THE MAGIC OF VIETNAM- Wietnam Północny-Fotorelacja- uciekając przed deszczem czyli historia pewnej Merelki :)

257 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
Tom-Gdynia
Obrazek użytkownika Tom-Gdynia
Offline
Ostatnio: 7 miesięcy 5 dni temu
Rejestracja: 04 wrz 2013

Autobus
Sleeper....
Taki autobus to nie to samo co PKS. Sleepery we Wietnamie lub w Tajlandii to wyjątkowo wygodny sposób podróżowania. Miejsc chyba oklo 36. trzy rzędy , dwa pięterka. Dwa przejścia. Uchylne długie fotele. Można się normalnie położyć i spać..... Bardzo fajnie. Nie to co leżanka w sypialnym pociągu ale i tak warunki rewelacyjne. W sam raz na całonocną jazdę......
Nazbierało sie nas jakieś 20 osób i wyruszyliy w końcu w okolicach godziny 20.30 w drogę. Ciemno.
Ale jeszcze sobie nie pośpimy.
Opuszczają monitory LCD. Wietnamczycy to chyba rozrywkowy naród. Po co spać , jeśli można popuszczać teledyski........
WIETNAMSKIE TELEDYSKI - nie ma to wiele wspólnego z naszymi.....
Mieszanka discopolo w bardziej balladowym odcieniu..... Jeden podobny do drugiego. Ba.... każdy kolejny był kontynuacją poprzedniego. Cała płyta DVD jednego wykonawcy to 20 piosenek i jedna fabuła.......
""One jechały na rowerze i popsuło im się koło. Oni pomogli bidulkom ochoczo i tak między nimi zaiskrzyło. Potem on został mafiozem, a ten drugi nie. Mafiozo dzieczynę wziął sobie sam , więc ta druga pocieszała tego drugiego. W końcu jednak wszyscy poszli po rozum do głowy i się poukładalo.....""
Krótko i węzłowato..... - po co aż 2 godziny śpiewać ??? Bo Wietnamczyk lubi Bo Wietnamczycy są romantyczni.......

Prawie zasnąłem.....prawie polubiłem wietnamską muzykę..... Nie przszkadza. Pozwala zasnąć
Ale nie..... Niestety.
Muzyka się skończyła... Kieowca wyjął płytę z czytnika i wsadził kolejną :
KABARET !!!!! Wietnamski Kabaret... No rzeźnia po prostu . Piski, skrzypy , skandujący , rwany, gardłowy głos. Raz skrzeczący , raz piskliwy...... No tego się nie da wytrzymać.........
-- Asiu ? Widziałaś może gdzieś moje Merelki ?? Odłożyłem je koło ciebie ?
-- a skąd mam wiedzieć. Sam sobie pilnuj swoich butów ....
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
......myśl..........

............Jakaś zatęchła , śmierdząca wilgocią ciemna nora . Echo . Slychac stukot cięzkich butów.
........silnie świecące światło prosto w oczy....... dentysta ?? .....chyba nie....... coś rączkami nie można ruszać . Zwiazane. Wietnamskie więzienie... Błysk czegoś długiego i.....łup.... pierwsza bambusowa pałka spada na głowę.....
--- mów gnoju !! dlaczego to zrobiłeś !!! ?
--- ale, że co ??
--- dlaczego skopałeś niczemu niewinnego kierowcę autobusu !!! ??
--- niewinnego ??!!! a kto powiedział , że niewinnego !!!?
--- a co on takiego zrobił ??
--- jak to co ?? puszczał kabaret !!!!!!!!
--- Kabaret ??? to co ?? To bardzo dobry kabaret !!!!!
--- Ale WIETNAMSKI !!!!. Zresztą to nie ja zrobiłem.......
--- Nie ty ??? to kto ?? Mów , kto ci pomagal...... !! Dawać mi tu prąd !! Wyciśniemy to z niego.! 380 V !!!!
--- To nie ja !! To MERELKA !!
--- Merelka ??? A kim jest ta cholerna Merelka... ?!!
--- Butem !! Moim Prawym Butem
--- Dobra weźcie ten prąd. Przynieście kaftan ........

