No pieknie ,pieknie)) na plażę rozgwiazd nie zdążyliśmy trafić chyba przez to,ze my w każdym innym miejscu musieliśmy dłużej posiedzieć -ale chociaż widzę ją u Ciebie ...Wiadomo,ze ja plażowa jestem i na pozostałych plażach widzę sporo zmian ...chyba te dwa latata temu...albo trzy ( już nie pamietam kiedy bylismy ) wszędzie było jakby spokojniej ))
Piea, Asia, może skusicie się na tą wycieczkę ? Lightowa , ładne widoczki, pyszna kuchnia , ciepełko. Same plusy
Żelku, myślę że ilość ludzi na plaży zależy tez od pory dnia. Na przepiękną Sao Beach wróciłysmy na własną rękę , ale pojechałysmy po śniadaniu i było dużo, dużo mniej ludzi. Choć pewnie turystów ogólnie rzecz biorąc jest pewnie więcej, choćby przecież z Polski.
DZIEŃ 4
Mamy zmiany organizacyjne w związku z przyjazdem grupy katowickiej. Będzie na pewno nowy pilot. Grupa katowicka okazuje się na tyle duża ,że jest podzielona na pół i do nas dochodzi tylko 8 osób, więc nie jest żle.
W planie tego dnia jest rejs na 3 okoliczne wyspy a tam plażowanie i kąpiele. Brzmi całkiem nieżle .
Jedziemy więc na południe wyspy do portu. Po drodze oglądamy uliczne życie
Lokalesi często chodzą w tradycyjnych kapeluszach.
Całkiem tu tłoczno a w porcie ,móstwo przeróznych łodzi . Sa na ogól bardzo kolorowe
Wsiadamy do speed boata, z nami obydwoje pilotów tj Polka i Wietnamka i płyniemy
Przepływamy pod kolejką linową łączącą 2 wyspy.
Okazuje się ,że wracając z rejsu , będziemy korzystać właśnie z tej formy transportu. Super pomysł. Juz się cieszę, bo widoczki z góry są na pewno ciekawe
Nel, wreszcie i ja dotarłam do Twojej tropikalnej relacji - w listopadowy wieczór idealna lektura na poprawę humoru W Wietnamie nie byłam więc z chęcią oglądam cudne zdjęcia z rajskich plaż i wpisuję sobie ten kierunek na moją listę wyjazdową. Kolejny raz muszę przyznać, że masz oko do wyłapywania ciekawych ujęć i potrafisz baaardzo zachęcić do danego miejsca Czekam zatem na c.d. "kuszenia"
Mabro , jak miło ,że zajrzałaś do relacji .Fakt , teraz jak za oknem zimno, szaro buro i ponuro, takie wspomnienia ze słonecznych wakacji dodają energii. Cieszę się,że Wietnam wpadl ci w oko.
A my odpływamy z wysepki ,aby plynąć na kolejną. Wszak to "island hopping"
Jak widać. ludzi teraz jest już więcej,ale i tak tłumów nie ma
Z daleka widzę "mój"hamak, z którego mało nie wypadłam ha ha
A przed nami kolejna wyspa .To My Rut Trong Islet.
Jest tu zdecydowanie głośniej, ludzi dużo. Sama wyspa jest tez inna. Ładna,ale bardziej skomercjalizowana. Plaża mniejsza, drewniane ścieżki i tarasy . Choć w sumie ładnie to wygląda
Woda oczywiście do pływania wspaniała. Można porobic sobie mnóstwo Insta fotek a to na schodkach, a nawet przy fortepianie. Oczywiście wszystko z widokiem na turkusową wodę
Wracając do hotelu ,z auta oglądamy biedne, wiejskie widoczki
Szybki prysznic i idziemy na pyszną kolację w okolicy hotelu
Jakby nam było mało plaży tego dnia , po jedzeniu pędzimy za zachód słońca na naszą przyhotelową plażę.
Znowu jest cudny spektakl
Nasz hotel w wieczornym ubranku
udało mi sfocić samolot jak podchodzi do lądowania na wyspie
No trip no life
Kusisz tymi widokami.
kusisz kusisz:) i nie tylko widokami; bo również to żarełko wymiata!wiadomo- Azja! a Wietnam czy Taj słyną przecież z mega smacznej kuchni!
bardzo fajna ta Twoja wycieczka, a te starfishe wymiatają totalnie!!!
