Widzę że na piękną pogodę trafiłeś, zupełnie nietypową ha ha .Miałeś naprawdę farta. Przyjaciólka mi mówila,że w tym roku wyjątkowo chłodne i mokre lato jet w Londynie.
Ale tłumy turystów widac..niestety tam tak przez cały rok.
Można powiedzieć, że miałem upalnie i ostre słońce czasem przeszkadzało w robieniu foto. Chyba ani razu nie wyciągałem parasola z plecaczka, chociaż przed pałacem Buckingham kilka kropel spadło, dosłownie kilka. No właśnie - spod Big-Bena idziemy pod Buckingham Pallace; idziemy nie najkrótszą, ale ciekawszą trasą. Najpierw Parliament Square Garden z pomnikiem Churchilla, dalej Parliament Street, potem Whitehall, gdzie zabytkowe gmachy i mnóstwo pomników i upamiętnień. Pomnik poległych w I wojnie, Kobietom II wojny, jest Montgomery, Earl Haig na koniu ... dochodzimy do Old Warr Office Building by przez plac defilad Horse Guards Parade obok budynku Old Admiralty i kolejnego pomnika wojennego dojść do królewskiego parku St. James i dalej pod pałac Buckingham. Po drodze mijamy jeszcze jakieś muzeum, stojącego na kolumnie księcia Yorku i pomnik rodziców Elżbiety II.
I nic się nie zmieniło Nel, w tym względzie; również dochodzimy tylko pod zamkniętą bramę. Król w domu - bo na maszcie powiewa jego flaga, zaś tytułu relacji nie można brać tak całkiem dosłownie. Spod pałacu wracamy do centrum na obiadokolację - dziś mamy rezerwowane stoliki w pubie. I trochę zamieszania z tym było, bo 2 osoby podjęły decyzję w ostatniej chwili ... więc dobrze, że my już klapnęliśmy z żoną przy nie rezerwowanym stoliku na pyfku, więc i te dodatkowe osoby mogły usiąść, bo w pubie pełno. Wiadomo w Anglii PUB to miejsce święte, kultowe i całkowicie bezkarne. Tak, tak - jedynie na ulicy przed pubem możesz bezkarnie pić alkohol, nawet jeśli go w tym pubie nie kupiłeś i piwo pochodzi ze sklepu. I taki obrazek widziałem z okna autokaru - weekendowy tłum kłębiący się na chodniku przed pubem. Po jedzeniu wracamy metrem do hotelu. Nazajutrz rano wykwaterowanie, bagaż pod opieką recepcji, a my dalej metrem na zwiedzanie Londynu. Normalnie byłem w szoku, kiedy do metra wsiadła wieloosobowa rodzina - matka z czwórką maleńkich dzieci. Wysiadamy na odpowiednim przystanku i Muzeum Historii Naturalnej. Eksponatów i kości tu od groma; w holu wisi szkielet płetwala błękitnego, dział paleo mocno rozbudowany - kości, szkielety, skamieliny; również historia pojawienia się człowieka mocno udokumentowana.
Budynek muzeum i już wchodzimy bocznym wejściem, bo inne wejście dla indywidualistów, a inne dla grup. Wita nas Dino, a pod płetwala dotrzemy później.
Są i ptaszki, a mnie najbardziej spodobało się drzewko z kolibrami, nie wiedziałem, że są aż tak maleńkie. Dronty dodo to raczej modele, bo doczytałem się, że ich szczątków niewiele się zachowało i to raczej części szkieletu.
Wśród motyli, a nie tylko wśród kości. I tak z niejednym eksponatem możesz się tu sfocić.
Po obejrzeniu sporej ilości eksponatów; przy niektórych nawet się nie zatrzymujemy jak np. przy automacie tyranozaura - to atrakcja wyłącznie dla dzieci; nie wszędzie docieramy, nie identyfikujemy każdego wypchanego zwierzaka, bo nawet dla mnie niektóre są zagadką ... Po prostu zapoznajemy się pobieżnie z bogactwem zbiorów, by ... zajrzeć jeszcze w wyznaczonym czasie do znajdującego się obok Muzeum Wiktorii i Alberta. Znajdują się tam zbiory sztuki i rzemiosła artystycznego z całego świata ze wszystkich okresów rozwoju sztuki.
Muzeum Wiktorii i Alberta - wchodzimy. Czy może być muzeum, które szczyci się FALSYFIKATAMI??! No może to właśnie muzeum Wiktorii i Alberta. Zaglądamy do pierwszej sali i głupieję .... toż to posąg Dawida dłuta Michała Anioła ... ale ... ?? przecie chyba znajduje się we Florencji, a kopia przed starym florenckim ratuszem ... ten nagrobek też już gdzieś widziałem ?? dopiero po przestiudiowaniu opisowych tabliczek można się zorientować, że to kopia np. z 1875r, a oryginał znajduje się w ... Ale oprócz falsyfikatów znajdują się tu również oryginały, zwykle zabezpieczone w gablotach. Pomimo tych falsyfikatów muzeum naprawdę godne polecenia. No i w jednym miejscu zobaczysz obok nagrobka z warsztatu Vischera, rzeźbę Michała Anioła i fragment kolumny Trajana. No, ale fasada starego drewnianego domu z Londynu to już oryginał jak i wiele innych.
