QATAR AIRWAYS-PATTAYA,PENANG,CHIANG MAI od 1740 PLN

 

szczegóły na www;qatarairways.com.

 


...Wadduwa-moim okiem ; )

44 wpisów / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
ssstu-6
Obrazek użytkownika ssstu-6
Offline
Ostatnio: 17 godzin 45 minut temu
Rejestracja: 31 maj 2016

...witam : )))

 Żeluś,co do Twej opinii o cenach to...jakbym Basię słyszał ; ) Ona tez uważa ,że ceny wycieczek były zbyt wygórowane... 

 Asia-A, czerwone banany bardzo nam podeszły !!! Sa naprawde wyczuwalnie różne w smaku od tych "zwyczajnych" !!! Niestety w Irlandii praktycznie nie do kupienia : (

 Nelcia,gdzies tam juz pisałem,że wiekszość wczasowiczów kapała sie przy odpływie ze wzgledu na bezpieczeństwo (małe fale,brak pradów "wstecznych") Ja lubiłem czas przypływu (fale sporo wieksze,silne prądy). Pewnego razu wlazłem zbyt odważnie i fala "zaniosła" mnie na brzeg porzuciwszy z impetem. Piasek miałem...wszedzie ponieważ woda wracała z "tonami piachu",tak silny był uciąg wsteczny. Dobrze,że "trochę ważę" bo zabrała by mnie z powrotem jak nic...

...Obiecuje,że w ostatnim poście jaki zamieszczę wklepe wszelkie info typu" co,kto,jak i dlaczego" ; )

A teraz to co było dla nas No.1 do zobaczenia na Cejlonie. Moglismy sobie wiele rzeczy odpuścić ale TO miejsce musielismy zobaczyć. Chodzi oczywiście o Lwią Skałę.

...Gdy o 3.30 zadzwonił budzik pomyslałem :" nie,to z pewnościa nie u nas,pewnie dzwoni u sasiadów". Jednak stanowczy głos Basi: "wstajemy,mamy tylko pół godzinki na przygotowanie",pozbawił mnie resztek nadziei. Umyci i przygotowani,spijamy "domową kawę". W recepcji odbieramy ,podobnie jak przy pierwszej wycieczce "pakiet startowy" (kanapki,woda,owoce,jakieś snack,i...). Przychodzi nasz kierowca z..."kierowcą zapasowym" ; ) Właściwie to nasz bedzie pełnił dzis role przewodnika,kasjera,itp a ten drugi zajmie sie prowadzeniem samochodu. Na parkingu czeka jakaś "japońska" odmiana Toyota,y. Skrzyżowanie Avensis,a z Camry. Środek ma obszerny i wygodny oraz "po japońsku" plastikowy ; )

Choc rozpoczynalismy jazdę "ciemna nocą" na drodze panowało juz ożywienie ! Jeździły samochody osobowe,ciężarówki oraz Tuk-TUk,i i wszelkie jednoślady !! Czemu ci ludzie nie spią o tej porze !??? Pamietam gdy przy pierwszej wycieczce zapytałem kierowcy: "skoro na drogach jest non-stop taki ruch to kiedy ci wszyscy ludzie pracują" !??? Odparł,że "cześć jedzie własnie do pracy,częśc wraca z pracy a pozostali jeżdżą bo...szukaja pracy". Wtedy zabrzmiało to nawet logicznie ale teraz ??? W nocy ?!!!

Jedziemy w coraz to większej drogowej ciżbie a na zewnątrz wstaje dzień. Za miastem,tak,tak !!! KANDY robi sie juz całkiem widno. W pewnym momencie kierowca zjeżdża na mały parking. No nie,myslę,jesli i ten "nasz kierowca" przywióżł nas do kolejnego ogródka aby naciagnąc na zakup "cudownych medykamentów" to Go zaraz zbiorę. Niepotrzebnie sie złoszczę. Stanelismy przy małej,stylowej restauracyjce gdzie zjemy śniadanie. Pasuje nam to bardzo bo po trzech godzinach jazdy zgłodnielismy nieco. Do tego frajda napicia sie kawki,jest dobrze ; ))

Kilka fotek z tegoz przybytku...