.................................................. .................................................. .................................................. ......................................

Bardzo starałem się przejść nad kabaretem do porządku dziennego (bardzo nocnego). Nie dało się . Stopery do uszu załatwiły sprawę . Dwie godziny póżniej już nic głupiego nie puszczali. Po kolejnych trzech godzinkach gdzieś dojechaliśmy....... Godzina 5.00 Ciemno jak w ...........
-- Wychodzimy ?? jesteśmy na miejscu ??
-- chyba nie. Połowa ludzi śpi. Cao Bang jest ostatnią stacją....
-- aaaa, to śpimy......
po godzinie......
-- coś długo nie rusza...... excuse me ??? is this Cao Bang ??
-- yes, yes, Cao Bang....
No tak......dla nich to darmowa noclegownia czy co ?? czekają do dziewiątej ??? Idziemy stąd
Zrozumieć Wietnamczyka ? To wymaga wysiłku....

Welcome to Cao Bang

Moje zdjęcia z różnych, dziwnych miejsc http://tom-gdynia.jalbum.net/   Music 2

Tom-Gdynia
Obrazek użytkownika Tom-Gdynia
Offline
Ostatnio: 7 miesięcy 5 dni temu
Rejestracja: 04 wrz 2013

Dzień następny...... czyli GOOD BYE CAO BANG
----------------------------------------------------------------------------

Około godziny 6.30 kwaterujemy się w hotelu . Nie pamiętam już nawet nazwy......ale musielismy zbudzić obsługę śpiącą na złączonych krzesełkach. Obsługa hotelowa w nocy zawsze śpi na jakichś złączonych krzesełkach . Pokój dla pracownika do za duży luksus....
Krótki prysznic i wychodzimy "na miasto", oddając nasze brudne ciuchy do pralni.
Czym jest CAO BANG ?
To miasteczko w górach na północnym wschodzie Wietnamu. Według przewodnika Marco Polo (zresztą strasznie beznadziejnego) świetna baza wypadowa do okolicznych atrakcji........ Miasteczko trochę chyba większe od Bac Ha , położone po obu stronach rzeki, połączone mostem.....
Wybitnie nieturystyczne. Całkowicie. Jesteśmy jedynymi białymi w mieście.....
Usiłujemy znaleźć jakąkolwiek agencję zajmującą się organizowaniem jakiegokolwiek ruchu turystycznego, wynajmująca przewodników, skutery lub organizującej jakies wycieczki.
NIE MA ŻADNEJ . NIC !!!!!
Nie ma białasów. Tu nikt nie przyjeżdża.
Atrakcje wokół Cao Bang:
-- największe wodospady we Wietnamie
-- jakieś ładne jezioro
-- jakaś śliczna jaskinia przez którą można przepłynąć
-- mniejszość etniczna Tay

Niestety miejsce wskazane jako punkt informacji turystycznaj i agencja (w przewodniku) już nie istnieje.
Jedyną możliwością na zwiedzenie czegokolwiek to wynajem za 100 USD za dzień taksówki. Bo odległości do "atrakcji " są duże. Od 50 do 100 kilometrów każda...... No chyba , że mozolnie kombinując jakimiś busami z przesiadkami można by było gdziećś dotrzeć.........
Ludzi Tay już widzimy. Niestety niczym nie zachwycają. Ciężko ich odróżnić od normalnych Wietnamczyków. Szwędamy się tak ponad dwie godziny. Zeszliśmy to miasto w każda stronę i ........ mamy pewien zgryz.......
Jak my tu posiedzimy ze dwa dni , to wydamy kupę szmalu na pierdoły , nieproporcjonalnie dużo do realiów wietnamskich. A nie starczy nam już czasu na powrót do Sapy..... Bo jeszcze HaLong i Cat Ba przed nami......
Więc..... ? Zawijamy d.......w troki i spadamy stąd. Czas przeznaczymy na Sapę. Mgła czy deszcz, nieważne....pójdziemy na trekingi

Wracamy do naszego hotelu , odbieramy ciuchy z pralni.(już wyprane , ale ociekające wodą ) , wymeldowujemy się (właścicielka nawet oddaje nam połowę kasy )
i godzinke później siedzimy już w autobusie do Hanoi

Dziennym autobusie do Hanoi. To już nie sleeper. To juz pełn folklor z klimatyzacją naturalną (czyli przez okno). Ale za to jesteśmy lokalną atrakcją. 9-godzinna podróż upływa na rozmowach z Wietnamczykami. Sami się przysiadają i zagajają rozmowę . Nawet gadają po angielsku. To pracownicy banków. Dwa tygodnie pracują w Cao Bang, dwa tygodnie w Hanoi.... Jest sympatycznie. To wesoły , bezpośredni naród.

