Jesteś tutaj
Jesteś tutaj
Wycieczka z BP Rainbow Królewska Anglia czyli pięciodniowe zwiedzanie kraju króla Karola. Wylot z Katowic na lotnisko Luton i po zebraniu wszystkich uczestników przylatujących również z innych miast wsiadamy do autokaru i od razu zwiedzanie. No może nie od razu, bo okazuje się, że jednemu uczestnikowi zaginął bagaż, więc dopiero po załatwieniu formalności ruszamy w komplecie, chociaż z niekompletnym bagażem. Okazało się, że jakaś pani zabrała nie swoją walizkę i dopiero następnego dnia dowiozła ją do naszego hotelu. Ponoć statystyczny Anglik zużywa rocznie 2kg herbaty; no mnie to nie zaimponuje - zużywam więcej. I co to za ichnia herbata?? Na lotnisku przy wylocie pani kilka razy dopytywała czy aby ta zamówiona tea na pewno bez mleka. Jak można dolewać do herbaty mleko??! Horror. Tak więc z lotniska jedziemy do Windsoru i oglądamy tą królewską siedzibę. Niejako szokiem są przelatujące nad nim regularnie co kilka minut samoloty. No wewnątrz odgłosów silników nie słychać, ale inna szykana - zakaz robienia foto we wnętrzach. No zwiedza się ułomek tej najstarszej zachowanej królewskiej siedziby. Pozostała część zamku to prywatne królewskie apartamenty, gdzie ewentualnie przebywają zaproszeni goście i tam też jeden z gości poprawiał poprzedniej królowej instalację elektryczną. Z parkingu dojście do zamku kładką (kiedyś były tu tory) na stary dworzec z repliką zabytkowej lokomotywy, obok pomnika królowej Wiktorii i już brama. Oczywiście oprócz tej "turystycznej" są tu i inne bramy.
Ta okrągła wieża to ponoć jedna ze starszych części zamku.
papuas
"Służbowa brama" a zaraz ta turystyczna i jesteśmy w murach zamku. Tak trochę "na próbę" robię wewnątrz kilka foto.
Tak, nawet latarnie mają tu korony.
I już po opuszczeniu zamkowych wnętrz; jako dowód na prawdziwość opisu kilka foto przelatujących samolotów. Wg przewodnika ponoć zdziwiło to dogłębnie pewnego amerykańskiego turystę, który zapytał "... czy królowa nie mogła zbudować zamku gdzie indziej?? ... tylko tak blisko lotniska??"
papuas
Po foto królewskich gwardzistów kierując się do wyjścia mijamy królewską kaplicę św Jerzego, która jest miejscem ważnych uroczystości rodzinnych władców i miejscem pochówków. Tu też obok rodziców i męża spoczęła poprzednia królowa - Elżbieta II.
W czasie wolnym zaglądamy do zabytkowego kościoła, na tyłzch którego pozostałości dawnego cmentarza, kilka foto miasteczka Windsor i czas do autokaru.
papuas
Następnie podjeżdżamy pod Hampton Court Palace, którego zwiedzanie rozpoczynamy od kuchni; tu focić można. Potem reprezentacyjna sala, w której możesz poczuć się jak król. Tak, tak najsłynniejszym mieszkańcem pałacu był sam Henryk VIII. Przez kolejne dziedzińce dochodzimy do parku, by w czasie wolnym samodzielnie powrócić do stojącego na pobliskim parkingu autokaru. W zamku, do którego wchodzi się, a jakże przez most, rzucają się w oczy kominy o charakterystycznym kształcie; ich liczba poraża i niegdyś świadczyła o bogactwie właściciela.
Powyżej sam Henryk VIII z rodziną, a dalej wieżą zegorowa i ostatni już dziedziniec z zielonościami, a dalej spojrzenie na ogród i powrót.
papuas
Pierwsza, zajmuję najlepsze miejsce w pierwszym rzędzie.
Miła niespodzianka, bylo co czytać przy śniadanku.
Papuas, dzięki za "zakazane zdjęcia" Windsoru, nie bylam więc coś liznęłam.
Jak Windsor wypada według Ciebie na tle innych widzianych zamków?
Asiu, zasiadam koło ciebie.
Papuas, super,że udało ci się tak szybko ropozcząć opisywanie. W obydwu miejscach byłam i bardzo mi sie też podobały. Przepiękne, imponujące budowle.
