innych też Garibaldi zaciekawił, bo zasłużył się nie tylko Italii, a o takiej ciekawostce jak prywatny cmentarz pojęcia nie miałem w dalszej części zafrapowały mnie te uliczne napisy o co chodzi?? o te
Papuas, te porozwieszane napisy- to już chyba pisałam gdzies wcześniej, że to fragmenty znanych tu i popularnych piosenek (jakies tytuły czy cytaty z refrenów) , w każdym razie to z piosenek tutejszych (sardyńskich) wykonawców;
**********
a my dalej buszujemy po Tempio Pausania; mijamy "zakątek sakralny"
XV- wieczna katedra Piotra i Pawła wygląda na zamkniętą....
ale okazuje się, że jest otwarta; tyle, że trwa jakieś przedwieczorne nabożeństwo....
więc dyskretnie sie wycofujemy, nie będziemy dalej przeszkadzać modlącym....
przedsionek całkiem ciekawy
w przedsionku stoi z boku Chrystus "Drabiniasty"
takie drabiny przy krzyżu widziałam już w kościołach w Castelsardo i w Cagliari (pokazywałam na zdjęciach ) ; widocznie to taka sardyńska ciekawostka z tym demontażem figury Jezusa na czas różnych świąt, gdzie jest zdejmowany i chowany do szklanej trumny; nigdzie wcześniej się z tymnie spotkałam)
wychodzimy i idziemy vis a vis do Oratorio del Rosario
Oratorio del Rosario (Oratorium Różańcowe)- to również XV wieczny zabytkowy obiekt sakralny dosłownie na przeciwko Katedry Sw Piotra i Pawła- tutaj znajduje się ciekawy, XVIII-wieczny ołtarz, a że jest tu pusto, więc wchodzimy popatrzeć i pooglądać
poza ołtarzem surowe, skromne wnętrze....
wychodzimy połazic dalej
na murach historyczne zdjęcia Tempo Pausania z różnych wydarzeń z przeszłości miasta
wychodzimy takim malowniczym łukiem
to rekonstrukcja dawnej bramy miejskiej Arco Medioevale
wchodzimy do sklepiku obok; widok żarełka uzmysłowił nam , że czas iśc coś zjeść, bo zaczyna nas ssać w żołądku wszak cały dzień jesteśmy "na diecie"
ja jak zwykle przyglądam się na stoiska rybne
niestety w knajpie do której trafiłyśmy nie mają ryb w karcie
muszę więc obejść się smakiem i wybieram takie mięsiwo: zamiast rybki- mięciuka pieczeń w pysznym sosie
a stolikowa dekoracja oczywiście z korka - wszak nie może być inaczej w tym "królestwie korka"!
i objedzone po kokardki wracamy do hotelu, podziwiając zachód słońca z balkonu.... z "naszymi" zaokiennymi górami w tle;
po tym wyczerpującym dniu padamy spać jak przysłowiowe kawki...
no i nadszedł w końcu ostatni dzień pobytu na Sardynii ("w końcu" - to moja własna dygresja do strasznie "ciągnącej" mi się tej realcji , bo chyba żadna jeszcze nie "wlekła" mi się aż pół roku.... jakoś kiepsko mi "idzie" to pisanie... ; i mam nadzieję ją wkrótce zakończyć
Tego dnia opuszczamy jednak Sardynię i płyniemy do Francji na sąsiednią Korsykę, co zgodnie z nazwą wycieczki (Sardynia i Korsyka- szmaragdowe perły) było wiadomo od samego początku, aczkolwiek Rainbow ma spore tendencje do przesady, bo tytuł wycieczki nijak się ma do rzeczywistości! nie była to przecież wycieczka po Korsyce tylko kropla samego Bonnifacio;
sami popatrzcie na trasę na mapce z R.pl jak ta Korsyka się ma do Sardynii? ...no nijak; tytuł wycieczki wydaje się sporo na wyrost?