Piea
No pieknie ,pieknie)) na plażę rozgwiazd nie zdążyliśmy trafić
chyba przez to,ze my w każdym innym miejscu musieliśmy dłużej posiedzieć -ale chociaż widzę ją u Ciebie ...Wiadomo,ze ja plażowa jestem i na pozostałych plażach widzę sporo zmian ...chyba te dwa latata temu...albo trzy ( już nie pamietam kiedy bylismy ) wszędzie było jakby spokojniej ))
Piea, Asia, może skusicie się na tą wycieczkę ? Lightowa , ładne widoczki, pyszna kuchnia , ciepełko. Same plusy
Żelku, myślę że ilość ludzi na plaży zależy tez od pory dnia. Na przepiękną Sao Beach wróciłysmy na własną rękę , ale pojechałysmy po śniadaniu i było dużo, dużo mniej ludzi. Choć pewnie turystów ogólnie rzecz biorąc jest pewnie więcej, choćby przecież z Polski.
DZIEŃ 4
Mamy zmiany organizacyjne w związku z przyjazdem grupy katowickiej. Będzie na pewno nowy pilot. Grupa katowicka okazuje się na tyle duża ,że jest podzielona na pół i do nas dochodzi tylko 8 osób, więc nie jest żle.
W planie tego dnia jest rejs na 3 okoliczne wyspy a tam plażowanie i kąpiele. Brzmi całkiem nieżle .
Jedziemy więc na południe wyspy do portu. Po drodze oglądamy uliczne życie
Lokalesi często chodzą w tradycyjnych kapeluszach.
Często też noszą maseczki.
No trip no life
Dojeżdżamy do portu na południu wyspy.
Całkiem tu tłoczno a w porcie ,móstwo przeróznych łodzi . Sa na ogól bardzo kolorowe
Wsiadamy do speed boata, z nami obydwoje pilotów tj Polka i Wietnamka i płyniemy
Przepływamy pod kolejką linową łączącą 2 wyspy.
Okazuje się ,że wracając z rejsu , będziemy korzystać właśnie z tej formy transportu. Super pomysł. Juz się cieszę, bo widoczki z góry są na pewno ciekawe
Dopływamy do pierwszej wysepki
Wygląda całkiem fajnie , prawda ?
No trip no life
Podoba mi się )) My najpierw jechaliśmy kolejką a potem robilismy wysepki
Żelku, nieraz podobnio zdarza się,że ze wzgledu na silne wiatry kolejka jest zamknięta i otwierają ją dopiero jak pogodowo jest ok.
Jesteśmy więc na małej wysepce May Rut Trong.
To idealne miejsce do kąpieli ,ale jest też i gdzie pospacerować. Woda przejrzysta, cieplutka,az się z wody nie chce wychodzić
Jesteśmy chyba pierwszą łodką , która przybija do brzegu , bo prawie pustka.
Przy plaży znajdujemy taki przyjemny hamaczek.
Idealne miejsce,żeby sobie chwilę poleżakować
Wejście na hamak okazuje się bardzo zdradliwe. Przychodzi fala i po prostu wrzuca mnie do środka
Po chwili udaje mi się jakoś wykaraskać i wygodnie ułozyć
I już jest błogo..ale oczywiście nie na długo, już mnei nosi dalej
No trip no life
Nel, wreszcie i ja dotarłam do Twojej tropikalnej relacji - w listopadowy wieczór idealna lektura na poprawę humoru
W Wietnamie nie byłam więc z chęcią oglądam cudne zdjęcia z rajskich plaż i wpisuję sobie ten kierunek na moją listę wyjazdową. Kolejny raz muszę przyznać, że masz oko do wyłapywania ciekawych ujęć i potrafisz baaardzo zachęcić do danego miejsca
Czekam zatem na c.d. "kuszenia" 
Mabro , jak miło ,że zajrzałaś do relacji .Fakt , teraz jak za oknem zimno, szaro buro i ponuro, takie wspomnienia ze słonecznych wakacji dodają energii. Cieszę się,że Wietnam wpadl ci w oko.
A my odpływamy z wysepki ,aby plynąć na kolejną. Wszak to "island hopping"
Jak widać. ludzi teraz jest już więcej,ale i tak tłumów nie ma
Z daleka widzę "mój"hamak, z którego mało nie wypadłam ha ha
A przed nami kolejna wyspa .To My Rut Trong Islet.
Jest tu zdecydowanie głośniej, ludzi dużo. Sama wyspa jest tez inna. Ładna,ale bardziej skomercjalizowana. Plaża mniejsza, drewniane ścieżki i tarasy . Choć w sumie ładnie to wygląda
Woda oczywiście do pływania wspaniała. Można porobic sobie mnóstwo Insta fotek a to na schodkach, a nawet przy fortepianie. Oczywiście wszystko z widokiem na turkusową wodę
No trip no life