--------------------

____________________

 

 

 



Moje DWIE MADERY - numer TRZY i CZTERY :) :)))

159 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
Piea
Obrazek użytkownika Piea
Online
Ostatnio: 5 minut 20 sekund temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

nasi kompani podróży bardzo napalili się na wjazd kolejką teleferico nad dachami Funchal ; wiedzą, że jest tu coś takiego, bo przeczytali w przewodniku Lol , ale chodziło im o sam wjazd; za moją namową napuściłam ich na wizytę w ogrodach Monte Palace Tropical Gardens; my już w nich bylismy, ale dawno, bo za pierwszym razem, więc z przyjemnością sobie powtórzyliśmy po latach, z nadzieją, że 600 metrów wyżej będzie chłodniej:) było, ale tylko o jakiś 1C Biggrin 

Pani z obsługi robi tam każdemu wsiadającemu do wagonika zdjęcia (czy chcemy czy nie), z nadzieją, że jak zjedziemy na dół to kupimy; nie kupimy na pewno:) nie lubię bulić jak za zboże, za coś co sama sobie mogę zrobić za darmo:) 

to wsiadamy i wio... 

tym razem nie napstrykałam już 200 zdjęć z wagonika:) ; mam ich od groma z pierwszego wzjazdu, więc tym razem nasi kompani puścili wodze fotograficznej fantazji:) 

a my na spokojnie.... tylko parę pstryczków

najbardziej znana (knajpiana) uliczka na starym mieście - Rua de Santa Maria z perspektywy górnej

i wyżej....

fajnie było się przejechać ponownie i cyknąć sobie darmowe fotki wagonikowe Lol

kilka minutek i jestesmy na górze; bilety już mamy (kupując na dole bilet do wagonika + wstęp do ogrodu zapłacimy mniej,  niż kupując sam wjazd/zjazd i decydując się na wejście do ogrodu dopiero na górze; ale zabijcie: nie pamiętam szczegółów; ale generalnie jest drogo (to najsłynniejszy i najpiękniejszy ogród na Maderze więc nieźle koszą za wstępy; zwłaszcza obecnie; strasznie wszystko tam podrożało!) 

Ogród Tropikalny Pałacu Monte jest jednym z największych ogrodów na Maderze; zajmuje powierzchnię ok. 70 000 metrów 2 i mieści ogromną kolekcję ponad 100 tys. gatunków egzotycznych roślin, pochodzących z całego świata... sprowadzili tu i zasadzili chyba wszystko co rośnie na wszystkich kontynentach ...

Teren ogrodu podzielono na strefy poświęcone florze Madery, roślinności pochodzącej z Afrykim z obu Ameryk i z Azji głównie z Japonii i Chin; całą otoczkę i egzotyczność zgromadzonych tam kolekcji roślinnych podkreślają elementy sztuki orientalnej i małej architektury ogrodowej 

idziemy do centralnej "niecki" z jeziorkani, wodospadem, fontanną itd.. 

żyją tu flamingi, głównie te różowe

oczywiście flamingi w naturze nie żyją na Maderze (jak np. te ostatnio spotkane w Tunezji czy na Sardynii) ; te tutaj są po prostu ozdobą ogrodu, podobnie jak pawie; ale nie gniazdują tuatj,  ani nie zakładają rodzin, nie siedzą na jajkach; he he... takie flamingi single Lol 

jest też kilka osobników odmiany karmazynowej z Ameryki 

tuż obok fantastyczne panele z płytek azulejos; wszak Madera to Portugalia! 

Ogród ten to generalnie urocza plątanina zielonych i kwitnących zakamarków, istny labirynt wijących się wśród bujnej roslinności ścieżek, mostków, uroczych zakątków,  pawilonów, fontann, altan i kaskad wodnych...., czegoż tu nie ma? 

Monte , dziś znane głównie z tego ogrodu jest jednocześnie  willowym przedmieściem Funchal; dawniej była tu odrębna, malownicza miejscowość położona na zboczu stromego wzgórza (ok.  600 m n.p.m.), z którego roztaczają się cudowne widoki na miasto i ocean

Ta górska wioska w minionych wiekach XVIII i XIX przerodziła się w ekskluzywną posiadłość bogatych, arystokratycznych rodzin które osiedlały się na wyspie w tzw. quintas czyli rezydencjach, otoczonych egzotycznymi ogrodami ; sława Monte i łagodny klimat wyspy (he he, nie w X - AD 2023:)) kusiły arystokratów głównie z wysp brytyjskich. Właśnie w tym czasie pewien  konsul brytyjski (Charles Murray) kupił ziemię na Monte i przekształcił ją w piękną posiadłość, zwaną wówczas „Quinta do Prazer”, (czyli Rezydencję Przyjemności); później pod koniec XIX w. zaczęło powstawać tu coraz więcej podobnych posiadłości, właśnie w okolicach Monte , które zostały  zamienione później w luksusowe hotele na potrzeby wymagających klientów, i jako takie "Quintas" funkcjonują do dziś.

W roku 1897 niejaki Alfredo Guilherme Rodrigues nabył ową "Rezydencję Przyjemności"  i zainspirowany pałacami z nad Renu, zbudował tu pałac, który później przekształcono w luksusowy obiekt „Monte Palace Hotel”; po jego śmierci w 1943 r. rodzina zmarłego nie była zainteresowana dalszym prowadzeniem hotelowego biznesu, co doprowadziło do zamknięcia hotelu, który z czasem przejęła instytucja finansową „Caixa Económia do Funchal” (nie znam szczegółów). ; około 40 lat temu ten hotelowy obiekt  kupił biznesmen José Manuel  Berardo tworząc dzisiejszy ogród tropikalny „Monte Palace Madeira”, który wszysscy przybywający na tą wyspę tak ochoczo podziwiają do dziś Lol i tyle z całej historii Monte

budynek jest nieco podupadły; z pewnością nie przypomina już dawnej sławy z przed ponad wieku

.... 

 

nasi przyjaciele wychodzą na zewnatrz i idą schodami wyżej do kościółka na Monte (tam, gdzie jest pochowany ten ostatni Habsburg, pomieszkujący w Reid'sie:))  i zobaczyć z tarasu widokowego zjazdy wiklinowych toboganów kierowanych przez dwóch carreiros, wszak to "specjalność" Madery, więc chcą popatrzeć (ale nie zjechać!) na tą atrakcję; 

my odpuściliśmy, bo dla nas to nic nowego; widzieliśmy już i kościół i tobogany:) zostajemy więc jeszcze z godzinkę w tych cuuuudownych ogrodach

nie ma to jak pinacolada na upał! Lol (na dole chyba 8E, tutaj na Monte 10E; obecnie w Funchal 12-15E!)

przysiąść na takiej ławeczce w cieniu z ananasem .... hmmm... czysta  przyjmnośc:) 

pomału kierujemy się wyjścia....; bo umówiliśmy się na telefon za jakąś godzinkę, która właśnie prawie mija....

w dziale chińskim ogrodu stoja nawet "paradne" figurki Wojowników z Xian; nie podobają mi się Lol 

 przy wejściu do Ogrodu jest też mała Galeria Muzeum ze sztuką Afrykańską i Azjatycką i wystawami czasowymi; ale już nie mamy czasu... bo nasza ekipa dzwoni:) 

taka paniusia się tu wyleguje i nóżką sobie macha:)) 

i żegnamy się z Monte Palace Tropical Garden; a na dół z powrotem zjeżdżamy wagonikem teleferico

Piea

Nel
Obrazek użytkownika Nel
Offline
Ostatnio: 4 dni 20 godzin temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Cudowny ten ogród. Można by łazić godzinami. Ta chińszczyzna jako mi tam zupełnienie pasuje..

Znajomi nie skorzystali z sanek ?

No trip no life

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Online
Ostatnio: 5 minut 20 sekund temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Nel, oj tak, ten Ogród kradnie serce od pierwszego wejrzenia....; w zasadzie to cała Madera to jest jeden "wielki ogród", bo tych jest na tej wyspie niezliczone ilości, ale w wiekszości są powtarzalne, jako typowe założenia ogrodowe z tropikalna roslinnością, natomiast  Monte Tropical Gardens - są inne, jedyne w swoim rodzaju...

