.

 


 


Powsinoga w Tajlandii - od Bangkoku po Ko Lipe

151 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
joasiamac
Obrazek użytkownika joasiamac
Offline
Ostatnio: 6 dni 19 godzin temu
Rejestracja: 24 wrz 2015

Następnego dnia rano spakowaliśmy do końca nasze rzeczy, zakupiliśmy śniadanie, lunch na drogę, pożegnaliśmy się (chlip) i udaliśmy na Sunrise Beach, by stanąć w kolejce do taxi boat. Nie wiem, na jakich zasadach były w nich przydzielane miejsca. Najpierw facet kazał nam zejść i pójść do jego kolegi. Zeszliśmy, ale nigdzie nie poszliśmy, tylko od razu wróciliśmy i stanęliśmy w tym samym miejscu. Wtedy już było ok. Grunt, że do taxi wsiedliśmy. Ta zabrała nas na platformę (część ludzi płynęła na jedną, część na drugą, nie wiem, od czego to zależało). Znów dostaliśmy numerek. Tym razem było to coś koło 30-35, więc niski. Wsiedliśmy na speedboata (malutki w porównaniu do promu, którym przypłynęliśmy). Załapaliśmy się jeszcze na miejsca siedzące, choć wcale nie było to takie oczywiste, jak się później okazało. Gdy już wszyscy myśleli, że pojazd pełny, na dziobie udało się upchnąć jeszcze z 20 osób Wink Odpłynęliśmy. Atrakcje podobne do tych, które mieliśmy w pierwszą stronę. Tylko tu jeszcze dodatkowo nam doszła awaria silnika. 10 minut i naprawili, ale przystanek na środku niczego był Biggrin Bez atrakcji by się przecież nie obyło. W końcu dopłynęliśmy do Pak Bara. Na nabrzeże wychodziliśmy... przez prom, którym płynęliśmy w pierwszą stronę, a który czekał już na zapełnienie pasażerami płynącymi na Lipe. Nie wiem, czy to dlatego, że nie było gdzie bezpośrednio zacumować (a faktycznie nie było), czy to stała praktyka jest. Przed dworcem morskim wsiedliśmy do czekającego już na nas busika i odjechaliśmy w stronę Hat Yai. Stamtąd samolotem udaliśmy się do Bangkoku.

Bangkok... Oj, Bangkok. Przeprawa z lotniska do hostelu była niezła Biggrin Wsiedliśmy najpierw do autobusu. A co tam. Plan był taki, że dojeżdżamy do centrum i tam łapiemy tuk tuka. Odjeżdżamy z lotniska, wszystko cacy, a po 5 minutach stajemy w korku. I to stajemy, stajemy. Ani rusz. I tak godzinę praktycznie stoimy. W końcu dokulaliśmy się do przystanku, przy którym był sky train. Ulica dalej stała, więc stwierdziliśmy, że aby cokolwiek mieć jeszcze z wieczoru, przesiadamy się na kolejkę. Tak oto dotarliśmy do Phaya Thai. Znaleźliśmy się w tym samym miejscu, w którym wysiedliśmy z pociągu podczas pierwszego pobytu w Bkk. Łapiemy tuktuka. Poniżej 200 bht nie zejdzie. Kolejny tak samo. Gdy przylecieliśmy, na dzień dobry dostaliśmy cenę 100. Tym razem dwa razy drożej. Ostatecznie jedziemy taksówką. Docieramy do hostelu wykończeni. Już po drodze podjęliśmy decyzję, że na pewno nie będziemy się pchać do Ayutthaye następnego dnia, jak to mieliśmy w planach. O nie, mieliśmy serdecznie dość jeżdżenia.

