kończąc już Tarent- wracamy powolutku w stronę mostu za ktorym jest nasz przystanek, gdzie wysiadłysmy rano, ale czasu mamy jeszcze sporo, więc po drodze zaglądamy w przerózne zaułki...
łazimy zaglądając w różne mniej luba bardziej zapyziałe podwóreczka i "tajne" przejścia:)
zaglądamy w jakieś "mroczne" klatki schodowe w starych kamienicach...
a tutaj Pałac Arcybiskupi (Palazzo Arcivescovile) w historycznym centrum Tarentu;
jako ciekawostkę warto wspomnieć, że to w tym własnie Pałacu gościł nasz papież Jan Paweł II podczas swojej wizyty w Tarencie w 1989 roku;
odkrywamy tu jeszcze inną Uczelnię Wyższą - tym razem Konserwatorium Muzyczne
zabytkowy dziedziniec uczelni ...
nawet słychać tu skądś jakies wydobywajace się odgłosy skrzypiec i dżwięki fortepianu ....
zajęcia muzyczne chyba trwają w najlepsze, bo nikogo tu nie ma .... co nas już przestało dziwic w tym miescie
wychodzimy więc...
a tutaj jakiś starszy pan sprzedający migdały- zaprasza nas do swojego straganu z koszami spróbowania, zapewniając że jego migdały są świeżutkie prosto z drzewa - dziś rano zrywane częstujemy się i.....
o rany Julek! ...., to były najwspanialsze migdały jakie w życiu jadłam!!! doprawdy świeżutkie, aromatyczne i co najważniejsze- zupełnie nie trwarde! takich "miękkich" migdałó jeszcze nie miałam okazji spróbować! no rewelacja:) kupujemy po torbie pół kilo z zamiarem zabrania do domu ; tych które dotarły dla rodzinki nieco "po drodze" ubyło:))
uwierzcie na słowo, że były wyśmienite!
i nie miały nic wspólnego z tymi twardymi, wysuszonymi które w Apulii jadłyśmy już wcześniej w miasteczku Ostuni;
tu kosciół Sw. Anny, ale nie mamy już czasu na wchodzenie....
kolejny jakiś urodziwy zabytek sakralny, też tam nie wchodzimy; zresztą wyglada i tak na zamknięty
stąd widać juz całkiem dobrze wielki port w Taranto
a my na przystanek...
i wracamy mostkiem opuszczając już wysepkę z taranckim Citta Vecchia
po drugiej stronie mostu...
i to tyle z Taranto; dla mnie niesamowite odkrycie! i szalenie ciekawe miejsce mimo tego "strupienia"
wróciłysmy do hotelu i poszłysmy jeszcze na plażę; a rano wyjazd na lotnisko i koniec tej bajki!
#####
podsumowujac wycieczkę:
zapytacie pewnie, czy po tych wszystkich poprzednich kilkunastu wizytach we Włoszech - Apulia mi się podobała? - ba! to mało powiedziane! ona mną totalnie zawładnęła !!! i to bardzo! choć oczywiście wiem, że ja sama, jeśli chodzi w ogóle o Italię nie potrafię być obiektywna, bo każdy mój wyjazd do tego kraju, sprawia, że będąc już tutaj na miejscu, sama jakoś automatycznie zamieniam się we ”Włoszkę” he he
wiem oczywiście o tych wszystkich, licznych wadach Włochów!, ale jakoś nic mi tutaj za bardzo nie przeszkadza ani ten ich tumiwisizm (czytaj słodkie, włoskie dolce farniente), ani totalny, wszechobecny chaos i "bałagan", ani te obdrapane tynki, te zdezelowane samochody ani ich wybitnie donośne krzyki (bo Włosi są bardzo głośni!), ani to dyndające wszędzie pranie (które tylko dodaje uroku i klimatu), ani nawet niekoniecznie czyste ulice, czy te niestety zalegające tu i ówdzie śmieci.... no może poza samą mafią! (bo istnienia tejże zupełnie nie pochwalam!) i choć sama na szczęście nigdy bezpośrednio nie miałam styczności z żadnym mafiosem, to jednak świadomość jak to wszystko tutaj funkcjonuje (a raczej nie funkcjonuje przez mafię:) mocno razi, mierzi i wręcz "boli";
