało przenosić na dwa ostatnie dni...

Marylka, już sobie wyobrażąm Azorki w twoim obiektywie!!!!

apisek
Obrazek użytkownika apisek
Offline
Ostatnio: 3 lata 7 miesięcy temu
Rejestracja: 08 wrz 2013

Kolejny dzień samotnego zwiedzania Sao Miguel.

Dzisiaj wybieram się do pierwszej stolicy wyspy Vila da Campo. W miasteczku już byliśmy krótko w czasie naszego objazdu wyspy, ale wiedząc, że bez problemu dostanę się tu autobusem, odpuściliśmy wówczas jego dokładniejsze zwiedzanie.

W tym właśnie miejscu powstała pierwsza po odkryciu wyspy osada. Sprzyjały temu warunki naturalne – była tu spokojna zatoka o łagodnym brzegu, liczne źródła pitnej wody, a także pozbawione lasów tereny, na których łatwo było rozwinąć rolnictwo.

Miasteczko szybko się rozrastało, by wkrótce stać się stolicą wyspy.

Długo jednak ta sielanka nie trwała, gdyż w 1522 roku nastąpiło potężne trzęsienie ziemi, w wyniku którego wiekszość mieszkańców zginęła, a miasto zostało niemal kompletnie zniszczone. Wówczas stolicę przeniesiono do Ponta Delgady.

Za dużo nie ma w nim do zwiedzania, ale w pobliżu znajduje się coś wielce unikalnego z przyrodniczego punktu widzenia, czego wówczas nie zdążyliśmy zobaczyć.

Tym czymś jest wysepka Ilha da Vila Franca, która jest faktycznie czubkiem krateru podwodnego wulkanu. Przed wyjazdem dużo się na jej temat naczytałam i to właśnie głównie z zamiarem jej odwiedzenia jadę do Vila Franca..

Wsiadam do autobusu i po przeszło godzinnej jeździe dojeżdżamy do Vila Franca da Campo, bo tak właśnie brzmi jej pełna nazwa.

Żadnych rozmów z lokalesami nie było, jako że koło mnie siedziała staruszka nie mówiąca po angielsku.

Można było dojechać wcześniej, ale po drodze ma miejsce fajne wydarzenie.

W jakiejś wsi wąską zakręciastą drogę zatarasowała ciężarówka dostarczająca towar do sklepu. Autobus nie ma szans z nią się w tym miejscu minąć, kierowca staje, wysiada z autobusu, idzie na poszukiwanie kierowcy.

Chyba go znalazł w sklepie, wychodzą razem i .....co za niespodzianka!!!!

Żadnych pretensji, czy awantur, po prostu wspólnie zaczynają rozładowywać kartony i wnosić je do sklepu. Zajmuje im to z 10 minut, pasażerowie cierpliwie siedzą, śledząc postęp prac, nikt się nie denerwuje - widać, że to tutaj normalka.

Pewnie gdyby kierowca nie pomógł, autobus miałby jeszcze większe opóźnienie.

Ta sytuacja w pełni obrazuje charakter mieszkańców wyspy. Są życzliwi, nigdzie im się nie śpieszy, żyją sobie bez stresu gdzieś na końcu świata, odżywiają się ekologicznym żarełkiem, nie straszne im mroźne zimy czy upalne lata, na codzień mają do czynienia z cudownymi widokami i wieczną zielenią. I to z pewnością rzutuje na ich mentalność...

Autobus ma przystanek na centralnym placu miasteczka i od razu rzuca mi się w oczy Informacja Turystyczna mieszcząca się w zabytkowej kamienicy.

Pan bardzo dobrze mówiący po angielsku zasypuje mnie stertą folderów, ulotek, widokówek. Taki sam gawędziarz, jak ja. Ja go pytam o Azory, on z kolei zainteresowany jest daleką Polską.

Wskazuje mi drogę do niedużego portu rybackiego i mariny z jachtami.

Kołysze się tu kilka łodzi i właśnie stad wypływa się na wysepkę.

Znajduję poleconą przez faceta z Informacji Turystycznej kanciapę Naval Clubu i proszę o bilet na wysepkę, trzymając w garści 5E, bo wiem, że tyle bilet kosztuje.

Pani z okienka mówi, że sorry, ale stateczek nie kursuje, bo mu wygasła jakaś licencja, a nowej nie otrzymał.

To ja się miotam po porcie, bo przecież tyle tu stoi łodek, motorówek i jachcików, to przecież ktoś chętny, żeby zarobić, zaraz się powinien znaleźć. Przecież to tylko półtora kilometra od brzegu...

Dopiero facet organizujący wycieczki na oglądanie wielorybów wyłuszczył mi w czym problem.

Ta unikalna wysepka jest rezerwatem przyrody, który może odwiedzić dziennie maksymalnie 400 osób i licencję na dobijanie do niej ma tylko jeden stateczek. Dlatego radzono mi, by udać się tam przed południem, gdyż później limit wejść może być już wyczerpany.

Z tego samego powodu – by nie zadeptać tego Parku Narodowego – nikt inny nie ma prawa tam dopływać i dowozić turystów. Podobno władze lokalne bardzo tego pilnują i wlepiają wysokie mandaty.

No i D...A BLADA!!!!

A tak mi się ta wysepka marzyła, tyle fajnych relacji z pobytu na niej przeczytałam.

To wam pokrótce opiszę co mi przeszło koło nosa.

Otóż miliony lat temu wysepka była szczytem krateru wulkanu, wulkan w pewnym momencie wybuchł i znacznie osiadł.

Wewnątrz krateru znajduje się spokojna laguna, którą łączy z pełnym morzem wąski kanał. Wygląda to tak, jakby się krater omsknął w jednym miejscu do oceanu. Właśnie tym kanałam stateczek wpływa do laguny, gdzie wysiadają ludzie. Laguna jest stosunkowo płytka, ma 3-4 metry głebokości, pływa tam sporo rybek, ale najciekawsze są formacje lawy wulkanicznej, która po zetknięciu z zimną wodą zastygła przybierając niesamowite kształty.

A poza tym chyba nie ma gdzie indziej na świecie takiego miejsca, gdzie można się wykąpać w wulkanie otoczonym oceanem. Ale może się mylę????? Może ktoś zna inne podobne miejsce????

Wielka szkoda, że mnie ta przyjemność ominęła.

Z jednej strony krateru od zewnętrznej strony widać wysoki klif, a tuż obok sterczy z morza pionowa skała w kształcie iglicy, która prawdopodobnie w czasie trzęsienia ziemi oderwała się od wyspy.

To sobie przynajmniej idąc wzdłuż brzegu ten zatopiony krater pooglądam.

Strony

Wyszukaj w trip4cheap