Wieczorem wpadamy do naszego ULUBIONEGO hotelu Victor w Hanoi
-- ooooo co się stało ?? mieliście być za trzy dni ???
-- eeee, bo u was jest fajniej........

Kwaterujemy się na noc i załatwiamy sobie u nich wycieczkę 3-dniową na Ha Long. Z firmy Cristina Cruise.......
Rano po nas przyjadą....... Oddajemy ciuchy do pralni. Odbierzemy za trzy dni......

Aha :
Nie wiem czemu nie zrobiłem ani jednego zdjęcia w Cao Bang ? Naprawdę ani jednego

Moje zdjęcia z różnych, dziwnych miejsc http://tom-gdynia.jalbum.net/   Music 2

Tom-Gdynia
Obrazek użytkownika Tom-Gdynia
Offline
Ostatnio: 7 miesięcy 5 dni temu
Rejestracja: 04 wrz 2013

Dzień kolejny - czyli jedziemy sobie popływać....
-------------------------------------------------------------------
-- Storm coming ....... Coming from Philippines....
--że co ?? właśnie uciekamy przed deszczem....
-- storm coming. But no problem . Storm will be within four days..... You are lucky
-- Lucky ?? Mam nadzieję że zdążymy wrócić.......

Wycieczkę na Halong kupiliśmy za chyba 98 USD . Firma Cristina Cruise . Cena obejmuje dojazd do Ha Long, zakwaterowanie na statku, nocleg na statku, rejs, kolejny nocleg na wyspie Cat Ba , wyżywienie )napoje płatne dodatkowo), program z przewodnikiem ...... fajnie
-- chcecie droższą ?? Qeen Elisabeth ?? Może Golden Lotus ?? Są bardziej luksusowe itd itp.....
-- nie chcemy.

No i nie żałujemy. Stateczki podobne do siebie jak dwie krople wody. Może na niektórych dają troszkę lepsze jedzenie. I dont care.....
Nasza łódź ma 10 kajut 2-osobowych. Z klimatyzacją i łazienkami. Troszkę duszno, ale poza tym ok.
Nie będzie nas na łodzi więcej jak 14 osób. Jest po sezonie , więc obłożenie wszyscy mają kiepskie.....

Z tym sezonem na Wietnam to ja troszkę nie rozumiem
Niby sezon jest od grudnia do marca. Ale ja sądzę , że to dla tych co myślą o zwiedzaniu całego Wietnamu. Na południu wtedy jest pora sucha, czyli idealnie do zwiedzania..... Ale Halong bywa wtedy zimne i mgliste...... A góry na północy też średnio ciekawe. Więc chyba jednak ten kraj trzeba zwiedzać na raty. Jesienią północ, zimą południe.
Jak ktoś ma ochotę, to LOT na przełom września i października 2012 wstawił znowu promocję i loty do Hanoi kosztują 1.600 zł w obie strony (miejmy nadzieję , że nie tym "wyklepanym" Boeingiem.....

W każdym razie długo się zastanawialiśmy jaką firmę wybrać na ten rejsik. Braliśmy pod uwagę jeszcze Kangaroo Cafe (to oryginalne - australijskie ), nawet ich znaleźliśmy , ale uznaliśmy , że nie damy im zarobić. Ich strona internetowa to jedno wielkie ględzenie jacy to Wietnamczycy są złodzieje i oszuści i co grozi turyście i ile straci jeśli wykupi u Wietnamczyka rejs.... O swojej ofercie parę zdań. Nie cierpię takich gnojków. Kampania negatywna. Tylko i wyłącznie. Same bzdety, urabianie biednych niemieckich emerytów. Zastraszony emeryt to najlepszy klient. Zatem omijaliśmy Kangaroo Cafe szerokim łukiem ....