...ciekawe czy sie domyślicie czym były obłozone klomby !??? ; )

...Basia juz zajeła sie stolikiem...

...a ja jeszcze rozgladam sie "po terenie", Dzień wstaje zupełnie "po naszemu",jakieś lekkie zamglenia,rosa na trawie,gdyby nie egzotyka roslin było by swojsko...

...moja uwage przyciaga "bambusowy zagajnik"

...tak sobie myslę,że "coś bym sobie wyciął"...na wędkę ; ))

...kierowca mówi nam,że noca przeszła tędy bardzo silna burza. Patrzę na na nasiąknięta strzechę i myśle że faktycznie musiało nieźle lać...

...kelner przynosi menu i...miny nam rzedną. Wszystkie potrawy maja dla nas wydźwięk "obiadowo-kolacyjny" !!! Jak u licha mamy zjeść "kurczaka z curry" na śniadanie !??? Na szczęscie,sa kanapki. Bierzemy,ja  z serem i pomidorem, Basia z jakąś "kurczakowa pastą". Oczywiście kawa do popicia. Kelner przyjmuje zamówienie i...znika na baaardzo długo !!! "Co do wała" myślę "pieka ten chleb czy co"?!!! Rozlegaja sie jakies dzwonki i personel wychodzi aby...sie pomodlić !!! Wszystko jasne,poczekamy...popatrzymy ; )

...po modlitwie juz 'poszło z górki". Szybko uporalismy sie z kanapkami a kawa,cóż jej smak był wysoce...oryginalny : )

Na przyparkingowym drogowskazie widzimy info Sigirija-71km. Heee, to tylko dwie i pól godzinki jazdy ; )))

...mimo wszysto ,czas przejazdu minął nam nawet,nawet. Droga okazała sie bez "wzniesień i uniesień" a więc Basia zniosła ja wzorcowo. Rzecz jasna, jeszcze w hotelu zapodała sobie kupiona wczoraj tabletke Aviomarin,u ; ) Dojezdżamy do parkingu. Nasz kierowca wychodzi z nami, drugi zostaje w aucie. Trzeba wykupic bilety. Zajmuje sie tym "nasz człowiek". Nie musimy stac w kolejce. Oczywiście ceny biletów były wliczone w koszt wycieczki. Nie jest ona (cena) mała,za dwa bilety trzeba zapłacic 60 USD !!! Jak nie jestem skąpy tak mysle,że to stanowczo zbyt wiele...

Kierowca idzie z nami jeszcze kawałeczek,pyta czy bedzie nam potrzebny i wskazuje miejsce gdzie spotkamy sie po zakonczeniu naszego "zdobywania Lwiej Skały". Pstryknie nam jeszcze pamiatkowe fotki i...zostajemy sami. Oczywiście z rzeszą nam podobnych turystów ; ))

Legendę Sigirija,i zna z pewnościa kazdy więc nie bede zabierał Wam czasu ; ) Kto nie zna...pozna dzięki "Wiki" ; )))

...teren przy skale,na "poziomie zero" to pozostałości po części pałacowo-światynnej. sporo tu małych stawików,sadzawek czy basenów.

...ja oceniam je..."wedkarsko". o dziwo "coś" sie tam pluska !???

...sa równiez pozostałości po budynkach...

...cały teren jest naprawde spory i dla miłośników "zajrzenia wszędzie" starczy zajecia na cały dzień. Nam jednal spieszno "na szczyt. Zwłaszca,że słońce piecze niemiłosiernie a na ścieżce brak cienia...

...u podnóża góry zaczynaja sie schody. Były jedyna droga prowadzaca do twierdzy. Wyobrazam sobie jakim trudem je wykuto...

...na bokach ,pozostałości po specjalnych pomieszczeniach i "urzadzeniach"...

...schody staja sie coraz bardziej strome...

