czas chyba dokończyć moją "porzuconą" na trochę Sardynię?
to dalej pokażę kawałek Porto Cervo; bardzo charakterystycznym miejscem w miasteczku jest tutejszy kosciółek o pięknej nazwie Stella Maris (co oznacza rozgwiazdę - dosłownie: morska gwiazda) , który góruje nad miasteczkiem a jego biała bryła o niespotykanej formie widoczna jest już z daleka;
kościół wybudowany został pod koniec lat 60-tych XX wieku - zgodnie z tutejszymi kanonami architektury śródziemnomorskiej- zaprojektowany przez włoskiego architekta Michele Busiri Vici a budowę całkowicie sfinansował opisywany już tutaj wcześniej miliarder - książe Karim Aga Khan (ten sam, który stworzył tą oazę luksusu);
warto tu wspomnieć że Pan ten nie był szejkiem arabskim (jak ktoś z Was wcześniej chyba tak go okreslił w jakimś komentarzu); Karim Aga Khan był imamem, czyli religijnym przywódcą muzułmańskim ; obecnie to wciąż żyjący, ale już prawie 90-letni staruszek );
Architektonicznym zamysłem stylu środziemnomorskiego ma być prostota kontrastująca z morzem ; oryginalny wygląd kościoła inspirowany był tradycyjną zabudową z czasów początków historii Sardynii - kultury nuragijskiej
Najbardziej charakterystyczną cechą kościoła Stella Maris jest jego nieskazitela biel, zaokrąglone kształty, i kamienne kolumny przy całkowitym braku narożników; te elementy projektu przywołują na myśl budowle nuragiczne na tle błekitnego morza, co stanowi piękne tło. Kopułę kościoła zdobi charakterystyczna błękitna wieżyczka, będąca dzwonnicą kościółka zwieńczona majolikową ceramiką; pozostałe elementy kościoła wykonane są z lokalnych budulców: kamienia i skał, i miejscowej odminany jałowcowego drewna co dodaje odrobinę kolorytu tej monochromatycznej budowli.
wnętrza utrzymane są raczej w skromnej otoczce
rzuca się tu w oczy dość "kontrowersyjna" rzeźba Chrystusa w ujęciu współczesnym; a raczej bardziej awangardowym; muszę przyznać że chyba pierwszy raz spotałam się z taką interpretacją Jezusa
piękne, muszlowe aspresorium nawiązujące do morza...
wśród skarbów tego kościółka znajduje się malowidło "Mater Dolorosa" (Matka boleści) , które przypisywane jest samemu El Greco (podarowany kosciołowi podobno przez angielską arystokratkę)
i opuszczamy Stella Maris kierując sie do ciuchci turystycznej, którą będziemy jeździć po okolicy
pakujemy się do ciuchci turystycznej, która obwozi nas po zakamarkach Porto Cervo oddalonych nieco od ścisłego centrum miasteczka ; jeździmy po willowych dzielnicach bogaczy, ale.... nieczego tu nie zobaczymy; wszystko wokół jest tak zabudowane, że zadnej willi czy pałacu tu nie widać; rezydencje są dyskretnie poukrywane przed oczami osób niepożądanych; w sumie to nie ma sie co dziwić... każdy właściciel jakiejkolwiek posesji nie lubi być "podglądany" , więc dla zachowania intymności - posiadłości tychże słynnych tego świata są tak zaprojektowane i usytuowane, żeby zapewnić właścicielom maksimum swobody przed gapiami ;
posiadłości te toną w zieleni i kwitnących oleandrach; czyli to taki najwyższy poziom luksusu – subtelnie ukryta intymność właścicieli.