Generalnie odnośnie wycieczek - przed wyjazdem do Wietnamu zapisałem sobie adresy biur Sinhcafe Tourist - czyli też tej oryginalnej wietnamskiej , a często podrabianej. Nawet nie chciało nam się ich szukać w Hanoi. Nie skorzystaliśmy ani razu. Ani w kwesti wycieczek , ani transportu. I żyjemy

Droga do Ha Long dość długa niestety. Jeden postój w jakimś sklepie, ale dosłownie 20-minutowy, bardziej na toaletę . Bez zastrzeżeń.
W porcie takich stateczków jak nasz stoją setki..... Bardzo fajne stateczki. Drewniaki U nas to byłby rarytas, u nich normalka.

Niestety pierwszego dnia pogoda była smutna. Niebo całkowicie zasłonięte, nawet jakaś mżawka. Mleko. Jedno wielkie mleko...... Ale następnego dnia wyjdzie słońce

pakowanie zaopatrzenia na nasz statek

port w Halong City

statki - jeden podobny do drugiego .
Jedynie na jednodniowe Ha Long płyną chyba mniejsze- takie bez kajut....

No to płyniemy w kierunku gór w zatoce... Pierwszefo dnia w programie jest niewiele. Dotrzeć tam , zwiedzić kolorową jaskinię , popływać na kajakach , wykąpać się w morzu, pośpiewać karaoke......

towarzystwo kormoranów (chyba) . Raz miałem lepsza okazję na fotkę ale zmieniałem obiektyw..... i przepadło...

rybacy.....

Moje zdjęcia z różnych, dziwnych miejsc http://tom-gdynia.jalbum.net/   Music 2

Tom-Gdynia
Obrazek użytkownika Tom-Gdynia
Offline
Ostatnio: 7 miesięcy 5 dni temu
Rejestracja: 04 wrz 2013

Bebet
Lipiec na Kambodżę to tak średnio. Pora deszczowa. Komary. A to strefa malaryczna. Wolę minimalizować ryzyko

Eleno Dzięki za życzenia. Odnośnie wizy wietnamskiej:
Załatwiliśmy ją w Polsce. Kosztowała 200 zł od osoby. Strasznie ciężźko było znaleźć druki formularzy w internecie. Już nie pamiętam jak , ale je znaleźliśmy , wypełniliśmy i daliśmy wraz z paszportami bratu. Brat mieszkając w Wawie złożył w ambasadzie. Czekał jakiś chyba tydzień.
Podobno wystawia si również promesy wiz i odbiera na lotnisku na miejscu. Ale my wolimy mieć wszystko na pewniaka.
Z Kambodżą dopiero pomyślimy (zresztą wizę wietnamską również trzeba od nowa zrobić ). Można na miejscu wyrobić na granicy z Kambodżą (chyba 20-25 usd, ale muszę sprawdzić). Natomiast znowu muszę zrobić wizy tajskie (podobno aktualnie bezpłatne), bo na granicy lądowej z Kambodżą podobno nie ma takiej możliwości. Trzeba wlecieć do Taj samolotem. Też muszę to sprawdzić.

Wracając do Ha Long:
Dopłynęliśmy do jednej z zatoczek. Będziemy tutaj zwiedzać "kolorową jaskinię" , potem kto chce może sobie popływać 40 minut kajakiem i następnie zacumujemy niedaleko, na morzu na kąpiele , karaoke i żeby spędzić noc na statku.
Jednodniowe rejsiki moim zdaniem nie mają sensu. Po kajakach i krótkiej kąpieli się wraca.......

Wrażenia odnośnie samej zatoki Ha Long....
W jednej z relacji , którą przeczytałem przed wyjazdem do Wietnamu jegomość napisał:
""Halong Sralong - lepiej jeździe do Sapy ""
Nie do końca się z tym zgodzę, chociaż zatoka w żaden sposób nie powaliła mnie na kolana. Jeśli się wcześniej nie widziało podobnych formacji skalnych na wodzie to z pewnością jest to niezła atrakcja. Jednak my już widzieliśmy kwyspy Phi Phi z kryształowo czystymi wodami , szczególnie zatoczki wokół Phi Phi Lei....... Jakbym miał porównywać , to znacznie bardziej podobały mi się właśnie one....
Na Halong niestety woda jest strasznie brudna. Nie przeszkadzało to osobom kąpiacym się . Jednak płynąc widziałem masę śmieci i plam od ropy lub czegoś podobnego.
Druga kwestia to plażyczki. Na Morzu Andamańskim jest ich pełno . Poutykanych wśród skał niwielkich , romantycznych , z rażąco białym , miałkim piaseczkiem.
Na Halong takich plażyczek praktycznie nie ma. A jeśli już coś jest , to z piaskiem przypominającym żwir, lub szary mułek. Być może inne zatoczki regionu wygladają lepiej ale my takich nie widzieliśmy. Jedyną wysepką "wypoczynkową" była Monkey Island , ale tej równiż wiele brakowało do tych tajskich.....

Za to na Ha long panuje cisza. Nie ma speadboatów. Noc na stateczku była naprawdę przyjemna. Można sobie spać na górnym pokładzie pod gwiazdami (tak...chmury ustąpiły w zasadzie po zachodzie słońca), ponieważ jest gorąco nawet w nocy. Tylko echo niesie jakieś śpiewy karaoke z niektórych zacumowanych łajb.
Drugą zaletą jest prawdziwe życie lokalnych mieszkańców, którego na bardzo turystycznych wodach Morza Andamańskiego się nie uświadczy. Połowy rybek, wioski rybackie na palach itd....

Jeśli juz ktoś chce sobie popłynąć na HaLong to polecam minimum 2-dniową , a najlepiej 3-dniową wycieczkę . Sam nie byłem do tego przekonanay , ale dałem się namówić Momicie i nie żałuję .
Oczywiście są jeszcze inne możliwości. Można przetransportować się na wyspę Cat Ba i stamtąd wykupić kilkudniowy rejs po zupełnie innej (ale również z takimi formacjami skalnymi) zatoce. Tak zrobiła Czeszka Elena, a ja potwierdzam , że sporo jest ofert tego typu w agencjach wycieczkowych na Cat Ba.

My w każdym razie wpływamy do jednej z zatok i wysiadamy w celu obejrzenia jaskini. Zabieram statyw

w drodze do jaskini.......

motylki w stanie uniesienia

A to już jaskinia.. Podświetlana tylko miejscami oświetleniem ledowym..... Całkiem ładna, ale jak ktoś chce zobaczyć naprawdę piękną i wielgachną jaskinię to polecam Jaskinię Postojną w Słowenii....
jeziorko....

Moje zdjęcia z różnych, dziwnych miejsc http://tom-gdynia.jalbum.net/   Music 2

Tom-Gdynia
Obrazek użytkownika Tom-Gdynia
Offline
Ostatnio: 7 miesięcy 5 dni temu
Rejestracja: 04 wrz 2013

Całe oświetlenie jest sztuczne poza tym niebieskim . To światło dnia wpadające przez szczelinę..

Moje zdjęcia z różnych, dziwnych miejsc http://tom-gdynia.jalbum.net/   Music 2

Tom-Gdynia
Obrazek użytkownika Tom-Gdynia
Offline
Ostatnio: 7 miesięcy 5 dni temu
Rejestracja: 04 wrz 2013

Większość turystów mówi , że kiczowate.....
Ja tam wolę takie niż ciemną ciemność

Moje zdjęcia z różnych, dziwnych miejsc http://tom-gdynia.jalbum.net/   Music 2

Tom-Gdynia
Obrazek użytkownika Tom-Gdynia
Offline
Ostatnio: 7 miesięcy 5 dni temu
Rejestracja: 04 wrz 2013

HaLong 1-dniowy. - Jazda do portu + 2-godzinny rejs w kierunku pierwszego pasma gór + parkowanie w tej zatoczce + zwiedzanie tej jaskini + 40 minut pływania kajakami w tym mijscu + kąpiel ..... i do Hanoi.
Owszem , jeśli macie napięty plan i mało czasu to jest to jedyne wyjście. Lepszy jeden dzien niż wcale.
Z drugiej strony kolejne dni na HaLong aż tak wiele znowu nie dają , o czym w "następnych odcinkach" mydlanej opery........

A wracając do relacji....
Opuszczamy już jaskinię i udajemy się na stateczek (narazie taki mały , bo nasz cumuje nieco dalej na morzu)
Teraz w programie kajaki (które nas nie interesują. siedzimy sobie przy pontonowej wiosce i czekamy)
Pstrykając zdjęcia od czasu do czasu i zaglądając wszędzie tam gdzie nie trzeba zaglądać

takim czymś się pływa na wycieczki z noclegiem..

życie na pontonach. Nawet psa mają..... Gdzie on chodzi na spacery ??

żagle stawiają jedynie dla picu . Dla ozdoby.

Moje zdjęcia z różnych, dziwnych miejsc http://tom-gdynia.jalbum.net/   Music 2

Tom-Gdynia
Obrazek użytkownika Tom-Gdynia
Offline
Ostatnio: 7 miesięcy 5 dni temu
Rejestracja: 04 wrz 2013

Hehehe..... Wietnam to nie Tajlandia. Tutaj szofera nie dają do kajaka gratis
Więc albo sobie pomachacie rączkami albo jeśli chcecie jak dama....... to statek Wam ucieknie i będziecie wyglądali np. .... tak

Moje zdjęcia z różnych, dziwnych miejsc http://tom-gdynia.jalbum.net/   Music 2

Tom-Gdynia
Obrazek użytkownika Tom-Gdynia
Offline
Ostatnio: 7 miesięcy 5 dni temu
Rejestracja: 04 wrz 2013

Tak swoją drogą to szaro się zaczęło robić .......
takim transportem zaopatrują wioskę na pontonach i łodzie

berbeć

Moje zdjęcia z różnych, dziwnych miejsc http://tom-gdynia.jalbum.net/   Music 2

Tom-Gdynia
Obrazek użytkownika Tom-Gdynia
Offline
Ostatnio: 7 miesięcy 5 dni temu
Rejestracja: 04 wrz 2013

My już stoimy na kotwicy.
Te inne stateczki tez nie płyną. Jak ktoś chce to może sobie poskakać do wody. Kolacja i taki tam ....
Potem już tylko karaoke w głównym salonie , albo ogladanie gwiazd na górnym pokładzie.
Wybieramy to drugie, bo w dzieciństwie słoń nam na ucho nadepnął...

wieczór zbliża się , co nie znaczy że rybacy kończa pracę..
Ogólnie bardzo cichutko....

Jak już wspomniałem na początku, trochę szczęścia było i sporo pecha.....
Chmury ustępują , znaczy że następnego dnia może będzie słonacznie..
Ale zachodu słońca nie zrobię , bo zaszło 30 minut za szybko (nie poczekało , aż się chmury całkiem odsuną)
Niestety, rano wstałem o 5.00 licząc na wschód.... Coś tam wyszło , ale taki "bardzo późny wschód słońca", bo na wschodzie akurat mieliśmy wysokie góry....... (do tego bardzo blisko)

Jak zrobić zdjęcie innego stateczku stojącego w nocy i lekko tylko podświetlonego ?
Nie mam pomysłu. Może mając Nikona D3s, używając ISO 12.000 lub 25.000by to nie był problem. Aparat zamienia noc w dzień.
Niestety mój ma ISO do 3200, i mimo najjaśniejszego obiektywu, czas ledwo 1/4 sekundy (czyli stanowczo za długi na pstrykanie z ręki , zwłaszcza obiektywem bez stabilizacji)
Statyw nie ma sensu, bo pokład się kiwa, zresztą obiekt pstrykany też się kołysze......
Coś tam wyszło , ale niewystarczająco ostro......
Tak sobie w każdym razie medytowaliśmy otoczeni kilkunastoma takimi krypami..... Czasem woda niosła jakieś śpiewy.....

Moje zdjęcia z różnych, dziwnych miejsc http://tom-gdynia.jalbum.net/   Music 2

Strony

Wyszukaj w trip4cheap