...trafilismy na jakąs szkolna wycieczkę...

...pojawiaja sie tez pierwsze tablice ostrzegajace przed mozliwościa ataku ze strony...os !!! podobno chodzi o szerszenie ale napis "uwaga osy" jest mniej straszny niz ostrzezenie przed atakiem szerszeni ... czego sie nie robi dla turystów ; ))

...jestesmy u podnóża skały. widoczki tak na droge jaka pozostała do przejścia...

...jak i na teren wokół sa całkiem,całkiem...

...tutaj równiez mozna zobaczyć "lwi pazur" a własciwie dwa. Pozostałości po olbrzymim wizerunku Króla Zwierząt,który strzegł wejścia do twierdzy...

...odpoczywamy chwilkę i ruszamy "zdobyc górę". Tu drobne rozczarowanie,otóz w połowie drogi odwiedzamy rodzaj pieczary,niszy ???,słynacej z malowideł na jej ścianach.To słynne "dziewice sigirijskie". Wizerunki nałożnic królewskich,które przywożono "dla rozpustnika" z najdalszych zakątków ówczesnego świata. Niestey tablice i "stado" ochraniarzy przetrzegaja przed próba zrobienia pamiatkowych fotek : ( Jakas obsesja z tym zakazem fotografowania miejsc wyjatkowych. Nie tylko tutaj....

Ruszamy na ostatni odcinek i po kilkunastu minutach jestesmy na szczycie. Czas odsapnąć ...

...i nacieszyc oczy widoczkami. Tak z jednej jak i z drugiej strony.

...poniewaz na "na górze" oprócz widoczków i ruinek "nic nie ma" robimy rundke dookoła  i schodzimy. Przed nami po raz kolejny 1200 stopni ; )

...bez trudu odnajdujemy na wskazanym parkingu nasz samochód. Kierowcy sa lekko zdziwieni tempem w jakim ogladnelismy wszystko. Spodziewali sie,ze zajmie nam to "pól dnia" ; )

Mówia,ze znaja fajne miejsce do którego prowadzi boczna droga. Jest tam niezły widok na Lwia Skałę. Jesli chcemy miec jeszcze kilka pamiątkowych fotek to to jest dobre miejsce...

Pewnie,że chcemy takie zdjecia !!! Po kilku minutach jestesmy na miejscu. Góra wyglada stąd naprawde okazale. 

...jeszce tylko "pożegnalna fota" i jedziemy do...ale o tym jutro,narka : ))

Radoslav
...życie jest jak pieniądze,dobrze je wydaj...

wiktor
Obrazek użytkownika wiktor
Offline
Ostatnio: 11 godzin 53 minuty temu
Rejestracja: 03 mar 2016

Całkiem strome podejście na skałe. Ile czasu wchodziliście razem z odpoczynkiem ?

Widok z góry ale i z dołu pierwsza klasa Preved

To chyba było jakieś ważne miejsce lokalnego kultu ?

ssstu-6
Obrazek użytkownika ssstu-6
Offline
Ostatnio: 17 godzin 45 minut temu
Rejestracja: 31 maj 2016

...witam,wiktor, nie chcę teraz wymyslać czasu jaki zajeło nam wejście na sam szczyt. Myslę,że była to "godzina z hakiem" ale...Sigirija jest "turystyczną mekką",wszedzie pełno turystów a momentami schody sa tak wąskie,że wchodzic trzeba "gęsiego". To uzależna czas wejscia od tempa tych którzy idą przed tobą... Na dodatek ostani fragment schodów był wtedy w pełnym słońcu i wielu wchodzacych "więdło w oczach" ; ) A cały kompleks ruin Lwiej Skały wyglada tak,że u jej podnóża znajdziemy pozostałości po częsci pałacowo-światynnej natomiast na szczycie góry ruiny fortecy...

