Il sole dell'Italia - Witajcie na Południu Włoch....

69 posts / 0 nowych
Ostatni wpis
Strony
Nelcia
Obrazek użytkownika Nelcia
Offline
Ostatnio: 2 dni 1 godzina temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Asia, luknij przy okazji jakie tam najbliższe lotnisko ,aby polecieć sobie na weekend..

No trip no life

basia35
Obrazek użytkownika basia35
Offline
Ostatnio: 2 godziny 37 minut temu
Rejestracja: 24 gru 2013

Najbliżej BariBiggrin a Matera cudna.

basia35

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 6 dni 2 godziny temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Witajcie Moi Drodzy, którzy tu zaglądacie...  Buba , taaaak... Matera jest najpierw zadziwiająca, a chwilę potem zachwycająca...

Piea

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 6 dni 2 godziny temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Spacer po Sassi Caveoso

i jeszcze przechadzka po nieco młodszej dzielnicy  Sassi  Barisano

Muzeum Narodowe

wciąż coś się tu jeszcze odkrywa, wykopuje i odsłania pod miastem...

żegnamy wspaniałą, jedyną i niepowtarzalną Materę!

to miejsce wzbudziło we mnie ogrom emocji! 
Kocham całe Włochy, ale nic podczas wszystkich moich wizyt w tym kraju nie wywołało we mnie aż tyle zachwytów co Matera....!  - nie chodzi rzecz jasna o same widoki, tylko o to że tak to przetrwało do naszych czasów... historia tego miejsca jest niechlubna, ale nikt nie zaprzeczy, że wygląda zwyczajnie nieciekawie.... bo przeciez nie wygląda....  bo Matera jest taka.... zresztą sami oceńcie, czy Wam sie podobała (Ci co jeszcze tam nie byli, choć wierzę, że bardzo wielu z Was - juz tam z pewnością dotarło).   

a teraz - kolejna zmian i klimatów i przede wszystkim nastroju; 

Witajcie więc w kolorowej i słonecznej Apulii   Smile

Ach ta Apulia – nawet dla znawców włoskich klimatów - to wciąż prawdziwa terra incognita. Biggrin 

Region ten z włoska zwany Puglia – to daleko wysunięty na południe Włoch - obszar, stanowiący „obcas wraz z ostrogą”; Apulia jednak wciąż jeszcze pozostaje nieco dzika i nie do końca  poznana, wciąż jeszcze jest rzadko odwiedzana, choć to powoli się zmienia, bo coraz śmielej turystyka zagląda i w te regiony, ( również nasza polska turystyka - szczególnie odkąd uruchomione zostały loty do Bari) , choć na szczęście jeszcze wciąż nie na skalę masową.... 
 

Od zawsze chciałam tu dotrzeć, ale zawsze było mi tu jakby „za daleko i nie po drodze”  Prankster 2 , no ale w końcu przyszedł czas i na Apulię, choć w wersji bardzo  mocno ograniczonej , bo nie spenetrowaliśmy tego „obcasa” zbytnio, ale dwie perełki tegoż dalekiego Południa – udało się tu zobaczyć no i …. zachwycić! 
(
A więc:   BUONGIORNO MEZZOGIORNO  Air kiss

Alberobello – miejsce od lat na liście moich turystycznych westchnień…. 
Pamiętam, jak dawno, dawno temu ujrzałam w jakimś magazynie podróżniczym (jeszcze w czasach przed-internetowych) – te słynne trulla, to aż nie chciałam wierzyć, że to coś jest prawdziwe i w dodatku wielowiekowe; te szpiczaste domko-kominki wyglądały jak wielka scenografia filmowa do jakiejś bajki….; ale to nie bajka, tylko autentyczne, prawdziwe domki; - unikatowe ze względu na fakt, że występują tylko tutaj, tylko w tym regionie i nie ma innego miejsca na świecie, gdzie można by je zobaczyć, bo są….. tylko tutejsze i takie oryginalne i niepowtarzalne. 