ale mimo tego wszystkiego... nic na to poradzę, że kocham ten kraj za to, że jest taki jaki jest!... z jego wszystkimi wadami i nie mam bladego pojęcia cóż takiego mają w sobie te Włochy (czego np. nie ma Hiszpania i wiele innych krajów Śródziemia) ?; ale wiem na pewno, że ofiarowałam tej Italii część siebie na wieczne "nieoddanie" i mam nadzieję, że jeszcze długo będziemy tak sobie wzajemnie "flirtować" bo mam zamiar odwiedzać te Włochy wciąż jeszcze i jeszcze... chyba tak już aż do śmierci!:)
Dziekuję wszystkim czytającym, ogladającym a nade wszystko tym komentującym
Super to miasteczko. Nie wiem czy to był twój czy kumpeli pomysł,aby tam pojechać,ale to strzał w 10. To takie nieoczywiste miejsce do zwiedzania, zaniedbane ale z klimatem no i zero ludzi, super, nie "zjedzone" przez turustów. Można samemu odkrywać różne zakątki
Dziękuję za kolejną , wspaniałą włoską odsłonę. Ten cudowny region wciąż na mnie czeka ha ha
doczytane, oglądnięte Tarent obejrzany Twoimi oczami zachwycający i klimatyczny no, o miękkich migdałach pierwsze słyszę super dzięki za kolejną piękną relację po pięknej Italii
doczytane, oglądnięte Tarent obejrzany Twoimi oczami zachwycający i klimatyczny no, o miękkich migdałach pierwsze słyszę super dzięki za kolejną piękną relację po pięknej Italii
Tak, tak migdały trzeba wpisać na podróżniczą listę rzeczy do kupienia
kończąc już Tarent- wracamy powolutku w stronę mostu za ktorym jest nasz przystanek, gdzie wysiadłysmy rano, ale czasu mamy jeszcze sporo, więc po drodze zaglądamy w przerózne zaułki...
łazimy zaglądając w różne mniej luba bardziej zapyziałe podwóreczka i "tajne" przejścia:)
zaglądamy w jakieś "mroczne" klatki schodowe w starych kamienicach...
a tutaj Pałac Arcybiskupi (Palazzo Arcivescovile) w historycznym centrum Tarentu;
jako ciekawostkę warto wspomnieć, że to w tym własnie Pałacu gościł nasz papież Jan Paweł II podczas swojej wizyty w Tarencie w 1989 roku;
odkrywamy tu jeszcze inną Uczelnię Wyższą - tym razem Konserwatorium Muzyczne
zabytkowy dziedziniec uczelni ...
nawet słychać tu skądś jakies wydobywajace się odgłosy skrzypiec i dżwięki fortepianu
....
zajęcia muzyczne chyba trwają w najlepsze, bo nikogo tu nie ma ....
co nas już przestało dziwic w tym miescie
wychodzimy więc...
a tutaj jakiś starszy pan sprzedający migdały- zaprasza nas do swojego straganu z koszami spróbowania, zapewniając że jego migdały są świeżutkie prosto z drzewa - dziś rano zrywane
częstujemy się i.....
o rany Julek! ...., to były najwspanialsze migdały jakie w życiu jadłam!!!
doprawdy świeżutkie, aromatyczne i co najważniejsze- zupełnie nie trwarde! takich "miękkich" migdałó jeszcze nie miałam okazji spróbować! no rewelacja:) kupujemy po torbie pół kilo z zamiarem zabrania do domu ; tych które dotarły dla rodzinki nieco "po drodze" ubyło:))
uwierzcie na słowo, że były wyśmienite!
i nie miały nic wspólnego z tymi twardymi, wysuszonymi które w Apulii jadłyśmy już wcześniej w miasteczku Ostuni;
tu kosciół Sw. Anny, ale nie mamy już czasu na wchodzenie....