...Dziś dokończenie relacji z wycieczki na której główną bochaterką była Lwia Skała-Sigirija. Główną ale...nie jedyną ; ) W drodze powrotnej zaplanowane było odwiedzenie zespołu światyń nieopodal miasteczka Dambulla. Tu uwaga,otóż często podawana jest ,błedna moim zdaniem,nazwa "Złota Świątynia". Pod taka nazwą kryje sie zupełnie inny obiekt sakralny mieszczacy się w tym samym miasteczku. Jeśli nieopatrznie zapytacie lokalesów o "Golden Temple" to mogą zamiast do Światyń w Jaskiniach skierować Was do całkowicie innego miejsca kultu. 

...Zaraz po zjeździe z drogi głównej zatrzymujemy sie przy owocowym straganie. "Nasz kierowca" wiedział,że polubiliśmy "czerwone banany" i chciał nam zrobić przyjemność abysmy mogli dokonac ich (bananów) zakupu. Tak też czynimy...

...dajemy sie również namówic na zakup,podobno pysznego, owocu o nieznanej nam nazwie... to te "sliwkopodobne". Niestety owoc przeleżał cały nasz pobyt na hotelowej szafce pozostawszy nieskonsumowany. Był niezwykle twardy a w pokoju zabrakło...noża ; )) Wiecie może "CO TO " !???

...podjezdzamy do wejścia. TU UWAGA : należy okryć nogi i ramiona (kobiety) oraz nogi (mężczyźni). Dla potrzebujacych mozliwośc wypożyczenia "szmatki"-koszt 100 rupi ; ) I jeszcze jedno,my nie musielismy troszczyc sie o bilety,robił to nasz kierowca i całe szczęscie poniewaz info o koniecznośći zakupu biletu jest tak słabo widoczne,że wielu turystów wchodziło po stromych schodach na górę a tam dowiadywali sie ,że...bilety należy kupić "na dole" !!! My ,jak już wspomniałem,mielismy ten problem z głowy. Okrywszy nogi,Tak basia jak i ja,rozpoczelismy kolejną "schodowa wspinaczkę"...

...schodków nie było tak wiele jak na Lwiej Skale ale i tak włażenie dawało popalić...

...trudy wspinaczki rekompensują widoczki...

...w krzaczorach pełno małpiszonów...

...na gałęzi jednego z drzew "coś" wisi.Pytam co to takiego a kierowca pełniacy role przewodnika pokazuje,że to "coś co gryzie" !!! Osy a może szerszenie,zabrakło mu angielszczyzny więc do konca nie wiem co sie kryło w gnieździe...

...jestesmy juz prawie u celu. Widoczki coraz bardziej "cukierkowe"...

...dochodzimy do światynnego dziedzińca. Aby tam wejśc nalezy zdjąc buty,skarpetki moga zostać, i oddac je na przechowanie. Koszt 25 rupi od pary. Nie można butów trzymać w ręce ani schowac do torby czy plecaka. Oddanie na przechowanie obowiązkowe ; )))

..."Światynie w Jaskiniach" to kompleks pięciu jaskiń zaadoptowanych na miejsce kultu. Najstarsza powstała w I wieku ne. Pozostałe dobudowywano cyklicznie. Ich wnetrza maja specyficzny klimacik i warto zajżeć do każdej...

...miłosnicy takich miejsc powinni byc zadowoleni...

...światynna sadzawka na dziedzińcu...

...i wnętrza kolejnych jaskin...

...na mnie najwieksze wrażenie zrobiły malowidła na ścianach i sufitach jaskiń...

...ostanie spojrzenie i wracamy na parking...