Tak jak kocham herbatę i dużo jej piję, to też nie trawię herbaty z mlekiem
No trip no life
To bardzo trudne pytanie Asia, bo ...
pierwsze primo - w innych nie byłem, drugie primo - trzeba mieć sporo czasu i go obejść, a na wycieczce jest przewodnik i trasa i trzecie primo trudno ocenić jego wielkość, bo idąc do niego z jednej strony domy miasteczka, a z drugiej zamkowe mury ... potem mury i mury lub mury i obiekty zamku. Z całą pewnością jest ogromny. Foto z wnętrz to praktycznie foto jednej największej sali, no i jeszcze jedno z innej komnaty. Tak wyposażenie bogate i nie brakuje tu oryginalnych obrazów starych mistrzów, ale ... Łamiąc zakazy trza zachować umiar, bo nie masz pojęcia o konsekwencjach (upomnienie? wyrzucenie z ekspozycji? kara finansowa? konfiskata sprzętu?). Z tym "w innych nie byłem" po trosze prawda, bo jedynie ten następny już pokazany, no i pałac Buckingham - ale jedynie zewnętrznie. Hampton Court Palace też piękny i duży, z potężnymi ogrodami, w których praktycznie nie byliśmy jest jednak bardziej klarowny (bo nie jest siedzibą króla) - wzdłuż osi przez 3 dziedzińce i jesteś w ogrodach. W Windsorze idziesz między murami i budynkami, są miejsca gdzie możesz spojrzeć za mur, ale nawet po wizycie jakiegoś planu nie odważyłbym się nakreślić. Przechodząc przez zwiedzane wnętrza lądujesz na placyku przed płotem prywatnej królewskiej rezydencji. Ale wracając do wycieczki - spod Hampton Palace jedziemy już do hotelu, w którym będziemy spali 2 noce. Po kolacji wychodzimy w kierunku stadionu Wembley, ale właśnie go zamykają - zwiedzanie możliwe do godz 20, a właśnie dochodzi. Robię foto stojącemu przed nim posągowi Bobby'ego Moore'a i wracamy do hotelu, a nazajutrz zwiedzanie Londynu metrem. Foto z drogi ichnich domków i już moloch naszego hotelu.
Widok na dzielnicę spod bram stadionu i wracamy ok. 800m do naszego hotelu.
papuas
Podczas zwiedzania Londynu poruszamy się wyłącznie metrem i jest to rozwiązanie idealne. Rankiem pilotka rozdaje dzienne bilety na przejazdy i jeździsz do woli. Fakt, wymaga to niezłej orientacji, a przewodnik czy pilot musi podpowiadać uczestnikom co mają robić, więc cały czas włączony nadajnik i słuchawka w uchu. Na początku zdarzały się sytuacje, że w słuchawce pilot mówił ..." powiedziałem zjeżdżamy prawymi schodami i gdzie państwo tam idą ... lewymi schodami pojedziecie gdzie indziej..." Po dwóch takich przypadkach wszyscy zrozumieli - słuchać i wykonywać. Zwiedzanie Londynu rozpoczynamy od największego anglikańskiego kościoła - katedry św Pawła, która została zbudowana na przełomie XVII i XVIII wieku po wielkim pożarze miasta. Jest ogromniasta, a w jej kryptach spoczywa szereg wielkich postaci jak Wellington, Nelson, Churchill, a także jej budowniczy Wren. Mnie najbardziej spodobały się w niej "nocne lampki"
To popatrzcie na foto.
W katedrze jest też i nowoczesna rzeźba - Macierzyństwo czy może Matka. I zaraz schodzimy do krypty.
papuas
Po zobaczeniu wnętrza katedry idziemy przez "stary Londyn" czyli odbudowane po pożarze City do Opactwa Westminsterskiego - miejsca koronacji królów począwszy od Wilhelma Zdobywcy. Po drodze w oczy rzuca się jakaś chuda kamienica z uśmiechniętym mnichem na fasadzie. To jeśli mnie pamięć nie myli pozostałości założonego przez mnichów browaru. A oczywiste, że mnich po pyfku musi się uśmiechać.
papuas
Mnie jakoś nigdy Anglia nie kręciła...Ale z przyjemnością przycupnę i poczytam
posuńta się, posuńta
też się gdzieś tu mędzy wami wcisnę i popatrzę z ochotą na papuasową Anglię, zwłaszcza, że też sie wybieram (jak sójka za morze) i od lat nie moge się zdecydować....
wprawdzie byłam dawno temu, ale tylko w Londynie i tylko służbowo, więc jak to w delegacjach: za wiele tam nie zobaczyłam....
nie było czasu a i pogodę trafiłam prawdziwie angielską
a tu u Papuasa jakieś słoneczne tropiki widzę!
; a więc o ile sam Lądek to jak dla mnie moloch i "Wieża Babel", choć nie pozbawiony jest pięknych i ciekawych miejscówek i zabytków, o tyle cała reszta Anglii nęci mnie już znacznie bardziej, przy czym mam do nich "jakąś awersję" bo chronicznie nie cierpię tegoż narodu
, ale popatrzę z przyjemnością i mam nadzieję, że kiedys wreszcie sama się wybiorę; a tak najbardziej to bym chciała w pierwszej kolejności do Szkocji i Kornwalii
Piea