Już jadąc w stronę Alberobello- wiele kilometrów przed miasteczkiem - widać je juz gdzieniegdzie.... coraz więcej... i coraz liczniej

no to zapraszam Was do kolorowego, bajkowego Alberobello 

Piea

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 6 dni 2 godziny temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

piękne, kamienne trulla czy trulli ( nie wiem która liczba mnoga jest poprawna? )

Trulli - to niewielkie domki z charakterystycznymi kamiennymi dachami w kształcie szpiczastego stożka budowane również w okolicznych prowincjach Brindisi, Bari i Taranto.; jednakże tylko w Alberobello znajduje się obecnie największe skupisko tych oryginalnych budowli. Materiałem używanym do ich budowy były od zawsze wyłącznie miejscowe kamienie - wapienne łupki, zwane tu z włoska: ”chianche i chiancarelle”, układane bez użycia zaprawy murarskiej ani żadnych innych spoiw. W języku łacińskim brzmią - turris, w grece to - tholos, a w dialektach bizantyjskich to – torullosa, i wszystkie oznaczają jedno – kopułę. 

Ich bryła jest dość prymitywna, jak również środki i sam materiał ale nie można tego samego powiedzieć o statyce tych konstrukcji; są niezwykle wytrzymałe i budowane w taki sposób, że w chłodne i wilgotne apulijskie zimy – zapewniają ciepło, natomiast w upalne lato, które tutaj nie rzadko męczy mieszkańców temperaturami w granicach 40C w cieniu – dzięki grubym, kamiennym ścianom i malutkim okienkom zapewniają przyjemny, upragniony chłodzik...

Ich liczbę w tym regionie szacuje się w granicach nieco ponad półtora tysiąca trulli, choć w samym Alberobello jest ich ponad 1000 sztuk ; najstarsze z tych bielonych domków pochodzą z XVI wieku i do dziś stoją i mają się dobrze:) ; część z nich jest zamieszkana przez rdzennych apulijczyków, inne – wygodnie urządzone udostępnione są turystom pod wynajem, a dla tych bardziej wymagających - w kilkudziesięciu z nich urządzono wręcz ociekające bogactwem oazy luksusu, oczywiście za odpowiednio sutą opłatą:); większość z nich jednak służy sklepikarzom, drobnym rzemieślnikom i restauratorom – którzy w urokliwy sposób zamienili je w klimatyczne placówki handlowe. 
Co ciekawe, jadąc w kierunku Alberobello- już wiele kilometrów przed tym miasteczkiem – naszym oczom zaczynają ukazywać się coraz częściej rozrzucone po okolicach, często w cieniu 1000 letnich drzew oliwnych, z których słynie Apulia - tego typu budowle; te nieco oddalone od samego miasta często pełnią funkcję zabudowań gospodarczych, wchodzą w skład tzw. masseria, przypominające coś na kształt dawnego polskiego folwarku czy też toskańską fattorię, a także takie współczesne „trullowate” rezydencje, często wynajmowane w całości turystom. Jednym słowem tutaj prawie wszystko przybiera kształt stożkowatej budowli, nawet kościoły, przystanki autobusowe, obórki czy wszelkie chlewiki – wszystko obowiązkowo posiada stożkowaty kamienny daszek:)).

Uśmiałam się, jak jedna z moich koleżanek oglądając te zdjęcia zapytała mnie, czy to jakiś skansen czy lunapark? taaak..., czasami trudno uwierzyć, że to miasteczko jest prawdziwe, wciąż żywe i liczy sobie kilka ładnych wieków i tak naprawdę boom turystyczny istnieje tu dopiero od całkiem niedawna; bo jeszcze 2 dekady temu, nikt poza lokalsami zupełnie tu nie zaglądał Biggrin