...jedziemy teraz cos zjeśc w miejscu gdzie stołuja sie lankijczycy. Ciekawi nas co tak naprawde jest "chlebem powszednim" mieszkańców herbacianej wyspy. Ale najpierw króciutki przystanek przy..."Złotej Światyni". Do jej wnetrza nie wchodzilismy. Nie chciało sie nam i już ; ))

...bez dalszych stopów dojeżdzamy do " ATHULA Restaurant" W takich miejscach jadaja lankijczycy gdy przyjdzie im stołowac sie poza domem. To forma bufetu gdzie ,jakże by inaczej,króluje "Rice & Curry" ; )) Te połozona za miastem maja przyjemniejszy wystrój i klimat od miejskich przypominajacych poczekalnie lub...akwarium ; )))

...nalezy "mieć oko" na małpy !!! Nie zostawiać na stoliku torebek,portmonetek,telefonów itp. Wredne zwierzaki potreafia pojawić sie nagle i ukraśc co im wpadnie w łapy. Na naszych oczach małpa porwała przygotowane dla nas Mango wykorzystując moment gdy dziewczyna z obsługi wyszła dosłownie na chwile na zaplecze...

Teraz MENU jest...niezwykle ubogie i ,niestety,powtarzalne we wszystkich tego typu przybytkach... Na dodatek jedzenie [przetrzymywane w wazach ma wade której nie znoszę...Jest...ledwie ciepłe !!! Nie cierpię jeść "letniego" jedzenia, nic nie poradzę...

...koszt takiego bufetu to 850 rupi. Ale na rachunku kwota do zapłaty ZAWSZE jest wyższa !!! ; ) Po posiłku,bez miedzyzatrzymań pojechaliśmy do hotelu. Troszkę umęczeni podróżą ale zadowoleni. Sigirija warta była tego wysiłku : )

Nastepna relacja bedzie końcową i jak obiecałem wrzuce w niej wszelkie informacje mniej lub bardziej istotne. Nie zapomne oczywiście o fotkach a więc narka : )))

Radoslav
...życie jest jak pieniądze,dobrze je wydaj...

Nelcia
Obrazek użytkownika Nelcia
Online
Ostatnio: 44 minuty 35 sekund temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Przeczytałam o tych gniazdach gryzących szerszeni..z moją alergia na błonkosrzydłe, już bym tam pewnie szła na palcachWacko

Stop zdecydowanie ciekawy. I fajne widoczki i świątynie.

A czy tobie w spódnicy też do twarzy ?

No trip no life

olletka
Obrazek użytkownika olletka
Offline
Ostatnio: 1 miesiąc 2 tygodnie temu
Rejestracja: 11 cze 2015

Radek fajna  ta Twoja Sri Lanka Biggrin Plaże dla mnie miodzio. Jakoś bardziej do mnie przemawiają takie złote i rude plaże jak na Goa lub właśnie na Sri Lance. Na Basie też zawsze miło popatrzeć :)... ale ceny wycieczek...zgubiłam szczękę.

Zawsze wydawało mi się że Sri Lanka to raczej budżetowy kierunek ( tzn wiedziałam że można na bogato- jak wszdzie ale wydawało mi się, że da się to jakoś taniej ogarnąć) Ja nie mogłabym stacjonować w jednym hotelu bo mnie taki stacjonarny wypoczynek nie bawi, więc chciałabym zobaczyć na wyspie jak najwięcej ale jak widzę chyba bym zbankrutowała...Czekam na dalsze wspomnienia Biggrin

"Trzeba natychmiast żyć. Jest później niż się wydaje" Baptiste Beaulieu

trina
Obrazek użytkownika trina
Offline
Ostatnio: 7 godzin 33 minuty temu
Rejestracja: 30 sty 2014

Radek, miło powspominać z Wami Sri Lankę. Początek mieliście wyjątkowo pechowy, ale chyba te nieprzyjemności nie przesłoniły Wam urody wyspy.

Ja byłam zachwycona, zwłaszcza niesamowicie bujną, soczystą zielenią, plażami, falami - chociaż z nimi to naprawdę trzeba uważać. Sigiryia i Polonnaruwa najbardziej mi się podobały, zresztą chyba na żadne z widzianych miejsc nie mogę narzekać. 7 lat temu jeszcze wszędzie można było bez problemu robic zdjęcia, gołe panny na Lwiej Skale też Biggrin A wiecie, że te metalowe schody tam na samej górze to z londyńskiego metra? 