(chociaż ta mapka jest niedokładna, bo pomija wiele odwiedzonych miejsc, których tu wcale nie zaznaczono:(
chociaż kiedyś R.pl miało w swojej ofercie taką łączoną wycieczkę z większą ilością Korsyki na Korsyce:) (na której chyba była nasza forumowa kolezanka nie zaglądająca już tutaj - Apisek, która świetnie opisała tą wycieczkę , czytałam jej relację) ; wycieczka znacznie "bogatsza" w Korsykę, ale uboższa w Sardynię; zawsze jest coś kosztem czegoś: czyli w zamian był skromniejszy program po Sardynii:( , no nijak nie da się zwiedzić obu tych wysp tylko w 1 tydzień, nawet najlepiej napisany program tego nie zapewni! :
dawna trasa tej wycieczki z przed lat (fotka ze starego katalogu Rainbow):
zatem z samego rana docieramy do portu w Santa Teresa di Gallura skąd będziemy przeprawiac sie promem na Korsykę ; po drodze podziwamy widoczki na jakieś ukryte w skałach wille...
w Santa Teresa di Gallura czeka na już na nas wielki prom sieci Moby, który ja juz znam:) przed wieloma laty płynęłam dokłądnie takim samym promem z Toskanii na Elbę
co jak widzę po napisie, nadal sieć ta pływa na Elbę
ale tym razem kierunek Bonifacio
no to płyniom
skalne oblicze Sardynii; tutaj przykład dość osobliwych skał riasowych
piękne są....
z Sardynii do Bonifacio płynie sie około 1 godzinki; czas w oczekiwaniu na widoki upływa szybko; już sie zbliżamy mijając prom konkurencyjnej linii o nazwie jak sardyńskie piwo Ichnusa:)
przed nami Bonifaccio - uroczo położone miasto widoczne z promu już z daleka.... w słońcu pieknie skrzą się z daleka postrzępione białe, kredowe klify na których wznosi się to miasto; z rana jest tu lekka bryza i mgiełka, więc o klarownych widokach mowy nie ma ale i tak jest cudnie!
wpływamy do Zatoki Bonifacio; przed nami widok na Phare de la Madonetta - Latarnię morską tuż przy wejściu do zatoki Bonnifacio
tutaj przy tej Latarni Matki Boskiej - patronki Korsyki - marynarze i rybacy robią zawsze znak krzyża; dlaczego? - ponoć wody tej cieśniny są wyjątkowo złowieszcze i zdradliwe; a tego dnia całkiem mocno wiał mistrale; na szczęście nie odwołano promów i udało sie tutaj przypłynąć bez takowych przygód:)
wpływając do wąskiej cieśniny - jeszcze z promu możemy obserwować widok na mury Cytadeli
a z drugiej strony na fantastycznie wyrzeźbione klifowe skały
i dopływamy do miejsca "wysiadki"
jesteśmy na miejscu; wysiadmy z promu... a przed nami Bonifaccio gdzie spędzimy prawie cały dzień
Piękne te skałki i miateczko na klifach.. niestety będąc na Korsyce nie dotarłam do Bonifacio i bardzo żałuję. Mam nadzieję jeszcze tam dotrzeć , podobnie jak na Sardynię.
A wiesz Apisek jakos odezwała sie na forum kilka miesięcy temu i pisała,że zagląda tu do nas ..
Radek, no nie każdy mieszka w Irlandii! , dlatego ja zawsze zachwycam się takimi klifami
Nelcia, ja mam odwrotnie - widziałam na Korsyce tylko Bonifacio ; po całą resztę trzeba by tu wrócić, ale jest tu baaaardzo drogo!
************
to jeszcze ciut korsykańskich skałek
w tym miejscu warto cofnąć się nieco do czasów Pangei
bo co ciekawe - podkreślę, że geologicznie, Korsyka i sąsiadka Sardynia to są dwie kompletnie inne bajki
miliony lat temu w epoce wędrowania i kształtowania się lądów – geologicznie pra Sardynia jest oderwanym kawałkiem z Włoch kontynentalnych, a dokładniej „urwanym fragmentem” mniej więcej z wysokości dzisiejszej Toskanii;
natomiast Korsyka "przywędrowała" od strony z Alp z południa dzisiejszej Francji, stąd kompletnie inne podłoże i rodzaj skał
dla porównania skały granitowe wybrzeża sardyńskiego:
to dalej ku Dolnemu Miastu Bonifacio podziwiamy po drodze marinę z jachtami
docieramy do Centrum Dolnego Bonnifacio
mały kościółek pod wezwaniem Św. Saint-Erasme , patrona marynarzy
papuas
Kolejne śliczne miasteczko..ależ urokliwa i pełna tajemnic i historii ta Sardynia
No trip no life
Papuas, te porozwieszane napisy- to już chyba pisałam gdzies wcześniej, że to fragmenty znanych tu i popularnych piosenek (jakies tytuły czy cytaty z refrenów) , w każdym razie to z piosenek tutejszych (sardyńskich) wykonawców;
**********
a my dalej buszujemy po Tempio Pausania; mijamy "zakątek sakralny"
XV- wieczna katedra Piotra i Pawła wygląda na zamkniętą....