uliczki  Rione Monti 

Skąd się w ogóle wzięły tutaj te trulla? - Jedna z wielu teorii o ich początkach głosi, że ich rodowodu należy szukać w korzeniach grecko-tureckich, bo ponoć stamtąd się wywodzą, ale dokładnie tego niewiadomo… ; ale tu w Apulii - początkowo służyły głównie jako schronienia dla zwierząt oraz jako wszelkie schowki na różne szpargały i narzędzia, ale kiedy w początkach XVII wieku z tej małej osady wykształciło się Alberobello –jako całkiem spora miejscowość i posiadłość ziemska rodu Acquaviva di Aragon - książąt Conversano, zamieszkana w głównej mierze przez chłopów i ludność wiejską, ówczesny zarządzający tym obszarem - hrabia Giangirolamo II Acquaviva d'Aragona - zmusił podobno mieszkańców do zamieszkania w tych budynkach, tylko po to, żeby uniknąć płacenia podatków królowi Neapolu ( no cóż… stara łacińska setencja głosi: „Nihil novi sub sole” – czyli nic nowego, czego byśmy i dziś nie znali Biggrin - bo jak świat światem stary, nikt nigdy nie lubił płacić podatków, ceł, lenna czy innego myta itd… i od wieków szukano metody, żeby tylko wystrychnąć na dudka fiskusa Biggrin ); stąd pomysł na budowę tych domków na szerszą skalę bez zaprawy, bo w razie nieoczekiwanej królewskiej kontroli można by je szybko rozebrać, bowiem od nieskończonych budów, podatków się nie pobiera:), a gdyby nawet nie zdążono ich częściowo rozebrać na czas, to i tak nikomu nie przyszłoby do głowy, że w takich trullach mógłby ktokolwiek mieszkać poza zwierzętami gospodarskimi:).

W tamtych czasach prawo nakazywało jednak płacenie olbrzymich podatków od każdej budowli, dlatego te – często wznoszono i burzono kilkakrotnie; dopiero w 1797 roku zubożały i uciskany opłatami lud zwrócił się do ówcześnie panującego króla Ferdynanda IV Burbona o pomoc, który pomógł mieszkańcom Alberobello i nadał mu status wolnego miasta, bez konieczności płacenia podatków dla możnowładców, który usankcjonował w ten sposób koniec politycznego i gospodarczego ujarzmienia miasta pod panowaniem feudalnym – hrabiów i książąt Conversano.

Zwiedzając Alberobello, z pewnością nie umkną uwadze odwiedzających – tajemnicze znaki i symbole wymalowane na biało na dachach niektórych trulli, szczególnie te w rejonie Rione Monti (to bardzo malownicza dzielnica z najpiękniejszymi trullami, uliczkami i licznymi schodkami, gdzie ulokowały się urokliwe sklepiki z pamiątkami i kawiarenki - która zachowała swój urok dzięki kolorowym zakamarkom pełnych tajemniczych zakrętów i maleńkim placykom o niepowtarzalnym stylu). Znaki te, miały ponoć jako główne zadanie odpędzać wszelkie złe moce czy inne klątwy i przekleństwa oraz zapewniać domostwu i mieszkańcom szczęście, pomyślność i dobrobyt; niektóre z nich są dość prymitywne, pogańskie, inne mają już symbolikę bardziej magiczną czy wręcz chrześcijańską. 

Te symbole były przekazywane sobie z z pokolania na pokolenie z dziada pradziada i  z baby prababy  Crazy  ale z czasem owa tradycja zaczęła nieco zanikać, aż w końcu prawie ustała zupełnie; jednakże część z tych symboli została odtworzona w 1927 roku przy okazji prawdopodobnej wizyty w Alberobello – samego Mussoliniego, kiedy to partia faszystowska nakazała ówczesnym władzom miasteczka wymalowanie starych znaków na dachach obecnych domków, po to aby nadać im nieco tajemnicy… i zaciekawić i oczarować przywódcę:).

Ciekawie prezentują się też te wszystkie „szpikulce” i kominy, którymi zwieńczone są stożkowate dachy ; znaleźć można takie miskowate, albo cylindryczne, płaskie bądź kuliste a nawet gwieździste; mawia się że ich cel jest głównie dekoracyjny jako element zdobnictwa lub jako podkreślenie statusu właściciela (np. te gwiaździste przypisane miały być szlachcie) , ale istnieją też teorie, które nadają im znacznie bardziej magiczną moc.

Tutaj znajdziemy takie nieco "podrasowane" trulla, czyli domki economy do wynajęcia dla  turystów; nie są jakies straszliwie kosztowne, 

jakby ktoś chciał skorzystać, to koszt wynajmu akurat tego ponizej  to ok 60 Euro/za osobę/za dobę poza sezonem (np. w kwietniu,maju, październiku) ; szczerze mówiąc chętnie bym skorzystała, gdyby był na to czas a i pewnie znalazłoby się coś tańszego; fajnie tak pomieszkać chwilkę w czymś takim 

idziemy pobuszowac po kolorowym miasteczku ...

idziemy odwiedzić tez takie stare, prawdziwe trullo; to tutaj jest urządzone jako dawne mieszkanie użytkowe rodziny z Alberobello , ale bez obawy... to nie jest do wynajecia...   Man in love

Alberobelo jest śliczne, takie nierzeczywiste, można by tu buszować spokojnie kilka dni…. My niestety mieliśmy przyjemnośc spędzić tu tylko jeden dzień, co i tak wystarczyło aby na zawsze zapamiętać to urocze miasteczko, będące dziś w całości pod patronatem Unesco, jako jedno z 47 włoskich, „unescowych” miast. 

pokolenia....

i czas pożegnać to urocze miasteńko na mapie Apulii....