Widzę, że ceny w knajpach wzrosły trochę, ale te ceny Waszych wycieczek to masakryczne, moze gdyby wynająć auto z kierowcą na kilka dni na jakiś mały objazd, to byłoby korzystniejsze. Na pewno lokalny transport tańszy, ale nie tak wygodny.

Napisałeś, że następny wpis to już podsumowanie, to już więcej nie zwiedzaliście? Myślałam, że może wybraliście się na Adam's Peak i opiszesz wrażenia... Ja tam nie dotarłam, niestety.

Makono
Obrazek użytkownika Makono
Offline
Ostatnio: 3 tygodnie 4 dni temu
Rejestracja: 11 gru 2013

Ale fajne widoczki. Góry, plantacje, światynie.

Bez podróży się duszę....
http://kolekcjonujacchwile.blogspot.com/

ssstu-6
Obrazek użytkownika ssstu-6
Offline
Ostatnio: 17 godzin 45 minut temu
Rejestracja: 31 maj 2016

...witam, dziś zakonczenie relacji z pobytu w Wadduwa,małej miejscowości na południowo-zachodnim wybrzeżu Sri Lanki. Jako,że wycieczka na Lwią Skałe była ostatnią dziś tylko garść spostrzeżeń,opinni,informacji...

Dla nas,jednymz najistotniejszych elementów przy planowaniu wakacji jest...pogoda !!! ; ) Wynika to z faktu iż w Irlndii nie ma zimy ale...nie ma i lata : ( Mieszkańcy Europy kontynentalnej (chodzi mi o część centralną kontynentu...) maja przed sobą kilka letnich miesiecy w trakcie których mogą "poprawić" sobie nastrój gdyby wakacje okazały sie "pogodową wtopą". My,takiej szansy mieć nie będziemy. Jesli nie poopalamy się,nie popluskamy na wczasach, to...musimy czekać do kolejnego wyjazdu...

Wybralismy na pobyt Marzec i ta decyzja okazała się słuszną,czasem "aż za bardzo" ; ) Jest to  bowiem najgorętszy miesiąć,bynajmniej w tym rejonie Cejlonu. Jest (marzec) praktycznie koncem turystycznego szczytu ponieważ w Kwietniu opady trafija sie juz częściej a Maj i miesiace do Października są jedynie dla..."wodoodpornych" ; )

Reasumując: szczyt sezonu to czas od Grudnia do Lutego, Marzec najbardziej goracy a pozostałe miesiace to...pogodowa loteryjka,delikatnie mówiąc.

Rzecz druga,równie istotna to...lokacja. najlepiej gdy miejscowośc nie jest zbyt oddalona od lotniska. Wielogodzinna jazda po długim locie jest..."średnia frajdą",delikatnie mówiąc ; ) A w przypadku Sri Lanki ma to znaczenie szczególne !!! Już pisałem,że dystans 65km (z lotniska do hotelu) dobry kierowca pokonuje w czasie...dwóch i pół godziny !!! Wyobrazam sobie ile trwać musi podróz gdy odległośc wzrośnie do ponad stu kilometrów... 

Z tego co zauważyłem to hotele na w obrębie Wadduwa nie mają "własnych plaż". Nie wiem jak to wyglada w innych rejonach ale śmiem przypuszczac ,że podobnie. Prawdopodobnie powodem jest spore zagrożenie jakie niesie kąpiel w Oceanie Indyjskim. Hotele nie chca brac odpowiedzialności za ewentualne utonięcia turystów a te,niestety,zdarzaja się dość często. Dośc powiedzieć,że to własnie utoniecia sa drugim powodem zgonów pośród turystów. Powodem pierwszym są,jak łatwo sie domyslić,wypadki drogowe....

Nie chce was jednak zniechęcać do "plażowego uzywania" ; ) Puste,z mięciusienki "rudym" piaskiem znakomicie przypasuja amatorom spacerów.

Penie uznacie to za..."herezję" ale brakowało nam,na wzór thajski, małych knajpek na plaży gdzie mozna "cos zjeść" lub chociaz napic sie zimnego piwka...