ale okazuje się, że jest otwarta; tyle, że trwa jakieś przedwieczorne nabożeństwo....
więc dyskretnie sie wycofujemy, nie będziemy dalej przeszkadzać modlącym....
przedsionek całkiem ciekawy
w przedsionku stoi z boku Chrystus "Drabiniasty"
takie drabiny przy krzyżu widziałam już w kościołach w Castelsardo i w Cagliari (pokazywałam na zdjęciach ) ; widocznie to taka sardyńska ciekawostka z tym demontażem figury Jezusa na czas różnych świąt, gdzie jest zdejmowany i chowany do szklanej trumny; nigdzie wcześniej się z tym nie spotkałam)
wychodzimy i idziemy vis a vis do Oratorio del Rosario
Oratorio del Rosario (Oratorium Różańcowe)- to również XV wieczny zabytkowy obiekt sakralny dosłownie na przeciwko Katedry Sw Piotra i Pawła- tutaj znajduje się ciekawy, XVIII-wieczny ołtarz, a że jest tu pusto, więc wchodzimy popatrzeć i pooglądać
poza ołtarzem surowe, skromne wnętrze....
wychodzimy połazic dalej
na murach historyczne zdjęcia Tempo Pausania z różnych wydarzeń z przeszłości miasta
wychodzimy takim malowniczym łukiem
to rekonstrukcja dawnej bramy miejskiej Arco Medioevale
wchodzimy do sklepiku obok; widok żarełka uzmysłowił nam , że czas iśc coś zjeść, bo zaczyna nas ssać w żołądku
wszak cały dzień jesteśmy "na diecie"
ja jak zwykle przyglądam się na stoiska rybne
niestety w knajpie do której trafiłyśmy nie mają ryb w karcie
muszę więc obejść się smakiem i wybieram takie mięsiwo: zamiast rybki- mięciuka pieczeń w pysznym sosie
a stolikowa dekoracja oczywiście z korka - wszak nie może być inaczej w tym "królestwie korka"!
i objedzone po kokardki wracamy do hotelu, podziwiając zachód słońca z balkonu.... z "naszymi" zaokiennymi górami w tle;
po tym wyczerpującym dniu padamy spać jak przysłowiowe kawki...
balkonowy spektakl....
Piea
ale zachód cudo ! Przepiekny widok z balkonu
No trip no life
no i nadszedł w końcu ostatni dzień pobytu na Sardynii ("w końcu" - to moja własna dygresja do strasznie "ciągnącej" mi się tej realcji , bo chyba żadna jeszcze nie "wlekła" mi się aż pół roku....
jakoś kiepsko mi "idzie" to pisanie... ; i mam nadzieję ją wkrótce zakończyć 
Tego dnia opuszczamy jednak Sardynię i płyniemy do Francji
na sąsiednią Korsykę, co zgodnie z nazwą wycieczki (Sardynia i Korsyka- szmaragdowe perły) było wiadomo od samego początku, aczkolwiek Rainbow ma spore tendencje do przesady, bo tytuł wycieczki nijak się ma do rzeczywistości! nie była to przecież wycieczka po Korsyce tylko kropla samego Bonnifacio;
sami popatrzcie na trasę na mapce z R.pl jak ta Korsyka się ma do Sardynii? ...no nijak; tytuł wycieczki wydaje się sporo na wyrost?
(chociaż ta mapka jest niedokładna, bo pomija wiele odwiedzonych miejsc, których tu wcale nie zaznaczono:(
chociaż kiedyś R.pl miało w swojej ofercie taką łączoną wycieczkę z większą ilością Korsyki na Korsyce:) (na której chyba była nasza forumowa kolezanka nie zaglądająca już tutaj - Apisek, która świetnie opisała tą wycieczkę , czytałam jej relację) ; wycieczka znacznie "bogatsza" w Korsykę, ale uboższa w Sardynię; zawsze jest coś kosztem czegoś: czyli w zamian był skromniejszy program po Sardynii:( , no nijak nie da się zwiedzić obu tych wysp tylko w 1 tydzień, nawet najlepiej napisany program tego nie zapewni! :
dawna trasa tej wycieczki z przed lat (fotka ze starego katalogu Rainbow):
zatem z samego rana docieramy do portu w Santa Teresa di Gallura skąd będziemy przeprawiac sie promem na Korsykę ; po drodze podziwamy widoczki na jakieś ukryte w skałach wille...
w Santa Teresa di Gallura czeka na już na nas wielki prom sieci Moby, który ja juz znam:) przed wieloma laty płynęłam dokłądnie takim samym promem z Toskanii na Elbę
co jak widzę po napisie, nadal sieć ta pływa na Elbę
ale tym razem kierunek Bonifacio
no to płyniom
skalne oblicze Sardynii; tutaj przykład dość osobliwych skał riasowych
piękne są....
z Sardynii do Bonifacio płynie sie około 1 godzinki; czas w oczekiwaniu na widoki upływa szybko; już sie zbliżamy mijając prom konkurencyjnej linii o nazwie jak sardyńskie piwo Ichnusa:)
przed nami Bonifaccio - uroczo położone miasto widoczne z promu już z daleka.... w słońcu pieknie skrzą się z daleka postrzępione białe, kredowe klify na których wznosi się to miasto; z rana jest tu lekka bryza i mgiełka, więc o klarownych widokach mowy nie ma
ale i tak jest cudnie!
Piea
wpływamy do Zatoki Bonifacio; przed nami widok na Phare de la Madonetta - Latarnię morską tuż przy wejściu do zatoki Bonnifacio
tutaj przy tej Latarni Matki Boskiej - patronki Korsyki - marynarze i rybacy robią zawsze znak krzyża; dlaczego? - ponoć wody tej cieśniny są wyjątkowo złowieszcze i zdradliwe; a tego dnia całkiem mocno wiał mistrale; na szczęście nie odwołano promów i udało sie tutaj przypłynąć bez takowych przygód:)
wpływając do wąskiej cieśniny - jeszcze z promu możemy obserwować widok na mury Cytadeli
a z drugiej strony na fantastycznie wyrzeźbione klifowe skały
i dopływamy do miejsca "wysiadki"
jesteśmy na miejscu; wysiadmy z promu... a przed nami Bonifaccio
gdzie spędzimy prawie cały dzień
Piea
taaa, skałkami i klifami trudno mnie zauroczyć ale te które pokazujesz są...całkiem,całkiem ; )))
...no to w drogę... żeby się oburzać i podziwiać
...zdumiewać i wzruszać ramionami...wybrzydzać i zachwycać...Radoslav
Piękne te skałki i miateczko na klifach.. niestety będąc na Korsyce nie dotarłam do Bonifacio i bardzo żałuję. Mam nadzieję jeszcze tam dotrzeć , podobnie jak na Sardynię.
A wiesz Apisek jakos odezwała sie na forum kilka miesięcy temu i pisała,że zagląda tu do nas ..
No trip no life
Radek, no nie każdy mieszka w Irlandii!
, dlatego ja zawsze zachwycam się takimi klifami
Nelcia, ja mam odwrotnie - widziałam na Korsyce tylko Bonifacio
; po całą resztę trzeba by tu wrócić, ale jest tu baaaardzo drogo!
************
to jeszcze ciut korsykańskich skałek
w tym miejscu warto cofnąć się nieco do czasów Pangei
bo co ciekawe - podkreślę, że geologicznie, Korsyka i sąsiadka Sardynia to są dwie kompletnie inne bajki
miliony lat temu w epoce wędrowania i kształtowania się lądów – geologicznie pra Sardynia jest oderwanym kawałkiem z Włoch kontynentalnych, a dokładniej „urwanym fragmentem” mniej więcej z wysokości dzisiejszej Toskanii;
natomiast Korsyka "przywędrowała" od strony z Alp z południa dzisiejszej Francji, stąd kompletnie inne podłoże i rodzaj skał
dla porównania skały granitowe wybrzeża sardyńskiego:
to dalej ku Dolnemu Miastu Bonifacio podziwiamy po drodze marinę z jachtami
docieramy do Centrum Dolnego Bonnifacio
mały kościółek pod wezwaniem Św. Saint-Erasme , patrona marynarzy
Piea
Bonifacio piękne i od strony wody i od lądu
Fajnie by pewnie było zwiedzać te wysepki w takiej formie
No trip no life