wiało tego dnia okrutnie; zerwało się wiatrzysko jakies huraganowe, a jeszcze pęd powietrza w kolejce nieźle nas tam wytargał:) ale humory nam dopisywały, mimo, że w pewnej chwili wiatr porwał mi chustkę z głowy, więc fryzurę miałam potem jak Asia z Basią na Malcie
nasz objazd ciuchcią uliczkami Porto Cervo, najpierw w pobliżu centrum, potem dalej ;
większość tutejszej zabudowy willowej zaprojektowali trzej znani na wyspie architekci: Michele Busiri Vici (ten, spod ręki którego wyszedł projekt od kosciółka Stella Maris), Jacques Couell i - Luigi Vitti, którzy zapoczątkowali tu styl zwany neośrodziemnomorski (neomediterraneo) , dlatego patrząc na zabudowę miasteczka można odnieść wrazenie, że wszystko tutaj jest do siebie podobne; Zabudowa jest niska ale dość rozległa a na elewacjach budynków przeważają kolory łososiowe, brzoskwiniowe, ochrowe i delikatny pomarańcz; często widać jakieś kominy o fantazyjnych wieżyczkowych kształtach
dalej wjeźdżamy w dzielnicę tych najbogatszych podziwiając tam w zasadzie wyłacznie bramy do tych posiadłości, a jest co podziwiać:) wszystkie są w tym samym stylu - a rządzą tu przepiękne bramy wykonane z drewna lokalnego jałowca ginepro (bardzo drogie drewno) które niekłamanie zachwyca (podziwiałam je z zachwytem) ;
jak zapewne zauważyliście wykorzystuje sie tutaj mnóstwo lokalnego kamienia , który jest obecny nie tylko w elewacjach i fundamentach, ale tez jako wszelkie murki, płotki i ogrodzenia; trzeba przyznać, że efekt jest fantastyczny! kamień jest bardzo wdzięczną materią; jest praktyczny, ładny, tani (jeśli lokalny) i bardzo fotogeniczny
a dalej bramy z "sardyńskiego cedru" ginepro
i dojeżdżamy naszą ciuchcią do miejsca z którego zaczynalismy kończąc nasz objazd po Porto Cervo
Ta skala wyglada jak jakas rzezba artystyczna.
https://marzycielskapoczta.pl/
Napisz pocztowke ze swoich podrozy do chorych dzieci
Ojej, a co tu tak cichutko ?
Piea, już wróciłam i jestem gotowa do dalszych twoich opowieści.. Robota nie zając , nie ucieknie przeciez
No trip no life
papuas
Wiem, wiem.. grzecznie poczekamy przecież. Ale przypomniec się nie zaszkodzi ha ha
No trip no life
czas chyba dokończyć moją "porzuconą" na trochę Sardynię?
to dalej pokażę kawałek Porto Cervo; bardzo charakterystycznym miejscem w miasteczku jest tutejszy kosciółek o pięknej nazwie Stella Maris (co oznacza rozgwiazdę - dosłownie: morska gwiazda) , który góruje nad miasteczkiem a jego biała bryła o niespotykanej formie widoczna jest już z daleka;
kościół wybudowany został pod koniec lat 60-tych XX wieku - zgodnie z tutejszymi kanonami architektury śródziemnomorskiej- zaprojektowany przez włoskiego architekta Michele Busiri Vici a budowę całkowicie sfinansował opisywany już tutaj wcześniej miliarder - książe Karim Aga Khan (ten sam, który stworzył tą oazę luksusu);
warto tu wspomnieć że Pan ten nie był szejkiem arabskim (jak ktoś z Was wcześniej chyba tak go okreslił w jakimś komentarzu); Karim Aga Khan był imamem, czyli religijnym przywódcą muzułmańskim ; obecnie to wciąż żyjący, ale już prawie 90-letni staruszek );
Architektonicznym zamysłem stylu środziemnomorskiego ma być prostota kontrastująca z morzem ; oryginalny wygląd kościoła inspirowany był tradycyjną zabudową z czasów początków historii Sardynii - kultury nuragijskiej
Najbardziej charakterystyczną cechą kościoła Stella Maris jest jego nieskazitela biel, zaokrąglone kształty, i kamienne kolumny przy całkowitym braku narożników; te elementy projektu przywołują na myśl budowle nuragiczne na tle błekitnego morza, co stanowi piękne tło. Kopułę kościoła zdobi charakterystyczna błękitna wieżyczka, będąca dzwonnicą kościółka zwieńczona majolikową ceramiką; pozostałe elementy kościoła wykonane są z lokalnych budulców: kamienia i skał, i miejscowej odminany jałowcowego drewna co dodaje odrobinę kolorytu tej monochromatycznej budowli.
wnętrza utrzymane są raczej w skromnej otoczce
rzuca się tu w oczy dość "kontrowersyjna" rzeźba Chrystusa w ujęciu współczesnym; a raczej bardziej awangardowym; muszę przyznać że chyba pierwszy raz spotałam się z taką interpretacją Jezusa
piękne, muszlowe aspresorium nawiązujące do morza...
wśród skarbów tego kościółka znajduje się malowidło "Mater Dolorosa" (Matka boleści) , które przypisywane jest samemu El Greco (podarowany kosciołowi podobno przez angielską arystokratkę)
i opuszczamy Stella Maris kierując sie do ciuchci turystycznej, którą będziemy jeździć po okolicy
Piea
ooo , faktycznie bardzo ciekawa i nietypowa budowla
PS. Cieszę się, że wróciłaś do relacji
No trip no life
Ja podobnie jak Nel cieszę się, że piszesz. Kościółek arcyciekawy i bardzo nietypowy.
Bardzo ciekawa, oryginalna architektura...
dzięki Kochani za doping
; to jedziemy dalej..
pakujemy się do ciuchci turystycznej, która obwozi nas po zakamarkach Porto Cervo oddalonych nieco od ścisłego centrum miasteczka ; jeździmy po willowych dzielnicach bogaczy, ale.... nieczego tu nie zobaczymy; wszystko wokół jest tak zabudowane, że zadnej willi czy pałacu tu nie widać; rezydencje są dyskretnie poukrywane przed oczami osób niepożądanych; w sumie to nie ma sie co dziwić... każdy właściciel jakiejkolwiek posesji nie lubi być "podglądany" , więc dla zachowania intymności - posiadłości tychże słynnych tego świata są tak zaprojektowane i usytuowane, żeby zapewnić właścicielom maksimum swobody przed gapiami ;
posiadłości te toną w zieleni i kwitnących oleandrach; czyli to taki najwyższy poziom luksusu – subtelnie ukryta intymność właścicieli.
wiało tego dnia okrutnie; zerwało się wiatrzysko jakies huraganowe, a jeszcze pęd powietrza w kolejce nieźle nas tam wytargał:) ale humory nam dopisywały, mimo, że w pewnej chwili wiatr porwał mi chustkę z głowy, więc fryzurę miałam potem jak Asia z Basią na Malcie
nasz objazd ciuchcią uliczkami Porto Cervo, najpierw w pobliżu centrum, potem dalej ;
większość tutejszej zabudowy willowej zaprojektowali trzej znani na wyspie architekci: Michele Busiri Vici (ten, spod ręki którego wyszedł projekt od kosciółka Stella Maris), Jacques Couell i - Luigi Vitti, którzy zapoczątkowali tu styl zwany neośrodziemnomorski (neomediterraneo) , dlatego patrząc na zabudowę miasteczka można odnieść wrazenie, że wszystko tutaj jest do siebie podobne; Zabudowa jest niska ale dość rozległa a na elewacjach budynków przeważają kolory łososiowe, brzoskwiniowe, ochrowe i delikatny pomarańcz; często widać jakieś kominy o fantazyjnych wieżyczkowych kształtach
dalej wjeźdżamy w dzielnicę tych najbogatszych podziwiając tam w zasadzie wyłacznie bramy do tych posiadłości, a jest co podziwiać:) wszystkie są w tym samym stylu - a rządzą tu przepiękne bramy wykonane z drewna lokalnego jałowca ginepro (bardzo drogie drewno) które niekłamanie zachwyca (podziwiałam je z zachwytem) ;
jak zapewne zauważyliście wykorzystuje sie tutaj mnóstwo lokalnego kamienia , który jest obecny nie tylko w elewacjach i fundamentach, ale tez jako wszelkie murki, płotki i ogrodzenia; trzeba przyznać, że efekt jest fantastyczny! kamień jest bardzo wdzięczną materią; jest praktyczny, ładny, tani (jeśli lokalny) i bardzo fotogeniczny
a dalej bramy z "sardyńskiego cedru" ginepro
i dojeżdżamy naszą ciuchcią do miejsca z którego zaczynalismy kończąc nasz objazd po Porto Cervo
Piea
heee, tak patrząc na "miejskie fotki" (nowe i te wcześniejsze) to się zastanawiam czy w przeszłości się tu...Gaudi nie "zawieruszył" ; ))))
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav