Hotel jest jeden w czasie całej wycieczki co jest bardzo, bardzo wygodne. To jest The MAy Hotel. Połozony blisko plaży, gdzie mozna załapac się na cudowne masaże, piękne zachody i pyszne jedzonko. Co ważne , usytuowane jest też blizutko centrum miasta więc dwa kroki do sklepów , knajpek etc
Na Sao byłam dwa razy o czym naspiszę pózniej i tam niestety tych czerwonych rozgwiazd nie ma. One są na plaży starfish i niestety tego nie ma w programie wycieczki. Więc my wybrałyśmy się tam na własną rękę tj z lokalnym biurem. Absolutnie warto. Biuro z którego dwa razy korzystałam jest blisko hotelu. jak sie idzie do głównej ulicy od hotelu, to trzeba przejść na drugą stronę tej głównej parę metrów w prawo i jest już biuro. Przemili ludzie , ceny ok.Polecam. Do Sunset Sanato nie dotarłam, bo ładne zachody są na plaży przy hotelu i popływać też można
Nam nazwa sim bardziej kojarzy się z kartą sim ha ha. Tym razem jednak chodzi o coś zupełnie innego , amianowice o.... wino o tej nazwie. Wino sim jest bardzo popularne na wyspie i w całym zresztą Wietnamie.Jest to jednak jeden ze specjałów właśnie tej wyspy.
Według miejscowych Sim Wine ma naturalne właściwości lecznicze. Może pomóc w zmęczeniu, wspomaga trawienie i zmniejsza ból stawów. Skoro tak, to wszyscy bardzo chętnie przystępujemy do testowania wina w słabszej i mocniejszej wersji. Nie wiem czy komuś pomogło w stawach ,ale na pewno wszystkim opadło zmęczenie i na twarzach zawitały szerokie "banany"
Zaczynamy jednak nie od wina a od spaceru ogladając rózne rosliny. Potem testowanie sim a na koniec zaglądamy do sklepu z rożnymi smacznymi wyrobami . ja kupuję suszone mango , które jest po prostu rewelacyjne.
Niestety żadnej fotki z testowania wina nie mam, ale może to i lepiej ha ha
Na kolację idziemy do jednej z lokalnych knajpek. A potem mam ochotę na moją ulubioną kawę latte. Sęk jednak w tym, że nie chcę mrożonej tylko tak tradycjnie na ciepło, ewentualnie letnią. Zobaczcie jak udaje się wybrnąć pomysłowej Wietnamce w kawiarni ha ha . Kawa jest dobrze letnia ..
Od pilotki dowiadujemy się ,że następny dzień mamy wolny, bo czekamy na grupę katowicką . Potem będziemy już jeżdzić większą ekipą.
Nie chcemy spędzać całego dnia na leżakowaniu przy hotelu. Wykupujemy więc w lokalnym biurze wycieczkę. Jedziemy do Parku Narodowoego a potem na słynną plażę Starfish z rozgwiazdami, której nie ma w programie wycieczki. Nasz wyjazd będzie indywidualny możemy więc dowolnie wydłużyć czy skrócić jej którąś część.
Wieczór spędzamy na plaży.
To nasz hotel od strony plaży.
Najpierw kąpiel w cieplutkiej wodzie a potem podziwianie zmieniających się kolorów na wodzie i niebie
njoo... ja tez zawsze chętnie odwiedzam wszelkie winnice bo lubię próbować nowe smaki:) ; wietnam wciąz przede mną więc tym bardziej oglądam i czytam z ciekawością
Asiu, tym suszonym mango to się zajadałam. Potem kupiłam jeszcze do domu i na prezenty. Znakomite .
Piea, to koniecznie Wietnam musisz odwiedzić. Ja też muszę wrócic, tym razem już na kontynent.
DZIEŃ 3
Nasz plan na dzień wolny to indywidualna wycieczka, o której wcześniej pisałam
Jedziemy na północ wyspy do Parku Narodowego . Jesteśmy zupełnie same tzn my dwie + kierowca, jedziemy autem osobowym więc super. Droga trwa ok 40 min.
Na miejscu dostajemy lokalną przewodniczkę.Idzie pierwsza i opowiada nam o róznych roślinkach. Buzia jej sie nie zamyka, mówi dość głosno więc juz wiemy ,że na jakieś ptaszki szans nie ma. Oglądamy więc wietnamski las
Przechodzimy przez recepcję
Trzeba iść bardzo ostrożnie, bo łatwo gdzieś nogę zostawić
Bardzo ładne są palmy , które służą w Wietnamie do dachów, łodzi ,ale przede wszystkim słynnych kapeluszy wietnamskich w kształcie stożka.
Kapelusz Non La jes twręcz symbolem tego kraju. Ma dość długą historię , bo ok 3 tys lat. Zobienia kapelusza wale nie jest łatwe , to jest żmudna i ciężka praca.
Są one wciąz bardzo poularne i noszone są przez Wietnamki. Świetnie chronią przed słońcem.
piękny ten trek po dżungli, chociaż szlak wygląda na wymagający i pełen kłujoków szkoda, że ptaszków nie będzie za to ciekawostką dzikie orchidee no pieszo po dżungli nigdy nie chodziłem, a i miał bym obawy przed kontaktem z jakimś jadowitym w Wietnamie też przecie jakieś węże żyją
Aneta, to fajnie ,że wróciłaś .