Po rozlokowaniu się, poszliśmy na Khao San. To już nie było to samo Khao San, co podczas naszego pierwszego pobytu. Było o wiele głośniej, o wiele tłoczniej. Zdecydownie nie dla nas. Poszukaliśmy tylko naszego ulubionego pad thaia (tego jednego, konkretnego, który nam najbardziej smakował) i wróciliśmy do hostelu, żeby na poskojnie sprawdzić, co w okolicy możemy jeszcze w Bangkoku zobaczyć.

joasiamac
Obrazek użytkownika joasiamac
Offline
Ostatnio: 6 dni 19 godzin temu
Rejestracja: 24 wrz 2015

Następnego dnia rano zamawiamy na wieczór taxi na lotnisko. Chcieliśmy to zrobić poprzedniego dnia, ale w firmie taksówkarskiej nikt nie gadał po angielsku, a u nas w hostelu nie było akurat nikogo mówiącego po tajsku Wink Samolot odlatywał koło 2 w nocy, więc mieliśmy jeszcze cały dzień na zwiedzanie.

Postawiliśmy na Dusit Garden. Najpierw Vimanmek Mansion, czyli największa budowla z drewna teakowego. Piękna z zewnątrz, piękna w środku. Ogród i przystań też piękna, ale można je podziwiać jedynie z okien dworku. Niestety, zdjęć robić nie można. Wszystkie przedmioty (włącznie z okularami przeciwsłonecznymi) trzeba zostawić w depozycie (szafeczki). W innym miejscu zostawia się buty. I dopiero wówczas można wejść do dworu. Aha, oczywiście obowiązuje odpowiedni ubiór. Długie spodnie są ok. I zakryte ramiona. Po zakończeniu zwiedzania i odebraniu swoich rzeczy z depozytu, można zrobić zdjęcia dworku z zewnątrz.

Andrew
Obrazek użytkownika Andrew
Offline
Ostatnio: 3 tygodnie 1 dzień temu
admin
Rejestracja: 07 maj 2015

No tak, Bangkok wciąga, Tajlandia wciąga Dance 4

Nie wiem jak to jest, ale jak czytam relacje z Tajlandii to zastanawiam się dlaczego mnie tam jeszcze nie było...? Jedyne co mnie przeraża to śćisk BKK i kilometrowe korki. Podobne klimaty przeżyłem z Dżakarcie w ub. roku. Ale z tego co piszesz, to nad logistyką można jakoś zapanować i opanować.

Antenka
Obrazek użytkownika Antenka
Offline
Ostatnio: 6 miesięcy 2 tygodnie temu
Rejestracja: 23 paź 2013

Joasia- idziemy dalej Wink

joasiamac
Obrazek użytkownika joasiamac
Offline
Ostatnio: 6 dni 19 godzin temu
Rejestracja: 24 wrz 2015

Pójdziemy, pójdziemy. Choć już prawie koniec Wink Muszę się z robotą ogarnąć i może jeszcze dzisiaj uda się coś napisać, a może nawet skończyć.

joasiamac
Obrazek użytkownika joasiamac
Offline
Ostatnio: 6 dni 19 godzin temu
Rejestracja: 24 wrz 2015

Andrew - logistycznie można ogarnąć. Choć łatwiej chyba to zrobić poza Bkk. Bo jak w Bkk utkniesz w korku, to utkniesz. A przynajmniej takie nasze doświadczenia.

Czas skończyć tę relację, bo się ciągnie i ciągnie.

Po zwiedzeniu Vimanmek Mansion udaliśmy się na dalszy spacer po Dusit Garden. Nigdzie się nam nie spieszyło, nie mieliśmy nic innego w planach. Co znajdziemy i zobaczymy, to nasze. Więc idziemy.

joasiamac
Obrazek użytkownika joasiamac
Offline
Ostatnio: 6 dni 19 godzin temu
Rejestracja: 24 wrz 2015

Po drodze znaleźliśmy znaki prowadzące do Ananta Samakhom Throne Hall. Więc idziemy zobaczyć, co ma nam do zaoferowania. Już z daleka wyłania się przed nami budynek.