W czasie odpływu,Ocean jest zbyt..."płaski",jak dla mnie.

..."kolorytu" nabierał (Ocean) dopiero w czasie przypywu...

Elemnetem trzecim jest hotel. Choć wiem,że dla wielu to "element nieistotny",dla nas jednak jego standard "stanowi" ; ) Jak by nie było to "nasz dom" w trakcie takowgo pobytu i fajnie jesli nie odbiega od "domowych realiów".A  najlepiej gdy jest jeszcze bardziej komfortowy ; )) Rzecz jasna ,iż dla bedacych "na wycieczce" ma to (hotelowy standard) znaczenie marginalne. Tu przy okazji porusze tamat "objazdówek". My ZAWSZE wybieramy opcję wczasów a nie wycieczek objazdowych. To dwa zupełnie rózne sposoby na wakacje i nie ma najmniejszego sensu porównywać ich ze sobą. Ot jedni beda preferowac "przemieszczanie z przystankami" a inni "stagnację z paroma wypadami". Waże,że na Sri Lance kazdy znajdzie "coś" dla siebie...

Przy okazji "objazdówek". Pisałem,że nasze wykupilismy w hotelu. Za wycieczke na "tea plantation" zapłacilismy 200 USD a za Sigiriję 300 USD. Nie mnie oceniac czy to drogo czy nie... Powiem tylko tyle. Jeździlismy samochodem jako jedyni pasażerowie. To wielki plus bo można stanąć "gdzie i na jak długo" sie chce a "cejlońskie obrazki" sa czasem naprawde warte zatrzymania w drodze... Nie ma praktycznie napiętego charmonogramu tak typowego dla zbiorczego zwiedzania. 

Cena wycieczki zawierała wszelkie dodatkowe opłaty, bilety,taxy, paliwo itp. Jedynie jedzenie należało kupić samemu. To i dobrze,bo wszędzie gdzie bylismy (na swiecie), "przypisana micha" stanowiła najsłabsze ogniwo wycieczek ; )

Z pewnościa każdy wie,że na wycieczkach "czychają wyłudzacze". Sprzedawcy pamiatek,przewodnicy (pseudo ; )) to turystyczna typówka. Na Sri Lance dochodza jeszcze "pmagierzy" czyli uczynni ludzie ,którzy pomoga Wam przy trudnych podejściach lub zejściach a na szczycie domagać się będą pieniedzy ; ) Czesto wcale nie małych. Stanowcze NO,THANK YOU ,gdy oferuja swą "pomoc" winno zadziałać... Będa także spotkania z ludzmi,którzy ni stąd ni zowąd zawołaja do Was "o kaskę". Pracownicy herbacianych plantacji,nie przewodnicy !!! a czasem sfotografowani na ulicy moga ostentacyjnie wyciagnąć rekę po datek...

Wszechobecna bieda nie usprawiedliwia "w naszych oczach" pospolitego myślenia,że turysta to..."chodząca portmonetka". Myslałem,że mieszkańcy karaibów doprowadzili proceder wyłudzania do perfekcji ale przy lankijczykach to..."małe dziewczynki" ; )

Troszke o cenach,sklepach itp. Otóż myslelismy,że bez problemu znajdziemy w miasteczku,nie we wiosce przecież,sklepy z ciuchami,spożywcze markety oraz knajpki podobne do tych z thajlandii. Czekało nas wielkie rozczarowanie. Praktycznie pod każdym z tych tematów.

Sklepiki z ciuszkami,jeśli wogóle,to wnetrza z KILKOMA "szmatkami" o cenach przyprawiajacych o ból głowy. Do tego,jekże by inaczej,brak cen na wyrobach i o każdą należy pytać indywidualnie. Jak ja tego nie cierpię...

Sprzedawca poda Wam np. 1240 rupii... należy mieć RÓWNĄ KWOTĘ gdyż inaczej,sprzedajacy "nie ma wydać" ; ) Jedynie odłożenie produktu i wzruszenie ramionami typu "jak nie to nie" spowoduje cudowne znalezienie u sprzedajacego reszty...