Piea

wiktor
Obrazek użytkownika wiktor
Online
Ostatnio: 1 godzina 6 minut temu
Rejestracja: 03 mar 2016

Myśle że 60 Euro za nocleg w oryginalnym Trolli nie jest ceną zbyt wygórowaną a wrażenia pewnie niezapomniane.

Ja też bym chetnie spedził tam noc.

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 6 dni 2 godziny temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Po Alberobello - zapraszam Was jeszcze do Bari

plażowe skamieliny

Kolejną apulijską perełką na naszej trasie było Bari…. ciekawe miasto , widokowo mające moim zdaniem sporo wspólnego z sycylijskimi miasteczkami – znaleźć tu bowiem można dokładnie ten sam koloryt i klimacik miasta.

To stare, portowe miasto zostało założone przez Greków a później przez wieki rozbudowane, najpierw przez Rzymian (wtedy osada nosiła miano Barrium) , później w czasach panowania Bizancjum, w końcu przez Normanów, a w wiekach XI-XIII Bari było punktem zbornym rycerzy chrześcijańskich biorących udział w krucjatach, które dzięki temu, że posiadało port było ważnnym centrum wymiany handlowej pomiędzy ówczesnym Wschodem i Zachodem. W XV i XVI wieku miasto zostało stolicą księstwa Bari, należącego wówczas do słynnego rodu Sforzów, z którego pochodziła żona Zygmunta I Starego, znana nam wszystkim - królowa Bona (ta od włoszczyzny:)), którą losy po latach panowania w Polsce rzuciły ponownie do Bari, gdzie wróciła w 1556, już po konflikcie z synem Zygmuntem II Augustem.

Dzisiejsze Bari to miasto pół na pół stare i jednocześnie nowoczesne; nas jednak interesowało głównie to co stare Biggrin 
Bari posiada niezwykle klimatyczne i po prostu urocze stare miasto - la Citta’ Vecchia, gdzie kręte i wąskie uliczki tworzą istny splątany labirynt, z którego wcale nie chce się wychodzić:); cudnie tak móc zagubić się tutaj.... ; można by tak z chęcią kluczyć po tych uliczkach cały dzień.

Pełno tu pastelowych kamieniczek, urokliwych podwórek z tysiącami ołtarzyków z Matką Boską ustrojoną w zwiewne firaneczki:) - górujących nad głowami przechodniów, wiekowych kościołów, z całą masą straganów pełnych ryb, muli, kolorowych warzyw i owoców i kramików z tysiącami pamiątek; a w tym wszystkim każdy, kto przechadza się uliczkami la Citta’Vecchia – napotka w końcu na pewno niecodzienny widok: kobiety, które na ulicach wyrabiają makaron – specjalność barijskiej kuchni – orecchiette - to rodzaj tutejszego, wyłącznie apulijskiego makaronu, który swoim wyglądem przypomina nieco malutkie uszy i właśnie stąd ta nazwa. Niesamowite jest to, że te Panie siedzą sobie przed własnymi domami ze stolnicami pełnymi mąki, a do ich domów można zajrzeć przez szeroko otwarte drzwi i obserwować ich tutejsze, zwykłe życie. 

Malutkie orecchiette można tu kupić dosłownie wszędzie; świeżo wyrabiane kluseczki – suszą się tu na specjalnych siatkowych stolnicach w apulijskim słońcu – gotowe do sprzedaży za kilka euro; naprawdę warto pokusić się o taki zakup i zaserwować taki apulijski specjał rodzince czy znajomym po powrocie:)

W barijskich knajpkach serwuje się najbardziej klasyczną wersję orecchiette w połączeniu z cime di rapa tzw. rzepą brokułową, która posiada lekko gorzkawy posmak, podobny nieco do brokułów.