Hotel jest jeden w czasie całej wycieczki co jest bardzo, bardzo wygodne. To jest The MAy Hotel. Połozony blisko plaży, gdzie mozna załapac się na cudowne masaże, piękne zachody i pyszne jedzonko. Co ważne , usytuowane jest też blizutko centrum miasta więc dwa kroki do sklepów , knajpek etc
Na Sao byłam dwa razy o czym naspiszę pózniej i tam niestety tych czerwonych rozgwiazd nie ma. One są na plaży starfish i niestety tego nie ma w programie wycieczki. Więc my wybrałyśmy się tam na własną rękę tj z lokalnym biurem. Absolutnie warto. Biuro z którego dwa razy korzystałam jest blisko hotelu. jak sie idzie do głównej ulicy od hotelu, to trzeba przejść na drugą stronę tej głównej parę metrów w prawo i jest już biuro. Przemili ludzie , ceny ok.Polecam. Do Sunset Sanato nie dotarłam, bo ładne zachody są na plaży przy hotelu i popływać też można
No trip no life
Dziękuję bardzo. Teraz spokojnie czekam na relacje..
Ok, to jedziemy dalej z relacją ..
A kolejnym punktem na mapie jest Winnica Sim.
Nam nazwa sim bardziej kojarzy się z kartą sim ha ha. Tym razem jednak chodzi o coś zupełnie innego , amianowice o.... wino o tej nazwie. Wino sim jest bardzo popularne na wyspie i w całym zresztą Wietnamie.Jest to jednak jeden ze specjałów właśnie tej wyspy.
Według miejscowych Sim Wine ma naturalne właściwości lecznicze. Może pomóc w zmęczeniu, wspomaga trawienie i zmniejsza ból stawów. Skoro tak, to wszyscy bardzo chętnie przystępujemy do testowania wina w słabszej i mocniejszej wersji. Nie wiem czy komuś pomogło w stawach ,ale na pewno wszystkim opadło zmęczenie i na twarzach zawitały szerokie "banany"
Zaczynamy jednak nie od wina a od spaceru ogladając rózne rosliny. Potem testowanie sim a na koniec zaglądamy do sklepu z rożnymi smacznymi wyrobami . ja kupuję suszone mango , które jest po prostu rewelacyjne.
Niestety żadnej fotki z testowania wina nie mam, ale może to i lepiej ha ha
No trip no life
Na kolację idziemy do jednej z lokalnych knajpek. A potem mam ochotę na moją ulubioną kawę latte. Sęk jednak w tym, że nie chcę mrożonej tylko tak tradycjnie na ciepło, ewentualnie letnią. Zobaczcie jak udaje się wybrnąć pomysłowej Wietnamce w kawiarni ha ha . Kawa jest dobrze letnia ..
Od pilotki dowiadujemy się ,że następny dzień mamy wolny, bo czekamy na grupę katowicką . Potem będziemy już jeżdzić większą ekipą.
Nie chcemy spędzać całego dnia na leżakowaniu przy hotelu. Wykupujemy więc w lokalnym biurze wycieczkę. Jedziemy do Parku Narodowoego a potem na słynną plażę Starfish z rozgwiazdami, której nie ma w programie wycieczki. Nasz wyjazd będzie indywidualny możemy więc dowolnie wydłużyć czy skrócić jej którąś część.
Wieczór spędzamy na plaży.
To nasz hotel od strony plaży.
Najpierw kąpiel w cieplutkiej wodzie a potem podziwianie zmieniających się kolorów na wodzie i niebie
No trip no life
Nel, wino pomagające na stawy i suszone mango to coś dla mnie. Czekam na ciąg dalszy bo do Wietnamu chętnie bym wróciła.
ależ tu kolorowo Nelcia u Ciebie:)
njoo... ja tez zawsze chętnie odwiedzam wszelkie winnice bo lubię próbować nowe smaki:) ; wietnam wciąz przede mną więc tym bardziej oglądam i czytam z ciekawością
Piea
Asiu, tym suszonym mango to się zajadałam. Potem kupiłam jeszcze do domu i na prezenty. Znakomite .
Piea, to koniecznie Wietnam musisz odwiedzić. Ja też muszę wrócic, tym razem już na kontynent.
DZIEŃ 3
Nasz plan na dzień wolny to indywidualna wycieczka, o której wcześniej pisałam
Jedziemy na północ wyspy do Parku Narodowego . Jesteśmy zupełnie same tzn my dwie + kierowca, jedziemy autem osobowym więc super. Droga trwa ok 40 min.
Na miejscu dostajemy lokalną przewodniczkę.Idzie pierwsza i opowiada nam o róznych roślinkach. Buzia jej sie nie zamyka, mówi dość głosno więc juz wiemy ,że na jakieś ptaszki szans nie ma. Oglądamy więc wietnamski las
Przechodzimy przez recepcję
Trzeba iść bardzo ostrożnie, bo łatwo gdzieś nogę zostawić
Jak wam się podoba ?
No trip no life
Bardzo ładne są palmy , które służą w Wietnamie do dachów, łodzi ,ale przede wszystkim słynnych kapeluszy wietnamskich w kształcie stożka.
Kapelusz Non La jes twręcz symbolem tego kraju. Ma dość długą historię , bo ok 3 tys lat. Zobienia kapelusza wale nie jest łatwe , to jest żmudna i ciężka praca.
Są one wciąz bardzo poularne i noszone są przez Wietnamki. Świetnie chronią przed słońcem.
Leśna, dzika orchidea.
Spotykamy tez porośnięte skałki w lesie
No trip no life
piękny ten trek po dżungli, chociaż szlak wygląda na wymagający i pełen kłujoków
szkoda, że ptaszków nie będzie za to ciekawostką dzikie orchidee no pieszo po dżungli nigdy nie chodziłem, a i miał bym obawy przed kontaktem z jakimś jadowitym w Wietnamie też przecie jakieś węże żyją
papuas
Zaintrygowało mnie to, że masz długie spodnie i bluzę, to w celach ochronnych?