Ale oprócz zabytków ważne są również lońdyńskie ciekawostki oraz tradycyjnie dla Londynu charakterystyczne. I tak dla mnie ciekawostką są taksówki (nie wiem czy wszystkie) gdzie pasażerowie siedzą twarzami do siebie. Po wyjściu z muzeum udajemy się pod najnowszą ciekawostkę - reklamę zarządzaną przez sztuczną inteligencję. Z angielskich stereotypów piętrowe autobusy i budki telefoniczne już były, ale nigdzie nie zauważyłem charakterystycznego policjanta i dziś jest ten dzień. Najpierw foto ciekawostek, a potem obiadokolacja w chińskiej dzielnicy.
Pod tym charakterystycznym zegarem ustalona godzina zbiórki i grupa udaje się na małe "co nieco", a indywidualiści samodzielnie szukają pożywienia.
I muszę powiedzieć, że trochę mnie wkurzają ci indywidualiści; no tutaj nie ma problemu, bo knajpek wkoło mnóstwo, ale ... Czasem jednak trudno o inny lokal, a do tego: za mało czasu, ... nie zdążymy zjeść ... itp a w rezultacie przez takie podejście ograniczają czas, który mógłby być wykorzystany na zwiedzanie.
Nooo, dla Biura to bonus - bo im więcej czasu wolnego tym mniej na zorganizowane zwiedzanie, co już w moim interesie nie leży. Stąd moja teza - indywidualiści niech se jeżdżą całkiem indywidualnie, a nie na objazdówki z Biura. Koniec narzekania. Po zorganizowanym posiłku szwędamy się trochę pod chińskimi lampionami, a potem w pobliżu umówionego zegara trafiamy na ciekawy skwerek z pomnikiem Szekspira. Na skwerku, jak to w Anglii jedni siadają na ławeczkach, inni wprost na glebie (czyt. trawie). Na skwerku są inne upamiętnienia aktorów - jest facet od "Deszczowej Piosenki" i inni, a z jednym to i ja robię se rodzinne foto.
Widzę że na piękną pogodę trafiłeś, zupełnie nietypową ha ha .Miałeś naprawdę farta. Przyjaciólka mi mówila,że w tym roku wyjątkowo chłodne i mokre lato jet w Londynie.
Ale tłumy turystów widac..niestety tam tak przez cały rok.
No trip no life
Można powiedzieć, że miałem upalnie i ostre słońce czasem przeszkadzało w robieniu foto.
Chyba ani razu nie wyciągałem parasola z plecaczka, chociaż przed pałacem Buckingham kilka kropel spadło, dosłownie kilka. No właśnie - spod Big-Bena idziemy pod Buckingham Pallace; idziemy nie najkrótszą, ale ciekawszą trasą. Najpierw Parliament Square Garden z pomnikiem Churchilla, dalej Parliament Street, potem Whitehall, gdzie zabytkowe gmachy i mnóstwo pomników i upamiętnień. Pomnik poległych w I wojnie, Kobietom II wojny, jest Montgomery, Earl Haig na koniu ... dochodzimy do Old Warr Office Building by przez plac defilad Horse Guards Parade obok budynku Old Admiralty i kolejnego pomnika wojennego dojść do królewskiego parku St. James i dalej pod pałac Buckingham. Po drodze mijamy jeszcze jakieś muzeum, stojącego na kolumnie księcia Yorku i pomnik rodziców Elżbiety II.
papuas
Niewątpliwie król jest w domu.
papuas
Udało się wejść do pałacu ? Za moich czasów był niedostępny do zwiedzania
No trip no life
I nic się nie zmieniło Nel, w tym względzie; również dochodzimy tylko pod zamkniętą bramę. Król w domu - bo na maszcie powiewa jego flaga, zaś tytułu relacji nie można brać tak całkiem dosłownie.
Spod pałacu wracamy do centrum na obiadokolację - dziś mamy rezerwowane stoliki w pubie. I trochę zamieszania z tym było, bo 2 osoby podjęły decyzję w ostatniej chwili ... więc dobrze, że my już klapnęliśmy z żoną przy nie rezerwowanym stoliku na pyfku, więc i te dodatkowe osoby mogły usiąść, bo w pubie pełno. Wiadomo w Anglii PUB to miejsce święte, kultowe i całkowicie bezkarne. Tak, tak - jedynie na ulicy przed pubem możesz bezkarnie pić alkohol, nawet jeśli go w tym pubie nie kupiłeś i piwo pochodzi ze sklepu. I taki obrazek widziałem z okna autokaru - weekendowy tłum kłębiący się na chodniku przed pubem. Po jedzeniu wracamy metrem do hotelu. Nazajutrz rano wykwaterowanie, bagaż pod opieką recepcji, a my dalej metrem na zwiedzanie Londynu. Normalnie byłem w szoku, kiedy do metra wsiadła wieloosobowa rodzina - matka z czwórką maleńkich dzieci. Wysiadamy na odpowiednim przystanku i Muzeum Historii Naturalnej. Eksponatów i kości tu od groma; w holu wisi szkielet płetwala błękitnego, dział paleo mocno rozbudowany - kości, szkielety, skamieliny; również historia pojawienia się człowieka mocno udokumentowana.
Budynek muzeum i już wchodzimy bocznym wejściem, bo inne wejście dla indywidualistów, a inne dla grup. Wita nas Dino, a pod płetwala dotrzemy później.
Są i ptaszki, a mnie najbardziej spodobało się drzewko z kolibrami, nie wiedziałem, że są aż tak maleńkie. Dronty dodo to raczej modele, bo doczytałem się, że ich szczątków niewiele się zachowało i to raczej części szkieletu.
Wśród motyli, a nie tylko wśród kości. I tak z niejednym eksponatem możesz się tu sfocić.
papuas
Po obejrzeniu sporej ilości eksponatów; przy niektórych nawet się nie zatrzymujemy jak np. przy automacie tyranozaura - to atrakcja wyłącznie dla dzieci; nie wszędzie docieramy, nie identyfikujemy każdego wypchanego zwierzaka, bo nawet dla mnie niektóre są zagadką ... Po prostu zapoznajemy się pobieżnie z bogactwem zbiorów, by ... zajrzeć jeszcze w wyznaczonym czasie do znajdującego się obok Muzeum Wiktorii i Alberta. Znajdują się tam zbiory sztuki i rzemiosła artystycznego z całego świata ze wszystkich okresów rozwoju sztuki.
papuas
Fajnie,żew programie była zaplanowana wizyta w pubie , bo jak piszesz to miejsce kultowe w UK i zdecdowanie warto to przeżyć.
No trip no life
Muzeum Wiktorii i Alberta - wchodzimy. Czy może być muzeum, które szczyci się FALSYFIKATAMI??! No może
to właśnie muzeum Wiktorii i Alberta. Zaglądamy do pierwszej sali i głupieję .... toż to posąg Dawida dłuta Michała Anioła ... ale ... ?? przecie chyba znajduje się we Florencji, a kopia przed starym florenckim ratuszem ... ten nagrobek też już gdzieś widziałem ?? dopiero po przestiudiowaniu opisowych tabliczek można się zorientować, że to kopia np. z 1875r, a oryginał znajduje się w ... Ale oprócz falsyfikatów znajdują się tu również oryginały, zwykle zabezpieczone w gablotach.
Pomimo tych falsyfikatów muzeum naprawdę godne polecenia. No i w jednym miejscu zobaczysz obok nagrobka z warsztatu Vischera, rzeźbę Michała Anioła i fragment kolumny Trajana.
No, ale fasada starego drewnianego domu z Londynu to już oryginał jak i wiele innych.
Ostatnie spojrzenie na falsyfikaty i wychodzimy.
papuas
Ale oprócz zabytków ważne są również lońdyńskie ciekawostki oraz tradycyjnie dla Londynu charakterystyczne. I tak dla mnie ciekawostką są taksówki (nie wiem czy wszystkie) gdzie pasażerowie siedzą twarzami do siebie. Po wyjściu z muzeum udajemy się pod najnowszą ciekawostkę - reklamę zarządzaną przez sztuczną inteligencję. Z angielskich stereotypów piętrowe autobusy i budki telefoniczne już były, ale nigdzie nie zauważyłem charakterystycznego policjanta i dziś jest ten dzień. Najpierw foto ciekawostek, a potem obiadokolacja w chińskiej dzielnicy.
Pod tym charakterystycznym zegarem ustalona godzina zbiórki i grupa udaje się na małe "co nieco", a indywidualiści samodzielnie szukają pożywienia.
I muszę powiedzieć, że trochę mnie wkurzają ci indywidualiści; no tutaj nie ma problemu, bo knajpek wkoło mnóstwo, ale ... Czasem jednak trudno o inny lokal, a do tego: za mało czasu, ... nie zdążymy zjeść ... itp a w rezultacie przez takie podejście ograniczają czas, który mógłby być wykorzystany na zwiedzanie.
papuas
Nooo, dla Biura to bonus - bo im więcej czasu wolnego tym mniej na zorganizowane zwiedzanie, co już w moim interesie nie leży. Stąd moja teza - indywidualiści niech se jeżdżą całkiem indywidualnie, a nie na objazdówki z Biura. Koniec narzekania. Po zorganizowanym posiłku szwędamy się trochę pod chińskimi lampionami, a potem w pobliżu umówionego zegara trafiamy na ciekawy skwerek z pomnikiem Szekspira. Na skwerku, jak to w Anglii jedni siadają na ławeczkach, inni wprost na glebie (czyt. trawie). Na skwerku są inne upamiętnienia aktorów - jest facet od "Deszczowej Piosenki" i inni, a z jednym to i ja robię se rodzinne foto.
papuas