Jesteś tutaj
Jesteś tutaj
Choć mój pobyt w Finlandii trwał w sumie 4 dni to tylko pierwsze dwa dni, które dostaliśmy w prezencie od Finnair-a (i firmy, która te to sfinansowała) mogliśmy przeznaczyć na zwiedzanie stolicy. Delegacja na dwudniowe firmowe spotkanie zespołów z różnych krajów przewidywała lot z Wrocławia dzień wcześniej popołudniu Finnair–em, który zapewniał wygodny, bezpośredni lot. Lot powrotny też był skrojony idealnie do programu spotkania. Tylko samo spotkanie odbywało się w centrum konferencyjnym zlokalizowanym na skraju lasu około 40 km od Helsinek. Czyli d…pa, mój pierwszy raz w Finlandii ograniczy się do zobaczenia lotniska
. Trudno.
Po zakupieniu biletów, kilka dni przed wylotem przyszła od przewoźnika informacja, ze nasz lot został odwołany. Linie lotnicze zaproponowały wylot dzień wcześniej ale nie w godzinach popołudniowych, tylko porannych. Czyli zyskiwaliśmy prawie dwa dni
w Helsinkach. Mieliśmy się zdeklarować kto się zgadza. Ten wcześniejszy wylot był 11 listopada (poniedziałek) czyli w dzień wolny od pracy ale ponieważ firma płaciła za hotel warto było poświęcić czas prywatny, tym bardziej że można było bezkarnie poświęcić ten dzień na zwiedzanie. W pięć osób polecieliśmy lotem bezpośrednim. Dwie osoby z teamu poleciały dnia następnego z przesiadką w Warszawie. Podróż dużo dłuższa, do docelowego hotelu dotarli prawie o północy.
Nasz lot 9.45 -12.45 (w Finlandii czas godzinę do przodu). Na lotnisko podrzucił mnie mąż. Z racji tego, że był to dzień wolny i rano nie było korków i na lotnisko jechało się szybko. I całe szczęście. Umówiliśmy się z dużym zapasem o 8.00. Jako pierwszego spotkałam kolegę. Gadamy o tym i owym, zainstalował mi na telefonie aplikację finnair-a. I tak nagle coś mówi o dowodzie.- Ja dowód… dowód… , kurczę wzięłam inny portfeli przepakowując włożyłam tylko kartę płatniczą a dowód… - został w domu. Mówię, Łukasz, nie wzięłam dowodu! On z spokojem, nie szkodzi paszport też może być. Ale paszportu też nie mam! Ponieważ było jeszcze sporo czasu dzwonię do męża. Jeszcze nie dojechał do domu ale obiecał szybko obrócić. Obeszło się bez komentarzy z jego strony
Od nas na lotnisko nie jest bardzo daleko bo to z tej samej strony miasta. Stopniowo na lotnisku zebrała się dochodziła reszta zespołu, ale solidarnie poczekali na mnie aż odbiorę dokument.
Tak na marginesie ani w jedną ani w drugą stronę na lotnisku nie kazali pokazywać dokumentów, choć koledzy wylatujący z Katowic mieli sprawdzane dokumenty. Dowód przydał się tylko przy meldunku w hotelu. Oby to ostatnia taka przygoda 
No to lecimy!
Pogoda lepsza nad Polską. Helsinki niestety zachmurzone.
Samolot nie był pełny. Ja w obie strony miałam przydzielone miejsce na końcu, obok mnie było miejsce wolne. Z rozmów z pasażerami wynikało, że tak jak my dużo osób leci służbowo: albo współpracują z fińskimi firmami albo są tam zatrudnieni.
Z lotniska Vantaa do hotelu jedziemy taksówką- busem (jest nas 5 osób). Mamy zarezerwowany Valo Hotel and Work w Helsinkach. Hotel oddalony jest od centrum. Trochę byliśmy źli, że firma wybrała hotel nie w centrum. Jednak jak to mówią darowanemu koniowi w zęby się nie zagląda. Obok hotelu był przystanek autobusowy, z którego często odjeżdżały autobusy w kierunku centrum.
Ponieważ doba hotelowa zaczyna się dopiero o 16.00 zostawiamy w hotelu bagaże, dzielimy się na dwie grupy i na miasto. Do centrum chcemy dojechać autobusem. Kolega instaluje aplikację na telefonie i kupuje dla mnie i dla Ewy bilety. Wysiadamy w centrum, przy dworcu kolejowym to końcowy przystanek.