(pisałam w poscie wyżej, że znajomi nie zjeżdżali saniami:)) zbyt dużo obaw przed zawrotną prędkością:)) więc wygodnie zjechaliśmy sobie na dół wszyscy razem wagonikiem kolejki ); 

dalej zanurkowaliśmy w stare miasto w poszukiwaniu jakiejśc knajpki na żarełko:) a z tym nie ma tu najmniejszego problemu bo tych knajp są tu setki... jedna obok drugiej; tam gdzie ceny straszą są raczej pustki, zresztą w godzinach lunchowych nie ma tutaj tłumów, bo ogrom ludzi jeździ po całej wyspie i jadają lunche tam gdzie akurat są; natomiast te kanjpki starego miasta zapełniają się po brzegi dopiero wieczorami, jak juz wszyscy z całej wyspy wrócą z wycieczek do swoich hoteli; tutaj króluje jednak model żywieniowy knajpiany; większość turystów jada w knajpkach na mieście chcąc podelektować się bardziej lokalnymi przysmakami ; my mieliśmy kolacje w hotelu (opcja HB), więc na mieście jadaliśmy tylko lunche; 

ładny placyk ze starą kapliczką Świętego Ciała pochodzącą z XV wieku

he he... za każdym razem, ile razy bym tędy nie przechodziła, na każdym moim maderskim wyjeździe - zawsze cykam ten urokliwy zakątek Biggrin

"gastronomiczna" Rua de Santa Maria

ze słynnymi, malowanymi drzwiami, które co kilka lat przemalowują na inne, bo na każdego naszym wyjeździe - zawsze znajdujemy tu kolejne nowe....

ja zamawiam jak najczęściej- espadę; to ta ryba wampir w wielkimi oczami i zębiskami:) 

w najprostszej wersji z pieczonym bananem

małż woli mięcho, więc u niego na talerzu wylądowała espetada (szaszłyk wołowy ściągany ze szpikulca) z popularnym tu dodatkiem: Milho Frito (rodzaj polenty z mąki kukurydzianej z dodatkami: czosnkiem, oliwą, jarmużem, czasami z siekaną kapusta a nawet z kaszą) ; i jak zawsze krzywi się, jak robię zdjęcia talerzom z żarełkiem:)) , ale ponieważ nasi współtowarzysze podróży też namiętnie fotografują wszystko co jedzą, to jakoś przeżył i przemilczał Lol 

i wracamy do hotelu.... 

jeszcze fotki z najsłynnieszym mieszkańcem wyspy Lol 

(wybitnie nieudane podobieństwo!) 

#

kolejny ranek; idziemy do wypozyczalni niedaleko hotelu po obiecane autko; wyboru nie ma żadnego, więc bierzemy co jest; przynajmniej cena jest ludzka; zatem od razu pakuujemy się w ten wehikuł i wio.... oby w jakies góry, byle wyżej i chłodniej... bo juz s samego rana jesteśmy "lepcy"; ta lepkośc i wilgoć mnie tu dobijały, co w połączeniu z temperaturami dawało nieźle czadu! 

nasze autko Skoda Scala, spisywało się na maderskich drogach świetnie, niby taka nie za wielka popierdułka, ale dawała radę:)

 i od samego rana "parówa" to nie mgła, to żar i wilgotność powietrza! 

dobrze, że stąd uciekamy w "chłodniejsze rewiry" Lol 

Piea

achernar51swiat
Obrazek użytkownika achernar51swiat
Offline
Ostatnio: 2 godziny 14 minut temu
Rejestracja: 01 cze 2020

Kilka lat temu spędzaliśmy urlop na Maderze. Miło było odświeżyć wspomnienia. Dzięki za relację. Biggrin

ssstu-6
Obrazek użytkownika ssstu-6
Online
Ostatnio: 23 minuty 46 sekund temu
Rejestracja: 31 maj 2016

heee, ta ..."jazda pod prąd" by mnie zabiła ; )))))))

...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Online
Ostatnio: 5 minut 20 sekund temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

hej Achernar, miło mi że zaglądasz; ale to dopiero początek.... Lol  Radek, he he, no my mamy odwrotnie z tym prądem:))) 

***

Postanowilismy wuruszyć na jakis szlak/lewadę wyżej położoną, zeby było chłodniej:)) 

ze wzgledu na oczywiste ograniczenia z powodu dolegliwości naszego przyjaciela - trzeba było poszukac jakiejś niezbyt forsownej trasy; o wielokilometrowych trekkingach po trasach jakie pokonywalismy tu wcześniej (takie 12-13 kilometrówki) oczywiscie nie mogło byc mowy; szukalismy więc czegoś łatwego, dość wygodnego, bez forsownych podejść, ;

wyszukalismy w aplikacji o lewadach trasę bardzo lajtową około 3-4 kilometrową określaną jako Easy Biggrin 

zatem jedziemy....