Co istotne w kanjpach. Czy to pięciogwiazdkowych czy "ulicznych". Na rachunku pojawi sie kwota ZAWSZE wyzsza od tej która wyliczycie sobie sumując ceny potraw. Na Wasze zdziwienie,kelner powie,że jest wyższa gdyż w "menu" ceny sa bez...VAT-u itp ; ))) Z czasem te praktyki zaczynaja śmieszyc z pospołu z wq...em...

Zakupy w marketach. Panie musza byc przygotowane iz zanim wejda ?miedzy regały" beda musiały...zostawić torebkę !!! Dostana numerek zupełnie jak w PRL-owskiej szatni ; ))

Z zakupowej ciekawostki: chccielismy kupic "śmietanke do kawy" lub chociaż mleko. W zadnym z marketów ,odwiedzilismy trzy,nie znaleźlismy takowych "specyjałów" !!! Jedynie w jednym było mleko w karnisterku...2,5 litra. Na szczęście basia wypatrzyła mały kartonik "napoju mlecznego" który posłuzył nam do zabielenia domowo zrobionej kawy. Przy okazji,w pokojowym "mini-barku" ani śladu kawy.Jedynie herbaciane torebki. Na szczęście zabralismy ulubioną Lavatzza,ę z domu ; )

Co bardzo istotne. Praktycznie wszedzie istnieje mozliwość kupienia wody. Tak w turystycznym opakowaniu,bodajże 0.25l jak i 1.5 litra. Za mała buteleczke cena wynosi 50 rupii i jest praktycznie zuinfikowana. Czy to stragan czy market zapłacimu identycznie. Jest kilka rodzajów wody na tamtejszych pólkach ale doradzam kupno tej najpospolitszej. Ma dobry smak,bez goryczki czy innych naleceń w odróznieniu od wód droższych w których smak "czymś trąci"... Oczywiście jej (wody) smak tym lepszy im nizszy od "temperatury otoczenia " ; )

Nie mieliśmy ŻADNYCH perturbacji zdrowotnych zwiazanych z jedzeniem tudziez piciem. Częste kapiele w basenie z pewnościa wprowadziły do naszych organizmów litry "basenówki" ale bez konsekwencji...

W myslowej sieczce jaka mam teraz opisujac wspomnienia ze Sri Lanki najczęściej pojawia sie obraz "rudych plaż". Choc z poczatku,po powrocie,myslelismy sobie :raczej juz nigdy nie wrócimy na "herbaciana wyspę",to teraz gdy ogladam "nasz spacerniak" ,mysle iż to wczesniejsze "nigdy" zmieniło sie na..."byc może" ; )

Na pożegnanie ,tryptyk,dla którego warto pomysleć o wakacjach na Sri lance raz jeszcze...

Radoslav
...życie jest jak pieniądze,dobrze je wydaj...

Makono
Obrazek użytkownika Makono
Offline
Ostatnio: 3 tygodnie 4 dni temu
Rejestracja: 11 gru 2013

Dziękuję za ralcje i cenne wskazówki

Bez podróży się duszę....
http://kolekcjonujacchwile.blogspot.com/

Tadzik
Obrazek użytkownika Tadzik
Offline
Ostatnio: 6 godzin 6 minut temu
Rejestracja: 26 gru 2015

ssstu-6 :

...Jesli nie zniechęciłem Was "herbacianej wyspy" to zapraszam na dalszy cią relacji jutro. Dalej bedzie już "z górki" i rzecz jasna z fotkami ; ))

Cześć Radek Biggrin
Zniechęciłeś mnie do Sri Lanki całkowicie ... ale ponieważ zdążyłem już nieświadomie kupić wczasy od 6 stycznie przyszłego roku, to zabieram się do intestywnego czytania Twojej relacji Wink

Hotel mam niedaleko Twojej lokalizacji, więc wskazowki będą w bardzo przydatne i dla mnie Biggrin

Strony

Wyszukaj w trip4cheap