Idziemy do kasy po bilety wstępu. Oboje jesteśmy w strojach, w których zwiedzaliśmy Vimanmek Mansion, czyli długie spodnie, koszulki zakrywające ramiona. Tu jednak okazuje się, że kobiety w spodniach (nawet długich) do środka nie wpuszczą. Musi być długa spódnica (i nic to, że spodnie szerokie jak spódnica...). No więc przewiązuję sobie w pasie kawał materiału, który za spódnicę mi robić będzie. A niech tam, że na szerokie spodnie, jakoś przeżyję (spódnica własna, nie wypożyczona). No i okazuje się, że rękawek jednak trochę za krótki, że przydałby się dłuższy. Mój mąż zdążył sobie kupić tego dnia pamiątkowy t-shirt, więc zakładam go na siebie (tak, na koszulkę, którą miałam na sobie wcześniej). No, teraz spełniam wymogi Wink Więc jak ten bałwan ubrany na cebulkę, mogę wejść do środka. Jest dobrze Wink

joasiamac
Obrazek użytkownika joasiamac
Offline
Ostatnio: 6 dni 19 godzin temu
Rejestracja: 24 wrz 2015

Przy wejściu każdy dostawał elektronicznego przewodnika, który uruchamiany w odpowiednich miejscach, opowiadała o tym, na co się patrzyło, tudzież przed czym się stało.

A przed czym można było stać? Ananta Samakhom Throne Hall mieści w sobie dzieła tajskich rąk, wykonywane pod patronatem Queen Sirikit Institute, zrzeszającym tajskich rękodzielników. Są obrazy i rzeźby zdobione skrzydełkami owadów, są wyszywane obrazy wielkości kilka na kilkanaście metrów (i to z fakturą), są złote trony, statki, jest zastawa stołowa, są obrazy. Coś na kształt galerii. Ale sam w sobie budynek też jest piękny. Przewodnik opisuje z czego zrobiono dany twór, z jakiej okazji (tak, bo one to w większości prezenty dla rodziny królewskiej albo zrobione z okazji ich święta), a także ile osób i jak długo je robiło. I ta ostatnia informacja robi największe wrażenie. Przynajmniej na mnie robiła.

Zdjęć w środku robić nie można. Ograniczeń czasowych zwiedzania nie ma. Można przelecieć na szybko, ale można też stracić tu pół dnia.

I to by było na tyle. Poszliśmy jeszcze do zoo, bo było po drugiej stronie ulicy. Ot tak, żeby zobaczyć, jak bardzo różni się od naszych polskich ogrodów. I jakie gatunki zwierząt mają u siebie. Zdecydowanie inne niż my w Polsce. Wróciliśmy w stronę Khao San Rd, żeby nacieszyć podniebienia ostatnim posiłkiem w Tajlandii. Wróciliśmy po plecaki, odebrał nas zamówiony wcześniej busik i pojechaliśmy na lotnisko.

Pierwszy raz udało mi się lecieć samolotem na piętrze Wink Niewielu pasażerów klasy ekonomicznej się tam mieści, więc mieliśmy dla siebie szybką i sprawną obsługę. Przesiadka w Doha i powrót do kraju. Ot, pozostały piękne wspomnienia i chęć powrotu Biggrin

Antenka
Obrazek użytkownika Antenka
Offline
Ostatnio: 6 miesięcy 2 tygodnie temu
Rejestracja: 23 paź 2013

Asia- Good Dziękuję Give rose Smile

Andrew
Obrazek użytkownika Andrew
Offline
Ostatnio: 3 tygodnie 1 dzień temu
admin
Rejestracja: 07 maj 2015

Tak mnie tą Azją rozochociłaś, że... kupiłem dzisiaj bilet. Co prawda nie do Tajlandii, ale w te rejony Biggrin

Dżoana *good3* - dzięki bardzo za inspirację tą częścią świata. Dzięki za relację i fantastyczne fotki.

Strony

Wyszukaj w trip4cheap