warto wyjasnić, że na Maderze jest kilka typów tras: najpopularniejsze są oczywiscie bardzo liczne lewady, czyli urocze, wąskie ścieżki biegnące wzdłuż kanałów z wodą transportowaną z północy na południe wyspy, często z barierkami, tunelami, niekiedy prowadzone po kamieniach, korzeniach i wertepach i z lekkimi przewyższeniami , ; kolejne to veredy i tzw caminho; jakie są między nimi róznice? 

vereda to taka nieco "wygodniejsza lewada" a raczej leśny/górski szlak pieszy,  główna róznica, to to, że vereda najczęściej jest nieco szersza i czasami  biegnie w miejscach bez lewady;  natomiast caminho - to najwygodniejsze szlaki na wyspie a w zasadzie takie aleje widokowe; są bardzo bezpieczne najwygodniejsze i bardzo często utwardzane/brukowane, ale z pewnością nie dostarczają juz tylu wrażeń co lewady czy veredy; 

w lesie jest bardzo przyjemnie... i na tej wysokości znacznie chłodniej; nareszcie można tu pożyć! Lol 

zapomniałam jak się ta lewada nazywała ? - ale przeszukałam moje zasoby i znalazłam:)) 

to lewada dos Balcoes; która jest w zasadzie szeroką wygodną veredą, łącząca się w pewnym momencie z jeszcze krótszą lewadą o tej samej nazwie

cała nasza ekipa AAAP (Andrew, Ala, Ania, Piotrek) z radością , że w końcu odnajdujemy tutaj rześki poranek nie powodujący ósmych potów Lol 

mój Małż żartuje: że chyba kupi tu namiot i gdzies tu się rozbijemy na noc:))) 

ale naprawdę w takich normalnych temperaturach (cieplutko, bez męczarni) możemy tu wreszcie odpocząć od "żaru tropików" Biggrin 

jest pięknie... z przyjemnością sobie wędrujemy....

 

 

zięby maderskie, przyjazne, oswojone, widać że na codzień mają stycznośc z ludźmi

Ania daje jej na rozgniecionym liściu kilka okruszków; nie odmawia:)) 

mamy też ziarenka słonecznika, ale pogardziła ,wolała okruszki:)) ; tak wiem.... turysci dokarmiają ptaszki, a te potem nie chcą polować i same zdobywać pokarmu , no ale nie nakarmiliśmy ich bochenkiem chleba:) ; zresztą co to da?  - jak codzinnie mają tu nowy lud- więc będzie food:) 

nagle szlak z leśnego zamienia się w wąwozowy... sporo tu skał....

i dochodzimy do owego Balcoes; to juz kres naszej veredy 

trochę innych  ludków tam jest...

z "balkonu" urocze widoki.. z jednej strony na dolinę....

a z drugiej na góry, czyli masyw centralny Madery....

to szczyty Pico Ruivo (1861 m n.p.m.) i niższy Pico Arieiro (1818) - najwyższych szczytów na Maderze 

 

i wracamy sobie tą samą trasą.... do autka

 

na koniec nagroda: przerwa na kawkę dla wszytskich i na pyszną ponchę, dla trójki , która nie kieruje autem:)) 

i jadymy dalej.... 

ach te maderskie zakrętasy.... 

Piea

Asia-A
Obrazek użytkownika Asia-A
Offline
Ostatnio: 3 godziny 13 minut temu
Rejestracja: 01 wrz 2015

ssstu-6 :

heee, ta ..."jazda pod prąd" by mnie zabiła ; )))))))

Jak to  "jazda pod prąd" - u Was pasażer kieruje Biggrin Biggrin Biggrin
A tak na poważnie,  prawko robiłeś w Polsce?

Bye Zobacz mnie na Facebooku Relaks na drutach! Yes 3

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Online
Ostatnio: 5 minut 20 sekund temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

kolejny poranek, to już wcale nie taki poranek; bo na śniadania chodziliśmy dość późne; po połowie nieprzespanej nocy w tej dusznej męczarni , dopiero nad ranem udawało nam się przysnąć mocniej; 

po dwóch dniach "zieleniny" w Monte Palce gardens i na lewadzie - zmieniamy klimaty na miejskie i miejsko-wiejsko widokowe; my powtarzamy tu w zasadzie wszystko, ale dla przyjaciół wszystko  jest nowością , więc... nie mamy na nic żadnego parcia;a  niemoc bytu w tym upale jest tak potworna, że jest mi wszystko jedno co/gdzie/i kiedy ? -  oby już jak najszybciej  wsiąść do zbawiennej  klimy Lol i li tylko cieszyć sie chłodzikiem Biggrin 

widoczność i klarowność powietrza od rana  potworna i dziś! dookoła para bucha i straszna duchota ; nie ma co ... witajcie w piekle! 

ja siadam dziś obok kierowcy i  robię za "wspomaganie nawigacji" Biggrin , zatem azymut: Camara de Lobos

my byliśmy tutaj juz dwukrotnie wcześniej na poprzednich wyjazdach : raniutko i drugi raz o zachodzie słońca; przy przewspaniałej pogodzie, gdzie widocznośc była wtedy jak żyleta! ma stąd przedudne, kolorowe zdjęcia, więc jak tym razem zobaczyłam to "mleko" to normalnie załamka Sad 

a mawia się, że : do trzech razy sztuka Biggrin ; w naszym przypadku ta trzecia wizyta - była totalnym niewypałem; znajomi też nie byli zachwyceni.... naopowiadałam im wcześniej jak tam ślicznie....  popatrzyli , pocykali fotki bez słowa komantarza.... no bo przy takiej widoczności czym się tu zachwycać? 

Camarę do Lobos- opisywałam już dokładnie wcześniej w 1 i 2 Relacji z tej wyspy, więc tym razem nie będę sie powtarzac i pominę

ale grunt to mieć pogodowego pecha w dobrym towarzystwie:)) ,

najważniejsze, że humory nam dopisują, jest wesoło!  a widoki....?  he he, a pies z widokami! Biggrin  

jakieś "śmieciowe" instalacje wiszą nad ulicami; to takie teraz modne wszędzie ku ochronie środowiska; więc jak nie bębny od pralki (u Achernara) to plastikowe skrzynki i girlandy z korków od butelek

 

na ponchę jest trochę za wcześnie, bo jednak ten specjał zbyt mocno wchodzi w głowę;

ja więc tylko kawusia Galão (maderska latte) , małż piffko, Anka jedno i drugie, a biedny kierowca  tylko lemoniada z cytryną:) 

mamy taki widok , więc chcą jechać tam na ten szklany taras na Cabo Girao;nie wiem czy to dobry pomysł przy takiej widoczności! ale skoro chcą.... 

to blisko z Camara de Lobos, przynajmniej patrząc na wprost na klif, ale jednak dojechać tam tymi stromymi zakrętasami w nie swoim, nieznanym samochodzie...; njo...nazajutrz Piotrek nie chciał już absolutnie wsiadać za kółko:)); jednak jazda po Maderze dla ludów z Niziny jest przeżyciem dość...niecodziennym:)) Biggrin 

no to opuszczamy tą "niewidoczną"  rybacką wioskę

Piea

achernar51swiat
Obrazek użytkownika achernar51swiat
Offline
Ostatnio: 2 godziny 14 minut temu
Rejestracja: 01 cze 2020

Fajnie, że to dopiero początek. Oczywiście, oglądam dalej, tym bardziej, że znalazłem już wiele miejsc, które miałem okazję odwiedzić. A jeśli spodobała się Wam (w co nie wątpię) Madera,   to zachęcam do wyjazdu na Azory - równie piękne, ale nie tak skomercjalizowane. Pozdrawiam. Biggrin

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Online
Ostatnio: 5 minut 20 sekund temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

achernar51swiat :

Fajnie, że to dopiero początek. Oczywiście, oglądam dalej, tym bardziej, że znalazłem już wiele miejsc, które miałem okazję odwiedzić. A jeśli spodobała się Wam (w co nie wątpię) Madera,   to zachęcam do wyjazdu na Azory - równie piękne, ale nie tak skomercjalizowane. Pozdrawiam. Biggrin

Taaa... "zasadzam" się na te Azory od wielu już lat (moje spore marzenie); może kiedyś w końcu się uda! 

z Azorami jest ten problem, że są zdecydowanie bardziej chimeryczne pogodowo niz Madera ; kiedy ceny organizacji całego wyjazdu są tam w miarę akceptowalne (od listopada do kwietnia), to pogoda jest wówczas wiecej niz nie pewna; a w miesiącach maj-październik, zwłaszcza od VI-do VIII) centy szybują wowczas  wysoko w górę, zbyt wysoko Lol ; ale kiedyś może coś wyczaję... Biggrin 

Piea

Strony

Wyszukaj w trip4cheap