Będąc w Bari trzeba odwiedzić najważniejszy zabytek miasta: Bazylikę San Nicola – w tym miejscu należy wspomnieć, że od X wieku patronem Bari jest tu otoczony wielką czcią Święty Mikołaj, którego święto obchodzone jest corocznie na początku maja, a uroczystości te trwają tu prawie miesiąc. 

Bazylika św. Mikołaja Cudotwórcy wybudowana w latach 1087-1132, kryje takie zabytki jak: XI wieczny tron biskupa Eliasza , ciekawe XII-wieczne cyborium no i oczywiście grobowiec królowej Bony Sforzy – sarkofag, który znajduje się tuż za głównym ołtarzem bazyliki - został ozdobiony rzeźbą klęczącej królowej, który ufundowała jej córka - Anna Jagiellonka; trochę dziwnie to wygląda - ten sarkofag jakby w ołtarzu głównym - rzadko spotykane rozwiązanie.; W podziemiach Bazyliki znajduje się krypta w której przechowywane są relikwie Świętego (ponoć stopy Mikołaja); koniecznie trzeba zejść schodami w podziemia, i zobaczyć kaplicę w krypcie- bardzo cenny zabytek. 

Grobowiec Królowej Bony 

w kRYPCIE

Święty Mikołaj wcale nie ma białej brody i czerwonego kubraczka ani wora z prezentami 

zanurzamy sie dalej w uliczki Bari....

Piea

Nelcia
Obrazek użytkownika Nelcia
Offline
Ostatnio: 2 dni 1 godzina temu
admin
Rejestracja: 04 wrz 2013

Zachodzik miodzio Good

ech to włoskie pranie na balkonach w wąskich uliczkach Biggrin

No trip no life

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 6 dni 2 godziny temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

Nelciu, Włochy bez prania - to przecież nie byłyby  Włochy!!!!  Smile

Piea

Piea
Obrazek użytkownika Piea
Offline
Ostatnio: 6 dni 2 godziny temu
Rejestracja: 19 wrz 2017

no to lecę dalej z tym Bari...

Wiadomo, Bari to tez miasto rodzinne Bony a więc potężnych ówcześnie Sforzów

siedziba rodowa Sforzów w Bari , czyli Castello Normanno Svevo - zamek w którym wychowywała się mała Bona Sforza

Zamek Castello Normanno Svevo został zbudowany  przez Normanów w XII wieku, zniszczony w 1156 roku i ponownie odbudowany na życzenie Fryderyka II w latach 1233-1240.  Za czasów renesansu zamek tętnił życiem, a na dworze przebywali najwięksi artyści, poeci itp.

nadmorska część Bari - Lungomare

migawki z nabrzeża Lungomare

 

Warto zobaczyć też piękną,

romańsko-gotycką katedrę San Sabino z XI-XIII w., której wnętrza mieszczą wspaniałe XIII-wieczne freski, i obrazy Tintoreretta i innych włoskich artystów renesansu, ale akurat trafił nam się tam ślub, więc nie kręciliśmy się po kościele, żeby nie zakłócać spokoju młodej parze.

pommodoro.... 

te są bardzo słodkie i smaczne

No bardzo nam się podobało to Bari…. naprawdę warto przyjechać i zobaczyć choćby dla samego klimatu włoskiego Południa i oczywiście też po to aby posmakować i zakupić barijskie uszkowe kluseczki:)) 

hotelowe pstryki...

Myślę, że poza zabytkami główną atrakcją Bari jest właśnie ta typowo włoska atmosfera tego miasta, znacznie odmienna od tej znanej z wielkich i głośnych kurortów oraz niezwykle klimatyczna starówka pełna małych, rodzinnych restauracyjek bez globalnych sieciowych molochów, białych malutkich podwórek z krzątającymi się mieszkańcami, a w każdym z nich te urocze kapliczki Madonny z firankowymi ołtarzykami, no i te „makaroniarki” ze stolnicami pełnymi maleńkich orecchiette… to nieodłączne obrazki Bari…. bo bez tego Bari nie byłoby Bari Lol

i to by było na tyle z urokliwej, starej  części Bari - la Citta’ Vecchia.

Piea

Strony

Wyszukaj w trip4cheap