Zobacz mnie na Facebooku Relaks na drutach! 
pierwsza!
zasiadam wygodnie i wyczekuję miejsc, których w Helsinkach nie widziałam :(, wszak byłam tam tylko 1 dzień, wiec krócej jak Ty; (a i te które widziałam, z przyjemnościa popatrze Twoim okiem...)
(fajna taka zamiana, którą Wam linie zafundowały:) bo faktycznie lecieć i przesiedzieć cały pobyt w lesie....
; mieliście farta i super bonus, że Wam ten pierwszy lort odwołali! )
Piea
...próbowałem przeczytać napis nad wejściem
na próbie...się skończyło; ))))
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Radek, to Rautatieasema Jarnvagsstation, po prostu dworzec kolejowy o nazwie Jarv.... coś tam :):)))
Piea
O kurcze, ależ przygody od samego początku...dobrze,że mąż szybko obrócił
No trip no life
Asia, masz fajnego męża:) ; mój wprawdzie też by obrócił(nie ma wyjscie w takiej sytuacji:)) , ale ile by się przy tym nagadał!!!
na 100000% by sie nie powstrzymał
juz słyszę te jego komentarze

Piea
Przycupnę gdzieś w kącie
Zobaczymy czy dotarlam w więcej miejsc niż ty
Sama się zdziwilam, że komentarzy nie było ...:) ale chyba czuł, że sytuacja mnie mocno zestresowała.
Wszystkich chętnych zapraszam na zwiedzanie. Pogoda słaba. Jak widać wilgotno, troszkę mży deszcz, ale nie jest bardzo zimno. Kurtki mamy cieple, nasza trójka dobrze przygotowała się na zwiedzanie. W samolocie przestudiowałam przewodnik i sprawdziłam gdzie warto pójść. Zapamiętanie co jest co utrudniają nazwy. Jak już Radek zauważył fiński język i nazwy są trudne do przeczytania i zapamiętania.
Przewodnik bez szału ale był pomocny dla głównego rozeznania. W trakcie naszej wycieczki pozostali moi kompani korzystali z googe maps.
Dworzec Centralny w Helsinkach to stacja czołowa, gdzie wszystkie pociągi kończą lub zaczynają swój bieg. Następnego dnia też wyruszymy pociągiem z tego dworca. Budynek pochodzi z 1919 roku. Obłożony granitem budynek zaprojektował Eliel Saarinen. W 2013 roku Dworzec Centralny w Helsinkach został uznany przez BBC za jeden z najpiękniejszych dworców kolejowych na świecie. Podobno zimą przed budynkiem dworca znajduje się lodowisko.
Zwraca uwagę wieża zegarowa i posągi Lyhdynkantajat. Wieża zegarowa w momencie ukończenia budowy była najwyższą wieżą w Helsinkach (48,5 m od poziomu ulicy). Nic więc dziwnego, że szybko stała się popularnym punktem widokowym – dysponuje tarasami widokowymi na wszystkie strony świata. Obecnie ze względów bezpieczeństwa wieża niestety nie jest już otwarta dla zwiedzających. Podczas I wojny światowej dworzec pełnił funkcję szpitala wojskowego, a w wieży znajdowała się kostnica.
Posągi Lyndynkantajat „niosący latarnię” znajdują się po obu stronach drzwi wejściowych do Dworca Centralnego. Zostały zaprojektowane przez Emila Wikströma i ukończone w 1914 roku. Rzeźby przedstawiają męskie figury z granitu, a każda z nich trzyma w rękach kulistą lampę.
Z zewnątrz budynek zwraca uwagę, natomiast w środku nie jest jakoś bardzo atrakcyjny.
Wchodząc od razu zauważyłam Starbucks-a. Ponieważ koniecznie chciałam kupić Basi kubek do kolekcji zrobiłam to od razu. Nie wiedziałam czy będzie okazja później.Finlandia jest generalnie drogim krajem więc spodziewałam się jakiejś kosmicznej ceny. Jednak rekordu nie było, na Malcie były droższe
Idziemy dalej, mijamy między innymi dom towarowy Stockmann. Jest jednym z wielu sklepów tej popularnej w Finlandii sieci.
Zdjęcia trochę nieostre bo pogoda slaba i lekko ciemnawo.
Jest i kolejny Starbucks :), a ja się martwiłam, że będę miała kłopot ze znalezieniem.
No i symbol Finlandii. Muminki. W centrum mijaliśmy kilka sklepów firmowych.