kolejny jakiś urodziwy zabytek sakralny, też tam nie wchodzimy; zresztą wyglada i tak na zamknięty
stąd widać juz całkiem dobrze wielki port w Taranto
a my na przystanek...
i wracamy mostkiem opuszczając już wysepkę z taranckim Citta Vecchia
po drugiej stronie mostu...
i to tyle z Taranto; dla mnie niesamowite odkrycie! i szalenie ciekawe miejsce mimo tego "strupienia"
wróciłysmy do hotelu i poszłysmy jeszcze na plażę; a rano wyjazd na lotnisko i koniec tej bajki!
#####
podsumowujac wycieczkę:
zapytacie pewnie, czy po tych wszystkich poprzednich kilkunastu wizytach we Włoszech - Apulia mi się podobała? - ba! to mało powiedziane! ona mną totalnie zawładnęła !!!
he he
i to bardzo! choć oczywiście wiem, że ja sama, jeśli chodzi w ogóle o Italię nie potrafię być obiektywna, bo każdy mój wyjazd do tego kraju, sprawia, że będąc już tutaj na miejscu, sama jakoś automatycznie zamieniam się we ”Włoszkę”
wiem oczywiście o tych wszystkich, licznych wadach Włochów!, ale jakoś nic mi tutaj za bardzo nie przeszkadza
ani ten ich tumiwisizm (czytaj słodkie, włoskie dolce farniente), ani totalny, wszechobecny chaos i "bałagan", ani te obdrapane tynki, te zdezelowane samochody ani ich wybitnie donośne krzyki (bo Włosi są bardzo głośni!), ani to dyndające wszędzie pranie (które tylko dodaje uroku i klimatu), ani nawet niekoniecznie czyste ulice, czy te niestety zalegające tu i ówdzie śmieci.... no może poza samą mafią! (bo istnienia tejże zupełnie nie pochwalam!) i choć sama na szczęście nigdy bezpośrednio nie miałam styczności z żadnym mafiosem, to jednak świadomość jak to wszystko tutaj funkcjonuje (a raczej nie funkcjonuje przez mafię:) mocno razi, mierzi i wręcz "boli";
ale mimo tego wszystkiego... nic na to poradzę, że kocham ten kraj za to, że jest taki jaki jest!... z jego wszystkimi wadami i nie mam bladego pojęcia cóż takiego mają w sobie te Włochy (czego np. nie ma Hiszpania i wiele innych krajów Śródziemia) ?; ale wiem na pewno, że ofiarowałam tej Italii część siebie na wieczne "nieoddanie"
i mam nadzieję, że jeszcze długo będziemy tak sobie wzajemnie "flirtować"
bo mam zamiar odwiedzać te Włochy wciąż jeszcze i jeszcze... chyba tak już aż do śmierci!:)
Dziekuję wszystkim czytającym, ogladającym a nade wszystko tym komentującym
Arivederci Italia!
A presto Ciao!
THE END
Piea
Dziękuję. Super wycieczka. Nie wiem kiedy dotrę do Włoch ale (dzięki Twoim i innych relacjom) mam je na liście.
Super to miasteczko. Nie wiem czy to był twój czy kumpeli pomysł,aby tam pojechać,ale to strzał w 10. To takie nieoczywiste miejsce do zwiedzania, zaniedbane ale z klimatem no i zero ludzi, super, nie "zjedzone" przez turustów. Można samemu odkrywać różne zakątki
Dziękuję za kolejną , wspaniałą włoską odsłonę. Ten cudowny region wciąż na mnie czeka ha ha
No trip no life
doczytane, oglądnięte Tarent obejrzany Twoimi oczami zachwycający i klimatyczny no, o miękkich migdałach pierwsze słyszę super dzięki za kolejną piękną relację po pięknej Italii
papuas
Tak, tak migdały trzeba wpisać na podróżniczą listę rzeczy do kupienia
...milutko sie ogladało i czytało !!! THX : )
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav