...

 


 


Im dalej w las, tym więcej trupów - wycieczka do Szwecji śladami kryminałów Camilli Lakcberg i okolice

45 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
Asia-A
Obrazek użytkownika Asia-A
Offline
Ostatnio: 5 godzin 40 minut temu
Rejestracja: 01 wrz 2015

Cóż mogę dodać?  Polecam wejście na twierdzę, skąd roztacza się super widok. Schody – lekkie wyzwanie – ale warto.

„Rejs ” stateczkiem tramwajem- mega fajny.  Od strony wody miasto wygląda inaczej. Statek szybko płynie. Po drodze przybija do brzegu w kilku miejscach. Trzeba być czujnym bo wymiana pasażerów jest szybka, z góy mieliśmy odczucie, że się prawie nie zatrzymuje.

Basia A.
Obrazek użytkownika Basia A.
Offline
Ostatnio: 9 godzin 9 minut temu
Rejestracja: 15 lip 2017

No i wylądowałyśmy po drugiej stronie rzeki. Eriksberg to stara stoczniowa, czy generalnie przemysłowa dzielnica, która w ciągu ostatnich lat bardzo się zmieniła. Stała się bardzo popularna, hale przemieniono na budynki usługowe lub mieszkalne, powstało wiele nowych osiedli.

W oddali widać most, który nieco przypomina ten z San Francisco. Łączy on wyspę Hisingen i południową część miasta. Ciekawostką jest, że z okazji MŚ w Lekkoatletyce w 1995 pomalowano go na zielono - trwało to dwa lata i pochłonęło ok 36 000 litrów farby.

Dla klimatu zostawiono różne relikty przeszłości, jak tą część dźwigu? Jestem niemal pewna też, że żurawie, które pokazywałam wcześniej też są bezczynne.

Cała linia brzegowa jest zagospodarowana, deptak, pomosty, od czasu do czasu drabinki ratunkowe, koła i bosaki - widać że jest to wykorzystywane, bo mnóstwo osób spaceruje, rodziny, biegacze, od czasu do czasu jakieś rzeźby i inne dzieła sztuki.

 

Po drugiej stronie prężnie działające promy, jeden odpływa, drugi zaraz przypływa. 

Idąc spacerkiem wzdłuż nadbrzeża kupiliśmy obiad i usiedliśmy sobie nad wodą, na terenie campusu Chalmers, o tu: widok z wody

Widzieliśmy (choć nie ma tego na zdjęciach), że akademiki czy budynki dla pracowników są zrobione z kontenerowców. Widać doskonale zdają sobie sprawę z tego, że liczba potrzebnych pokoi może się różnić każdego roku  i to jest dla nich najprostsze i najwygodniejsze rozwiązanie. Kiedyś obiło mi się o uszy, że sporo szkół działa na takiej samej zasadzie - spada liczba uczniów, to rozbiera się część szkoły by nie stała niewykorzystywana.

Mieliśmy okazję zobaczyć jak taki wielki prom wykręca, aby odpowiednio zaparkować przy nadbrzeżu ... i właściwie tutaj skończyła się nasza Goeteborska przygoda. Na kampusie wsiedliśmy w autobus i przejechaliśmy obok obecnej stoczni, co pierwotnie mieliśmy zobaczyć z miejsca, ale okazało się, że słusznie sobie odpuściliśmy, nic nadzwyczajnego.

No i wróciliśmy do naszej chatki. Następnego dnia mieliśmy wracać do Wrocławia, ale dopiero wieczorem, więc prawie cały dzień przed nami.

Basia A.
Obrazek użytkownika Basia A.
Offline
Ostatnio: 9 godzin 9 minut temu
Rejestracja: 15 lip 2017

Następnego dnia, w poniedziałek zbieramy swoje rzeczy, bo jak wyjdziemy rano z mieszkania, to już tam nie wrócimy. 

Jedziemy do twierdzy w Kungalv, w miasteczku gdzie mieszkaliśmy, a którego absolutnie nie widzieliśmy, bo do nas jechało się prosto z drogi szybkiego ruchu, na odludzie, także widywaliśmy tylko domki leżące przy rzecze. Twierdza czynna jest tylko w weekendy, ale jakoś nie żałujemy, że nie zwiedzimy jej od środka. Leży malowniczo położona nad brzegiem rzeki.

Twierdza w zależności od okresu należała do Szwedów, albo Norwegów, ale i Polacy mają swój epizod w historii.

Nie tyle Polacy, co Pomorzanie, bo w okresie o którym mówimy ta część nie należała do Polski, ale w XII wieku, gdy ten obszar należał do Norwegii państwo Pomorskie, jako słowiańscy Piraci walczyło o Prymat na Bałtyku, a oni sami byli atakowani przez Polskę na lądzie, gdzie polegli i zostali lennikiem Bolesława Krzywoustego. Duńczykom się to wcale nie spodobało i postanowili podbić księstwo Pomorskie, aby nie tylko je zdobyć, ale aby wykurzyć Polaków z niego. Pomorzanie się dowiedzieli o planach, przyszykowali do ataku a Duńczycy się ich przestraszyli i oddali im nie tylko swoje pozycje na morzu ale i pozwolili złupić Roskilde, które było ówczesną stolicą Danii. Po kilku miesiącach od tego triumfu, Książe Pomorski Racibór dotarł do Kunungaheli (Kungaelv) z wielkimi siłami, mówi się o 600 statkach z 44 osobami i 2 końmi każdy ale to podobno wyolbrzymienie. Cóż, miasto zostało doszczętnie spalone, zrównane z ziemią a ci, co przeżyli zostali zabrani na Pomorze i miasto przestało istnieć. Ponad sto lat później, w 1308 powstała twierdza widoczna na zdjęciach. Leżała ona na granicy Szwecji i Norwegii, po stronie Norwerskiej. Szwedzi 14 razy próbowali ją podbić i nigdy im się to nie udało, aczkolwiek we władanie ją mają dzięki administracyjnej zmianie granic.

Nie możemy wejść do środka, ale możemy ją obejść - mamy czas, więc idziemy na spacer

Koło twierdzy wyczytaliśmy, że oprócz twierdzy Kungalv jest znane jeszcze z fabryki ciastek... Więc idziemy do sklepu po ciasteczka!

Zakupy zrobione, siadamy nad rzeką na ławeczce i konsumujemy

Ostatnie spojrzenie na Twierdzę i lecimy dalej. Do następnej twierdzy 

A tu fabryka z innej perspektywyy

Asia-A
Obrazek użytkownika Asia-A
Offline
Ostatnio: 5 godzin 40 minut temu
Rejestracja: 01 wrz 2015

Uzupełnię jeszcze zdjęcia ze spaceru wokół twierdzy. W porannym leniwym słońcu wzgórze wyglądało bajecznie.

Ciasteczka z miejscowej fabryki niezłe. Mi przypasowały wafelki czekoladowe z nutą mięty (te w niebieskim opakowaniu). Jak potem sprawdziłyśmy w  „zwykłym” sklepie – ceny w sklepie fabrycznym były zdecydowanie niższe. Miejscowi wychodzili z pełnymi torbami.

_Huragan_
Obrazek użytkownika _Huragan_
Offline
Ostatnio: 1 tydzień 4 dni temu
Rejestracja: 13 cze 2015

Ma sie wrazenie,ze w tym miescie wszedzie blisko jest do wody."Tramwaj" wodny tez fajna sprawa

https://marzycielskapoczta.pl/

Napisz pocztowke ze swoich podrozy do chorych dzieci

Asia-A
Obrazek użytkownika Asia-A
Offline
Ostatnio: 5 godzin 40 minut temu
Rejestracja: 01 wrz 2015

Tak Huragan, przejażdżka statkiem była fajną atrakcją – polecam.

Basia A.
Obrazek użytkownika Basia A.
Offline
Ostatnio: 9 godzin 9 minut temu
Rejestracja: 15 lip 2017

Prosto z fabryki ciasteczek jedziemy do Marstrand, nadmorskiego miasteczka, które polecił nam nasz host, o którym też wyczytałam na jednym z blogów.

Jest to miasto ciekawie położone, na dwóch wyspach, które są połączone tylko promem. Na drugiej z nich nie występuje ruch kołowy.  Aby się tam dostać, trzeba przejechać kilka wysp

Jest to miasto słynne z twierdzy Carsltens (Carlstens Fästning), która kiedyś strzegła granic przed Duńczykami i Norwegami, później została przemieniona w więzienie. Od 1882 nie należy do części obrony kraju, a od 1935 jest zabytkiem. Miasteczko jest znane również z tego, że jak zabrakło ryb, których połowem zajmowali się mieszkańcy, przebranżowiło się i przerobiło wędzarnie i solarnie na łaźnie kąpielowe i stało się kurortem, gdzie przybywali wielcy z Oslo i Goetebora. 

Skorzystaliśmy z faktu i zaparkowaliśmy na parkingu, który jest płatny, ale tylko od kwietnia do września. Zostawiliśmy samochód i udaliśmy się w stronę promu (30 sek od osoby w stronę TAM, z powrotem za darmo *biggrin*)

Nawet ptactwo ma swoje typowe szwedzkie domki

Rejs trwa nie więcej niż 5 minut i kursuje co piętnaście minut w teorii, w praktyce nie bardzo się trzyma godzin odpływu, bo ewidentnie chwilę na nas poczekał, choć nie spodziewaliśmy się tego i byliśmy gotowi czekać na następny

Będąc już na lądzie decydujemy się iść na twierdzę, nie wiedząc nawet czy będzie otwarta, ale to nic, nam oglądanie wielu rzeczy z zewnątrz w zupełności wystarcza.

Twierdzę można zwiedzać, tak samo jak jej lochy, wydawało się, że jest otwarta, ale nie byliśmy specjalnie tym zainteresowani. W ciągu wieków (została wzniesiona w 1657) była wielokrotnie przebudowywana, co widać po niej, że były rożne pomysłu i różne style reprezentowano w planach na nią.

Na wysokości wejścia do twierdzy przy murze, który kiedyś musiał być "płotem" otaczającym twierdzę były drewniane schodki po których zdecydowaliśmy się wejść. Był to kolejny strzał w dziesiątkę, bo okazało się że w taki sposób można się dostać na resztę wyspy. 

Oprócz domów i hoteli od strony przystani i twierdzy, cała reszta jest dzika. 

Niektóre ścieżki były eleganckie takie jak ta wyżej, niektóre wybetonowane, a jeszcze inne były widoczne ze względu na wydeptanie. Istniały wyznaczone szlaki, lecz nie były one nijak znaczone, co widzieliśmy np w Smoegen.

Różnorodność na tak małym obszarze jest niesamowita. Są gołe skały, trawy i inne karłowate rośliny, porośnięte skały, prawdziwie leśny krajobraz - wszystko na tak niewielkiej wysepce

Standardowo w najbardziej malowniczych miejscach były ławczki na przerwę

Ta drabinka w oddali to było oficjalne kąpielisko

Miasteczko było prawie wymarłe. Sklepy, kawiarnie, restauracje pozamykane, pensjonaty i hotele ewidentnie zamknięte, powoli szykujące się na nowy sezon, który umownie rozpoczyna się w weekend wielkanocny.

Jedyna piaszczysta plaża, jaką widzieliśmy

Basen na brzegu morza Wink

Budynki na skale, będą lepiej widoczne na innych zdjęciach były miejscami, gdzie cała śmietanka zatrzymywała się przyjeżdżając do łaźni/domów zdrojowych. Widać, że są stare i może nie są w najlepszym stanie, nie są to lokale 5* ale ewidetnie są urocze i eleganckie

No i to koniec wycieczki. Stąd pojechaliśmy prosto na lotnisko, po drodze wpakowaliśmy się w korek i musieliśmy zjeżdżać, licząc że mniejszymi drogami uda nam się dojechać na czas. Było ciężko, bo tam też w pewnych momentach były przestoje i musieliśmy cofnąć się o dobre 30 km, ale na całe szczęście dojechaliśmy na czas. W związku z tym nie mieliśmy za dużo czasu na lotnisku, ale to nie było nic złego Wink

Asia-A
Obrazek użytkownika Asia-A
Offline
Ostatnio: 5 godzin 40 minut temu
Rejestracja: 01 wrz 2015

Basia już doleciała już do Wrocławia , ale ja wrócę do Marstrand. Miejsce piękne.

Klucząc po ścieżkach spędziliśmy  wiele czasu i nie był to czas stracony. Myślę że zwiedzanie twierdzy ciekawsze by nie było. Widoki na skały, morze, las – bardzo romantyczne.

Asia-A
Obrazek użytkownika Asia-A
Offline
Ostatnio: 5 godzin 40 minut temu
Rejestracja: 01 wrz 2015

I jeszcze wrócę do  miejsca, w którym mieszkaliśmy. Malowniczo położone miejsce w śród lasu. Przy bocznej drodze , przy której porozrzucane są  podobne urocze domki, Zaraz za domem w lesie grzybki.

 

Nasze mieszkanie było obok domu gospodarzy - na poddaszu (nad garażem).  Świetnie wyposażone . Pomysłowo wykorzystane skosy. Wokół cisza. Miejsce na super odpoczynek po całodziennym zwiedzaniu, a kilometrów nabiliśmy sporo i na nogach i autem.

Nasze pierwsze autko po domkiem.

Nasze drugie autko.

Mnie zaintrygowała kosiarka która co ranek wyruszała sama na podbój trawników.

Dziękujemy czytającym. Jeśli będą jakieś pytania – oczywiście odpowiemy.

Podobały się miejsca odwiedzone przez nas?

wiktor
Obrazek użytkownika wiktor
Offline
Ostatnio: 12 godzin 49 minut temu
Rejestracja: 03 mar 2016

Jasne, podobało się PrevedBlisko i bardzo ciekawie , tajemniczo z wątkiem kryminalnym. Super świetny pomysl z wyprawą śladami książkowymi .

Wasza hacjenda też fajna. Czy rozmawialiście trochę z właścicielami ? 

Strony

Wyszukaj w trip4cheap